Trwa ładowanie...

Majmurek: Centralizacja, indoktrynacja, zamknięcie. Nowy pomysł rządu na szkołę [OPINIA]

Dzieci i młodzież wracają do szkoły między trzecią a spodziewaną czwartą falą pandemii. Czeka ich reżim sanitarny oraz obawy o to, czy – wbrew zapewnieniom rządu – kolejnego roku szkolnego nie będą musiały przerwać lockdowny. Nie są to niestety jedyne obawy rodziców, uczniów i nauczycieli: urzędujący od roku minister edukacji i szkolnictwa wyższego, Przemysław Czarnek, szykuje bowiem polskiej szkole prawdziwą rewolucję – i to w momencie, gdy system wciąż dochodzi do siebie po likwidacji gimnazjów.

Share
Pomysły Przemysława Czarnka na polską szkołę budziły kontrowersje jeszcze przed nominacją na szefa MEN
Pomysły Przemysława Czarnka na polską szkołę budziły kontrowersje jeszcze przed nominacją na szefa MEN Źródło: East News
d3k6tc8

Czarnek jest najbardziej ideologicznie wyrazistym ministrem edukacji w historii III RP, przebija w tym chyba nawet Romana Giertycha z czasów, gdy ten był liderem radykalnie prawicowej, narodowo-katolickiej Ligii Polskich Rodzin. Co gorsze, obecny szef MEN wydaje się zdeterminowany, by użyć polskiej szkoły do tego, by swoją ideologię, odległą od przekonań większości społeczeństwa, narzucić młodym ludziom, niezależnie od ich własnych poglądów i zainteresowań.

Szkoła indoktrynująca

Pomysł Czarnka na szkołę opiera się bowiem na trzech filarach: indoktrynacji, centralizacji i zamknięciu edukacji przed ideami, które minister uważa za "demoralizujące" dla dzieci i młodzieży.

d3k6tc8

Z tych trzech filarów indoktrynacja wydaje się najważniejsza. Po ’89 roku nieprzerwanie toczyła się dyskusja, w jaki sposób szkoła powinna przygotowywać uczniów do życia w demokratycznym społeczeństwie, gdzie w naturalny sposób ścierają się różne systemy wartości. Czy powinna ograniczać się do przekazywania wiedzy? Wychowywać do kilku podstawowych, podzielanych przez wszystkich wartości? Dawać uczniom narzędzia, by sami dokonywali światopoglądowych wyborów? Ministra Czarnka te dyskusje nie interesują.

Zobacz też: Czarnek i kolejne reformy edukacji. "Wieje grozą"

W jego koncepcji szkoła ma nie tylko edukować, ale przede wszystkim wychowywać do jednego systemu wartości: katolickiego i narodowego. Co w praktyce oznacza pomysł na szkołę prowadzącą od podstawówki do matury intensywną indoktrynację ucznia w duchu jednego światopoglądu.

Ten "pakiet indoktrynacyjny" już został przez Czarnka uruchomiony. W sierpniu minister podpisał nową listę lektur. Zniknęli z niej współcześni autorzy, pojawili się za to pisarze narodowo-katoliccy (Zofia Kossak-Szczucka) i postaci związane z Kościołem katolickim. Program szkolny zapełnił się na nieznaną wcześniej skalę tekstami Jana Pawła II, prymasa Wyszyńskiego oraz materiałami omawiającymi życie i myśl tych kościelnych hierarchów.

d3k6tc8

W szkole średniej mamy aż pięć papieskich lektur, uczniowie klas 1-3 mają czytać "Opowiadania o dzieciństwie Jana Pawła II". Pytany o nadreprezentację byłego papieża w kanonie lektur przez "Kurier Lubelski," Czarnek odpowiedział: "ja nie widzę tego papieża tak dużo, jak się o tym mówi. […] Jak na dziedzictwo największego z rodu Polaków w tysiącletniej historii państwa polskiego i narodu polskiego, pięć niepełnych dzieł i to jeszcze w większości nieobowiązkowych to naprawdę dużo?".

Na papieskich lekturach pakiet indoktrynacyjny Czarnka się nie kończy. Szkoła ma postawić na nauczanie historii: osobny przedmiot na historię Polski, osobny na powszechną. W historii Polski koniec z "pedagogiką wstydu", skupianiu się na ciemnych stronach naszej historii, szkoła ma wychowywać uczniów w kulcie jej chwalebnych momentów. W tym w pamięci martyrologii polskich dzieci i młodzieży.

Pomagać w tym mają nie tylko lekcje historii, ale także organizowane przez szkoły wycieczki, realizujące takie programy jak "Śladami kardynała Wyszyńskiego". Celem edukacyjnych podróży mają być m.in. Park Pamięci w Toruniu, jedno z przedsięwzięć imperium ojca Rydzyka.

d3k6tc8

Do tego wszystkiego dochodzi obowiązkowy wybór: religia lub etyka. Problem polega na tym, że liczba uczniów rezygnujących z religii rośnie, a wykwalifikowanych nauczycieli, zdolnych zorganizować zajęcia dla wszystkich chętnych, brakuje. MEN wyznaczył więc uczelnie mające ich kształcić – w większości katolickie. Wśród nich Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej ojca Rydzyka.

