Trwa ładowanie...

Powstanie w getcie warszawskim. Długo ukrywano prawdę o dzienniku Maryli

Tuż po zakończeniu wojny w niemieckim obozie na Majdanku znaleziono skarb, o którym przez lata wiedzieli nieliczni. To dziennik pisany przez młodą Żydówkę imieniem Maryla. "(...) Strach paraliżuje nas wszystkich, przestajemy być ludźmi, zamieniając się w drgające kłębki nerwów, gotowych oszaleć" - pisała autorka niezwykłego świadectwa z powstania w getcie warszawskim.

Fotografia z Raportu Stroopa. Oryginalny niemiecki podpis: „Siłą wydobyci z bunkrów”Fotografia z Raportu Stroopa. Oryginalny niemiecki podpis: „Siłą wydobyci z bunkrów”Źródło: domena publiczna
d3h4kxn
d3h4kxn

Maryla była młodą Żydówką zamkniętą w getcie warszawskim. Wiemy o niej tyle, ile wynika z jej zapisków. Nie znamy nawet jej nazwiska. Przeżyła wielką akcję likwidacji getta w lipcu – wrześniu 1942 roku. Straciła wówczas matkę. Miała męża Adama, który przebywał razem z nią w bunkrze o nieznanej lokalizacji. Jej dziennik to unikatowe świadectwo Shoah. Autorka opisuje w nim – z perspektywy ofiary i zarazem świadka tych dramatycznych wydarzeń – życie i śmierć zamkniętych za murami getta żydowskich dzieci, kobiet i mężczyzn. Relacjonuje przebieg krwawo przez Niemców tłumionego powstania. Do dziś nie udało się ustalić, gdzie i kiedy zginęła autorka. Prowadzony przez nią od wiosny 1942 roku diariusz urywa się 27 kwietnia 1943 roku.

W 81. rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim (19 kwietnia 1943 r.) publikujemy przedmowę do książki "Dziennik Maryli. Życie i śmierć w getcie warszawskim", która ukazała się nakładem wyd. Prószyński Media.

1 grudnia 1950 roku w Warszawie odnaleziono ukryte w dwóch metalowych bańkach po mleku dokumenty będące drugą częścią archiwum, które w czasie okupacji niemieckiej tworzono w getcie z inicjatywy historyka żydowskiego Emanuela Ringelbluma. Pozostawiona przez członków grupy Oneg Szabat spuścizna – zawierająca opracowania naukowe, utwory literackie, pamiętniki, listy i luźne zapiski – stanowi jedno z najważniejszych świadectw polskich. Nieco wcześniej odkryty został rękopis również związany z historią getta warszawskiego – tym razem nie w ruinach kamienicy, lecz w składzie budowlanym byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego na Majdanku w Lublinie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Audiobooki, od których się nie oderwiecie. Masa superprodukcji

Ów rękopis to fragmenty dziennika pisanego w Warszawie, w tym przez dziewięć dni w bunkrze – jednym z 750, w których po zakończeniu tzw. wielkiej akcji, a więc wywiezieniu do obozu zagłady w Treblince ponad 250 tys. mieszkańców getta, ukrywały się resztki pozostałej przy życiu ludności żydowskiej. Wśród nich autorka diariusza – młoda kobieta o imieniu Maryla, która wraz z mężem Adamem schroniła się w podziemnej kryjówce, przypuszczalnie przy ulicy Leszno 74.

d3h4kxn

Ocalałe partie dokumentu opisują głównie dramatyczną sytuację w zamkniętej "dzielnicy żydowskiej" w kwietniu 1943 roku, tuż przed wybuchem powstania, w pierwszych jego dniach i kolejną falą deportacji Żydów do dystryktu lubelskiego. Była ona ściśle powiązana z nazistowskimi planami utworzenia w okolicach Lublina istnego zagłębia przemysłowego przez wykorzystanie siły roboczej, urządzeń i surowców z getta warszawskiego. Największym zakładem objętym transferem była spółka niemieckiego przedsiębiorcy Waltera C. Többensa, zajmująca się produkcją tekstylną, którą Niemcy przenosili do obozu pracy w Poniatowej. W jednym z warsztatów tej fabryki w Warszawie pracowała Maryla.

Jej zapiski to dokument osobisty i zarazem świadectwo epoki. Przy jego charakterystyce w pełni uzasadnione są takie przymiotniki, jak niezwykły, poruszający, wstrząsający. Ale największe znaczenie ma fakt, że to głos STAMTĄD – na bieżąco i in situ utrwalający to, co spotkało autorkę będącą świadkiem i ofiarą, a także to, jak ona postrzegała te dramatyczne wydarzenia i jak na nie reagowała. Powstał w ten sposób autobiograficzny przekaz o człowieczeństwie w sytuacji granicznej. To zapis przeżyć, emocji i myśli bardzo dobrej i wrażliwej obserwatorki w obliczu doświadczanych zbrodni i nieuchronnej katastrofy, której była całkowicie świadoma.

Żydowska ludność cywilna schwytana podczas tłumienia powstania. Oryginalny niemiecki podpis: „Siłą wyciągnięci z bunkrów” (fotografia z raportu Stroopa) domena publiczna
Żydowska ludność cywilna schwytana podczas tłumienia powstania. Oryginalny niemiecki podpis: „Siłą wyciągnięci z bunkrów” (fotografia z raportu Stroopa)Źródło: domena publiczna

Obok niepodważalnej wartości historycznej dziennik Maryli ma niewątpliwe walory literackie. Jako pierwsza zwróciła na to uwagę Franciszka Marciak, historyczka Państwowego Muzeum na Majdanku (PMM), która w 1960 roku przygotowywała edycję autografu. Miała ona ukazać się na łamach "Biuletynu" wydawanego przez Żydowski Instytut Historyczny (ŻIH), ale usilne starania, czynione zarówno przez redaktorkę naukową, jak i dyrekcję Muzeum, zakończyły się niepowodzeniem – najwyraźniej z powodu ówczesnego klimatu politycznego. Miejscami bardzo krytyczny wobec postaw Polaków i Żydów tekst przedstawiał bowiem wydarzenia w getcie wbrew oficjalnej wizji historycznej, kreowanej i oczekiwanej przez władze komunistyczne. Dla samego ŻIH-u była to kłopotliwa sytuacja, ponieważ w tym czasie zaczął zajmować się problematyką stosunków polsko-żydowskich i publikować opracowania opisujące pomoc niesioną przez Polaków Żydom w okresie okupacji.

d3h4kxn

Oryginał rękopisu spoczywał w zbiorach Muzeum. Wraz z powołaniem w 1961 roku Rady Naukowej Wydawnictw o Majdanku rozpoczęło ono badania. Nadrzędnym celem było przygotowanie obszernej monografii obozu. Z przyczyn oczywistych prace te zdominowały na wiele lat działalność instytucji. Jednak tylko częściowo tłumaczą one niepodjęcie na nowo idei publikacji diariusza. Doszło do tego dopiero w 2008 roku, kiedy nakładem PMM-u i krakowskiego wydawnictwa Homini ukazała się książka w opracowaniu Piotra Weisera zatytułowana "Patrzyłam na usta… Dziennik z warszawskiego getta".

Gdy Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie (POLIN) zwróciło się do Państwowego Muzeum na Majdanku z prośbą o wypożyczenie rękopisu Maryli na ekspozycję organizowaną dla upamiętnienia 80. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim, uznałem, że jest to sprzyjająca okoliczność, aby świadectwo Żydówki z Warszawy zostało po raz pierwszy zaprezentowane publicznie właśnie w tym mieście. Podsunęło mi to jednocześnie pomysł przygotowania drugiego wydania źródła. Nowej edycji podjęli się znakomici znawcy historii getta warszawskiego: Zuzanna Schnepf-Kołacz (POLIN) i Dariusz Libionka (PMM). Efektem tej współpracy, do której zaprosiliśmy również wydawnictwo Prószyński Media, jest oddawana w ręce czytelników publikacja.

Prószyński i S-ka, 2023 Materiały prasowe
Prószyński i S-ka, 2023Źródło: Materiały prasowe

Na temat losu Maryli możemy jedynie snuć przypuszczenia. Trzeba jednak założyć, że to ona przywiozła swój dziennik na Majdanek. Zapiski urywają się 27 kwietnia 1943 roku. Dzień później do KL Lublin przybył "ogromny transport Żydów z warszawskiego getta". Jako "zdolnych do pracy" obozowa SS zakwalifikowała 241 mężczyzn i 278 kobiet, pozostałe osoby skazała na śmierć w komorach gazowych. Jeśli w tym transporcie znalazła się Maryla, to zapewne skierowano ją do pierwszej grupy, skoro przetrwały jej notatki. Zatem być może zobaczyła ją inna warszawianka, polska więźniarka polityczna, 17-letnia Jadwiga Ankiewicz. Ona także prowadziła dziennik. Pod datą 28 kwietnia zapisała m.in.: "Te Żydówki, z którymi żeśmy rozmawiały, mają całe twarze zapuchnięte i czerwone, mówią, że po trzy tygodnie siedziały pod ziemią w piwnicach, a kiedy wyciągnęli je tak raptownie na światło dzienne, to z początku w ogóle nie mogły się patrzeć i właśnie od tej raptownej zmiany tak popuchły".

d3h4kxn

Niezależnie od tego, czy Maryla zginęła w Warszawie, na Majdanku, w Poniatowej, czy w innym miejscu – jej relacja, chociaż niekompletna i zachowana częściowo jedynie w strzępach, to jeden z najcenniejszych opiów "drogi przez mękę wymierających polskich Żydów" i pozostawionych przez nich "śladów życia i śmierci" (Samuel D. Kassow, "Kto napisze naszą historię? Ukryte Archiwum Emanuela Ringelbluma"). Ogromne znaczenie tego przesłania najdobitniej oddają słowa samej autorki odczytane ze skrawka papieru:

"epilogiem naszej [bytności] bo kończy się ona [nieis]tnieniem […] [Nasz los] niech się wryje".

Tomasz Kranz - Dyrektor Państwowego Muzeum na Majdanku

d3h4kxn

Powyższy fragment pochodzi z książki "Dziennik Maryli. Życie i śmierć w getcie warszawskim", która ukazała się nakładem wyd. Prószyński i S-ka.

W najnowszym odcinku podcastu "Clickbait" pochylamy się nad "Mocnym tematem" Netfliksa, załamujemy ręce nad szokującą decyzją Disney+, rzucamy okiem na "Nową konstelację" i jedziemy do Włoch z "Ripleyem". Znajdź nas na Spotify, Apple Podcasts, YouTube, w Audiotece czy Open FM. Możesz też posłuchać poniżej:

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3h4kxn
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3h4kxn