WP

Terlikowski opowiada o "stylu życia katolika". Komentuje kwestię antykoncepcji

Choć Kościół katolicki naucza o nierozerwalności małżeństwa czy odrzuceniu antykoncepcji, wielu wiernych wyznacza własne reguły. Pomagają im w tym teologowie i biskupi, którzy dążą do reformacji doktryny i liczą na wsparcie papieża Franciszka.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Papież Franciszek w adhortacji "Amoris laetitia" nie napisał wprost, że rozwodnicy w nowych związkach mogą przystępować do komunii świętej
Papież Franciszek w adhortacji "Amoris laetitia" nie napisał wprost, że rozwodnicy w nowych związkach mogą przystępować do komunii świętej (Forum, Fot: Tomasz Adamowicz)
WP

W piątek 25 stycznia w poznańskim klasztorze ojców dominikanów odbyło się kolejne spotkanie z Jarosławem Kupczakiem OP i Tomaszem Terlikowskim pod hasłem: "Czy Kościół zmienia nauczanie o małżeństwie?". Autorzy książek "Źródła sporu o Amoris laetitia" i "Czego księża nie powiedzą Ci o antykoncepcji?" (wyd. W drodze) nakreślili najważniejsze wątki problemu, który jest jednym z najbardziej palących w Kościele katolickim.

Duma z Katechizmu

"Czy Kościół zmienia nauczanie o małżeństwie?" to pytanie, na które nie sposób jednoznacznie odpowiedzieć.

WP

- Kościół zawsze opowiadał się po stronie nierozerwalności małżeństwa. Nigdy na próbę, nigdy na jakiś czas – mówił o. Kupczak. - Zawsze też powtarzał, że akty seksualne należą do małżeństwa. Nierozerwalność, wierność, wyłączność to domeny sakramentalnego związku kobiety i mężczyzny, o którym mówi Katechizm Kościoła Katolickiego. Dokument, który w czasach zamętu i postprawdy powinien być naszą dumą wobec innych religii i innych wyznań chrześcijańskich.

PRZECZYTAJ TEŻ: Duchowny o komuniach dla rozwodników. "My nie jesteśmy dystrybutorami Eucharystii"

- Katechizm to racjonalny wykład wiary chrześcijańskiej. Rozumny wykład tego, w co wierzymy. Nie wierzymy w to, co irracjonalne – podkreślił dominikanin, nie przecząc, że spór o niektóre elementy doktryny katolickiej trwa od lat.

Katolicy kontra antykoncepcja

Jednym z takich elementów jest antykoncepcja, którą Kościół katolicki odrzuca całkowicie, wyróżniając się na tle innych wyznań chrześcijańskich.

WP

- Spór chrześcijan o antykoncepcję zaczął się w latach 30. XX w. od decyzji konferencji z Lambeth, najwyższej władzy wspólnoty anglikańskiej, która jako pierwsza dopuściła możliwość stosowania antykoncepcji – przypomniał Tomasz Terlikowski. - Dotychczas wszyscy chrześcijanie byli zgodni, że sztuczne ubezpłodnienie jest grzechem ciężkim. Nie było wyznania chrześcijańskiego, które głosiłoby co innego.

- Początkowo wszyscy chrześcijanie sprzeciwili się postanowieniom anglikanów, ale już 20 lat później Kościoły protestanckie antykoncepcję zaakceptowały – mówił Terlikowski, dodając, że w Kościele katolickim ten temat zaczął być dyskutowany w latach 60.

- Kazusem były zakonnice w Kongo belgijskim, które miały przyjmować pigułki antykoncepcyjne. Twórca pigułek zresztą uważał, że to "antykoncepcja dla katolików" i pytał, czy zakonnice nie mogłyby ich przyjmować, tak na wszelki wypadek, gdyby miały być zgwałcone. Teologowie dawali różne odpowiedzi, ale co znaczące – papież się na ten temat nie wypowiedział – dodał Terlikowski.

Temat antykoncepcji wrócił na soborze i podzielił biskupów. Jan XXIII powołał komisję, która miała się tym zająć, natomiast Paweł VI wyjął ten temat z dyskusji na soborze i powiedział, że to on się nim zajmie osobiście.

WP

- Specjalnie powołana komisja przygotowała dwa raporty, choć zwykle słyszy się o jednym – mówił Terlikowski, tłumacząc, że tzw. raport większościowy mówił o konieczności zmiany doktryny, i że antykoncepcja powinna być dopuszczona. To twierdzenie oparto na argumentacji socjologicznej ("większość ludzi to stosuje, mają prawo do decydowania o ilości potomstwa"). Tymczasem raport mniejszościowy mówił, że zmiana tego elementu będzie pozwalała na zmianę wszystkiego.