Sytuacja może więc wyglądać za chwilę tak, że uczeń, który nie chce katolickiej katechezy, bo jest religijnie obojętny albo bezwyznaniowy, będzie musiał wybrać alternatywę w postaci etyki nauczanej przez panią z licencjatem z uczelni Rydzyka, nauczającą raczej katolickich poglądów etycznych niż etyki jako takiej.

Park Pamięci Narodowej powstał w bezpośrednim sąsiedztwie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej oraz Sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i Św. Jana Pawła II w Toruniu East News
Park Pamięci Narodowej powstał w bezpośrednim sąsiedztwie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej oraz Sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i Św. Jana Pawła II w ToruniuŹródło: East News

Wielkie zamknięcie

Szkoła indoktrynująca ma być też szkołą zamkniętą. Taką, do której nie wejdzie żaden aktywista, niezależny edukator czy organizacja pozarządowa, która nie podoba się ministrowi Czarnkowi i jego politycznemu środowisku.

d3k6tc8

Dziś sytuacja wygląda tak, że jeśli jakaś organizacja chce wejść do szkoły i prowadzić tam zajęcia dla chętnych, potrzebuje do tego zgody dyrektora i rodziców. Czarnek chce, by ostateczna decyzja w tej sprawie należała do kuratora – urzędnika, którego powołuje minister edukacji na wniosek wojewody (powoływanego z kolei przez premiera na wniosek ministra spraw wewnętrznych). Co to oznacza? To, że nawet jeśli dyrekcja i rodzice będą chcieli umożliwić uczniom udział w nieobowiązkowych zajęciach organizowanych przez niezależną organizację na terenie szkoły, wojewoda może to po prostu zablokować.

Jakie będą kryteria tego blokowania? Podstawowym problemem, który elektryzuje wyborców Czarnka, jest kwestia edukacji seksualnej, często prowadzonej w Polsce przez niezależnych edukatorów. Dla nowego szefa MEN wszelka edukacja seksualna opierająca się nie na katolickich poglądach na ludzką seksualność, ale wiedzy naukowej, jest "demoralizacją dzieci i młodzieży", przed którą należy je chronić – nawet wbrew rodzicom.

Jeśli Czarnkowi uda się przeprowadzić zmiany, to ich ofiarami mogą paść nie tylko edukatorzy seksualni, ale także organizacje zajmujące się edukacją obywatelską dzieci i młodzieży. Jak to może wyglądać, zapowiada sytuacja z małopolskich Dobczyc z czerwca tego roku.

Kontrmanifestacja wobec Marszu Równości w Krakowie. N/z małopolska kurator oświaty Barbara Nowak East News
Kontrmanifestacja wobec Marszu Równości w Krakowie. N/z małopolska kurator oświaty Barbara NowakŹródło: East News

Na rynku miasteczka odbywały się wydarzenia w ramach cyklu Tour de Konstytucja, przemawiał sędzia Waldemar Żurek. Na rynek trafiła grupa dzieci z pobliskiego przedszkola pod opieką pań przedszkolanek. Dzieci dostały balony, nauczycielki egzemplarze konstytucji. Sytuacja wywołała natychmiastową reakcję Czarnka i małopolskiej kuratorki oświaty Barbary Nowak. Szef MEN zapowiedział inspekcję w placówce i możliwe sankcje. Uzasadniał to między innymi tym, że w trakcie spotkania przekazywane były opinie prawników, którzy "w bardzo złym świetle stawiali głowę państwa, mówili o turystyce aborcyjnej, poruszali tematy stricte polityczne, i to jeszcze takie, które na pewno nie powinny być adresowane do dzieci w takim wieku".

d3k6tc8

Szkoła zamknięta ma być też szkołą scentralizowaną. Przygotowana w MEN nowela prawa oświatowego ma na celu zwiększenie władzy podlegających rządowi kuratorów kosztem samorządów, dyrektorów szkół, rodziców, uczniów i nauczycieli. To kuratorium ma mieć w projekcie Czarnka decydujący wpływ na wybór dyrektora szkoły, zwiększą się także ich kompetencje dotyczące zawieszania dyrektora i wnioskowania do samorządu o jego wcześniejsze odwołanie.

A moglibyśmy budować szkołę XXI wieku

Oczywiście trudno sobie wyobrazić, by misja Czarnka mogła się ostatecznie powieść, zwłaszcza w wymiarze indoktrynacji młodzieży. Dołożenie Jana Pawła II i prymasa Wyszyńskiego do programów i nawet dwa rajdy śladami żołnierzy wyklętych na semestr nie zrobią z uczniów młodych narodowych katolików, podobnie jak akademie w rocznice rewolucji październikowej nie zrobiły z uczniów w PRL ideowych komunistów.

d3k6tc8

Niemniej jednak kontrrewolucja Czarnka to marnotrawienie czasu: uczniów, nauczycieli, rodziców, wszystkich pracowników oświaty. Zamiast budować szkołę XXI wieku, przygotowującą do życia we współczesnym społeczeństwie, uczącą kompetencji cyfrowych, medialnych, międzykulturowych, dyskutujemy o pomysłach na oświatę, które byłyby anachroniczne już w wieku XIX.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3k6tc8

Podziel się opinią

Share
d3k6tc8
d3k6tc8