WP

"Nigdy seks nie był tak łatwo dostępny, jak dziś. Stał się towarem w zasięgu ręki"

- Seks staje się namiastką lub łatwiejszą, wygodniejszą alternatywą związku, którego w głębi duszy każda z nas pragnie. Faceci mają chyba podobnie, tylko im jeszcze trudniej się do tego przyznać - pisze Sara Taylor. Publikujemy fragment książki "…i wyjechać w Bieszczady. Thriller z Domaniewskiej".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Seks staje się też panaceum na rozładowanie stresów i wszelkich złych emocji, które przynosimy z korporacji".
"Seks staje się też panaceum na rozładowanie stresów i wszelkich złych emocji, które przynosimy z korporacji". (123RF)
WP

Seks
Napisano o nim chyba wszystko. Seksuolodzy przebadali życie intymne ludzi na wszelkie możliwe sposoby.
Zdaniem naukowców (zapewne amerykańskich) mniej atrakcyjne kobiety, które mają nieco mniej okazji, by zdobyć wymarzonego partnera seksualnego, aby się dowartościować i poczuć lepiej, sięgają po czekoladę. Podobno podczas jej jedzenia, mózg odczuwa taką samą przyjemność jak podczas stosunku seksualnego. I tu kółko się zamyka. Jeśli nie jesteś atrakcyjna i przez to nie masz faceta, sięgasz po czekoladę, aby sprawić sobie przyjemność. To sprawia, że tyjesz, a tym samym stajesz się jeszcze mniej atrakcyjna i Twoje szanse na zbudowanie udanego związku i dobry seks, spadają niemal do zera.

Niby ten nasz mózg taki mądry, a nie odróżnia seksu od czekolady. Skoro i tak odczuwa taką samą przyjemność z jedzenia czekolady i z seksu, to dlaczego dzięki erotycznym, łóżkowym igraszkom chudniemy, a po zjedzeniu czekolady tłuszczyk odkłada się nam tu i tam?

WP

Lepiej więc, choćby dla pięknej sylwetki, postawić na seks niż czekoladę. Ale oczywiście nie każda kobieta ma tyle szczęścia i tyle zadowalających ją uniesień erotycznych, ile by chciała.

Idealnie byłoby jeść czekoladę, a później spalać zbędne kalorie z nieziemskim kochankiem w łóżku. Wówczas i nasz mózg, i my same byłybyśmy podwójnie szczęśliwe.
Jeśli więc ktoś wam powie, że „jesteście puszczalskie”, albo że wasze potrzeby seksualne są wręcz chorobliwe, zawsze mówcie, że robicie to dla zdrowia i pięknej sylwetki. Dla bycia fit, wszystkie chwyty i działania są dozwolone. Dla boskiego ciała można się poświęcić – choćby uprawiając szalony seks każdej nocy.

Ale to oczywiście nie dla zdrowia i zgrabnej sylwetki uprawiamy seks, często z przypadkowymi partnerami, albo wdając się w krótkie romanse motywowane fizycznym pożądaniem. Oddając się różnego rodzaju perwersjom. Kosztując uroków seksu grupowego. Realizując swoje najskrytsze fantazje erotyczne. Przekraczając kolejne granice. Pobudzając siebie i partnera różnymi fetyszami i zabawkami. Nawet nie wiem, czy w korporacyjnym środowisku motywatory, które sprawiają, że tak chętnie uprawiamy seks, czymś szczególnym różnią się od dowolnego środowiska, w każdym innym miejscu Polski i świata. Zapewne różnice te są niewielkie.

Z mojego doświadczenia i obserwacji wynika, że częsta zmiana partnerów seksualnych, przypadkowy seks, bardzo krótkie, sprowadzające się przede wszystkim do bliskości fizycznej związki czy inne relacje o zabarwieniu erotycznym, mają co najmniej kilka źródeł.

WP
123RF
Podziel się

Biologia. To zapewne podstawowy czynnik. Popęd i przyjemność płynąca z możliwości seksualnego zaspokojenia, a także chęć zbudowania rodziny i posiadania potomstwa. Fakt, że się zabezpieczamy, aby tego potomstwa nie mieć, dla naszych instynktownych zachowań nie ma najmniejszego znaczenia.

Seks staje się też panaceum na rozładowanie stresów i wszelkich złych emocji, które przynosimy z korporacji. Nie musimy udawać grzecznych, porządnych dziewczynek i chłopców. W sypialni przestaje obowiązywać nas jakkolwiek etykieta, poprawność polityczna i korporacyjne, krępujące nas reguły. Seks spełnia taką samą rolę jak alkohol i narkotyki, które pozwalają nam się wyluzować. Zapomnieć. Na chwilę się wyłączyć. Poczuć się atrakcyjną, piękną, szczęśliwą. O niczym nie myśleć. Być sobą, a nawet kimś więcej, uwalniając mocno skrywane demony i odsłaniając ciemniejszą stronę swojej natury. Ale to właściwie też tylko biologia.

Dużo ważniejszy i chyba dla warszawskiego środowiska bardziej charakterystyczny jest trzeci powód, mający podłoże psychologiczne. Myślę, że dużo mówi on o naszym powierzchownym, pragmatycznym, a wręcz egoistycznym i hedonistycznym podejściu do życia.

WP

Jak wielokrotnie zaznaczam w książce, żyjemy znacznie szybciej niż w każdym innym polskim mieście. Wszystko musi być na czas i z wszystkim jesteśmy w niedoczasie. Serce bije nam szybciej. Ciśnienie mamy wiecznie nieco podwyższone. Telefon ciągle przypomina nam o nieprzeczytanych mailach. Mamy świadomość upływającego czasu i próbujemy go gonić. Najlepiej dogonić. To sprawia, że przyzwyczajamy się do takiego świata i zaczynamy go właśnie takim pożądać: szybkiego, łatwego, mocniej doświadczalnego. Wszystko ma być po prostu „bardziej”.

Seks staje się namiastką lub łatwiejszą, wygodniejszą alternatywą związku, którego w głębi duszy każda z nas pragnie i szuka. Faceci mają chyba podobnie, tylko im jeszcze trudniej się do tego przyznać.

Chcielibyśmy – bez względu na płeć i orientację – być w związkach, ale związkach wyidealizowanych, a więc nierealnych i niemożliwych. Każda i każdy z nas ma już jakieś związki za sobą, albo w jakimś jest. Wszyscy wiemy, że budowanie partnerskiej relacji, opartej na szczerości, odpowiedzialności i konsensusie, nie jest łatwe. Często wręcz jest tak trudne i odbiegające od naszych wyobrażeń, że aż niemożliwe. Zwłaszcza jeśli zestawimy te wszystkie ustępstwa, z naszą życiową dewizą (uświadomioną lub nie), że w życiu ma być przede wszystkim łatwo i przyjemnie.

Dlatego sięgamy po łatwy seks. Bierzemy z tej relacji i faceta, tylko to, co dla nas w danym momencie najlepsze, najprzyjemniejsze i najpotrzebniejsze. Otrzymujemy zaspokojenie naszych fizycznych potrzeb, zarówno jeśli chodzi o sam stosunek jak i zwyczajną bliskość – bo jakichkolwiek, nawet najbardziej wymyślnych sposobów masturbacji byśmy nie próbowały, nic nie zastąpi seksu z żywym, prawdziwym kochankiem.

WP

Słowo kochanek też nie jest tu bez znaczenia. Trudno w związku o idealnego partnera życiowego i kochanka w jednym. Dlatego wybieramy sobie to, co najprzyjemniejsze i bezproblemowe – kochanka na chwilę. Nawet nie musimy go dobrze poznawać. Jeśli sprawdza się w łóżku, zaspokajając nasze najskrytsze potrzeby i fantazje, możemy odpuścić sobie testowanie go jako partnera. Niekiedy lepiej nawet nie podejmować takiej próby, by nie zburzyć sobie jego wyidealizowanego obrazu. Lepiej, by pozostał w naszej wyobraźni mężczyzną idealnym. By nasze wyobrażenie, zbudowane wyłącznie na podstawie erotycznych doświadczeń, nie prysło. Byśmy mogły sobie wmawiać i wyobrażać, że jeśli jest doskonałym kochankiem, to zapewne mógłby być podobnym partnerem, przyjacielem, ojcem naszych wspólnych dzieci.

