Trwa ładowanie...

Corto Maltese. Tarowean. Tom 15 - recenzja komiksu wydawnictwa Egmont

Perfekcja. Tak jednym słowem można podsumować "Tarowean", czyli trzeci już album "Corto Maltese" autorstwa Canalesa i Pellejero.

Share
"Corto Maltese. Tarowean", scen. Juan Diaz Canales, rys. Rubén Pellejero "Corto Maltese. Tarowean", scen. Juan Diaz Canales, rys. Rubén Pellejero Źródło: Materiały prasowe
dpy4tsf

Był 1 listopada 1913 r., kiedy statek dowodzony przez Rasputina natknął się na dryfującą na środku oceanu tratwę, do której przywiązano jego druha Corto Maltese. Tak rozpoczyna się "Opowieść słonych wód" z 1967 r., pierwszy tom serii, którą dziś uważa się za szczytowe osiągnięcie światowego komiksu.

Kto zostawił korsarza na pewną śmierć i przejął jego okręt? - Mój bosman był bratem dziewczyny, którą wiele lat temu obiecałem poślubić. Ale to był tylko pretekst. Przejęli broń pokładową, żeby łupić na własny rachunek - tłumaczy Rasputinowi ze spokojem cudem ocalały rozbitek.

Czy aby na pewno chodziło tylko o czyjąś siostrę? A może Corto czegoś nie mówi? Juan Diaz CanalesRubén Pellejero postanowili odpowiedzieć na te pytania, bowiem ich trzeci wspólny komiks o Maltańczyku to nic innego jak prequel historii wymyślonej przez Hugo Pratta ponad pół wieku wcześniej. I to prequel ze wszech miar wyśmienity.

ZOBACZ TEŻ: Komiks - renesans gatunku

"Tarowean" zabiera nas na Tasmanię i Borneo, a w czasie podróży tradycyjnie obfitującej w zaskakujące zwroty akcji Corto i Raspa spotykają na swojej drodze tajemniczego młodzieńca, łowców głów, sekciarzy czczących kokosy i rudowłosą "syrenę". Oczywiście obecni są też starzy znajomi, bez których ta historia nie miałaby najmniejszego sensu - Cranio i Szalony Mnich.

dpy4tsf

Autorzy nie tylko perfekcyjnie odtworzyli historyczne realia i specyficzną atmosferę starego świata u progu nieuchronnych, wielkich zmian. Sukces Canalesa i Pellejero polega przede wszystkim na tym, że gładko weszli w buty Pratta, serwując opowieść, która równie dobrze mogła wyjść spod jego palców.

Łatwo to sprawdzić. Wystarczy od razu po "Tarowean" wrzucić na ruszt "Opowieść słonych wód". Jedyną wyczuwalną różnicą będzie warstwa formalna, bowiem Pellejero oparł swój styl na znacznie uproszczonej kresce charakterystycznej dla późniejszych odsłon cyklu.

Cała reszta to wypisz, wymaluj "Corto", którego pokochali czytelnicy. Z subtelną ironią, melancholią i wyśmienitymi dialogami. Jeśli jeszcze nie mieliście styczności z serią, to "Tarowean" idealnie nadaje się do rozpoczęcia czytelniczej przygody w niezwykłym świecie stworzonym przez Hugo Pratta. Dalej jest jeszcze lepiej.

Corto Maltese. Tarowean Materiały prasowe
Corto Maltese. TaroweanŹródło: Materiały prasowe
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
dpy4tsf
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dpy4tsf
dpy4tsf