ycipk-3o0ljk

Seryjnych morderców w więzieniu się nie bała. Byłego partnera? Bardzo

Jeden z pacjentów Kerry miał taką zabawę. Próbował ją przestraszyć, a jej gwałtowna reakcja była jego największą nagrodą. Tak kiedyś wyjął sobie szklane oko i włożył jej do talerza z pomidorówką. Pracowała z seryjnymi mordercami, psychopatami, ale to nie oni przerażali ją najbardziej.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Miała 20 lat, gdy zaczęła pracować w więzieniu.
Miała 20 lat, gdy zaczęła pracować w więzieniu. (Facebook.com)
ycipk-3o0ljk

- Oglądasz filmy o seryjnych mordercach? – pytam.

- Nie, wystarczająco dużo zbrodni mam w pracy, żeby jeszcze potem oglądać o nich filmy i seriale w domu – przyznaje bez zastanowienia Kerry Daynes. Brytyjka od ponad 20 lat pracuje jako psycholożka sądowa. W książce "Oko w oko ze złem", która w lipcu trafi do polskich księgarni, opisuje najbardziej wstrząsające sprawy karne, z którymi miała do czynienia.

Rudowłosa 20-kilkulatka w Posiadłości Potworów

- Wiesz, miałam bardzo idealistyczne podejście do tej pracy, gdy zaczynałam. Byłam zbyt podekscytowana, by przejmować się facetami, którzy próbowali mnie zawstydzać. Nie miałam pojęcia, w co się pakuję, nie myślałam, żeby spróbować robić karierę na jakimś innym polu – opowiada Kerry, której twarz Brytyjczycy bardzo dobrze znają z telewizji.

ycipk-3o0ljk

- Miałaś misję, o której szybko zapomniałaś? – pytam.

- Ja wciąż mam misję! Chcę pomóc wszystkim, dać szansę rehabilitacji. Tyle że w Wielkiej Brytanii nie jest to do końca możliwe. Szybko doszłam do wniosku, że nasze społeczeństwo i prawo nie pozwala na skuteczną prewencję – przyznaje Daynes.

Pierwszym więzieniem, którego progi przestąpiła, był zakład w Manchesterze. Miała wtedy 20 lat. Po krótkiej rozmowie z tamtejszym psychologiem pokazano jej więzienie. "Nagle zewsząd rozległy się przenikliwe piski: ‘miau!’, rozchodzące się echem jak fala po stadionie. Zapytałam strażnika, dlaczego więźniowie wydają z siebie te kocie odgłosy. W odpowiedzi przewrócił oczami" – pisze w książce. Więźniowie dawali sobie znać, że dołączyła do nich nowa kicia.

Zobacz: Tajemnice Charlesa Mansona

ycipk-3o0ljk

Kilka lat później Kerry podjęła się pracy w słynnym więzieniu Wakefield, znanym jako "Posiadłość Potworów". Prasa miała obsesję na punkcie tego miejsca. Przetrzymywano tam wielu z najsłynniejszych i najbardziej znienawidzonych zbrodniarzy. Tam żaden z nich nie odważył się miauczeć na pracownika. Kontrola i system kar był zbyt surowy.

Kerry wśród tych "potworów" miała odwalić brudną robotę. Chodziło o przeprowadzenie rozmów ze wszystkimi więźniami, którzy zostali skazani za napaść na tle seksualnym połączonym z morderstwem. Zrobili to z wściekłości, mieli takie skłonności, może tylko stracili kontrolę nad sobą. Praca Kerry miała być wykorzystana do tego, by potem ktoś zebrał porady dla kobiet, by wiedziały, jak się zachować podczas napaści. Przerażające i chore założenie, że to kobieta musi sobie jakoś poradzić, by nie zostać ofiarą.

Tak w książce wspomina rozmowy z mordercami: "Więźniowie z rozmysłem starali się mnie skrępować, prosząc o szczegółowe tłumaczenie zadanych klinicznym językiem pytań z kwestionariusza ("Ale co to znaczy penetracja palcami, przepani?"). Dla tych znudzonych i wygłodniałych seksualnie mężczyzn sesje ze mną musiały przypominać bardziej darmowy telefon na linię dla dorosłych niż poważne badanie".

ycipk-3o0ljk

Zabiła męża, wyszła z sądu jako wolna kobieta

W "Oko w oko ze złem" Kerry opisuje kilkanaście wstrząsających spraw. Jedną z nich jest historia Alison. Jedyna znana psycholożce osoba, która wyszła z sądu jako wolna kobieta, choć uznano ją za winną zabicia męża.

Alison uderzyła Paula kluczem do rur, potem dźgnęła go nożem w klatkę piersiową. Gdy już nie żył, próbowała bezskutecznie rozkroić jego zwłoki na pół. W końcu zasłoniła zwłoki kołdrami, posprzątała jeszcze mieszkanie z krwi. I zostawiła liścik: "Tak nie może dłużej być, nie mogę już tego znieść. Przepraszam. Proszę, zaopiekujcie się moimi dziećmi, powiedzcie im, że je kocham. Są u mojej mamy, proszę, pozwólcie im zostać z moją mamą". Na koniec położyła się na podłodze obok ciała Paula i zasnęła. Następnego dnia znalazła ją jej matka.

Daynes miała ustalić, czy w chwili popełnienia przestępstwa Alison była poczytalna. Podczas ich rozmów wyszło na jaw, że kobieta była latami maltretowana przez męża. Zgłaszała to nawet 3 razy na policję, ale nie podjęto sprawy. Nie wniesiono żadnych zarzutów. Za każdym razem, gdy próbowała uciec lub powiedzieć komuś o tym, co robił jej mąż, bił jeszcze mocniej, aż traciła przytomność.

ycipk-3o0ljk

Tamtego wieczoru jej organizm po prostu nie wytrzymał. Wcześniej Paul krzyknął: "Przynieś mi wódkę z garażu!". I to wystarczyło. Straciła kontrolę nad swoim ciałem, była przerażona, wiedziała, co stanie się później, gdy mąż będzie nietrzeźwy.

Kilka miesięcy po morderstwie Alison usłyszała w sądzie, że "zabiła męża, ponieważ cierpiała na trzy osobne choroby psychiczne". Wyrok zawieszono, miała jednak stawić się na leczenie psychiatryczne.

Forum
Podziel się

Najbardziej bałam się w swoim domu

ycipk-3o0ljk

- Pracowałam nad setkami spraw, wiele zostanie ze mną na długo. Szczególnie historie zamordowanych i torturowanych dzieci. Ludzie często pytają, która sprawa była dla mnie najbardziej przerażająca, ale nie chcę o tym opowiadać, bo nie o to mi chodzi. W książce piszę o wstrząsającym procesie Marka Bridgera, który zamordował 5-letnią April. Będę to długo pamiętać, bo do dziś nie wiadomo dokładnie, co on jej zrobił. Działa tu nasza wyobraźnia. Po tej sprawie musiałam zrobić sobie przerwę na jakiś czas – wspomina Brytyjka.

- Ale wiesz, nigdy nie bałam się w pracy. Rozmawiam z ludźmi, nie z potworami. Mam nadzieję, że ludzie zrozumieją to, czytając moją książkę. W końcu wiem, z kim będę się spotykać. Jedyny raz, gdy naprawdę się bałam, to we własnym domu, nie w więzieniu. Przez lata byłam ofiarą prześladowania – mówi.

Nie jeden raz. Najpierw przez byłego partnera – strażnika z więzienia, w którym pracowała. Potem przez przypadkowo poznanego mężczyznę, który założył o niej nawet stronę internetową, śledził ją i zasypywał wiadomościami. Jak mówi Daynes, potwory to nie zawsze ci skazańcy zza krat, a ktoś bliski. Albo ktoś z pracy. Jeden ze strażników więzienia, w którym pracowała, okazał się seryjnym gwałcicielem.

Zac Efron wcielił się ostatnio w postać Teda Bundy'ego w filmie "Extremely Wicked, Shockingly Evil and Vile"

Getty Images/ Zac Efron wcielił się ostatnio w Bundy'ego w głośnym filmie
Podziel się

Tym bardziej dziwi ją, że tak wiele osób jest zafascynowanych seryjnymi mordercami. Sierpnień 2019 roku można już roboczo okrzyknąć miesiącem Charlesa Mansona. W kolejną rocznicę zamordowania Sharon Tate wchodzi do kin film Tarantino, serial Netliksa "MINDHUNTER" (Manson będzie jednym z bohaterów) i dwie książki o tym mordercy.

- Przeraża mnie, że seryjni zyskują status celebrytów. Tak pokazano ostatnio Teda Bundy’ego. Ludzie pisali, że jest seksowny, a kobiety tatuowały sobie na udach ślady jego zębów z dostępnych w sieci fotografii. To pokazuje, jak daleko zaszliśmy w fetyszyzowaniu, hołubieniu i trywializowaniu przemocy wobec kobiet. Pracowałam z różnymi mordercami. Czasem ich zachowanie było ekstremalne, ale na pewno nie pociągające – przyznaje Daynes.

"Oko w oko ze złem" trafi do księgarni nakładem wydawnictwa Otwarte 31 lipca 2019 roku.

Materiały prasowe
Podziel się
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-3o0ljk

ycipk-3o0ljk
ycipk-3o0ljk