Trwa ładowanie...
dztfnb1

"Wielkie bitwy morskie – Midway": recenzja komiksu wydawnictwa Scream Comics

Druga część serii, którą zapoczątkował komiks o bitwie pod Trafalgarem, zabiera nas w realia II wojny światowej. Jednak jeśli nie liczyć przeskoku czasowego, czytając album, będziecie mieli ostre déjà vu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Wielkie bitwy morskie – Midway", scen. Jean-Yves Delittie, rys. Giuseppe Baiguera
"Wielkie bitwy morskie – Midway", scen. Jean-Yves Delittie, rys. Giuseppe Baiguera (Materiały prasowe)
dztfnb1

Bitwa o Midway, zapomniany przez Boga atol na Pacyfiku, leżący ok. 850 km od Hawajów, okazała się pierwszą porażką floty japońskiej od 350 lat i punktem zwrotnym wojny na Oceanie Spokojnym. Starcia na morzu i w powietrzu trwały od 4 do 7 czerwca 1942 r. i pochłonęły ponad 3800 ofiar po obu stronach. W miażdżącej większości byli to marynarze Cesarskich Sił Zbrojnych.

Starcie poprzedziły wydarzenia z 18 kwietnia 1942 r. Chodzi o tzw. "rajd Doolitle'a" na Tokio – pierwszy nalot bombowy na terytorium Japonii w czasie II wojny światowej. Operacja była możliwa dzięki lotniskowcowi, z którego mogły wystartować samoloty B-25. Dla Japończyków stało się jasne, że stanowią one zagrożenie i trzeba je wyeliminować.

Sensacja na dnie. Teraz to już tylko kwestia czasu

Mamy więc do czynienia z bezsprzecznie wiekopomnym wydarzeniem, które wielokrotnie dawało pożywkę filmowcom – w tym samemu Johnowi Fordowi, który za swój dokument "Bitwa o Midway" dostał w 1943 r. Oscara. A jak udała się ta sztuka autorom komiksu "Wielkie bitwy morskie – Midway"?

dztfnb1

Czytaliście poprzedni album Jean-Yvesa Delittie opowiadający o bitwie pod Trafalgarem (Scream Comics, kwiecień 2020)? To już wiecie dokładnie, czego się spodziewać. Identycznie jak zeszłym razem scenarzysta zabiera nas za kulisy wydarzeń, pokazując Wielką Historię z perspektywy zarówno zwykłych żołnierzy, jak i generalicji.

"Wielkie bitwy morskie – Midway", scen. Jean-Yves Delittie, rys. Giuseppe Baiguera Materiały prasowe
"Wielkie bitwy morskie – Midway", scen. Jean-Yves Delittie, rys. Giuseppe Baiguera (Materiały prasowe)

Delittie ponownie rozwija równolegle kilka wątków splatających się w tytułowym kulminacyjnym momencie. I znów poświęca mu niestety zaledwie kilka ostatnich stron. Pokazując tym samym, że interesuje go przede wszystkim atmosfera panująca po obu stronach i eskalacja konfliktu. Robi to jednak bez większych emocji i choćby próby zbudowania pogłębionej historii. Liczą się tu w zasadzie tylko suche fakty, liczby i daty.

Tym samym "Wielkie bitwy morskie – Midway" to bardziej przystępnie podana lekcja historii i gratka dla entuzjastów II wojny światowej niż lektura zapewniająca niezobowiązującą rozrywkę. Na plus na pewno należy zaliczyć przyzwoite rysunki Giuseppego Baiguery i kaloryczne, bogate w fotografie posłowie zgrabnie przybliżające kulisy tytułowej bitwy.

"Wielkie bitwy morskie – Midway", scen. Jean-Yves Delittie, rys. Giuseppe Baiguera Materiały prasowe
"Wielkie bitwy morskie – Midway", scen. Jean-Yves Delittie, rys. Giuseppe Baiguera (Materiały prasowe)
dztfnb1

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

dztfnb1

Podziel się opinią

Share
dztfnb1
dztfnb1