Trwa ładowanie...
Informacja prasowa

Ta książka pozostaje w sercu na długo. Przeczytaj fragment powieści "Obca kobieta"

Magdalena Majcher to nie bez powodu jedna z najpopularniejszych autorek powieści obyczajowych. Wkrótce ukaże się jej nowa książka, która – jak zawsze w przypadku tej autorki – chwyta za serce i dotyka ważnych społecznych spraw. "Obca kobieta" to poruszająca historia kobiety, która przez brak biologicznej więzi traci możliwość kontaktu z dzieckiem, dla którego przez lata była jak prawdziwa matka… Książka pojawi się w księgarniach 15 września, a już teraz przedpremierowo publikujemy jej fragment.

Share
Magdalena Majcher "Obca kobieta"
Magdalena Majcher "Obca kobieta"Źródło: materiały partnera
d2mklcd

"– Mamo, może zagramy w scrabble?

Weronika zadrżała. Słowo "mama" jej już spowszechniało, w końcu słyszała je niemal codziennie, ale czasem, zwłaszcza w chwilach zamyślenia, łapała się na tym, że wywiera ono na nią piorunujący efekt. Uświadamiała sobie, jak wielkim zaufaniem obdarzyło ją to dziecko, wybierając na swoją mamę. Macochą Oliwii uczynił Weronikę los, ale dziewczynka sama zdecydowała, że Weronika będzie jej mamą.

– Jasne, bardzo chętnie. Przyniesiesz?

d2mklcd

Oliwia poderwała się z kanapy i pognała do swojego pokoju. Kiedy wróciła, Weronika już robiła miejsce na dużym, przeszklonym stole, przy którym zwykle jadali posiłki, ale który doskonale nadawał się również do grania w planszówki.

– Na blacie powinien być jakiś zeszyt, a długopis…

– Już mam coś do pisania. – Oliwia położyła na stole ołówek. – Jesteś gotowa na porażkę?

– Hej, a kto ostatnio przegrał?!

d2mklcd

– Dałam ci fory. – Oliwia usiadła na krześle i wzruszyła ramionami.

– Tak, szczególnie wtedy, kiedy wymyślałaś nieistniejące słowa – zachichotała Weronika.

Oliwia rozłożyła planszę i sięgnęła po woreczek z płytkami.

– Nie moja wina, że pomyliłam "ulele" z "ukulele". Poza tym udowodniłam wam przecież, że w Stanach Zjednoczonych jest restauracja o takiej nazwie, więc…

d2mklcd

– Ale nie miałaś pojęcia o jej istnieniu, kiedy ułożyłaś to słowo! – podsumowała Weronika.

Oliwia wyjęła z woreczka siedem płytek i ustawiła je na stojaku. Skrzywiła się. Raczej marna byłaby z niej pokerzystka.

– Mogę wymienić płytki?

Weronika głośno się roześmiała. Cała Oliwia. Nie znosiła porażek, zawsze robiła wszystko, by wygrać. Ale to chyba dobrze. Oby to jej zostało, oby dorosłość nie stłamsiła w niej tej zaciętości w walce o swoje.

d2mklcd

– Możesz, możesz. – Weronika usiadła po drugiej stronie stołu.

Z uśmiechem obserwowała pasierbicę ukradkiem zerkającą do woreczka, żeby wydobyć z niego interesujące ją płytki z literami. We wczesnej młodości Weronika nie podejrzewała siebie o to, że będzie zdolna czerpać aż tyle radości z życia rodzinnego. Kiedyś wciąż chciała więcej i mocniej. Rzadko się zatrzymywała. Zrobiła to dopiero przy Hubercie i Oliwii. Oddała im całą siebie. Rodzina stała się dla niej wszystkim. Skoczyłaby w ogień za partnerem i pasierbicą, dlatego tak bardzo bolało ją, że ostatnio układa im się jakby gorzej.

– Dlaczego zakochałaś się w tacie? – zapytała ni stąd, ni zowąd Oliwia.

– Słucham? Naprawdę o to zapytałaś? – Weronika parsknęła śmiechem. – Skąd w ogóle takie pytanie?

d2mklcd

– Niedawno się nad tym zastanawiałam i doszłam do wniosku, że tata jest taki… nudny. Nudny i grzeczny.

– W pewnym momencie dochodzi się do wniosku, że "nudny" i "grzeczny" to przymiotniki, które określają idealnego partnera – zażartowała Weronika. – A tak całkiem poważnie, nie zawsze taki był. Kiedy go poznałam, był nieco bardziej spontaniczny, cóż, każdy wiek ma swoje prawa. Ja też byłam inna.

– To znaczy? – zainteresowała się Oliwia.

– Inna. – Weronika rozłożyła płytki z literkami na stojaku. Dobrze trafiła. Od razu dostrzegła krótkie słowo, od którego mogła zacząć. As.

d2mklcd

Nie zamierzała ciągnąć tego tematu w rozmowie z Oliwią. Gdyby pasierbica miała możliwość cofnąć się w czasie i poznać Weronikę z tych najbardziej szalonych lat… cóż, byłby to raczej kiepski wzór dla dorastającej dziewczynki.

Ułożyła słowo na planszy.

– No, i co ja mam z tym zrobić? – zacmokała z niezadowoleniem Oliwia.

Nie zdążyła się jednak zastanowić, bo rozległ się dźwięk domofonu, sygnalizujący, że ktoś właśnie wpisał na dole kod i wchodzi do klatki. Weronika odruchowo spojrzała na zegarek. Dziewiętnasta czterdzieści. Tęskniła za czasami, kiedy Hubert wracał do domu o piętnastej dwadzieścia i spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Od jakiegoś czasu odnosiła wrażenie, że więcej rzeczy robią osobno. W pewnym momencie – Weronika nie potrafiła wskazać go precyzyjnie – każde z nich zaczęło żyć bardziej swoimi sprawami niż wspólnymi. Ale może tak się dzieje w większości związków z dłuższym stażem? Może to niemożliwe – pocieszała się – przejść przez życie, patrząc sobie głęboko w oczy i gruchając jak dwa gołąbki? Tłumaczyła sobie, że przecież nie tylko ich to dotyczy, że w gruncie rzeczy są szczęśliwi, a ona nie ma absolutnie żadnych powodów do narzekania. W głębi serca czuła jednak, że dzieje się coś złego. Ostatnio nawet zasugerowała Hubertowi, żeby odwiedzili terapeutę, ale on tylko popukał się wymownie w czoło.

– Przecież między nami jest dobrze – podsumował i szybko zmienił temat.

Weronika nie wracała więc do tej rozmowy, choć jej wątpliwości nie zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nadal ją nękały, mimo że próbowała je zagłuszać, zapewniając samą siebie, że jej związek jest udany. Zaczęło się chyba jeszcze przed awansem Huberta, choć rozszerzenie jego obowiązków zawodowych spotęgowało wrażenie, że wprawdzie żyją razem, ale właściwie osobno. Hubert obiecywał jej, że kiedy tylko skończy projekt, nad którym pracuje, będzie miał więcej czasu dla rodziny, wtedy jednak pojawiał się kolejny i znów następny.

– Padam z nóg – powiedział Hubert, zaglądając do salonu. – Co robicie?

– Gramy w scrabble. Masz ochotę dołączyć? – zapytała Weronika, ale Hubert pokręcił głową.

– Dopadła mnie paskudna migrena i chciałbym się wcześniej położyć.

– Mogłeś dłużej siedzieć nad tabelkami – westchnęła Weronika.

Wstała od stołu, żeby sprawdzić, czy mięso już gotowe. Nic z tego. Wyglądało na to, że tego dnia kolacja będzie późna.

– Ale ładnie pachnie – zauważył Hubert. – Odrobiłaś lekcje? – Zatrzymał wzrok na Oliwii.

– Nie było nic zadane.

– Sprawdziłaś to? – zwrócił się do Weroniki.

Potwierdziła skinieniem głowy. Miała ochotę mu wygarnąć, że przeglądanie zeszytów Oliwii to również jego zadanie, ale nie chciało jej się kłócić. Co to zmieni, że zwróci mu uwagę? On się wścieknie, ona zaleje się łzami, a Oliwia zniknie smutna w swoim pokoju. Nie, nie tędy droga. Będzie musiała dojść do porozumienia z Hubertem w inny sposób. Kłótnie tylko pogarszają i tak napiętą ostatnimi czasy atmosferę.

– Jeśli nie masz ochoty grać, może po prostu usiądziesz z nami i opowiesz, jak ci minął dzień? – zasugerowała z nadzieją w głosie.

Hubert wyglądał, jakby rozmowa z partnerką była ostatnim, na co miał ochotę po ciężkim dniu w pracy, ale się zgodził. Chyba bardziej ze względu na Oliwię niż na nią – cóż, dobre i to."

Magdalena Majcher  „Obca kobieta” materiały partnera
Magdalena Majcher „Obca kobieta”Źródło: materiały partnera

Premiera "Obcej kobiety" Magdaleny Majcher już 15 września. Przedsprzedaż dostępna TUTAJ ( https://www.empik.com/obca-kobieta-majcher-magdalena,p1276036979,ksiazka-p )

Informacja prasowa
d2mklcd

Podziel się opinią

Share
d2mklcd
d2mklcd