Trwa ładowanie...

Powrót do przeszłości. "Sherlock Holmes i podróżnicy w czasie" [RECENZJA]

Zdawałoby się, że popkultura jeszcze przez co najmniej chwilę nie wyciśnie z Sherlocka Holmesa nawet i jednej marnej dedukcji, bo odkąd brytyjskiego detektywa nieodwołalnie ogłoszono dobrem wspólnym i domeną publiczną, nawet i niżej podpisany mógłby, gdyby potrafił, bez wysupływania nawet złotówki na licencję, nakręcić o nim film czy napisać książkę. Albo, jeszcze lepiej, komiks.

Share
Powrót do przeszłości. "Sherlock Holmes i podróżnicy w czasie" [RECENZJA]
Źródło: Materiały prasowe
d3u5ld9

Frankofońska seria, której kolejny odcinek pojawił się na polskim rynku niedługo przed świętami, wydawana jest u nas już od marca 2015 roku i scenarzysta Sylvain Cordurié zdążył przez ten czas domknąć już trzy opowieści, wszystkie ze sobą powiązane.

Ale rozpoczęcie przygody z cyklem od bieżącego odcinka, "Sherlock Holmes i podróżnicy w czasie” nie sprawi, że się człek pogubi, bynajmniej, bo, choć pojawiają się postacie i wydarzenia z poprzednich zeszytów, napisane jest to przystępnie, a co trzeba – streszczone. Sam Cordurié się nieco wyrobił, bo o ile przeniesienie postaci słynnego detektywa do świata fantastyki i grozy, gdzie zmagać się musiał z wampirami i rozwikłać tajemnicę przeklętego Necronomiconu godne jest uwagi, tak wykonanie pozostawiało sporo do życzenia.

d3u5ld9

Dotychczasowe historie wydawane w serii były albo słabe, albo zaledwie poprawne, a omawiany zeszyt czyta się z zainteresowaniem i, z uwagi na niedostatki poprzednich scenariuszy, z pewnym zaskoczeniem. Jako że opowieści o Holmesie zawsze dzielą się w tej serii na dwie części, wystawiona komiksowi ocena jest szacunkiem ostrożnym, acz optymistycznym, bo jeszcze sporo może się tu wydarzyć – dobrego albo złego.

Póki co opowieść o dziewiętnastowiecznym magu-uczonym powracającym z przyszłości z przepowiednią rychłej apokalipsy, który jako wybawcę wskazuje Holmesa jest całkiem do rzeczy. To opowiadanie dynamiczne i nieprzegadane, z żywymi bohaterami, a nie ledwie naszkicowanymi sylwetkami, jakie Cordurié'owi zdarzało się rozrysowywać. Dlatego tym bardziej rozczarowujący wydaje się fakt, że bodaj najmniej interesującą postacią jest tutaj emerytowany, pozujący na bibliotekarza Holmes, który robi za biernego uczestnika zdarzeń i, póki co, nie imponuje ani talentem, ani charyzmą.

Ergo: „Sherlock Holmes i podróżnicy w czasie” to światełko w ciemnym jak do tej pory tunelu serii i nadzieja na to, że doczekamy się porządnego europejskiego komiksu o detektywie z Baker Street.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe
d3u5ld9

Podziel się opinią

Share
d3u5ld9
d3u5ld9