WP

Tajemnice byłego dyrektora FBI. Od żony usłyszał: nie bądź facetem od tortur

- Perspektywa bycia "facetem od tortur" przez wiele nocy spędzała mi sen z powiek. Nie mogłem opędzić się od obrazu nagich mężczyzn przykutych przez wiele dni do sufitu w zimnej celi - pisze James Comey. Były dyrektor FBI opowiada o kulisach pracy dla amerykańskiego rządu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
James Comey zdradza tajemnice amerykańskich władz.
James Comey zdradza tajemnice amerykańskich władz. (Getty Images)
WP

W kwietniu 2004 roku, kiedy Jack Goldsmith wraz ze swoim zespołem w Departamencie Sprawiedliwości wciąż jeszcze starał się nadać mocniejsze podstawy prawne programowi inwigilacji firmowanemu przez NSA, media opublikowały odrażające zdjęcia, które dowodziły nieludzkiego traktowania osadzonych w Abu Ghraib, amerykańskim więzieniu wojskowym w Iraku.

Zobacz: Prolog - Bartosz Szczygielski

WP

Widać na nich, jak kilkoro amerykańskich żołnierzy znęca się nad irackimi więźniami. Ofiary zmuszano do stania w upokarzających pozach – na niektórych fotografiach więźniowie są nadzy, z kapturami na głowach. Szczególnie pamiętne było zdjęcie przedstawiające obnażonych ludzi, których ciała ułożone jedno na drugim tworzą nagą piramidę. Na innych widać, jak skutych kajdankami więźniów atakują rozwścieczone psy. Były też takie, na których amerykańscy żołnierze szydzą z bezbronnych i wyśmiewają ich.

Bardzo szybko w mediach pojawiło się jedno słowo opisujące te czyny: tortury. Na pół roku przed wyborami prezydenckimi zdjęcia z Abu Ghraib bardzo negatywnie wpłynęły na ocenę administracji Busha.

W zeznaniach transmitowanych w telewizji przed Kongresem sekretarz obrony publicznie przeprosił więźniów i ich rodziny oraz obiecał wnikliwe śledztwo w sprawie uchybień. Sekretarz stanu porównał nadużycia w irackim więzieniu do masakry w wietnamskiej wiosce My Lai – wydarzenia, które pomogło zmienić nastawienie społeczeństwa amerykańskiego do wojny w Wietnamie. Kolejne rewelacje miały dopiero nadejść.

Getty Images
Podziel się
WP

Gdy cały cywilizowany świat potępił te "tortury", winą za nie obarczając amerykańskie władze, CIA – co zrozumiałe – stała się bardzo niespokojna w związku z własnym tajnym programem, w ramach którego w latach 2002–2003 bito, głodzono, upokarzano i podtapiano zatrzymanych. Zdaniem Agencji posiadali oni informacje na temat spisków terrorystycznych wymierzonych w Stany Zjednoczone.

Przetrzymywano ich w tak zwanych black sites poza terytorium USA. Na początku, latem 2002 roku, CIA zwróciła się do Departamentu Sprawiedliwości o ustalenie granic tego, co można zgodnie z prawem robić, przesłuchując osoby podejrzewane o terroryzm, które znajdują się w rękach Agencji. (...)

W 1994 roku Kongres postanowił – traktując to jako kwestię prawną – zdefiniować "tortury" inaczej, niż rozumie ten termin większość z nas. Ratyfikując Konwencję Narodów Zjednoczonych w sprawie zakazu stosowania tortur, Kongres na potrzeby amerykańskiego prawa zdefiniował "tortury" jako celowe zadawanie silnego psychicznego lub fizycznego bólu bądź znacznego cierpienia. Istnieje cała masa czynów, które większość z nas nazwałaby torturami, choć nie wiążą się z zadawaniem "silnego bólu" lub "znacznego cierpienia".

Większość z nas uznałaby za tortury przykuwanie nagiego więźnia łańcuchem do sufitu na kilka dni i uniemożliwianie mu snu albo zamykanie go w ciemnym, przypominającym trumnę pudle. Jednak ze względu na to, że Kongres zdecydował się określić tortury jako działania pociągające za sobą "silny" ból i "znaczne" cierpienie, sędzia lub prawnik mógł uznać, że wspomniane czyny nie spełniają prawnej definicji tortur.

WP
Getty Images
Podziel się

W 2002 roku, po atakach z 11 września, CIA chciała zastosować taktykę przymusu fizycznego, aby skłonić schwytanych przywódców Al-Kaidy do wydania innych terrorystycznych liderów i ujawnienia planów. Miało to udaremnić ich knowania i ocalić życie niewinnych ludzi. Przedstawiciele Agencji zwrócili się do Biura Analiz Prawnych Departamentu Sprawiedliwości z prośbą o ustalenie, czy planowana przez nich taktyka przesłuchań – zamykanie w ciasnych pomieszczeniach, pozbawianie snu i pozorowanie topienia, tzw. podtapianie – stanowiłaby naruszenie prawnego zakazu tortur.

Dla jasności: nikt nie pytał prawników z Departamentu Sprawiedliwości, czy metody stosowane przez CIA to dobry pomysł. Prośba dotyczyła jedynie określenia granic, jakie wyznacza w tej kwestii prawo.

Tak jak w przypadku programu "Stellar Wind" prośba skierowana do Departamentu Sprawiedliwości wpłynęła w czasie kryzysu, kiedy przywódcy obawiali się, że grożą nam kolejne ataki terrorystyczne podobne do zamachów z 11 września. CIA oraz pracownicy administracji Busha zapewniali prawników z Departamentu Sprawiedliwości, że przymus fizyczny podczas przesłuchań schwytanych przywódców Al-Kaidy jest nie tylko skuteczny, lecz wręcz niezbędny do ocalenia życia niezliczonych niewinnych osób.

WP

Poddany takiej presji prawnik z Departamentu Sprawiedliwości – autor wadliwej analizy prawnej programu "Stellar Wind" – pracując niemal zupełnie sam, przygotował ekspertyzę, która interpretowała przepisy o stosowaniu tortur bardzo szeroko. Wydał on także odrębną opinię, utrzymując, że technik zastosowanych po raz pierwszy wobec Abu Zubaydaha nie można uznać za tortury w rozumieniu prawa.

Getty Images
Podziel się

CIA dostała zielone światło dla użycia wobec więźnia pełnego zestawu metod śledczych: był bity, pozbawiany snu i podtapiany – sądził wtedy, że umiera. Pod koniec 2003 roku, kiedy Jack Goldsmith został szefem Biura Analiz Prawnych, a ja wiceprokuratorem generalnym, CIA opierała się już na tej analizie prawnej i przeprowadzała brutalne przesłuchania podejrzanych w różnych black sites poza obszarem Stanów Zjednoczonych.

Nie czekałem na kolejną paskudną i wyczerpującą walkę z tą samą potężną frakcją w Białym Domu. Czas konfliktu związanego z programem inwigilacji był bardzo stresujący nie tylko dla mnie, lecz także dla mojej rodziny. Brałem pod uwagę utratę pracy. Patrice i ja mieliśmy na nasz dom płynny kredyt hipoteczny z odroczoną spłatą, a nasza sytuacja finansowa pozostawiała wiele do życzenia – mieliśmy wszak piątkę dzieci w wieku szkolnym, z których najstarsze niebawem miało pójść do college’u.

WP

Jako okręgowy prokurator federalny na Manhattanie i jako osoba numer dwa w Departamencie Sprawiedliwości – później zaś jako dyrektor FBI – zarabiałem mniej więcej tyle, ile nowicjusz w jednej z nowojorskich kancelarii prawnych. Oczywiście mnóstwo ludzi potrafi utrzymać siebie i dzieci z takiej pensji. Po prostu nie planowaliśmy dobrze. W każdym razie podzielałem zdanie Goldsmitha, że wydana przez Departament Sprawiedliwości opinia prawna na temat tortur była zwyczajnie błędna.