Przypadkowy i jednorazowy seks lub przelotny romans, nikogo dziś nie dziwią. Nie jest to powód, by kogokolwiek w jakikolwiek sposób za to piętnować. Wszak takowe są wręcz na porządku dziennym. Nikt od nikogo nie oczekuje stałego związku. Nikt nikogo nie krytykuje za seks z kilkoma partnerami w miesiącu. Poza tym chyba nigdy seks nie był tak łatwo dostępny, jak dziś. Stał się towarem w zasięgu ręki, za który w dodatku prawie nikt, poza totalnymi frajerami, nie musi płacić.

Nawet nie wymagamy wzajemnie od siebie zbyt długiego i czarującego „tańca godowego”. Wystarczy, że na jednej z randkowych aplikacji znajdziemy sobie odpowiedniego partnera. Każdy z nas zazwyczaj jest tam w tym samym celu – szybkiego zaspokojenia swoich seksualnych potrzeb. Wystarczy, że dwie odpowiadające sobie wizualnie osoby wyrażą chęć spotkania i można zawrzeć transakcję. Zazwyczaj na krótką chwilę, niekiedy na nieco dłuższy czas.

WP

Bezdusznie można powiedzieć, że to swoiste „Allegro”. Bez wychodzenia z domu, wybieramy sobie „towar” i za kilka chwil mamy go na wycieraczce.
Nie trzeba rozmawiać, poznawać się. Jeść kolacji, chodzić do kina, stwarzać jakichkolwiek pozorów.

123RF
Podziel się

Specjalnie uogólniam, spłycam i przejaskrawiam. Mam też świadomość, że to, co napisałam powyżej, może zniechęcić do mnie wiele kobiet i że nie jest też regułą, ponieważ sama znam wiele szczęśliwych i wiernych sobie par. Ale łatwy, często z przypadkowym partnerem uprawiany seks, nie należy także do „sporadycznych wybryków”, „niecodziennych zjawisk” ani nawet „małych incydentów”. To zjawisko bardzo częste i przyjęte za coś zupełnie lub niemal zupełnie naturalnego. Widać to w klubach, na imprezach firmowych, wyjazdach integracyjnych i w aplikacjach oraz serwisach randkowych.

Niemniej, w naszym nieco wydmuszkowym, przepuszczonym przez instagramowy filtr życiu, zdarza się, że obie płcie seks traktują niezwykle instrumentalnie. Wręcz mechanicznie. Zaspokaja zwyczajną, fizyczną potrzebę bliskości i niczym nieskrępowanej ekspresji. Staje się namiastką związku i nieco bardziej intymnej relacji (ale tylko w tym przyjemniejszym jego wymiarze). Podbudowuje nasze poczucie atrakcyjności i wartości – jeśli ta druga strona nas zdobywa, adoruje i ostatecznie uprawia z nami doprowadzający nas do nieziemskiego orgazmu seks.

Podkreślę po raz kolejny – nasze życie, osób pracujących w warszawskim Mordorze - ma być przede wszystkim: łatwe, lekkie i przyjemne. Liczymy się my i nasze egoistyczne, a często wręcz hedonistyczne, potrzeby.

Zdobycie fajnego faceta, choćby żonatego kolegi z firmy, jest dość proste, zaś seks daje ogromnie dużo przyjemności, a w przeciwieństwie do związku nie niesie ze sobą praktycznie żadnych problemów i konsekwencji. Stąd tak częste nasze przedmiotowe, niekiedy wręcz mechaniczne, traktowanie go.

O AUTORCE:
Sara Taylor to pseudonim 36-letniej, polskiej pisarki, która zdecydowała się zadebiutować książką „…i wyjechać w Bieszczady. Thriller z Domaniewskiej”. Od ponad 10 lat nieprzerwanie pracuje w jednej z warszawskich korporacji, dlatego postanowiła się nie ujawniać. Jeszcze nie teraz. Ma jednak nadzieję, że to właśnie w pisaniu odnajdzie „swoje Bieszczady” i raz na zawsze porzuci pracę w korpo. Już teraz przygotowuje dla swoich czytelników pełnokrwistą powieść „Tamte wakacje”, która ukaże się pod koniec września i także po części będzie osadzona w środowisku warszawskich korporacji.

Polub WP Książki
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP