Trwa ładowanie...
d2x1p6x

Przeszła obrzezanie w wieku 14 lat: To odzieranie dziecka z jego dzieciństwa

Każdego roku brutalnemu rytuałowi obrzezania podlega kilka milionów dziewczynek. Niektóre są już nastolatkami. Inne ledwie skończyły cztery lata. W plemionach mawia się, że to lepiej, bo dziewczynki nie będą nosiły w sobie pamięci bólu. Są przecież za małe, by pamiętać.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dziewczynki bywają okaleczane dla "ich własnego dobra".
Dziewczynki bywają okaleczane dla "ich własnego dobra". (Shutterstock.com)
d2x1p6x

Klitoridektomia, czyli inaczej obrzezanie kobiet to nic innego jak okaleczanie żeńskich narządów płciowych. Starodawny rytuał wciąż jest powszechnie stosowany w większości afrykańskich krajów. Zabieg służy "oczyszczeniu" dziewczynki. Dopiero tak "czysta" jest w stanie znaleźć sobie dobrego męża.

Podczas festiwalu Literacki Sopot rozmawialiśmy z Ntailan Lolkoki, która na własnej skórze doświadczyła, czym jest obrzezanie. W swojej debiutanckiej książce "Skrzydła dla motyla" opisała jak wygląda "rytuał" i czemu służy zabieg rekonstrukcji. W Polsce tytuł ukazał się nakładem wydawnictwa Prószyński i Ska.

Wirtualna Polska: UNICEF donosi, że co roku ok. 3 mln kobiet wciąż jest obrzezanych. Jak to jest możliwe w XXI wieku?

d2x1p6x

Ntailan Lolkoki: Świadomość tego sprawia, że jestem smutna. Kiedy konfrontuję się z faktami, martwi mnie to, że jestem w stanie powstrzymać tylko jakąś część przypadków okaleczania dziewczynek. Dlatego nie lubię zapoznawać się z faktami. Bo robię co mogę, ale to wciąż jest kropla w morzu potrzeb.

Czy rytuał obrzezania młodych kobiet wiąże się z konkretną religią?

Myślę, że oryginalnie nie wywodzi się z religii. Jest to raczej wynik egoizmu mężczyzn, którzy chcą kontrolować kobiety. Potwierdzają to również opowieści starszych z mojego plemienia. Ich historie wskazują na to, że praktyka miała sprawić, aby kobiety stały się aseksualne. Religia bywa co najwyżej wykorzystywana, żeby usprawiedliwiać te brutalne praktyki.

W jaki sposób?

Pracuję teraz nad drugą książką, która choć jest fikcyjną powieścią, to wciąż porusza temat obrzezania. Jest tam historia szamana, który twierdzi, że Bóg nakazuje "oczyścić” kobiety, a więc poddać je "cięciu”. I faktycznie. Imamowie z Somalii mówią, że robią to, by ich dzieci stały się święte. Dlaczego zatem nie wycinają genitaliów chłopców? Niech je obetną – nie skórę, a genitalia!

d2x1p6x

Bardzo obrazowe!

Często w ten sposób rozmawiam z wojownikami z plemienia, którzy nie chcą żenić się z kobietą, bo nie przeszła rytuału obrzezania. Pytam ich - skoro jesteś taki odważny, to dlaczego sam nie dasz sobie obciąć części genitaliów? Seksualność sama w sobie jest tak naturalna jak oddychanie i każdy ma prawo ją przejawiać we właściwy dla siebie sposób. Jeśli już chcemy mieszać w to religię – to może warto uwierzyć, że dał ją nam Bóg? Po zabiegu rekonstrukcji znów czuję się istotą seksualną. Co prawda, nie dzielę się tym z nikim – nie lubię penetracji, bo byłam ofiarą gwałtu. Niemniej jednak nie wstydzę się. Kochanie się ze sobą jest dla mnie tak naturalne jak oddychanie – uwalnia się wówczas wielka ilość energii, która osobiście bardzo mnie uszczęśliwia. Przez długi czas miałam problem, aby tak podchodzić do tematu seksu, bo nauczono nas myśleć, że to złe i ohydne.

Materiały prasowe

Wspomniałaś o męskim egoizmie i wojownikach, którzy pragną, by ich przyszła żona była obrzezana. Najczęściej jednak kobiety są okaleczane przez inne kobiety – to one dokonują tego okrutnego rytuału cięcia. Jak to możliwe? Dlaczego tak się dzieje?

Przed kolonializmem w plemionach afrykańskich rządziła starszyzna – najważniejszą osobą był wódz. I kiedy wódz mówił, że "cięcie” jest wolą Boga, nie podlegało to żadnej dyskusji. Ja sama wierzyłam w tę ideę bardzo długo - nawet będąc 20-latką. Choć świadomie wiedziałam, że obrzezanie jest okrutne i sprzeciwiałam mu się, to w środku jakaś część mnie wciąż wierzyła, że to jest słuszne podejście. Nawet po zabiegu rekonstrukcji czułam się niewłaściwie z tym, że mam libido – tak głęboko było to we mnie zakorzenione.

d2x1p6x

A teraz?

Teraz żyję w związku ze starszym mężczyzną. Fakt, że jesteśmy razem, przywraca nam normalność – nie dochodzi do penetracji, ale czujemy się ze sobą na tyle dobrze, że wzajemnie wzrastamy i odkrywamy naszą seksualność na nowo. Zawsze doceniałem tego rodzaju intymność, dlatego jestem szczęśliwa, że w końcu znalazłam dżentelmena, który rozumie moje potrzeby.

Ale z pewnością jest to wynik dość wczesnego opuszczenia Afryki, inaczej nie byłoby to możliwe.

Byłam w Kenii tego roku kilkukrotnie. Chciałam spotkać się z kobietami, z którymi chodziłam do szkoły. Moja starsza siostra i dawne koleżanki dopiero zaczynają konfrontować się z konsekwencjami bycia okaleczonymi. Warto przy tym zaznaczyć, że mają już 50 lat. Proces uzdrawiania psychiki zajmie im dwie dekady, więc pewnie dopiero w wieku 70 lat będą mogły przyznać, że uporały się z problemem. Ja zaczynałam znacznie wcześniej – gdy byłam dwudziestolatką, dzięki temu mogę pomóc im przez to przejść.

d2x1p6x

Kobiety muszą czuć teraz masę gniewu…

Niedawno poznałam dziewczynę, która została obrzezana zanim poszła do szkoły. Ludzie z jej plemienia doskonale wiedzieli, że w szkole dowie się, że obrzezanie jest niewłaściwe i nie ma żadnej podstawy, aby ten zabieg praktykować. Teraz to dość powszechne – obrzezanie dziewczynek zanim zaczną być świadome. W każdym razie zobaczyłam w tej dziewczynie olbrzymią, buzującą wściekłość – bo wiedziała, że jakaś część została jej brutalnie odebrana. Trzeba nauczyć kobiety w jaki sposób skanalizować energię złości, aby nie skierowały jej przeciwko sobie, aby złość nie stała się niszczącą siłą, lecz sposobem na uleczenie.

Bardzo łatwo jest skierować złość ku matce, bo to ona bierze dziewczynkę za rękę i prowadzi do namiotu, w którym dokonuje się cięcia.

Wybaczenie jest możliwe. Co prawda zajmuje trochę czasu, ale trzeba zrozumieć, że matki także są ofiarami kultury. Żadna z nich nie robi tego, aby zranić własne dziecko. Ja wybaczyłam, ale zajęło mi to ponad 20 lat.

Materiały prasowe

W książce "Skrzydła dla motyla” opisujesz, że moment poddania się zabiegowi rekonstrukcji był przełomowy. Nie bałaś się?

Strach czy obawy związane z konsekwencjami rekonstrukcji przyszły później – po zabiegu. Bo sam zabieg nie jest traumatyczny i odbywa się w całkowicie odmiennych warunkach niż pamiętne obrzezanie. Lekarze są bardzo mili, kadra asystująca przy zabiegu ciepła i wspierająca. Również miejsce, w którym to się odbywa, jest bardzo przyjaznym i komfortowym miejscem.

d2x1p6x

Ale?

Uważam, że bardzo ważne jest przygotowanie się do zabiegu rekonstrukcji – potrzebne jest jakieś zaplecze psychologiczne. Jeśli kobieta takiego przygotowania nie przeszła, to zabieg nie przyniesie prawdziwego uleczenia. Nie wszyscy lekarze są tego świadomi. Nie może tak być, że kobieta idzie do gabinetu, prosi o rekonstrukcję i ona jest po prostu przeprowadzana. Tu jest potrzebne wsparcie, odpowiednie przygotowanie – to długi proces.

W najbliższej przyszłości planuję założyć dom pomocy kobietom w Kenii. W Berlinie jakiś czas temu spotykałam się z grupą okaleczonych kobiet – grupa rozpadła się, bo będąc popychana przez jednego z dziennikarzy oczekiwałam szybkich rezultatów. A przecież presja nie jest tu wskazana.

To nie jest coś, o czym wiedzą mężczyźni – zwłaszcza ci typu macho. Uczę się polegać na swojej intuicji, dostrzegam w jaki sposób dana kobieta może się otworzyć, rozwinąć w sposób właściwy dla siebie. Trzeba okazać matczyne serce - bo to matki niejako sprowadziły na nie takie sytuacje. Trzeba być dla nich przewodnikiem do wewnętrznego uzdrowienia.

d2x1p6x

Można powiedzieć, że miałaś szczęście w nieszczęściu – mogłaś przejść rekonstrukcję. Nie u wszystkich kobiet jest to możliwe, prawda?

Sunna – ten typ obrzezania, przez który przeszłam – polega na odcięciu wierzchołka łechtaczki. Ale wciąż pozostaje wewnętrzna część, która często po wielu latach odrasta i to ona podlega rekonstrukcji. Po obrzezaniu nie patrzyłam nigdy w swoje miejsca intymne – nienawidziłam ich, więc nawet nie jestem w stanie powiedzieć, jak tam wyglądałam. Zaczęłam się sobie przyglądać, gdy miałam 37 lat. Do tego czasu była już widoczna ta wewnętrzna część.

Zobacz też: "One płoną jaśniej". Noc poślubna, która wszystko zmieniła w życiu dziewczynki

Jakie są jeszcze skutki bycia okaleczoną w bardzo młodym wieku?

Myślę, że to jest odzieranie dziecka z jego dzieciństwa. Niedawno w Kenii przeszła wielka transformacja, na wskutek której nie wszystkie dziewczynki w plemionach są poddawane obrzezaniu. Jednak te, które to przeszły, czują się inne – bardzo często trzymają się ze sobą, tworzą enklawy, nie otwierają się na społeczeństwo. Dzieciństwo jest formacyjnym czasem dla dziecka. I cokolwiek niewłaściwego się wtedy stanie, to potem ciągnie się przez całe dorosłe życie.

A czy słyszałaś o tym, by któraś z dziewczynek umarła z powodu zabiegu?

Ja sama przeszłam obrzezanie w wieku lat 14 i osobiście nie znałam nikogo, kto by umarł z powodu okaleczenia. Ale jestem świadoma, że są takie przypadki – np. w takich w krajach jak Somalia. To jest na tyle straszne, że wolę o tym nie wiedzieć.

Niedawno czytałam artykuł o brytyjskich imigrantach z Afryki, którzy dokonują obrzezania na córkach. W tym celu sprowadzają do siebie osoby, które zajmują się tą praktyką. Czy to jest powszechne zjawisko, a może proceder?

To dzieje się również w Niemczech. Wstyd, że lekarze dopuszczają możliwość przeprowadzania takich operacji. Spotkałam kobietę, która przeszła taki zabieg w zachodnim kraju. Potem, gdy podrosła, brała udział w marszach przeciw FGM.

A co my możemy zrobić – ludzie żyjący w Europie – aby ta praktyka przeszła w końcu do historii?

Tyle już zrobiono! Poza tym właśnie teraz dokonuje się ogromna transformacja w Kenii, między innymi dzięki pracy wykonanej przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Te działania trafiają do rządów państw. Bo jeśli osoby z zewnątrz troszczą się o życie i zdrowie ludzi w obcych państwach, to rządy nie mają wyjścia – muszą się też interesować. Trzeba mówić o tym głośno i mobilizować kobiety, które były ofiarami. Najważniejsze jest, aby kobiety powstawały i jednoczyły się w tym głośnym sprzeciwie. Bo przecież gdy wyciągasz dłoń. aby pomóc jakiejś kobiecie, to równocześnie leczysz samą siebie.

Shutterstock.com

Czy rząd wyciąga konsekwencje, gdy te praktyki wciąż są stosowane?

O ile wiem, tak. Inne afrykańskie kraje mogą uczyć się od Kenii, która naprawdę stara się, aby obrzezanie podlegało karom. Moim marzeniem jest, żeby to, co zadziało się w Kenii w ciągu ostatnich dziesięciu lat, miało miejsce również w Somalii, a także w innych krajach Afryki. Wtedy obrzezanie faktycznie będzie należało do przeszłości i trudno będzie uwierzyć, że kiedyś to była powszechna praktyka.

Czy transformacja, o której mówisz, dokonała się również w umysłach mężczyzn w Kenii?

Obawiam się, że niezupełnie. Oni utknęli. Przy czym zauważyłam, że niektórym Masajom nie przeszkadza, że jakaś kobieta nie była obrzezana. Jednak nie wszyscy przeszli przemianę i niektórym wciąż z trudem przychodzi przeciwstawienie się tym brutalnym rytuałom. Bo sprzeciw często oznacza wykluczenie ze wspólnoty.

A co z mężczyznami w Europie? Czy dobrze traktują kobiety?

Owszem, zdarzają się mężczyźni, którzy najchętniej traktowaliby kobiety jak przedmiot i mówię to z poziomu własnego doświadczenia – jako ofiara gwałtu. Ale częściej jednak spotykam mężczyzn, którzy są dżentelmenami. Z ich pomocą można odkryć własną seksualność – tacy mężczyźni nie widzą w kobietach obiektu seksualnego, ale drugiego człowieka.

Uważam, że nie można dawać przyjemności na niewłaściwych podstawach, to musi wynikać z nadmiaru, a nie z lęku. Niektórzy mężczyźni podświadomie wiedzą, że kobiety ich potrzebują. Jeśli budujemy swoje poczucie wartości na fakcie bycia w relacji z mężczyzną, to taki związek nie będzie dobry. Musimy polegać na sobie, wiedzieć, że jesteśmy samodzielne i stanowimy całość. Wtedy relacja z drugim człowiekiem nie będzie niczym uwarunkowana. Przede wszystkim nie będzie niszcząca. Wręcz przeciwnie. Da radość i zdrowie.

Materiały prasowe

Ntailan, powiedz proszę w paru słowach - co jest twoją życiowa misją?

Czynić kobiety wspaniałymi!

Brzmi cudownie!

Uczę się przekuwać swój ból w coś, co może pomoc innym kobietom w odbudowaniu ich siły. Pisząc książkę, starałam się robić to z głębi serca. Chciałam poruszyć czytelników tak, aby literatura miała moc transformacyjną. Nie zrobiłam tego dla sztuki, ale dla misji właśnie. I choć teraz moje życie zrobiło się wygodne, to wiem, że ma to sens. Pieniądze umożliwiają mi powrót do Kenii i budowanie domu dla skrzywdzonych dziewczyn – gdybym była uboga, nie mogłabym tego robić.

Wspomniałaś o kolejnej książce. Kiedy możemy się jej spodziewać?

Książka nie jest jeszcze gotowa. Musze ją dokończyć, zredagować i przetłumaczyć na język angielski. Presja od wydawcy z pewnością by pomogła.

Życzę ci zatem inspiracji, by skończyć ją jak najszybciej. Potrzebujemy takich wzruszających historii.

Zobacz też: Ich praca to wciąż temat tabu. Odkrywamy tajemnice pracy seksuolożek

d2x1p6x

Podziel się opinią

Share

d2x1p6x

d2x1p6x