Trwa ładowanie...
d1zu6zy

"Lonesome – 1. Na tropie kaznodziei": Obyś żył w ciekawych czasach [RECENZJA]

Osób, które znają cykl o Durango, z pewnością nie trzeba przekonywać, że Yves Swolfs świetnie potrafi się odnaleźć w konwencji westernu. A potwierdza to też w stu procentach pierwszy tom jego nowej serii "Lonesome".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Lonesome. Na tropie kaznodziei. Tom 1, Egmont 2019
Lonesome. Na tropie kaznodziei. Tom 1, Egmont 2019 (Materiały prasowe)
d1zu6zy

Akcja komiksu toczy się w dość niespokojnym okresie, bo tuż przed wybuchem wojny secesyjnej, na pograniczu Kansas i Missouri. Dokładnie tak jak sugeruje to tytuł „Na tropie kaznodziei”, w albumie tym będziemy zaś z zainteresowaniem obserwować perypetie głównego bohatera podążającego śladem pastora Markhama. Szybko możemy się przekonać, że w tym przypadku bynajmniej nie chodzi o bogobojnego duchownego, lecz przywódcę bandy typów spod ciemnej gwiazdy. Nie mamy co do tego żadnych złudzeń, ponieważ już na samym początku widzimy, jak spotkanie Lonesome’a z trzema „uczniami” kaznodziei rychło przeradza się w strzelaninę. Jednocześni nie ulega też wątpliwości, że główny bohater wyjątkowo sprawnie posługuje się bronią palną. Nie jest natomiast dla nas jasne, kim w rzeczywistości jest samotny rewolwerowiec i z jakiego powodu tropi Markhama. Ten ostatni ma wprawdzie na swym sumieniu niejedną zbrodnię, ale nic nie wskazuje na to, aby Lonesome był przedstawicielem prawa.

Obejrzyj zwiastun "Sala samobójców: Hejter":

d1zu6zy

Z kolei mechanizm działań kaznodziei poznajemy z bliska dzięki wydarzeniom, które rozgrywają się w miasteczku Holton. Nie tylko wygłasza on tam płomienne przemowy piętnujące rozwiązłość i nierząd oraz podburzające przeciwko zwolennikom niewolnictwa, ale też wymierza okrutne kary tym, których uznał za grzeszników. Perfidia planu rzekomego pastora tkwi zaś w tym, że dzięki fałszywym śladom pozostawianym na miejscu zbrodni trupy mają iść nie na konto Markhama, lecz zorganizowanych band zwolenników niewolnictwa z Missouri.

Natomiast Lonesome przywożąc do Holton syna Colsonów, którzy zostali zamordowani przez kaznodzieję i jego ludzi, pakuje się w naprawdę poważne kłopoty. Okazuje się, że najwyraźniej Markham cieszy się poparciem miejscowego bankiera, który sprawuje też urząd burmistrza…

W trakcie lektury komiksu Yves’a Swolfsa możemy więc z zainteresowaniem obserwować zarówno liczne strzelaniny, jak i skomplikowane intrygi, które mają doprowadzić do wzrostu napięcia między mieszkańcami sąsiednich stanów, a w dalszej perspektywie do otwartej wojny. W budowaniu klimatu tej opowieści duże znaczenie mają też znakomite rysunki, gdyż nasz wzrok przyciągają zarówno zbliżenia twarzy postaci, jak i pełne dynamizmu sceny walk toczonych zarówno we wnętrzach, jak i na tle malowniczego zimowego krajobrazu. Wszystko to sprawia, że z niecierpliwością będziemy czekać na ciąg dalszy tej wciągającej historii.

Podziel się opinią

Share

d1zu6zy

d1zu6zy
d1zu6zy