Trwa ładowanie...
d30gfno
Recenzje

Opłakane skutki pewnego eksperymentu

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Opłakane skutki pewnego eksperymentu
(Inne)
d30gfno

Jeśli przypadł nam do gustu jakiś cykl powieściowy, który nie składa się z zupełnie autonomicznych odsłon, lecz zawiera informacje biograficzne z życia jednej czy większej liczby postaci, jest oczywiste, że chcielibyśmy go poznawać w porządku chronologicznym. Bo wyobraźmy sobie taką sytuację: najpierw wpada nam w ręce odcinek, w którym główny bohater(-ka) pozostaje od lat w stałym związku, a dopiero potem ten, po którego lekturze powinna nas dręczyć niepewność: zostanie z nim/nią czy nie? Powinna, ale nie dręczy, ponieważ widzimisię wydawcy, decydującego o przełożeniu w pierwszej kolejności siódmego albo piętnastego tomu cyklu, zepsuło nam całą niespodziankę i przyjemność czekania…

Jeżeli w dodatku cykl należy do gatunku, w którym istotną rolę odgrywa zagadka i suspens, rozczarowanie doznane przy czytaniu w niewłaściwej kolejności może być jeszcze większe, bo a nuż bohater w rozmowach z współpracownikami zdradzi detale sprawy, której jeszcze nie poznaliśmy? Dlatego też ze wszech miar cieszy fakt, że polski wydawca powieści Aleksandry Marininy po okresie początkowego chaosu przywrócił już prawie normalny porządek chronologiczny powszechnie lubianego cyklu z Nastią Kamieńską (prawie, bo nieprzetłumaczona pozostała jeszcze jedna powieść, mieszcząca się w przedziale czasowym między „Cudzą maską” a „Stylistą”, i dwie następujące po „Iluzji grzechu”, a przed wydanymi ponad dziesięć lat temu „Męskimi grami”).

Akcja „Iluzji grzechu” rozpoczyna się krótko po zakończeniu „Stylisty”. Nastia od nieco ponad roku jest szczęśliwą małżonką Loszy Czistiakowa; w ich związku może nie ma oszołomienia i euforii, widywanych u młodych par, których znajomość trwa niewiele dłużej niż małżeństwo, jest za to głęboka akceptacja i zaufanie. Nastia nie ma nic przeciwko kilkudniowym wyjazdom męża ani temu, że godzinami sprawdza prace swoich doktorantów, jemu nie przeszkadzają jej nieregularne godziny pracy ani to, że gospodynią jest, łagodnie mówiąc, nietęgą. I zawsze jest gotów na różne niespodzianki, na przykład na konieczność udania się w środku nocy do domu rodziców po książkę, która może okazać się kluczem do rozwiązania zagadki. Jakiej?

Zacznijmy od początku. W jednej z moskiewskich kamienic odkryte zostają zwłoki starszej kobiety. Choć mieszkanie jest pełne cennych sprzętów i obrazów, choć denatka miała pokaźną kolekcję rodowych klejnotów (zapewne jeszcze z czasów carskich), nic nie zabrano. Śledczy z Pietrowki podejrzewają więc motyw osobisty. Swego czasu Jekatierina Wieniediktowna Aniskowiec wiodła bardzo bogate życie towarzyskie, znała dziesiątki naukowców, twórców, gwiazd sceny i estrady, ale spora część grona jej znajomych już wymarła, a ci, do których udaje się policjantom trafić, niewiele im mogą pomóc. Czystym przypadkiem trafia się, że w komisariacie o tej samej porze zjawia się jedna z przyjaciółek zamordowanej, zaproszona przez major Kamieńską, oraz dawna sąsiadka byłego śledczego Stasowa, który dyskretnie sprawdza kandydatów chcących u niej wynająć pokój. Starsza dama nigdy w życiu nie widziała Iry, ale gdy Nastia wspomina pani Marcie o jej tragicznej przeszłości, ta dochodzi do wniosku, że nieboszczka musiała znać matkę
dziewczyny. Niestety, owej matki, czyli Galiny Tieriochiny, przesłuchać się nie da, bo przed sześciu laty, wiedziona jakimś chorym podszeptem umysłu, „wyrzuciła przez okno z ósmego piętra trójkę dzieci, a potem sama wyskoczyła”; wszyscy przeżyli, doznając jednak takiego uszczerbku na zdrowiu, że nie są w stanie samodzielnie funkcjonować, a sama Galina straciła pamięć. Ira nie ma pojęcia, co mogło łączyć jej matkę i znacznie starszą zamożną kobietę z innej dzielnicy, a zresztą wcale jej to nie interesuje; jedyne, co ją teraz obchodzi, to uzbieranie funduszy na utrzymanie i rehabilitację wszystkich czworga, co nawet dla osoby pracującej w kilku miejscach nie jest takie proste. Kiedy w końcu pojawia się kolejny trop, staje się jasne, że w sprawę jest wmieszany ktoś, kto się przed niczym nie cofnie. Musi dojść do jeszcze paru morderstw i jednego porwania, by udało się tę przerażającą łamigłówkę rozwiązać…

Tak jak i w innych powieściach autorki, wątek kryminalny został bogato obudowany scenami z życia bohaterów, w tym przypadku w mniejszym stopniu samej Nastii i jej kolegów z wydziału kryminalnego, a większym – Iry, jej siostry Nataszy i kilku innych postaci odgrywających role nie najważniejsze, lecz z jakiegoś punktu widzenia istotne. Można to postrzegać jako zbędny balast, ale można też – i ta optyka daje nieskończenie więcej – jako jeden z elementów wielkiej panoramy społeczno-obyczajowej nowej Rosji. W jednej chwili przyglądamy się pracy pomywaczki w restauracji, w drugiej widokom na przyszłość wybitnie uzdolnionej, lecz niezamożnej i niepełnosprawnej dziewczyny, w innej – kolejom losu wojującego (do czasu) islamisty lub oficera Federalnej Służby Bezpieczeństwa. A niejedna z tych postaci jest tak porządnie scharakteryzowana psychologicznie, tak wyrazista i wiarygodna, że czytelnik angażuje się emocjonalnie w jej przeżycia, czasem nawet silniej, niż przy niejednej powieści z założenia obyczajowej; nic też
dziwnego, że skoro tak go wciągną dole i niedole bohaterów, nie ma nic przeciwko temu, by autorka, doszedłszy do finału skomplikowanej intrygi kryminalnej, dorzuciła jeszcze na końcu coś w rodzaju prowizorycznego happy endu.

Jeśli cokolwiek można jej mieć za złe, to chyba tylko tyle, że jeden z istotnych elementów owej intrygi (który – zdradzić w tym miejscu nie można, by nie zepsuć pozostałym czytelnikom przyjemności samodzielnego dochodzenia do prawdy) został osnuty na zupełnie nierealnych i nieprawdopodobnych podstawach, sprawiając wrażenie wyjętego z powieści science fiction, i to tego typu, w którym autor za bardzo nie dba o wiarygodność naukową. Ale czy dla takiego drobiazgu moglibyśmy sobie darować kolejne spotkanie z przesympatyczną moskiewską policjantką? Rozumie się, że nie!

d30gfno

Podziel się opinią

Share

d30gfno

d30gfno