- Raport większościowy trafił do szerokiej publiki, choć nie powinien, bo był zaadresowany wyłącznie do papieża. Wtedy zaczęły się powszechne naciski, przekonywania przez biskupów i teologów, że takie zmiany trzeba wprowadzić. Ale Paweł VI wydał encyklikę "Humanae vitae", w której stwierdził wprost, że Kościół nie ma władzy zmienić tej doktryny – mówił Terlikowski.

Zdaniem papieża ta doktryna wynika z prawdy o człowieku i nie może być zmieniona przez człowieka.

WP

Nie ma "katolickiej antykoncepcji"

- To był początek "masakry" – wspomniał Tomasz Terlikowski, wskazując na liczne episkopaty, które po prostu przestały uznawać tę doktrynę.

- Od 25-30 lat mamy "cichą schizmę". Watykan naucza, a w kościołach i na wielu uczelniach katolickich mówi się co innego. Ale i Jan Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek tę doktrynę potwierdza. Choć trzeba mieć świadomość, że doktryna, jej nauczanie i rozeznanie to zupełnie inna sprawa – stwierdził autor książki "Czego księża nie powiedzą Ci o antykoncepcji?".

Zdaniem o. Kupczaka wiele problemów związanych z rozumieniem małżeństwa i seksualnością wynika z tego, że stała się ona "obsesją i w pewien sposób przekleństwem współczesnego człowieka, bo ogniskuje wiele problemów kultury wokół siebie. A w Kościele akt seksualny jest drogą małżonków do świętości".

WP

Zdaniem Terlikowskiego katolicy muszą zmienić sposób mówienia o tzw. metodach NPR (naturalne planowanie rodziny):

- Istnieje przekonanie, że katolik może sobie planować wszystko. Podczas gdy te metody są metodami rozpoznawania płodności, a nie planowania liczby dzieci, bo to pan Bóg ma zaplanować liczbę dzieci, a nie my. W końcu modlimy się "bądź wola Twoja", a nie "moja".

Materiały prasowe
Podziel się

- Paweł VI mówił, że te metody nie są w żadnym wypadku antykoncepcją – mówił Terlikowski. - Antykoncepcja jest działaniem, które ma na celu ubezpłodnienie aktu seksualnego. Metody rozpoznawania płodności czy zaniechanie aktu seksualnego takim działaniem nie są.

Terlikowski podkreślił również, że "NPR nie jest stylem życia katolika".

- Stylem życia katolika jest otwartość na życie. Paweł VI mówił o obiektywnych okolicznościach, np. stan zdrowia i subiektywnych, które mogą usprawiedliwić odłożenie poczęcia dziecka w czasie i użycia do tego NPR. Ale w żadnym razie nie jest tak, że NPR jest zawsze usprawiedliwiony. Bo kiedy uważa się go za "katolicką antykoncepcję", staje się również grzechem.

Komunia po rozwodzie

Drugim, obok antykoncepcji, gorącym tematem w dyskusji o katolickie małżeństwo, jest możliwość dopuszczania rozwodników znajdujących się w nowych związkach do komunii świętej.

- Temat komunii dla rozwiedzionych nie jest nowy – mówił o. Kupczak. – Już na soborze watykańskim II pojawiły się głosy, że nieakceptowanie w jakimś stopniu drugich związków – tak jak to robi tradycja prawosławna – jest niesprawiedliwością. Ówcześni teologowie uważali, że Kościół musi usłyszeć rewolucyjny głos lat 60. XX w., niezwiązany wyłącznie z wiarą, i zmienić doktrynę w temacie antykoncepcji i nauki o małżeństwie.

- Duża część establishmentu teologicznego mówiła o jakiejś formie akceptacji dla drugich związków rozwiedzionych bądź redefinicji, czym jest nierozerwalność małżeństwa – mówił Jarosław Kupczak, przypominając wykładnię katolickiej doktryny przedstawioną przez Jana Pawła II.

Komunia święta jest dużym przedsięwzięciem organizacyjnym. iStock.com
Podziel się

Polski papież nie generalizował rozwodników i, jak wspominał o. Kupczak, dostrzegał różne sytuacje życiowe. Rozwodnikiem może być "rozpustnik, który zostawia swoją żonę i dzieci, by żyć w nowym związku. Ale także ktoś, kto był skrzywdzony w młodym wieku, bo odszedł od niego współmałżonek i teraz stoi przed perspektywą spędzenia całego życia bez związku i w abstynencji seksualnej".
Jednocześnie Jan Paweł II mówił wprost, że "Eucharystia jest najcenniejszym darem, jakim dysponuje Kościół i należy dbać, by nie stała się sakramentem o niejasnych kryteriach przyjmowania". Dlatego też, zdaniem o. Kupczaka, "Kościół nie dopuszcza do Eucharystii osób, które żyją w związku niesakramentalnym, jakby małżeńskim".

