Trwa ładowanie...
Tam, gdzie cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta
Źródło: Natalia Sosin-Krosnowska
02-08-2018 13:40

Tam, gdzie cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta

Długie dojazdy, izolacja, robienie zapasów i odśnieżanie - o padniętym bojlerze i cieknącej rynnie nie wspominając. Życie na wsi to nie taka sielanka, jak myślą wszyscy narzekający na spaliny i miejski tłok. Rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady może jest i łatwo, ale jeszcze łatwiej zrazić się do wymarzonej ciszy, spokoju i natury. I szybko wrócić do wygodnej metropolii.

Coś o tym wie Natalia Sosin-Krosnowska. Na planie programu „Daleko od miasta” i zbierając materiał do swojej książki „Cisza i spokój” rozmawiała z ponad setką osób, które dokonały wyboru. A my porozmawialiśmy z nią.

Julia Wiśniewska, Wirtualna Polska: Zwiedzasz Polskę w najodleglejszych zakątkach i zadajesz sporo trudnych pytań swoim bohaterom. Skąd taki pomysł?

Natalia Sosin-Krosnowska: Producentka programu, Magda Kovcin, wspomina to tak: spędzała wakacje na działce rodziców na Mazurach. Gdy już znudziła się pływaniem w jeziorze i opalaniem, zaczęła zwiedzać okolicę. I wtedy, ku własnemu zaskoczeniu, odkryła, że w okolicznych wioskach, teoretycznie “nigdzie”, można znaleźć wielu ciekawych ludzi, którzy porzucili życie w mieście, często wysokie stanowiska i niezłe zarobki, by spełniać marzenia i robić zupełnie inne rzeczy - na wsi. To było pięć lat temu, wówczas sporo się mówiło o rzucaniu korporacji i wyjazdach. Zresztą, temat nadal jest aktualny i myślę, że będzie tak długo, jak długo będą korporacje i pracujący w nich marzyciele. Chyba każdy z nas po cichu czasami marzy, by “rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady”. Program po prostu trafił na podatny grunt.

Jak wygląda praca na planie programu? I dobór miejsc, które odwiedzacie?

W każde z miejsc portretowanych w programie jedziemy na trzy dni. To czas, który potrzebny jest by poznać miejsce, zaprzyjaźnić się z ludźmi, też często ich “oswoić”, pokazać że nie gryziemy i nie ma czego się bać. Kamera często stresuje, a moja rola, to sprawić, by bohaterowie poczuli się jak najlepiej i jak najbardziej swobodnie. Poza tym, w “Daleko od miasta” kluczowe są zdjęcia - te malownicze kadry z domami i widokami to zasługa naszych operatorów, bez nich ten program nie byłby taki ładny. A żeby wyszło ładnie, to też potrzeba ich czasu i naprawdę ciężkiej pracy. Co poza tym? Dla mnie dużo czekania (śmiech). Na słońce, na odpowiednie światło, na dobry moment. Jesteśmy bardzo zależni od pogody, co też bardzo uczy cierpliwości. Na przykład na ostatnich zdjęciach zależało nam na złapaniu okienka pogody, które miało być bardzo wcześnie rano. Efekt był taki, że wszyscy byliśmy na nogach od 4:30 prawie do północy.

Źródło: Monika Ostrowska / Na zdj. Natalia Sosin-Krosnowska

Jeżeli zaś chodzi o miejsca, to wybieramy wspólnie z producentką. I jej i mnie bardzo często ktoś ze znajomych poleca ładne agroturystyki, poza tym przez cały rok szperamy w Internecie, prosimy zawsze bohaterów o polecanie sąsiadów i znajomych, zachowujemy czujność i zwracamy uwagę na pojawiające się nowe miejsca. Zimą robimy listę naszych typów, potem jest jeszcze selekcja geograficzna, bo zależy nam na różnorodności regionów. A później Magda dzwoni, pisze, umawia. Co ciekawe, z roku na rok jest coraz trudniej wpasować się w terminy, co świadczy o tym, że Polacy więcej podróżują po kraju. To miłe.

d16x8jv

Widać, że zaczynamy doceniać piękno naszego kraju. I poszłaś za ciosem, bo właśnie wyszła Twoja pierwsza książka "Cisza i spokój". To naturalna kontynuacja "Daleko od miasta"?

Tak i nie. Książka ma trochę inny rys niż program. Jest to zbiór reportaży o różnych ludziach, którzy wyprowadzili się na wieś, połączony z radami, które daliby swoim znajomym na początku tej drogi. Książka wzięła się z pytań o to, co poza kamerą - jak TO się robi? Jak się kupuje dom, czy ziemię, jak założyć hodowlę owiec, jak zostać serowarem, co się wiąże z prowadzeniem agroturystyki i tak dalej. Poza tym, przed każdym długim weekendem i wakacjami dziesiątki ludzi pytały mnie gdzie warto pojechać. Uznałam, że skoro te pytania się powtarzają, to może warto spisać odpowiedzi, bo pewnie nie tylko moi znajomi i znajomi znajomych interesują się takimi rzeczami i chcą podróżować po Polsce. Do tego dołożyłam rozdziały o roślinach jadalnych, permakulturze, rzemiośle, uprawach i hodowli.

Źródło: Natalia Sosin-Krosnowska

Odpowiadając na twoje pytanie - jest to nie tyle kontynuacja “Daleko od miasta”, ale rozszerzenie i pogłębienie tematu. Program emitowany jest w telewizji Domo+, która jest telewizja tematyczną, o wnętrzach. Siłą rzeczy więc, w programie nacisk kładziony jest na pokazywanie wnętrz i rozmowy o domach, urządzaniu ich, remontach. W książce poza historiami przeprowadzek i remontów poruszam też trudne tematy: kosztów takiego przedsięwzięcia, samotności na wsi, problemów rodzinnych, rozczarowania wiejskim życiem, trudów codzienności. Wieś może być spełnieniem marzeń, ale warto wiedzieć i pamiętać o tym, że wcale nie musi nim być. Tak też bywa.

Książka jest bardzo spójna. Podzielona tematycznie jeśli chodzi o dobór bohaterów, posiada konkretne porady i jest dość wnikliwą analizą wszelkich za i przeciw przeprowadzce z miasta na wieś. Nie sugerujesz, ale zostawiasz pole do podjęcia decyzji tym, którzy zastanawiają się nad podobnym krokiem. Trudno było ułożyć taką formułę?

Chciałam przedstawić jak najwięcej historii i punktów widzenia i ułożyć to wszystko tematycznie tak, by czytelnik mógł swobodnie poruszać się pomiędzy interesującymi go zagadnieniami. Kluczem tematycznym jest to, co bohaterowie robią na wsi i takie też, związane ze sposobem ich zarobkowania, są rozdziały w książce - czyli agroturystyka, hodowla i produkcja żywności, uprawa roślin, rzemiosło i usługi. Jest jeszcze osobny rozdział, traktujący o życiu na wsi, takim życiu “po prostu” - sprawach rodzinnych, samotności, wychowaniu dzieci.

Źródło: Natalia Sosin-Krosnowska

Takie wyprowadzki nie są jednak „po prostu” przeprowadzką. To diametralna zmiana życia i jak widać w Twojej książce nie jest tak kolorowo ani nie wszystkim się udaje…

Wszystko, co w życiu ma jakąś wartość, wymaga pracy i cierpliwości, a my chyba wszyscy przyzwyczailiśmy się do prostych rozwiązań i natychmiastowych efektów. Ludzie często marzą o wyprowadzce na wieś nie do końca zdając sobie sprawę, o czym marzą i z czym to się wiąże. W książce opowiadam też historie takich, którzy wyjechali, przekonani że na wsi znikną ich problemy i wrócili do miasta, bo - jak się okazało - problemy były w nich i nadal istniały, jedynie w zmienionej scenografii. Wyprowadzka na wieś to wielka zmiana dla całej rodziny. Dzieci nie mogą być pomijane podczas podejmowania decyzji i po niej, bo można mocno namieszać im w życiu. Każdy z partnerów czy członków rodziny powinien naprawdę chcieć tego, bo jeżeli tylko jedna osoba chce i ciągnie innych, to niestety - prędzej czy później usłyszy “chciałaś, to sobie radź”. Każdy kto remontował mieszkanie wie, jakie to jest pole do konfliktów. Wyobraź sobie teraz, że tego pola masz dziesięć razy więcej - bo jest dom, budowany lub remontowany, jest ogród, są kredyty, wielka niewiadoma, nerwy… Naprawdę, trzeba pamiętać o tym, by oczekiwania czy marzenia nie przesłoniły nam rzeczywistości, i że kolor elewacji nie jest ważniejszy niż miłość i szczęście rodzinne.

d16x8jv

Byłaś też dziennikarką newsową zajmującą się tematyką zagraniczną, więc prowadziłaś życie na pełnych obrotach. Teraz jesteś mamą trzylatka, co roku sporo czasu spędzasz na planie programu i cały czas wpadasz na nowe pomysły. To chyba jeszcze nie ta upragniona cisza i spokój? Czy w ogóle o tym marzysz?

Marzę! Co roku mówię sobie “tej jesieni to już odpocznę, poczytam książki, odeśpię…” i co roku nic z tego nie wychodzi. Myślę, że to nie jest jeszcze ten moment, by zwalniać. Ja bardzo lubię swoją pracę i chyba ogólnie lubię pracować. Miło wspominam czas spędzony w redakcji Polsat News, choć praca “w newsach” to straszna harówka, nieraz po kilkanaście godzin dziennie i po nocach. To był ważny etap w moim życiu i wiele mnie nauczył, a teraz jest inny. Równie ważny, ale o wiele przyjemniejszy, bo mam więcej wolności i czasu dla rodziny. Mogę robić inne rzeczy niż pracowanie i spanie, a “w newsach” - nie mogłam. Tamta praca nie zostawiała wiele czasu na cokolwiek innego. Mam czas na malowanie, na jogę, na czytanie. Jest fajnie. A ciszę i spokój mam na szczęście w sobie, więc nie muszę ich nigdzie szukać.

Źródło: Natalia Sosin-Krosnowska

Zadawałaś sobie kiedykolwiek pytanie o wybór: miasto czy wieś?

Wielokrotnie. Tylko odpowiedzi były różne w zależności od etapu życia. Ja mam o tyle łatwiej, że wychowywałam się w domu na wsi, więc doskonale wiem, o czym mowa. Moi rodzice byli takimi właśnie mieszczuchami, którzy z Krakowa wynieśli się na wieś.

No właśnie, bo i twoja mama stała się bohaterką książki.

Tak, mama bardzo mi pomogła, była pierwszą czytelniczką i recenzentką książki. Ma większe doświadczenie niż pozostali bohaterowie “Ciszy i spokoju”, bo na wieś przeprowadziła się pod koniec lat 70. Bez jej wkładu książka nie byłaby pełna.

A wracając do pytania - miasto czy wieś? Nie potrafię jednoznacznie powiedzieć jedno albo drugie i mam tez ten luksus, że nie muszę wybierać. Byłam małą dziewczynką, która miała cudowne dzieciństwo, dzikie i wolne, a potem nastolatką, która narzekała - jak to nastolatka - na wszystko. Nienawidziłam długich dojazdów do szkoły, czekania na autobusy, tego, że nie mogę ot tak umówić się z koleżankami i wyjść do kina, bo ode mnie z domu to była wyprawa. Poznałam wszelkie plusy i minusy życia na wsi. Z jednej strony jest ta cisza, spokój, natura, zwierzęta, wszechobecne piękno, z drugiej - wszędzie daleko, brak znajomych w pobliżu, godziny w autobusach jak jeździsz do szkoły do miasta, brak możliwości spontanicznych spotkań, konieczność robienia zapasów, odśnieżanie, to że nie ma administracji, która naprawi cieknącą rynnę albo że nagle musisz wyskoczyć z poważnej kwoty jak bojler padnie.

Źródło: Natalia Sosin-Krosnowska

Wiejska codzienność naprawdę jest trudniejsza. Gdy tylko mogłam, wyniosłam się do miasta, bo to naturalne, że jak człowiek ma 20 lat, to chce być wśród znajomych i poznawać świat, a nie siedzieć w domu. Przynajmniej ja tak chciałam. Dziś mieszkam w Warszawie, czuje się tu doskonale, ale świadomość że mam dom pod lasem, do którego w każdej chwili mogę pojechać, odciąć się, wyłączyć, jest bardzo kojąca. Już się cieszę na to, że mój syn będzie miał możliwość spędzania wakacji u babci na wsi. Znając wszystkie za i przeciw nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że mieszkanie na wsi jest lepsze lub gorsze, jest po prostu inne. Czy, jak cytując jednego z bohaterów “Ciszy i spokoju”: wszystko można wziąć za plus lub za minus. Na pewno nie jest nudno, a cała reszta zależy od tego, jakim jesteś człowiekiem.

Natalia Sosin-Krosnowska - dziennikarka i prezenterka. Na antenie Domo+ prowadzi serię „Daleko od miasta”. Była redaktor naczelna i współtwórczyni polskiej wersji językowej europejskiego magazynu internetowego cafebabel.com, była dziennikarka i prezenterka Polsatu. Była redaktorką w foch.pl i gazeta.pl. Współpracowała m.in. z TV Arte i francuskim ELLE, jej artykuły były publikowane w "Courrier International", "La Stampa", "Die Zeit" i "The New York Times".

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.

Podziel się opinią