Trwa ładowanie...

"Usagi Yojimbo. Saga": kolekcja obowiązkowa [RECENZJA]

"Usagi Yojimbo" to seria doskonale znana polskim czytelnikom z pojedynczych albumów. Teraz Egmont, wzorem zachodniego wydawcy, zebrał poszczególne historie opasłych tomach sagi, która powinna trafić na półki każdego miłośnika samurajskich opowieści.

Share
"Usagi Yojimbo. Saga": kolekcja obowiązkowa [RECENZJA]Źródło: Materiały prasowe
dto0zli

Królik ronin to najsłynniejsze dziecko Stana Sakaia, Amerykanina japońskiego pochodzenia, który od lat przynosi mu prestiżowe nagrody (6 nagród Eisnera, 2 Harveya itd.) i uznanie fanów na całym świecie. W Polsce seria "Usagi Yojimbo" zaczęła być wydawana kilkanaście lat temu przez nieodżałowaną Mandragorę. Później licencję przejął Egmont i właśnie to wydawnictwo zaczęło teraz wprowadzać na rynek ponad 600-stronicowe tomy pod znakiem "Usagi Yojimbo. Saga".

Choć na grzbietach zbiorczych tomów widnieje numeracja od "jedynki", "Usagi Yojimbo. Saga" nie jest serią przypominającą wszystkie przygody króliczego samuraja od początku jego istnienia. Polskie wydanie jest pod tym względem zgodne z polityką Dark Horse Comics, które w pierwszym tomie zmieściło albumy 8-10 ("Cienie śmierci", "Daisho", "Pomiędzy życiem a śmiercią"), a drugim 11-13 ("Pory roku", "Ostrze bogów", "Szare cienie") itd.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Tak rozumiana saga może rodzić zamieszanie, ale pomimo braku pierwszych 7 albumów, nowe zbiorcze wydania przygód Usagiego to doskonały prezent dla fanów serii. A także świetny początek dla czytelników nieznających jeszcze antropomorficznego wojownika żyjącego w epoce Edo.

"Usagi Yojimbo" to ceniona seria przygodowa, która pod pewnymi względami stanowi pomost między mangą a komiksem amerykańskim. Stan Sakai doskonale łączy wartką akcję z historycznymi realiami, japońską mitologią i zwierzęcymi bohaterami. Bardzo przystępna, uniwersalna i satysfakcjonująca lektura.

dto0zli
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dto0zli
dto0zli