Za mundurem panny sznurem? Zbrodnie seksualne w przedwojennym Wojsku Polskim

Zwolennicy wojskowej pół-dyktatury rządzącej Polską nie chcieli tego przyznawać, ale skala przestępczości seksualnej w armii była ogromna. Jeszcze trudniej mówić o tym dzisiejszym historykom, hołubiącym II Rzeczpospolitą.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Defilada wojskowa na fotografii z 1925 roku
Defilada wojskowa na fotografii z 1925 roku (Domena publiczna)
WP

Być może nie należy się dziwić, że w zachowanych źródłach pojawiają się wzmianki o setkach przestępstw seksualnych, których dopuszczali się żołnierze. Skala zjawiska była wielka, jak wszystko, co tyczyło się wojska w przedwojennej Polsce. Armia odgrywała w kraju niebagatelną rolę. Niemal jedna trzecia budżetu II Rzeczpospolitej szła na wojsko. Z tych olbrzymich pieniędzy nie tworzono jednak wyspecjalizowanych oddziałów. Polska wykładała miliardy na armię złożoną głównie z pozbawionych wykształcenia i dyscypliny poborowych.

Żołnierzy było ćwierć miliona. I byli to głównie dość przypadkowi ludzie, którym już po krótkim przeszkoleniu dawano do ręki broń palną. Nie umieli używać jej w boju, ale niektórzy dobrze wiedzieli, jak ją trzymać, by zastraszyć kobietę i zmusić ją do stosunku. Poniżej trzy dobitne przykłady.

24-letni szeregowiec. Samowolnie oddalił się z koszar

WP

W 1930 roku pod Łodzią mężczyzna wymachujący pistoletem napadł w zagajniku na niejaką Stanisławę Szapczyńską. Zastraszył ją, zaciągnął w gęstwinę i tam „zdarłszy z niej okrycie i bieliznę, dopuścił się na niej gwałtu”. Na tym wcale jednak nie poprzestał:
Nie zadowoliwszy się (…), zdjął z siebie pasek, usiłując powiesić ją na drzewie. Gdy nieszczęśliwa kobieta stawiała opór, zbrodniarz zadał jej kilka ciosów kijem przez głowę, wskutek czego Szapczyńska zemdlała. Wówczas, wykorzystawszy ten moment, oskarżony przywiązał ją ponownie do drzewa i w przypuszczaniu, że już nie żyje, zbiegł.

Kobieta zdołała jednak przeżyć. Pobita, zmaltretowana i półprzytomna dowlekła się do najbliższych zabudowań. Sprawcę udało się schwytać. Okazało się, że to 24-letni szeregowiec Stanisław Milewski, który samowolnie oddalił się z koszar.

Ułan i dziewczyna. Obraz Wojciecha Kossaka (domena publiczna)
Podziel się
WP

Sierżant rezerwy. „Często przebiera się w ubrania wojskowe”

W Uniejowie, położonym na pograniczu województwa poznańskiego, przez wiele miesięcy grasował gwałciciel, o którym wiedziano tylko tyle, że zawsze występuje w wojskowym mundurze. Jego ofiarą padło przynajmniej kilkanaście kobiet. Udało się go jednak zidentyfikować dopiero dzięki zeznaniom Anieli Karczewskiej.

Okazało się, że wszystkich zbrodni dopuścił się sierżant rezerwy II dywizjonu pociągów pancernych, Alfons Lewandowski.

Badana Karczewska oświadczyła, że Lewandowskiego spotykała bardzo często, że szedł za nią jak cień i wreszcie, razu pewnego, gdy przechodziła lasem, napadł na nią, wciągnął w przydrożne krzaki, a zakneblowawszy jej usta – dokonał ohydnego gwałtu. Później kopnął ją w brzuch i zagroził, że jeśli komukolwiek powie o wypadku, to ją zabije.

WP

Karczewska rzeczywiście milczała i to aż do czasu, gdy na policję zaczęły się zgłaszać inne ofiary zwyrodnialca. Zanim jednak złożyła zeznanie, Lewandowski zdążył się już ulotnić.

Rozesłano za nim listy gończe z rysopisem: „Jest wzrostu średniego, o twarzy czerstwej, pociągłej, włosach ciemno-blond czesanych często do góry, o oczach niebieskich, nosie proporcjonalnym, często przebiera się w ubranie wojskowe”. Nic nie wskazuje na to, by udało się go ująć.

Dziedziniec krakowskich koszar w 1937 roku (domena publiczna)
Podziel się
WP

Porucznik Szpakowski. Tak pokierował sprawą, by wsadzono kogo innego

Gwałcicielami okazywali się także oficerowie. O ile jednak szeregowców w przypadku schwytania czekały nawet wieloletnie wyroki zasądzane przez trybunały wojskowe, to ich dowódcy pozostawali niemal zupełnie bezkarni.

Bulwarówki z oburzeniem komentowały chociażby sprawę porucznika Szpakowskiego. Oficer ten wielokrotnie stawał przed sądem, za każdym razem wymigując się od odpowiedzialności. Podczas wojny polsko-bolszewickiej odpowiadał za zgwałcenie nieopodal frontu „pewnej niewiasty”. Później prowadzono przeciwko niemu śledztwo w Łodzi w sprawie „dokonania gwałtu na bonie niejakich państwa Kon, zamieszkałych przy ulicy Konstantynowskiej”. Szpakowskiego nie tylko nie ukarano, ale wręcz… zrobiono z niego ofiarę.

Tak „pokierował całą tą sprawą”, że nie jego, ale skrzywdzoną bonę „pociągnięto do odpowiedzialności za fałszywe oskarżenie”. Wreszcie mężczyznę oskarżono o gwałt na żonie innego żołnierza, sierżanta Flassa. Wyłgał się i tym razem, namawiając do składania fałszywych zeznań swoich podkomendnych.

WP

Gdy sprawa się wydała, Szpakowski nie poszedł siedzieć. Zamiast tego wsadzono do więzienia jednego z tych zastraszonych szeregowców, których zmusił do zeznawania na swoją korzyść. Wojskowa sprawiedliwość w pełnej okazałości.

Kamil Janicki - Redaktor naczelny "TwojejHistorii.pl". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie ponad 200 000 egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Żelaznych dam”, "Dam złotego wieku", "Epoki hipokryzji" i "Dam polskiego imperium". W maju 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Epoka milczenia".

Materiały prasowe
Podziel się

Najmroczniejsze zakamarki ludzkiej natury w książce Kamila Janickiego pod tytułem „Epoka Milczenia. Przedwojenna Polska, o której wstydzimy się mówić”. Kliknij i kup z rabatem w księgarni wydawcy.

Zainteresował Cię ten artykuł? Na łamach portalu TwojaHistoria.pl przeczytasz również o dziecięcej prostytucji w przedwojennej Polsce.

Polub WP Książki
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP