Qaqwqwrqw

Projekt miłość. Tak się kocha w Polsce

Stworzyła bloga, jakiego wcześniej nie było. Na rozwiedziona.pl mówi innym kobietom, że koniec związku, to nie koniec świata. Wie, o czym pisze, bo sama tego doświadczyła. Straciła miłość, pracę, walczyła z myślami o samobójstwie. Było źle, a jednak podniosła się, by znów żyć pełnią życia. Właśnie wychodzi jej nowa książka, nam Karolina Krauze zdradza, jak wygrała własny ”Projekt miłość”.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Autorka bloga rozwiedziona.pl od lat wsłuchiwała się w głos swoich czytelniczek. Teraz opowiada ich historie.
Autorka bloga rozwiedziona.pl od lat wsłuchiwała się w głos swoich czytelniczek. Teraz opowiada ich historie. (Shutterstock.com)
Qaqwqwrqw

Rachela Berkowska: ”Mąż, który okazał się gejem”, to pierwszy post, który przeczytałam na twoim blogu. Nie boisz się mocnych tematów.

Karolina Krauze: Zwykle na Instagramie zadaję pytanie, o czym tym razem moi odbiorcy chcieliby poczytać. Tak właśnie zrobiłam i dostałam wiadomość zatytułowaną: ”Mój mąż jest gejem”. Z opisem całej, mocno skomplikowanej, sytuacji życiowej jednej z dziewczyn. To nie pierwszy raz, kiedy ten temat się pojawił. Przypomniałam sobie imprezę sprzed roku, urodziny przyjaciela geja i moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że większość mężczyzn, choć deklarowali się jako geje, przyznawali, że w domach czekają nich żony z dziećmi. Tamta sytuacja mocno mnie przeraziła. Nie sądziłam, że takie rzeczy dzieją się na taką skalę. Całkiem niedawno dowiedziałam się, że moja znajoma z dawnych lat rozstaje się z mężem - gejem. Poczułam, że przyszedł czas na ten post. Znam osoby, które musiały zmierzyć się z kwestią własnej seksualności i tożsamości. Coraz częściej o tym mówimy, przebijamy mur.

Przyszedł czas, że uchylamy drzwi szafy. Może mniej będzie dramatów. Wciąż jednak chyba łatwiej napisać do nieznajomej na blogu, niż pójść do terapeuty.

Qaqwqwrqw

Bywam zaskoczona, jak wielką intymnością dzielą się ze mną ludzie, opowiadając o rozpadzie swoich związków. Często zahaczają o kwestie przemocy, gwałtów. Kiedyś usłyszałam, że pewnie użalają mi się kobiety ze złamanymi serduszkami. Otóż bywa, że mierzymy się z dużo mocniejszymi, trudniejszymi sprawami, niż niektórym mogłoby się wydawać.

Czytasz wiadomość o przemocy, gwałcie i co robisz?

Jestem dosadna. Wiele sama przeszłam, sporo się naczytałam, dużo widziałam, obserwując znajomych i przyjaciół. Jestem zdania, że jeśli chodzi o przemoc, nie ma kompromisów. Mówię to jasno. Ale niestety są kobiety, które nie potrafią na to spojrzeć moimi oczami.

W książce opowiadasz o tych, które wolą przypudrować zasinione oko i zrekompensować toksyczną relację nową parą butów. Znasz takie?

Qaqwqwrqw

Znam. Jedna z nich, to moja była przyjaciółka z czasu studiów. Razem szykowałyśmy się do ślubu. Wychodziła za mąż dwa tygodnie po mnie. Za - jak uważała - mężczyznę swoich marzeń. Świetnie się ubierał, opowiadał o tym, jakie to robi biznesy. Ślub był zaplanowany na lipiec, w grudniu ją zostawił. Przeżywała dramat, płakała, nie jadła. Rodzice mieszkający w innym mieście kazali mi jej pilnować, żeby nie zrobiła sobie krzywdy. W końcu do niej wrócił. Dwa tygodnie po ślubie dziewczyna dzwoni do mnie: będę się rozwodzić. Robiła w domu porządki, znalazła w szafie damską bieliznę. Byłam pierwsza, żeby go tłumaczyć. Prowadził firmę z bielizną. Okazało się, że kiedy tylko go o tę bieliznę z szafy zapytała, dostała z pięści w twarz. Tak się przestraszyła, że wymiotowała zamknięta w łazience. Zaczęłam dopytywać, okazało się, że dwa dni przed ślubem uderzył ją po raz pierwszy. Rodzice znali potencjał syna i rozgrzeszali przemoc: ”Jak będziesz grzeczna, będzie dla ciebie idealnym mężem. Jak nie, to wiesz co się stanie” – powiedziała teściowa.

Jak to się skończyło?

Przyjaciółka została z tym facetem. Zdradzał ją, bił, kiedy była w ciąży. Wiem, że mają dwoje dzieci. Opływa w luksusy, ale co się dzieje w tych pięknych czterech ścianach, tego nie wiem. Odcięłam się od tej rodziny. Czułam, że gdybym tego nie zrobiła, dałabym w jakimś sensie swoje przyzwolenie na przemoc. Nie chciała o tym rozmawiać.

Napisałaś w książce, że blog paru osobom uratował życie. Rozmowa ratuje życie?

Qaqwqwrqw

Czujemy presję, by w mediach społecznościowych kreować się na idealnych. Czujemy, że inaczej nie będziemy dla nikogo atrakcyjni. Ludziom trudno jest przyznawać się do swoich słabości bliskim, rodzicom, rodzeństwu. Szczególnie w sytuacji przemocy, gwałtu, bo wtedy dodatkowo uruchamia się wstyd. Jest im tak wstyd, że w ogóle nie chcą rozmawiać z osobami, które znają. Łatwiej im się otworzyć przed anonimową dziewczyną. Przerażające, że większość z tych osób nie chce iść na terapię.

*Takie jest twoje doświadczenie z rozmów na rozwiedzionej.pl? *

Słucham, że zawiedli się na terapeutach. Rozumiem, bo sama tego doświadczyłam. Ale szukałam dalej i w końcu znalazłam właściwą osobę, która mnie uratowała. Nie każdego na to stać. I nie mówię o finansach, nie każdego stać na to, żeby zmierzyć się z problemem.

Domyślny opis zdjęcia na stronę główną Shutterstock.com
Podziel się
Qaqwqwrqw

”Projekt miłość”: Renata sypia z szefem, wierzy w szybki awans, podwyżkę i w to, że w końcu przestanie być tą drugą.

Wymieniasz w książce zachowania w związku, które dla każdego powinny być sygnałem do ucieczki. Zwracasz uwagę na te nieprzekraczalne granice. Aż tak dobrze je znasz?

Zebrałam je z opowieści, których wysłuchuję najczęściej. Ludzie myślą, że są wyjątkowi, piszą do mnie: nie uwierzysz, co się stało. A ja czytam i myślę: poznałam już piętnaście podobnych historii.

Nie masz jeszcze trzydziestki, a przyznałaś się, że przechodziłaś załamanie nerwowe, straciłaś pracę, mierzyłaś się z wrogością rodziny, miałaś myśli samobójcze. Sporo tego.

Qaqwqwrqw

Wrogością mojej własnej rodziny. Rodzice są bardzo wierzący, nie mogli zaakceptować tego, że się rozwodzę. Dla nich to był koniec świata. Ale powiem ci, że ta sytuacja tylko wzmocniła nasze relacje. Czuję, że dziś mogę im powiedzieć o wszystkim. Kiedyś były między nami tematy tabu. Nie potrafili zrozumieć, że nie jestem już dzieckiem i mam prawo do decydowania o swoim życiu, seksualności. Tym, co chcę robić, gdzie pracować. Wiem jedno, trzeba rozmawiać. Nie poddawać się i szukać porozumienia.

Trudne pytanie, o twoje myśli samobójcze. Kto ci wtedy pomógł?

Rodzice odpadali, jak mówiłam, nie dopuszczali myśli o rozwodzie. Moje dwie siostry były wtedy na rozmowy o problemach małżeńskich za małe. Nie miałam obok siebie przyjaciółek. Czułam się przytłoczona. Nie potrafiłam znaleźć wspólnego języka ze swoim mężem. Mieszkaliśmy w domu u jego rodziców. Trudno, żebym rozmawiała z nimi o ich synu. To wszystko było strasznie frustrujące. Byłam w stanie rozpaczy. Brałam garściami tabletki, które dostałam na nerwy, zapijałam je winem, wpadałam w histerie. Druga strona nie reagowała.

Mówisz o byłym mężu, nie dostałaś od niego wsparcia?

Byłam w okropnym stanie, a on pytał: ”Idziesz ze mną na imprezę?” Myślałam, jeżeli zostawia mnie samą w takim stanie, to tak, jakby mnie sam zapraszał do tego, żebym połknęła za dużo leków i więcej się nie obudziła.
Nie wiem, skąd wzięłam siłę, ale żyję. Rozwód wzięłam trzy lata temu w swoje urodziny. Rok temu w urodziny ponownie się zaręczyłam. Dziewczyny, z którymi piszę widzą, że miałam tyle problemów - ze sobą, zdrowiem, pracą, rodzicami. Byłam bez sił. Miałam głównie długi. Brałam kredyty i naciągałam do granic wytrzymałości limit na karcie kredytowej. Wiecznie pod krechą, wiecznie na kredyt. Było słabo, a jednak wyszłam z tego. A potem poznałam mojego obecnego narzeczonego. ”Chcesz napisać książkę, zrób to”, mówił. Napędzał mnie do działania i wierzył we mnie. Tego mi brakowało we wcześniejszych relacjach. Kiedy mówiłam, że chciałabym otworzyć własną firmę, słyszałam: ”Przecież ty nie umiesz nawet opłacić rachunków” – i pukano się w głowę.

Jedna myśl, którą chciałabyś przekazać kobietom na zakręcie.

Jesteśmy leniwe. Nie chce nam się inwestować we własny rozwój. Co innego panowie, chodzą na spotkania networkingowe, kursy, webinary - my nie. Pracujemy cały dzień, potem wracamy do domu i tyle. Jestem zdania, że jak się chce, to się da. Chyba jestem w mniejszości. To uproszczenie, ale odnosi się do wszystkich dziedzin życia. Kobiety często nie chcą doskonalić związku. Nie chcą się starać po ślubie, bo po co. Kobiety są leniwe, wymagające i chcą mnóstwo dostawać, dając od siebie minimum. Narażam się tymi słowami, ale tak to widzę. Piszę w książce o pani, która już od tygodnia gotuje, a mąż nie chce do niej wrócić. Niewdzięczny.

Może i się narażasz, ale dobrze usłyszeć krytykę od kobiety.

Spotykam się z hejtem. Porzuceni mężowie, których żony czytały bloga i uznały, że ich małżeństwo jest do dupy, oskarżali mnie o porażkę związku. Ktoś oblał mi auto pomyjami. Musiałam się wyprowadzić z mieszkania, bo mój prywatny adres wyciekł do Internetu i dostawałam pogróżki. Naprawdę się o siebie bałam. Lada chwila premiera książki, a ja dostaję wiadomości od ”recenzentów”, czego to o mnie nie napiszą, zniszczą mnie. To hartuje. Nie raz płakałam, były momenty, że chciałam się wylogować i zapomnieć o całym tym blogu. Wykrzykiwałam, że ludziom nie da się pomagać, bo wolą tkwić w chorych związkach. A potem dostawałam wiadomość od kogoś, kto pozbierał się dzięki moim postom. Ostatnio jedna z kobiet zaprosiła mnie do swojej nowo otwartej restauracji. Energetyczna, szczęśliwa, na nowej drodze. Wtedy wiem, że rozwiedziona.pl ma głęboki sens i moc.

smutna para 123RF.COM
Podziel się

Nie musisz uczyć się na własnych błędach.

Z bloga rozwiedziona.pl (pisownia oryginalna - przyp. red.)

Ania: Po 15 latach znajomości, w tym 7 lat małżeństwa, dwójka dzieci okazało się że jest gejem. Gdyby skończyło się słowami …wiesz jestem gejem… byłoby prosto, ale tak nie było. Jego frustracja w związku z jego inną orientacją od tak wielu lat ukrywaną była przelewana na mnie… znęcał się nade mną psychicznie. Wszystko co robiłam, było nie tak. Za każdą rzecz byłam krytykowana i wyśmiewana. Nie tak sztućce umyłam, w niewłaściwy sposób wieszałam szlafrok, nie tak jadłam, za głośno, za szeroko otwierałam buzię…każdy dzień był nie taki. Co z ciebie za kobieta…na pytanie dlaczego się tak rzadko kochamy usłyszałam….wybacz ale jesteś kompletnie nieatrakcyjna. I tak dzień w dzień przez wiele lat aż postanowiłam się z nim rozwieść. Nie chciał się zgodzić na rozwód teraz tylko za 6 lat dla dobra dzieci….idiotyczne. Rozpoczęłam walkę o moje szczęście, godność, kobiecość i szacunek do samej siebie. Podejrzewałam go o bycie gejem bo zadbany pachnący jak sama określiłaś ciacho….ale on się wypierał, że nie, że ja jestem jakaś nienormalna, psychiczna. Wpadłam w depresję, anoreksję, bulimię…dwie próby samobójcze…..bo to ja byłam do dupy, nic nie potrafiłam zrobić dobrze….Po dwóch latach, czyli dzisiaj kobieta silna, w nowym prawdziwym związku opartym na miłości i szacunku w 5 miesiącu ciąży, mająca dobre stosunki dla dobra dzieci z byłym mężem i jego partnerem, mam tylko jedna radę dla kobiet w podobnych sytuacjach ….nigdy nikt nie może sprawić, że poczujesz się gorsza bądź winna, walcz o swoje szczęście nie zależnie ile masz lat i jak wiele lat zmarnowałaś. Walcz bo warto:)

Jack: Tak spotkałem się z podobną sytuacją, ale w związku z tym tematem znam dokładnie sytuację odwrotną, mianowicie długoletni związek, dzieci, rzuca dla związku z kobietą i tylko z kobietą.

Materiały prasowe
Podziel się

”Projekt miłość”, Karolina Krauze, wydawnictwo Flow books. Premiera książki 31 stycznia 2018

O autorce: Karolina Krauze, blogerka, która zaczęła swoją przygodę w sieci po rozwodzie, stąd rozwiedziona.pl. Ma ponad 60 tys. fanów. Jest 29-latką, rozwódką, kobietą ”po przejściach”, z mocnym bagażem doświadczeń. Mimo trudnych przeżyć, jest szczęśliwie zakochana, swoimi historiami inspiruje czytelniczki, pomaga im, wspiera, daje rady, na jej blogu znajdą tematy związane z miłością, seksem, związkami.

Obejrzyj też: Polskie piekło. Tak ludzie kłócą się o opiekę nad dzieckiem

Qaqwqwrqw
Qaqwqwrqw
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

Qaqwqwrqw