Odwiedziłem prokuratora generalnego Ashcrofta i na prywatnym spotkaniu wyjaśniłem mu, czemu wycofanie się z wcześniejszej opinii Departamentu w sprawie legalności tych działań uważam za decyzję sensowną, choć jest to krok radykalny. Ashcroft zgodził się ze mną.

Obaj zdawaliśmy sobie sprawę, że w pewnym sensie "wystawimy" personel CIA, ponieważ w swoim postępowaniu agenci bazowali dotąd na opinii prawnej, z której teraz się wycofywaliśmy. Śledczy nie byli prawnikami i mogli polegać na tym, co mówią im rządowi doradcy. Niemniej jednak działali, opierając się na złych radach, i nie powinni dalej tego robić. Należało napisać nową opinię, zgodną z prawem i mającą solidne ugruntowanie w faktach. (...)

East News
Podziel się

W zdrowej instytucji wątpliwość nie oznacza słabości, lecz stanowi przejaw rozwagi, bowiem najbardziej niebezpieczni są ci z nas, którzy mają całkowitą pewność, że ich sprawa jest słuszna, a fakty są po ich stronie. Nie chodzi mi tu o chwiejność czy obawy przed podejmowaniem decyzji. Często trzeba to robić szybko – i dotyczy to nawet najtrudniejszych z nich.

Co więcej, to właśnie na te najtrudniejsze, jak się zdaje, zawsze mamy najmniej czasu, a podejmując je, dysponujemy najskromniejszym zestawem informacji. Ale decydując się na coś, musimy pamiętać, że możemy być w błędzie. Ta pokora sprawia, że przywódca do ostatniej chwili pozostaje otwarty na nowe informacje.

PRZECZYTAJ: Córeczka tatusia. Relacja Donalda i Ivanki Trump to od lat źródło plotek

Aby oddać sprawiedliwość prezydentowi i wiceprezydentowi, trzeba przyznać, że w naszej współczesnej kulturze przyjęcie takiej postawy jest niezwykle trudne dla przywódców – zwłaszcza państwowych – nawet jeśli mają w sobie dość pewności, by zachować pokorę. Przyznanie się do wątpliwości czy błędów to polityczne samobójstwo.

W końcu nie tego od nich oczekujemy, nieprawdaż? Chcemy liderów silnych i stanowczych. Trudno nam sobie wyobrazić popieranie przywódcy, który kończąc swoją służbę, oświadcza, że – chociaż nie miał złych intencji – z pewnością popełnił wiele błędów, i modli się, by nie stały się one przyczyną ludzkiej krzywdy oraz wyraża nadzieję, że mu wybaczymy i puścimy w niepamięć chwile, gdy był nieudolny. (...)

Z mojego punktu widzenia sprawa była prosta. Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych popełnił poważne błędy prawne w poradach udzielonych prezydentowi i jego administracji w zakresie inwigilacji i przesłuchań. Jeśli miał pozostać instytucją przydatną dla kraju i jego prezydentów – w tym dla prezydenta Busha – to powinien po prostu naprawić swoje błędy, nawet za cenę gniewu przywódców. Gdyby do tego nie doszło, Departament stałby się po prostu kolejnym elementem stronniczego plemienia, gotowym powiedzieć to, co trzeba powiedzieć, aby pomóc wygrać "naszej" stronie.

Donald Trump i były szef FBI James Comey Forum
Podziel się

Nie bez kozery szefów Departamentu Sprawiedliwości mianuje prezydent za radą i zgodą Senatu. Departament ma znaczną swobodę w ustalaniu swoich zasad – takich jak uznawanie, które rodzaje przestępstw należy traktować priorytetowo czy też jakie przyjąć stanowisko w sporach dotyczących praktyk antymonopolowych – i powinien w swoich decyzjach odzwierciedlać wolę narodu, wyrażaną przez wybór prezydenta. Jednak umieszczanie przywódców politycznych w kierownictwie Departamentu Sprawiedliwości nieuchronnie rodzi napięcie, ponieważ administracja wymiaru sprawiedliwości musi zachować bezstronność.

Konstytucja i praworządność nie są stronniczymi narzędziami politycznymi. Temida ma na oczach opaskę. Nie powinna zerkać na swojego politycznego przywódcę, próbując odgadnąć, jaki wyrok by go zadowolił. (...)

Gdy pewnego wieczoru wiosną 2004 roku wróciłem po pracy do domu, Patrice spojrzała na mnie. Najwyraźniej wiedziała, że jestem zamieszany w coś, co mnie męczy. Temat traktowania więźniów znała z mediów. Powiedziała po prostu:

 – Tortury są złe. Nie bądź facetem od tortur.

 – Co? – zaprotestowałem. – Wiesz przecież, że nie mogę o tym rozmawiać.

 – Wcale nie chcę o tym rozmawiać – odparła Patrice. – Po prostu nie bądź facetem od tortur.

Przez następny rok co jakiś czas powtarzała to upomnienie.

Perspektywa bycia "facetem od tortur" przez wiele nocy spędzała mi sen z powiek. Nie mogłem opędzić się od obrazu nagich mężczyzn przykutych przez wiele dni do sufitu w zimnej, oświetlonej ostrym światłem celi, wypróżniających się przez ten czas w pieluchy i uwalnianych z łańcucha tylko po to, by dalej można było ich dręczyć i podtapiać, nim ponownie zostaną zakuci w kajdany.

PRZECZYTAJ: Oddał życie, walcząc o Polskę. Krzysztof Kamil Baczyński przerósł legendą własnego ojca

W czerwcu 2004 roku Goldsmith, przy moim wsparciu, oficjalnie wycofał opinie prawne Departamentu Sprawiedliwości, które dostarczały podstaw metodom przesłuchań w latach 2002 i 2003. Trzeba przyznać, że David Addington, doradca wiceprezydenta, był wściekły. W czasie pewnego spotkania bez mojego udziału wyciągnął spis wszystkich, jak twierdził, tajnych opinii wydanych przez Departament Sprawiedliwości po 11 września i z sarkazmem w głosie zwrócił się do Goldsmitha z prośbą o wskazanie, które z nich nadal obowiązują.

Przypomniałem Goldsmithowi, że gniew Addingtona to coraz bardziej wiarygodny wskaźnik tego, że jesteśmy na dobrej drodze. Nie sądzę, by dzięki temu stwierdzeniu Jack poczuł się lepiej. Również Patrick Philbin nie uznał tych słów za podnoszące na duchu. Addington rozmawiał z Philbinem prywatnie i powiedział mu, że jego zdaniem wycofanie poparcia dla programu "Stellar Wind" i stosowania tortur w przesłuchaniach oznacza złamanie złożonej przez Philbina przysięgi, że będzie strzegł i bronił Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Doradca wiceprezydenta sugerował Philbinowi podanie się do dymisji. Zapewniał go również, że osobiście dopilnuje, by nie miał żadnych szans na awans na jakiekolwiek stanowisko w administracji.

Jack Goldsmith uprzedził ten krok. Po dziewięciu miesiącach pełnienia funkcji szefa Biura Analiz Prawnych stracił całą anielską aurę. Miał za sobą udział w bezwzględnych konfliktach dotyczących elektronicznej inwigilacji i brutalnych metod przesłuchań. Wycofując dotychczasową opinię prawną na temat tortur, ogłosił jednocześnie, że rezygnuje ze stanowiska i zamierza powrócić do pracy na uczelni. (…)

"Wyższa lojalność. Prawda, kłamstwa i przywództwo" Jamesa Comeya od 3 kwietnia 2019 roku. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Insignis.
Przekład Andrzej Wojtasik.

Materiały prasowe
Podziel się
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP