Trwa ładowanie...
d25jubd
Recenzje

Gaiman w pigułce, czyli kalejdoskop wytworów nieokiełznanej wyobraźni

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Gaiman w pigułce, czyli kalejdoskop wytworów nieokiełznanej wyobraźni
("__wlasne)
d25jubd

Neil Gaiman to prawdziwy człowiek renesansu. Zakres jego twórczych poczynań przyprawia o zawrót głowy, a wierni fani z niecierpliwością oczekują kolejnej porcji wytworów jego wyobraźni ubranych w słowa czy obrazy. Wyrobiwszy sobie markę geniusza popkultury i przekonawszy się o tym, jak bardzo cenne mogą okazać się jego pomysły, skrzętnie je gromadzi i kolekcjonuje, by w chwilach wolnych od większych projektów rozwijać je i oblekać w fabułę. Nadaje im formę pełnowymiarowego opowiadania, miniatury, wiersza, czasem zaledwie zgrubnego zarysu epizodu jakiejś akcji czy obrazu nastroju. Nie każdy bowiem pomysł jest kompletny i dopracowany, jednak twórcy zależy, aby żadnego nie zostawić w szufladzie.

Te krótkie formy Gaiman publikuje w niezliczonej liczbie miejsc, których nie udaje się wyśledzić nawet najbardziej zagorzałym miłośnikom jego twórczości. Dlatego gdy takich utworów uzbiera się wystarczająca liczba, autor kompletuje z nich zbiorek, opatruje odautorskim komentarzem warsztatowym i wysyła na podbój rynku czytelniczego. Siłą rzeczy zawartość takiego tomu ma wielce zróżnicowaną przynależność gatunkową, tematykę, formę i... poziom literacki. Tak było w przypadku wcześniejszych zbiorów „Dym i lustra” oraz „Rzeczy ulotne”. Dotyczy to również najnowszej produkcji tego rodzaju noszącej tytuł „Drażliwe tematy” (z podtytułem „Krótkie formy i punkty zapalne”), w której pomieściło się dwadzieścia cztery utwory.

Spora część z nich nawiązuje do dzieł innych autorów i stanowi formę hołdu dla samych twórców, dla wykreowanych przez nich światów i postaci. „Godzina Nic” to epizod umiejscowiony w realiach serialu „Doktor Who”. „Inwokacja indyferencji” rozgrywa się w uniwersum „Umierającej Ziemi” Jacka Vance’a. „I zapłaczę jak Aleksander” nawiązuje do twórczości Arthura C. Clarke’a. „Śmierć i miód” opisuje jak Sherlock Holmes na emeryturze ukrywa się przed światem i hoduje pszczoły. Najbardziej intrygującym z opowiadań inspirowanych cudzą twórczością jest bez wątpienia „Człowiek, który zapomniał Raya Bradbury’ego”. Ma ono formę wyznania człowieka, który stopniowo traci pamięć, ale zachowuje tego świadomość. W końcu zapomina nazwiska swojego ulubionego pisarza, który wywarł na niego wielki wpływ. W głębszym, symbolicznym znaczeniu, Gaiman serwuje nam przypowieść o upadku dotychczasowego modelu kultury, o przemijaniu epoki literatury, co tak trafnie i przejmująco zdiagnozował sam Bradbury w powieści „451 Fahrenheita”.

d25jubd

Autor nie rezygnuje również z kontynuowania i rozwijania własnych fabuł. „Czarny pies” to historia, której bohaterem jest Cień Moon, znany z powieści „Amerykańscy bogowie”. Kolejna odsłona jego losów ma miejsce na głębokiej angielskiej prowincji, gdzie przybywa on jako „tak jakby turysta”. Pośród zamglonych, mrocznych wrzosowisk poznaje miejscowych ludzi, ich życiowe rozterki i tajemnice. W końcu przyczynia się do rozwiązania pewnej zagadki kryminalno-metafizycznej. W podobnym klimacie utrzymana jest „Prawda to jaskinia w czarnych górach...”. Historia wyrafinowanej zemsty wojowniczego karła na człowieku, który przyczynił się do śmierci jego córki, wzbogacona jest analizą ludzkich żądz i namiętności oraz poruszającą refleksją moralną.

Bardzo ciekawie prezentują się utwory, które pokazują, jak niesamowitość, magia, elementy innej rzeczywistości niepostrzeżenie przenikają do naszego świata. Miniatura „Przygoda” doskonale ilustruje, jak owe okruchy nieznanego są wypychane przez świadomość z codziennego życia, racjonalizowane i banalizowane. W „Problemie z Cassandrą” świat wyobraźni przenika do naszej rzeczywistości. Bohaterem opowiadania jest malarz o nieuporządkowanym życiu uczuciowym i rodzinnym. Pewnego dnia okazuje się, że jego dawna dziewczyna odzywa się na facebooku do jego przyjaciela. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że bohater... wymyślił ją sobie w czasach szkolnych, aby nie odstawać od kolegów chwalących się swoimi miłosnymi podbojami.

Podobne ujęcie pojawienia się czynnika ze sfery fantastyki w życiu zwykłych ludzi przedstawia napisany z większym przymrużeniem oka „Pomarańcz”. Utwór wyróżnia się również oryginalnością formalną – zbudowany został z odpowiedzi bohaterki zawartych w kwestionariuszu przesłuchania. Z kolei „Żeńskie końcówki” mają formę listu miłosnego rzeźby, przekonanej, że jest aktorem udającym posąg. Na podstawie twitterowych pomysłów użytkowników powstał „Kalendarz opowieści”, zawierający tuzin miniatur. Najbardziej refleksyjną i przejmującą spośród nich okazuje się „Opowieść listopadowa”. Umierająca na raka bohaterka kupuje na wyprzedaży oryginalny koksownik, w którym zaczyna palić zbędne już papiery, którymi obrosła przez całe życie. Gdy w ogniu płoną stare zdjęcie, kobieta zauważa, że widniejące na nich przedmioty i ludzie znikają z jej życia i jej pamięci. Co się stanie, gdy wrzuci do koksownika swoje zdjęcia rentgenowskie i diagnozy lekarskie?

Spora część historii z „Drażliwych tematów” to błyszczące perełki wyobraźni, niekiedy też dowcipu i stylu, którym jednak brakuje emocjonalnej głębi (dotyczy to w szczególności wierszy). Niezależnie od tego Gaimanowi zazwyczaj udaje się nadać im charakterystyczny dla swojej twórczości oniryczny klimat i nastrój niesamowitości. Pisarz stawia na zaskakujące puenty i literackie wyrafinowanie, by czytelnika oczarować i zachwycić. Pośród kalejdoskopu wytworów nieokiełznanej wyobraźni brytyjskiego twórcy znajdujemy jednak również takie, które dotykają najgłębszych i najbardziej intymnych miejsc ludzkiej duszy. Wtedy też te literackie perełki, oprócz powierzchownego piękna, niespodziewanie zyskują nadzwyczajny autentyzm i wiarygodność.

W opowieściach zawartych w zbiorze codzienność przenika się ze sferą magiczno-metafizyczną, co uwzniośla tę pierwszą, a uzwyczajnia drugą. Taki zabieg to znak firmowy twórczości Gaimana, znany również z jego powieści czy komiksów. „Drażliwe tematy” stanowią przegląd motywów, tematów, pasji, obsesji obecnych w dziełach brytyjskiego twórcy. Kto więc jeszcze nie poznał ich bliżej, a chciałby to uczynić, ma ku temu okazję. Zgłębiając „Drażliwe tematy”, zażyje Gaimana w pigułce i przekona się, na ile gotowy jest na dalszą terapię wytworami jego wyobraźni.

d25jubd

Podziel się opinią

Share

d25jubd

d25jubd