ycipk-4mqsi7

"Rozwód po polsku". Chciała mieć męża jak z "50 twarzy Greya"

Rozwód zawsze wiąże się z dużymi emocjami i nad tymi emocjami nie każdy potrafi zapanować. O tym, jak wyglądają rozwody w Polsce, rozmawiamy z Izą Komendołowicz, autorką książką "Rozwody po polsku".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Rozwody w Polsce są bardzo drastyczne
Rozwody w Polsce są bardzo drastyczne (123RF)
ycipk-4mqsi7

Patrycja Ceglińska, Wirtualna Polska: Psychologowie radzą ratować małżeństwo do samego końca.
Iza Komendołowicz: Ale też wielu terapeutów uważa, że czasami lepiej się rozstać. Są związki, które się kompletnie wyczerpały i tak naprawdę nie ma już czego ratować. W trakcie pracy nad książką rozmawiałam z psychoterapeutą, który zajmuje się terapią par i z jego doświadczenia wynika, że terapia jest skuteczna w przypadku 50 proc. małżeństw. To znaczy, że tylko połowę związków da się uratować. Albo aż połowę. Znałam skonfliktowane małżeństwo z dwudziestoletnim stażem i dwójką nastoletnich dzieci. Kiedy poszli na terapię, po dwóch, czy trzech spotkaniach, terapeutka stwierdziła, że w ich przypadku kontynuowanie terapii nie miało sensu.

ZOBACZ: Rozwód tuż po ślubie? Kobiety boją się odejść, chociaż zostały zdradzone

ycipk-4mqsi7

Dlaczego?
Pan uważał, że wszyscy psychoterapeuci to oszuści i naciągacze. Podważał wszystko, co mówiła terapeutka.

Motto twojej książki brzmi, że główną przyczyną rozwodów jest małżeństwo.
Wiele osób, które mają za sobą dramatyczne rozwody, przyrzeka sobie, że nigdy więcej żadnego ślubu. Z drugiej strony różne badania wskazują, że związki nieformalne są dużo mniej trwałe niż małżeństwo. Decyzje o zakończeniu także nieformalnych związków są bardzo trudne. Zwłaszcza, gdy taki związek trwał długo. Rozstanie wiąże się z wielkimi emocjami, poczuciem zmarnowanych lat, straty. A przecież chyba nikt nie lubi i nie chce tracić.

Obserwujemy wręcz plagę rozwodów. W miastach rozwodzi się co drugie małżeństwo.
Rozwodzimy się na potęgę. W wielu warszawskich podstawówkach ponad połowa dzieci pochodzi z rozwiedzionych rodzin. Łatwo ulec złudzeniu, że rozwód to nic wielkiego. Ale to, że rozwód stał się tak powszechny, wcale nie oznacza automatycznie, że jest prostszy. Paradoksalnie coraz gorzej się rozstajemy. Rozwody stają się coraz bardziej brutalne, agresywne. Mówią o tym adwokaci, sędziowie. Jeszcze kilka lat temu nie zdarzało się, żeby ludzie krzyczeli na siebie na sali sądowej, grozili sobie, obrzucali się wyzwiskami. Dziś takie zachowania nie należą już do rzadkości.

Wydaje mi się, że dostępność aplikacji randkowych, Internet wpływają na to, że nie chcemy pracować nad relacją. Liczymy na to, że szybko znajdziemy kogoś fajniejszego.
Znakiem naszych czasów jest także to, że wiele osób podejmuje decyzję o rozstaniu po jednej, czy dwóch kłótniach. Coś takiego jak praca nad związkiem nie jest specjalnie popularne. Szybko się poddajemy. Po co się "męczyć" w starym związku, kiedy na wyciągnięcie ręki jest tyle atrakcyjnych osób, dla których ja też jestem atrakcyjny/a? Pojawiają się strasznie złudne uczucia, że po rozwodzie może być tylko lepiej. Niestety rozwodnicy często przeżywają rozczarowanie. Bo okazuje się, że wcale nie jest tak kolorowo, jak myśleli.

ycipk-4mqsi7

PRZECZYTAJ TEŻ: "Rozwód po polsku": Do tej pory nie rozumiem, dlaczego tak ślepo mu ufałam

Liczyli na wieczną ekscytację i motylki w brzuchu i nie przewidzieli, że później też dopadnie ich rzeczywistość.
Jest nawet takie powiedzenie, że kolejna żona, czy mąż będą mieli wszystkie wady poprzednika i do tego swoje własne. Ale bywają też niezwykle udane kolejne związki, więc czasem warto jednak rozwieść się i związać z innym partnerem. Bo tak jak bywają nieprzemyślane rozwody, są też nieprzemyślane małżeństwa. Ludzie decydują się na ślub, bo myli im się namiętność z miłością, albo rodzice chcą, żeby się ustatkowali, bo już przyszła pora. Kobiety, bo częściej jednak to one, myślą, że nikt lepszy im się nie trafi...

Ale nawet w udanych małżeństwach wcześniej, czy później pojawia się znużenie, namiętność spada. Większość rozwodzących się osób jest w sile wieku, między 35. a 45. rokiem życia. Do tej pory ciężko pracowali, budowali swoją karierę, oszczędzali, spłacali kredyty, wychowywali dzieci. To kompletnie ich pochłaniało. I nagle przychodzi moment, kiedy pojawia się myśl, żeby swoje życia zmienić, że im też coś się należy. Niektórzy siadają wtedy przed komputerem i logują się na Tinderze lub innej aplikacji randkowej.

Na początku jest euforia. Bo kiedy masz męża czy żonę, to niesiesz w sobie specyficzny rodzaj energii, która jest bardzo pociągająca dla płci przeciwnej. Nie szukasz partnera na siłę, masz w sobie luz, chcesz się tylko dobrze bawić. A Tinder to przede wszystkim sposób na znalezienie partnera seksualnego, a nie życiowego. Mężatki czy żonaci, którzy przez ostatnie kilkanaście lat byli skupieni na życiu rodzinnym, zwyczajnie tego nie wiedzą. Kiedy już się rozwiodą i dołączą do grupy singli, przekonają się, że znalezienie partnera życiowego w Internecie nie jest takie proste. Choć też możliwe.

ycipk-4mqsi7

Rozwody w małych miasteczkach czy wsiach również nie są już tematem tabu.
To prawda. Fakt - rozwodów na wsi jest wciąż znacznie mniej niż w dużych miastach i ich główną przyczyną jest przemoc, alkoholizm. Ale coraz częściej na prowincji dochodzi też do rozwodów z innych, często zaskakujących powodów. Jednym z bohaterów mojej książki jest rolnik, którego porzuciła żona, bo chciała mieć partnera takiego jak w filmie "50 twarzy Greya". Przystojnego, zamożnego, który będzie jej kupował kwiaty, zapraszał do restauracji i zapewniał ekscytujące doznania. Marzenia o księciu z bajki są wiecznie żywe.

PRZECZYTAJ TEŻ: Projekt miłość. Tak się kocha w Polsce

Z jakimi kosztami wiąże się rozwód?
Koszt pozwu to 600 zł. Jeśli ktoś jest w trudnej sytuacji materialnej może zwrócić się do sądu o zniesienie opłaty sądowej lub rozłożenie jej na raty. Odrębnym kosztem jest honorarium adwokata. A tutaj stawki są bardzo zróżnicowane. Jeśli wynajmujemy znane nazwisko i zdecydujemy się na rozwód z orzeczeniem o winie, który trwa kilka lat, koszty mogą być ogromne. Poza tym przy okazji rozwodu mogą się toczyć inne sprawy takie jak podział opieki nad dziećmi, alimenty, czy podział majątku.

W jednej z warszawskich kancelarii adwokackich usłyszałam, że kwota, jaką słyszy klient, zależy od tego, na ile zostanie "wyceniony". Czyli jeśli ktoś jest prezesem dużej firmy, podjechał pod kancelarię luksusowym autem, to z pewnością będzie musiał zapłacić dużo. Coraz częściej w trakcie spraw rozwodowych wynajmuje się firmy detektywistyczne, które mają zebrać dowody przeciwko współmałżonkowi. To bardzo kosztowna usługa.

ycipk-4mqsi7

A mediacje?
Mediacje sądowe są za darmo, ale niestety bardzo długo trzeba na nie czekać. Można ten czas oczekiwania znacznie skrócić i zapłacić za mediacje prywatne. Trochę podobnie jak w przypadku służby zdrowia. Ale osobiście uważam, że pieniądze wydane na prywatne mediacje są dobrze wydane.

Kiedy ludzie są bardzo skonfliktowani, nie są w stanie ze sobą czegokolwiek ustalić. A spraw, które trzeba uregulować w związku z rozstaniem jest mnóstwo. Mediować można wszystko, nawet to, z kim zostanie ukochany pies. Warto podkreślić, że mediacja to nie terapia. Celem mediatora nie jest pogodzenie pary.

Alimenty dla małżonków to jest kolejna niezwykle drażliwa kwestia.
Powiedziałabym, że w ogóle pieniądze, czyli podział majątku budzą ogromne emocje. Rozwód to nic innego tylko targ. Ja dam ci to, ale w zamian ty mi dasz tyle i tyle. Warto wiedzieć, że jeśli rozwód zostanie orzeczony z wyłącznej winy jednej osoby, to niewinny partner może żądać dla siebie alimentów dożywotnio.

Jeśli ktoś dużo zarabia, a jego były małżonek nie pracuje albo ma niewielkie dochody, może się okazać, że będzie go trzeba utrzymywać przez długie lata. Alimenty można też uzyskać, kiedy rozwód był orzeczony z winy obu stron lub bez winy. Chociaż w tych przypadkach będą przyznawane w szczególnych okolicznościach, np. kiedy były partner nie jest w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb.

ycipk-4mqsi7

Pamiętasz rozwody szczególnie szokujące?
Mnóstwo. Mąż wprowadził swoją żonę, z którą był prawie 20 lat, w wielomilionowe długi. To była niezwykle wstrząsająca historia, ponieważ ten mężczyzna uchodził w środowisku za osobę bardzo uczciwą, był powszechnie szanowany, lubiany. Prawnik, filantrop, działacz społeczny, katolik. Odszedł od żony, wysyłając jej SMS o treści: "Już do domu nie wrócę". Kobieta została z dwójką dzieci, bez środków do życia. Za to z kilkunastoma komornikami na głowie.

Jak w ogóle do tego doszło?
Wcześniej zgodziła się na podział majątku, zgodnie z którym przejęła wszystkie wspólne nieruchomości, które były obciążone ogromnymi kredytami we frankach, znacznie przewyższającymi wartość nieruchomości. Kompletnie nie miała świadomości, jak wielkie długi ją obciążają. Nie chciała zgodzić się na rozwód i sędzia przychyliła się do jej wniosku. Bo zgodnie z prawem strona wyłącznie winna rozkładowi pożycia, a w tym przypadku nie ulegało najmniejszej wątpliwości, że to mąż był winny, nie może domagać się rozwodu.

Ten mężczyzna związał się z inną kobietą, zamieszkał w jej domu i dalej praktykuje jako adwokat. Ze swoją rodziną nie utrzymuje żadnych kontaktów, nie interesuje go los nastoletnich córek, które wpadły w depresję, żona, która choruje onkologicznie. Ta kobieta wraz z córkami mieszka na strychu, utrzymuje się z alimentów, które on płaci nieregularnie i cały czas próbuje je obniżyć.

Przerażające.
Nigdy nie zapomnę też rozmowy z kobietą, która rozwodziła się kilkanaście lat ze swoim znanym, zamożnym mężem. Pan przez jakiś czas funkcjonował w życiu politycznym, publicznie wypowiadał się na temat rodziny, praw kobiet. Natomiast wobec własnej żony i dzieci był strasznie bezwzględny. Udawało mu się latami nie płacić alimentów, cały swój potężny majątek przepisał na osoby trzecie, oficjalnie nie miał żadnych dochodów. W tej sprawie były ewidentne dowody winy tego pana, on był strasznym przemocowcem.

Jego żona przedstawiła w sądzie obdukcję, nawet nagrania, na których było widać, że jest bita, zeznawali też świadkowie. Mimo to sąd w pierwszej instancji wydał wyrok – rozwód z winy obu stron. Sąd doszedł do wniosku, że co prawda mąż bił, ale winą żony było to, że opowiadała o przemocy publicznie. W ten sposób psuła opinię mężowi, a przyzwoita żona tak się zachowywać nie powinna. Kuriozalne, prawda? Na szczęście sąd w drugiej instancji zmienił wyrok na rozwód z wyłącznej winy męża. Uzyskanie wyroku z wyłącznej winy nie jest proste, bo wina musi być stuprocentowa.

Sąd nie waży winy. Nic nie przesądza o winie – nawet nieślubne dziecko, które wydawać by się mogło, jest ewidentnym dowodem zdrady. Potem w sądzie zdradzana żona słyszy, że nie dbała o męża, nie współżyła z nim tak często jak on tego potrzebował i źle wyrażała się o jego rodzinie. To jest taki ulubiony zestaw argumentów. Zaczyna się wieloletnia batalia sądowa, której końcowy rezultat jest nieprzewidziany. Jeden pan, który notorycznie korzystał z usług prostytutek, tłumaczył w sądzie, że żona była kobietą oschłą, nieczułą, a w agencjach towarzyskich dostał wsparcie, czułość i zrozumienie. Inny zarzucał żonie, że celowo usunęła z ogrodu jego ukochane kwiaty. Nie jest jednak tak, że to tylko mężczyźni są podli, źli.

Kobiety też potrafią być okrutne.
Zdarzają się równie bezwzględne kobiety. Płeć nie odgrywa żadnej roli. Po wielu rozmowach z bohaterami mojej książki, ogarniało mnie poczucie bezradności. Zastanawiałam się, czy ci skrzywdzeni małżonkowie, mogli coś zrobić, żeby zapobiec życiowej katastrofie. A może w każdym małżeństwie zawsze należy stosować zasadę ograniczonego zaufania? Tak na wszelki wypadek, gdyby współmałżonek okazał się kanalią? Nie wiem. Ale myślę, że nigdy, nawet dla najcudowniejszego męża czy najwspanialszej żony nie należy rezygnować z własnej kariery, ambicji, planów, własnych dochodów. Nie można składać swojego losu w ręce drugiej, nawet najbliższej osoby. Bo kiedy ta osoba się od nas odwróci, zostajemy na przysłowiowym lodzie.

Z twojej książki wynika, że coraz więcej żon zdradza swoich mężów.
Kiedyś niewiernymi małżonkami byli w zasadzie wyłącznie mężczyźni. Dzisiaj jest pół na pół. W bardzo wielu małżeństwach odwracają się role. Kobiety noszą przysłowiowe spodnie. Robią karierę, awansują, zarabiają duże pieniądze. Natomiast coraz więcej mężczyzn wchodzi w role, które kiedyś tradycyjnie były przypisane kobietom. Zajmują się domem, dziećmi. Oczywiście każda para decyduje, jaki model rodziny jej odpowiada. Są związki, kiedy takie odwrócenie ról się doskonale sprawdza.

Ale niestety w większości takich małżeństw wcześniej, czy później dochodzi do konfliktu. Bo kobiety, nawet te zamożne, nie lubią utrzymywać mężczyzn. Jednym z bohaterów mojej książki jest pan, którego była żona jest w zarządzie potężnej spółki. On pracował dorywczo, głównie zajmował się domem i córką. Żona traktowała go fatalnie, publicznie upokarzała, nazywała leniem, nieudacznikiem, buntowała córkę przeciwko niemu. Stosowała pewnego rodzaju przemoc ekonomiczną wobec niego, bo np. planowała bardzo kosztowne wakacje i kazała mu płacić połowę kosztów. Nie było go na to zwyczajnie stać, ale wstydził się do tego przyznać, więc brał kredyty, chwilówki. Gdy doszło do rozwodu miał ponad dwieście tysięcy długów.

Oprócz finansów bardzo trudnym tematem przy rozwodzie są dzieci. Niektóre kobiety oskarżają swoich mężów o molestowanie seksualne dzieci.
Pierwsze oskarżenia tego typu pojawiły się w pierwszej połowie lat 90., na szczęście w ostatnich latach jest ich mniej. Sędziowie stali się bardziej czujni i zostały wypracowane procedury, jak należy postępować, kiedy pojawia się taki zarzut. Także wiedza psychologów na ten temat jest nieporównywalnie większa niż kiedyś, znacznie lepiej potrafią diagnozować molestowane dzieci. Ale w dalszym ciągu, kiedy pojawia się takie oskarżenie, sytuacja robi się naprawdę poważna.

Przeważnie sąd na wszelki wypadek ogranicza kontakt ojca z dzieckiem do czasu wyjaśnienia sprawy. A takie wyjaśnienie może potrwać. Ponad 99 proc. tego typu oskarżeń w sprawach rozwodowych jest nieprawdziwych. Ich cel jest jeden - zaszkodzić mężowi, ograniczyć jego kontakt z dzieckiem, upokorzyć, wystraszyć, poniżyć.

Jeśli taki zarzut okaże się wyssany z palca, to czy wiążą się z tym jakieś konsekwencje dla osoby, która niesłusznie oskarża?
Przez całe lata nie było żadnych. Zawsze można było powiedzieć: "Pomyliłam się, ale przecież chodziło mi tylko o dobro dziecka". Natomiast konsekwencje były ogromne dla osoby oskarżonej, bo w przeszłości zdarzało się, że oskarżeni mężczyźni trafiali do aresztu. W swoim otoczeniu byli napiętnowani, tracili reputację. Dzisiaj, kiedy oskarżenie okaże się fałszywe, adwokat oskarżonego mężczyzny, może wystąpić o ograniczenie praw rodzicielskich matki. Nie wiadomo, czy sąd podejmie taką decyzję, ale to potrafi powstrzymać niektóre kobiety przed pochopnymi oskarżeniami.

Jak długo może trwać sprawa rozwodowa?
Bardzo długo, kilka, nawet kilkanaście lat. Wiele spraw rozwodowych trwa dłużej niż małżeństwo. Bywa, że jedna ze stron celowo przedłuża proces rozwodowy, bo to się jej zwyczajnie opłaca. W trakcie procesu rozwodowego można żądać tzw. zabezpieczenia potrzeb rodziny.

Poza tym niezakończony proces rozwodowy blokuje partnera, który nie może wziąć kolejnego ślubu. Można więc powiedzieć, że dzięki długotrwałemu procesowi rozwodowemu cały czas trwa relacja z byłym partnerem. Mimo, że rozwód stał się tak powszechny, jest wiele osób, które nadal wstydzą się rozwodu, ukrywają rozwód przed otoczeniem. Wolą być samotną żoną lub samotnym mężem niż rozwodnikiem.

Polub WP Książki
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-4mqsi7

ycipk-4mqsi7
ycipk-4mqsi7