Przynajmniej w teorii, bowiem praktyka jasno pokazuje, że zarówno wierni jak i hierarchowie podchodzą do tego tematu bardzo różnie.

Watykan swoje, Niemcy swoje

- Rozwodnicy w Niemczech gremialnie przystępują do komunii świętej. Po naszej stronie Odry jest inaczej i to już jest fakt – mówił Tomasz Terlikowski, zwracając uwagę na różne interpretacje słów papieża Franciszka znajdujących się w adhortacji "Amoris laetitia" ("Radość miłości"). To właśnie ten dokument opublikowany 8 kwietnia 2016 r., a dokładnie jego ósmy rozdział, dolał oliwy do ognia i po raz kolejny podzielił katolików.

- "Amoris laetitia" to cudowny dokument, ale rozdział ósmy jest bardzo niejasny. Wygląda tak, jakby papież Franciszek sam dopiero szukał odpowiedzi na zadane w nim pytania – mówił o. Kupczak. - Nauka Kościoła w dziedzinie nierozerwalności małżeństwa pozostaje bez zmian. Sytuacja osób rozwiedzionych w nowych związkach pozostaje obiektywnie sytuacją grzechu ciężkiego, bo akt seksualny poza małżeństwem sakramentalnym jest grzechem ciężkim. Franciszek wprowadza jednak nowość polegającą na tym, że spowiednik z rozwodnikiem rozeznaje materię tego grzechu.

I tu pojawił się zgrzyt.

- Wiele episkopatów krajów, w których spowiedź, czyli przestrzeń, w której miało się dokonywać to rozeznanie, zupełnie nie istnieje. Spowiedź jako sakrament przestał praktycznie istnieć – zauważył Tomasz Terlikowski. - Episkopat Malty powiedział wprost, że każdy wierny musi w swoim sumieniu ocenić sytuację życiową. Mamy dokumenty Kościoła niemieckiego, Filipin, które dopuszczają rozwiedzionych w ponownych związkach do komunii świętej. I mamy kluczowy dokument biskupów regionu Buenos Aires, który jest nieprecyzyjny i niejasny, a mimo to biskupi sami zaprosili do katedry małżonków i rozwodników w ponownych związkach niesakramentalnych, i wszystkim udzielili komunii świętej.

Obejrzyj: Czy Kościół akceptuje naukę Franciszka? Ks. Zieliński tłumaczy różnice

Terlikowski podkreślił, że papież Franciszek nie zezwolił formalnie na takie postępowanie, ale mówił, że "jesteśmy na etapie debaty i możemy sobie wyobrazić sytuację, w której w różnych Kościołach, w różnych miejscach, będzie inna praktyka duszpasterska"

- Czyli to, co dotychczas było faktem, ale nieakceptowalnym, staje się pewną normą. W praktyce oznacza to, że Kościół katolicki może się stać "wspólnotą anglikańską" – uważa Terlikowski.

Odwaga Kościoła

Jedno jest pewne - "Amoris laetitia" nie jest ostatnim głosem Kościoła w temacie małżeństwa. Debata będzie trwać nadal i nie należy traktować słów Franciszka – w tym temacie niejasnych, wprowadzających zamęt – jako próby redefinicji pojęć i całej doktryny.

Jeden z uczestników spotkania w Poznaniu przywołał słowa Jezusa: "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi" (Mt 5, 37), sugerując, że stanowisko papieża Franciszka jest działaniem diabła. Tomasz Terlikowski odpowiedział:

- Prorockie, ważne dokumenty czy wydarzenia bardzo często wywoływały kryzys. To, że pewne wydarzenia powodują kryzys, nie oznacza od razu, że pochodzą od złego ducha. Odpowiedzią na pytania będzie dalszy rozwój nauki Kościoła. Debata trwa od dziesięcioleci.

- Siła Kościoła polega na tym, że ma odwagę mówić, że prawda istnieje i że jest zależna od rzeczywistości, a nie woli Kościoła. W latach 30. Kościół katolicki był jedyną instytucją, która sprzeciwiała się promowanej przez naukowców, lekarzy, polityków, obrońców ładu społecznego eugenice. Jedyna siła, która powiedziała, że to nie jest żadna nowoczesność, to był Kościół katolicki – przypomniał Tomasz Terlikowski.

Polub WP Książki
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP