Trwa ładowanie...
deaynbr

Reprint klasyki. Recenzja "Hellboy. Tom 1"

Przez lata od pierwszej publikacji "Hellboy" stał się dziełem kultowym. Nie wszystkie tomy są łatwo dostępne, więc wznowienie tego klasycznego dziś tytułu w ekskluzywnym wydaniu to jeden z tegorocznych strzałów w dziesiątkę.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Reprint klasyki. Recenzja "Hellboy. Tom 1"
(Egmont)
deaynbr

Opowieści o Hellboyu to iście to wybuchowa mieszanka, łącząca ze sobą komiks akcji i lovecraftianski horror, doprawiony budzącym grozę folklorem z różnych części świata i retrofuturyzmem przedstawiającym alternatywną historią II wojny światowej. Niniejsza książka zbiera dwa pierwsze tomy przygód Piekielnego Chłopca, pracownika specjalnej jednostki zajmującej się zjawiskami paranormalnymi. Nasz bohater jest niezwykłą postacią przypominającą diabła ze spiłowanymi rogami i nienaturalnie wielką kamienną prawą ręką, którą może zadawać przeciwnikom potężne ciosy. Pierwszy tom opowiada o jego starciu ze śmiertelnie groźnym Rasputinem i dotyka tajemnicy genezy Hellboya, która dopiero będzie przed czytelnikiem odkrywana. Niemniej już w pierwszym tomie dowiadujemy się, że bohater został sprowadzony na ziemię z piekła w czasie II wojny światowej, i tylko przypadkiem trafił w ręce aliantów. Drugi tom traktuje o podróży protagonisty do Rumunii i jego starciu z pozostającymi do tej pory w ukryciu nazistami i potężnym, starym wampirem Giurescu. Mimo iż opowiada zupełnie inną historię, to w wątkach pobocznych dalej drąży temat genezy Hellboya i drugowojennych poczynań demonicznego Rasputina, których konsekwencje kładą się cieniem na współczesności.

Mignola, nim podjął pracę nad Hellboyem znany był jako znakomity rysownik, ale mimo iż miał świetny koncept, to chyba obawiał się pisania scenariusza samodzielnie, bo o pomoc przy pierwszej zawartej tu opowieści poprosił słynnego komiksowego rzemieślnika Johna Byrne. Przy drugim tomie ośmielił się i pisał go już sam, i widać w nim, że niepotrzebnie się obawiał bo wyszło znakomicie.

Kreska Mignoli jest bardzo swobodna i zarazem ekspresjonistyczna. Autor nie stara się rysować na siłę realistycznie, i pozwala sobie na sporo umowności. Niemniej wszystko w tych ilustracjach pozostaje klarowne i czytelne - nie bez powodu Mignola zyskał miano twórcy wybitnego, bo Hellboy to komiksowe mięso najwyższej próby. Barwy są utrzymane w ciemnych tonacjach i podkreślają horrorowy rodowód tej historii. We wstępie do tego tomu, redaktor serii Scott Allie wymieniając inspiracje Mignoli, wskazuje na samych amerykańskich twórców. Wszystkie figurujące tam nazwiska są raczej nie trafione, bo autor ewidentnie najwięcej ukradł ze stylu europejskiego mistrza komiksu - Hugo Pratta. Gdyby zdjąć z rysunków Mignoli barwy, to ilustracje byłyby bratnio podobne do tego co znajdujemy w słynnych przygodach Corto Maltese. Zresztą, Mignola raczej się z tym nie krył, gdyż pomysł uczynienia jedna z postaci opowieści Rasputina zaczerpnął właśnie od Pratta, u którego szalony mnich pojawiał się nie raz.

deaynbr

Świat wykreowany w Hellboyu, mimo iż miesza ze sobą wiele elementów, jest bardzo spójny. To uniwersum tętniące życiem, zaludnione koszmarami utkanymi z budzących grozę mitów z całego świata, z którymi przychodzi się zmierzyć głównemu bohaterowi. Mimo iż przez lata Mignola doczekał się wielu naśladowców, a motyw historii alternatywnej drugiej wojny światowej jest bardzo popularny, to cykl o Piekielnym Chłopcu pozostaje dalej niezwykle świeży i nie do podrobienia.

Ocena: 9/10

Krzysztof Ryszard Wojciechowski

deaynbr

Podziel się opinią

Share

deaynbr

deaynbr