Recenzje
17-02-2015 (09:37)

Studium samotności

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Studium samotności
(Inne)

Pseudośredniowieczny sztafaż Królestwa Sześciu Księstw, zagrażający granicom najeźdźcy ze szkarłatnych okrętów, Moc zarezerwowana dla nielicznych i Rozumienie, za które można zawisnąć, a nade wszystko bastard następcy tronu jako główny bohater - nie sposób zaprzeczyć, że to motywy dla fantasy (oraz baśni) tak klasyczne, iż obecnie po prostu wyświechtane i zużyte. Jakimś niezwykłym sposobem, który przywykliśmy zamykać w nader pojemnym poojęciu „talentu”, Robin Hobb z tych standardowych składników potrafiła stworzyć na kartach Ucznia skrytobójcy - pierwszego tomu trylogii Skrytobójca - nową, unikalną jakość.

Imiona członków królewskiego rodu mają w powieściowym świecie niezwykłą siłę - powszechna jest wiara, że kształtują charakter nazwanego. Stąd karty powieści zaludniają Roztropny, Szczery, Cierpliwa, Władczy czy Rycerski. Tym większą wagę zyskuje fakt, że główny bohater (którego poznajemy jako sześcioletniego chłopca, podrzuconego przez rodzinę matki szacownej rodzinie zhańbionego jego istnieniem ojca) nie ma żadnego imienia. Naturalną koleją rzeczy przyjmuje takie, które najlepiej oddaje jego pozycję w pałacu, stając się, także we własnych oczach, przede wszystkim Bastardem.

A bastard, jak wiadomo, może być zarówno użyteczny, jak i niebezpieczny. Królewski dziadek chłopca, Roztropny, decyduje się na tę pierwszą ewentualność i zapewnia naszemu bohaterowi wszechstronne wykształcenie, tak w naukach powszechnie znanych, jak i bardziej sekretnych. Władca wiąże ze sobą Bastarda przysięgą lojalności, która dla rozpaczliwie spragnionego akceptacji dzieciaka szybko staje się najważniejszą kwestią w życiu.

Po namyśle uważam, że główną wartością dodaną w powieści Robin Hobb (w której nie brakuje mimo wszystko oryginalnych elementów, by przywołać choćby rozsiewaną przez najeźdźców dehumanizującą chorobę, zwaną Kuźnicą) jest niezwykle realistyczny i poruszający obraz samotności głównego bohatera. Nie przynależy on bowiem ani do ludu, ani do szlachetnie urodzonych, nie ma własnego miejsca. Długo sypia z psami w stajnach, a gdy tylko się tam zadomowi, królewski rozkaz przenosi go do zimnej i samotnej komnaty. Bastard z nikim nie może być całkowicie szczery, nawet z dawnym sługą ojca, a jego pierwszym opiekunem - koniuszym królewskim Brusem. Brus nie akceptuje Rozumienia - posiadanej przez swego kłopotliwego podopiecznego zdolności do związywania się ze zwierzętami. Uważa ją za niegodną królewskiego potomka, a przede wszystkim zagrażającą bezpieczeństwu i człowieczeństwu chłopca. Szybko do listy tajemnic Bastarda dochodzi jego szkolenie w tytułowym fachu, którego nie może nikomu ujawnić. Gdy tylko chłopak otrzymuje
szansę przynależności do elitarnej grupy posługujących się Mocą, rzuca na szalę dosłownie wszystko, by okazać się godnym tego zaszczytu. Bezwzględne szkolenie, jakie przechodzi u Mistrza Mocy, to z tego powodu jeden z najbardziej poruszających fragmentów powieści.

Stylistyczna sprawność Hobb, poozwalająca jej na wyjątkowo wiarygodne oddawanie przeżyć postaci i doskonale oddana w przekładzie Agnieszki Ciepłowskiej, sprawia, że od historii walki Bastarda o własne miejsce i szacunek dla siebie po prostu nie sposób się oderwać ani pozostać wobec niej obojętnym. Przesłania ona mniej oryginalne elementy opowieści, a dość szybko spycha je na dalszy, w zasadzie nieistotny, plan. Sprawia, że mamy do czynienia nie po prostu z klasyczną fantasy, ale z klasyczną fantasy z wyższej półki. A po zakończeniu lektury pierwszej odsłony natychmiast chcemy poznać dalszy ciąg.

Polub WP Książki
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.