Opisała erotyczne ekscesy polskich posłów. Wszystko, co musisz wiedzieć o Anastazji P.

Wywołała największy skandal obyczajowy III RP i zapadła się pod ziemię. Kim była Anastazja P., autorka książki, która pogrążyła prominentnych polityków?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Anastazja Potocka naprawdę nazywa się Marzena Domaros. Zdjęcie zrobione w 1995 r.
Anastazja Potocka naprawdę nazywa się Marzena Domaros. Zdjęcie zrobione w 1995 r. (East News)
WP

Polska, rok 1992. Andrzej Lepper rejestruje partię, na Marszałkowskiej otwiera się pierwszy McDonald's, a w Pałacu Kultury i Nauki Marek Kondrat śpiewa "Mydełko Fa". W takim klimacie trafia na rynek "Pamiętnik Anastazji P. Erotyczne immunitety".

Niepozorna, fatalnie wydana książeczka, z - oględnie mówiąc - nieciekawą okładką jest wszędzie – w księgarniach, kioskach Ruchu i na "polówkach".

Rozchodzi się na pniu i wywołuje trzęsienie ziemi. Po latach niektórzy powiedzą nawet, że porównywalne do "nocy teczek".

WP

- Myślę, że to była jedna ze spraw, które przyczyniły się do tego, że w Polsce polityków nie traktuje się poważnie i nie udziela się im kredytu zaufania - mówiła antropolożka i autorka Olga Drenda na łamach "Wyborczej".

Kim była autorka bestsellera, który tylko w pierwszym tygodniu sprzedał się w nakładzie 100 tys.?

Obejrzyj: Niesiołowski wysyła prezesa PiS do więzienia. "Łapę trzyma na pieniądzach"

WP

Oszustka z Pomorza

Pod pseudonimem Anastazja Potocka kryje się Marzena Domaros.

Wcześniej dziennikarka "Wieczoru Wybrzeża", która w pośpiechu ewakuowała się do stolicy po tym, jak na światło dzienne wyszły jej finansowe machlojki.
Żyletką wyskrobuje w dowodzie swoje dane i przyjmuje nową tożsamość. Od teraz jest Anastazją Potocką, hrabianką z Krakowa. Ma 25 lat.

W Warszawie podaje się za korespondentkę francuskiego "Le Figaro" i wyrabia akredytację prasową. Tak trafia do Sejmu. Po latach wyjdzie, że we Francji była, owszem, ale przez dwa tygodnie na wymianie szkolnej.

W Sejmie budzi sensację. Wprawdzie "koledzy" po fachu jej nie kupują, ale to nie na nich jej zależy. Wydekoltowana, lubi nosić krótkie spódniczki, garsonki i żakiety na gołe ciało. Błyszczy na korytarzach. Politycy nie odstępują jej na krok. Wkrótce znajdą się w jej książce. I wybuchnie popłoch.

WP
East News
Podziel się

"Banalna uroda"

Przez lata wokół książki i jej autorki narosło wiele plotek i teorii. Najpopularniejsza głosi, że za wszystkie sznurki pociągał Jerzy Urban. Ten zaprzecza.

W reportażu Cezarego Łazarewicza w "Newsweeku" naczelny tygodnika "Nie" wspomina, że o Domaros dowiedział się na wakacjach w Sopocie od właściciela sklepu. Pytał, czy nie jest zainteresowany historią jego znajomej. Był.

- Przyszła do naszej redakcji i zaczęła opowiadać, jak buszowała w Sejmie - mówi Urban. - Nikt nie miał pewności, że to, co mówi, to stuprocentowa prawda, ale jak się rozmowa ukazała w "Nie", to moi ówczesni koledzy nie zaprzeczali. Ani Kwaśniewski, ani Miller - wspominał Urban.

WP

Na łamach tygodnika ukazuje się pikantny wywiad z Anastazją P. Ale Domaros ma więcej "dobra" do opowiedzenia. Urban decyduje, że reszta rewelacji trafi do książki.

"Pamiętnik Anastazji P. Erotyczne immunitety" ukazują się nakładem Domu Wydawniczego Refleks. To firma krzak, za którą stoi Roman Górski, szef wpływowego wydawnictwa BGW. Jednak oficjalnie ze sprawą "nie miał nic wspólnego".

Redakcją i "uczesaniem" doniesień Domaros zajmuje się Jerzy Skoczylas, krakowski dziennikarz związany m.in. z BBC czy "Wyborczą".

- Nie mogłem uwierzyć, że ci wszyscy posłowie polecieli na kogoś z tak banalną urodą - mówi Skoczylas. Miała 25 lat, 170 cm wzrostu, długie włosy, grube łydki i dekolt do pępka - powie w 2012 r. Łazarewiczowi.

WP
Materiały prasowe
Podziel się

Sodoma i gomora na Wiejskiej

Nad tekstem Skoczylas z Domaros siedzą cztery doby. Dzień i noc. To widać. "Pamiętniki" mają prowizoryczną korektę, dużo tu zapychaczy i powtórzeń, na każdym kroku rzuca się w oczy gigantyczny pośpiech.

131-stronicowa książka zostaje wydrukowana na słabej jakości papierze, kartki są klejone, okładka miękka. Po lekturze wygląda jak wyciągnięta psu z gardła. Ale nikomu to nie przeszkadza.

Czego dowiadują się z lektury czytelnicy, którzy w dniu premiery ustawiali się w kolejkach i szturmowali zamknięte księgarnie?

Przede wszystkim, że na Wiejskiej urzęduje banda spoconych, wiecznie pijanych i napalonych samców.

Domaros w naturalistyczny sposób opisuje zachowania posłów I kadencji. Schadzki, seks, kompromitujące sytuacje, żenujące upodobania.

Bohaterami jej pamiętnika są m.in. Leszek Miller ("Szkoda, że tylko dwa razy"), Aleksander Kwaśniewski ("Trwało to zaledwie kilka minut..."), Stefan Niesiołowski ("erotoman") czy Andrzej Kern ("nie chciałam, ale musiałam"), którego oskarżyła o gwałt.

Temu ostatniemu książka zniszczyła życie i karierę. Kwaśniewski i Miller przemilczeli aferę "po dżentelmeńsku". Niesiołowski jako jedyny wniósł sprawę do sądu o zniesławienie i wygrał.

East News
Podziel się

Śmiech w drodze do banku

W listopadzie 1992 r. wybucha polityczna bomba. Marzena Domaros jest wszędzie. Udziela wywiadów, bryluje. Pierwsza polska celebrytka z prawdziwego zdarzenia.

Nie ma w Polsce nikogo, kto nie słyszałby o erotycznych wyznaniach "sejmowej kurtyzany".

Górski, Skoczylas i Domaros śmieją się w drodze do banku po kasę. "Pamiętniki Anastazji P." sprzedały się w łącznym nakładzie 400 tys. egzemplarzy. Wynik nawet dzisiaj robi kolosalne wrażenie. Dla porównania ostatni hit Blanki Lipińskiej "365 dni" rozszedł się w nakładzie 100 tys.

- Dzięki tej książce przez dwa lata mogłem nie robić nic i żyć bardzo rozrywkowo - mówi rozbrajająco Skoczylas w reportażu Łazarewicza.

Oczy Stefana i szafa Lesiaka

Ale ze sławą i pieniędzmi idą też kłopoty. Chwilę po wywiadzie dla "Panoramy" zostaje namierzona przez policję. Za Domaros rozesłano list gończy.

Na jaw wychodzą przewały dziennikarki. Za czasów "Wieczoru Wybrzeża" używała redakcyjnej pieczątki, aby wyłudzić od firm pieniądze na reklamę. Przywłaszczyła sobie pieniądze spółdzielni mieszkaniowej. Jednej kobiecie ukradła pierścionki, innej pieniądze. Zgłasza się coraz więcej osób.

Domaros trafia na jakiś czas do aresztu, ale szybko z niego wychodzi. Po kraju krążą słuchy, że ktoś z sejmu pociągnął za odpowiednie sznurki. Ze strachu.

"Pamiętniki Anastazji P." są gorącą atrakcją, ale tylko jednego sezonu. Wprawdzie Domaros stara się zmonetyzować popularność - w 1993 r. wydaje drugą część książki oraz nagrywa płytę (!) "Oczy Stefana", na której śpiewa kabaretowe piosenki - jednak bez większych sukcesów.

Marzena Domaros "wypływa" raz jeszcze przy okazji afery "szafy Lesiaka".

W pokaźnym archiwum zgromadzonym przez eks-pułkownika Służby Bezpieczeństwa i szefa zespołu specjalnego UOP znaleziono materiały sugerujące, że z nim współpracowała.

Wśród nich odkryto m.in. rachunki za jej słynną garderobę. Płacone przez UOP. Domaros miała też mieszkać w lokalu należącym do Urzędu Ochrony Państwa i korzystać z ochrony jednego z jego oficerów.

W 2001 r. zostaje przesłuchana, ale stwierdza, że spotykała się z byłym pracownikiem UOP-u, który dzięki niej chciał się ponownie wkraść w jego łaski.

Z Japonii na Kociewie

Co działo się z nią dalej? Tu też więcej "magla" niż konkretów.

Łazarewicz pisze, że kilka lat temu miała pojawić się u Urbana w charakterze bizneswoman. Znajomym mówiła też, że jest prezeską firmy paliwowej.

Potem miała pracować w Japonii jako barmanka, aż w końcu wrócić do rodzinnej Góry na Kociewiu i osiąść gdzieś pod Tczewem.

Wiadomo, że ma córkę Nadzieję, którą przez wiele lat opiekowali się jej rodzice. Podobno nie mają ze sobą kontaktu.

Polub WP Książki
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP