Trwa ładowanie...

O takich notowaniach politycy mogą tylko pomarzyć. Ale i tak Karol i William powinni zacząć się bać

Brytyjczycy dawno nie widzieli takiej fety, jaka towarzyszyła majowej koronacji Karola III. Jednych raził przepych i ogrom pieniędzy wyjętych z kieszeni podatników, innych zachwyciły celebracje i ceremoniał przynależny tylko do brytyjskiej monarchii. Jak wyglądają po tym wszystkim notowania władcy i jego następcy?

Najważniejsi członkowie rodziny królewskiej na tegorocznej uroczystości Trooping The Colour 
Najważniejsi członkowie rodziny królewskiej na tegorocznej uroczystości Trooping The Colour Źródło: Licencjodawca, fot: 0044 7766492998
dzi7orz
dzi7orz

"A po co nam ta monarchia?" mogą zapytać przeciwnicy utrzymywania od pokoleń członków rodziny królewskiej. Ogromne posiadłości ziemskie, pałace, podróże, ceremoniały... mówimy tu o zawrotnych kwotach, które co roku drenują kieszenie podatników. I to w imię czego? Zasady, że ktoś jest "pomazańcem bożym"? Nawet osoby wierzące nie podniosą dziś tego argumentu na serio. O tym, że taki kryzys może nasilić się teraz, gdy Elżbiety II już nie ma, pisze Marek Rybarczyk w swojej ostatniej książce "Elżbieta II. Ostatnia taka królowa".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Ranking popularności royalsów: Meghan nie jest ostatnia, a król wcale nie jest pierwszy

"Dla monarchii nadchodzi niebezpieczna epoka. Jak zwykle będzie ona musiała płynąć między Scyllą starych wartości i Charybdą medialnego ekshibicjonizmu, bez którego nie da się funkcjonować i zachować popularności w epoce tabloidów, a tym bardziej mediów społecznościowych. To epoka, kiedy trzeba być cool - Karolowi nigdy się to do końca nie udawało" - czytamy w książce eksperta od royalsów.

dzi7orz

Ta lekcja nie jest obca samym zainteresowanym. Nie ma tygodnia, by któryś z członków "Firmy" nie pojawił się gdzieś publicznie z szerokim uśmiechem przylepionym na twarzy. Najcieplejsze emocje wciąż budzą Kate, William i ich gromadka uroczych dzieci. W dniu 6 maja, gdy Karol miał zakładaną na głowę koronę, połowa publikacji dotyczyła... słodkich min Louisa, chłopca, który dziś zajmuje bezpieczne, dalekie miejsce w kolejce do tronu. Monarchia stała się poniekąd częścią popkultury. Nie ma cię w gazetach i interencie - nie istniejesz. Teraz, gdy Harry i Meghan wypisali się z tej umowy między rodziną a mediami, ciężar bycia okładką rodziny spoczął na barkach Williama i Kate.

Gdy emocje po celebracjach wokółkoronacyjnych już ucichły, instytut Ipsos na Wyspach przeprowadził ankietę, pytając o poparcie dla nowego władcy, jego następcy i instytucji monarchii w ogóle. Wyniki badań są dość interesujące.

63 proc. ankietowanych jest zadowolonych z tego, jakim królem jest Karol (przypomnijmy, że władcą został "z automatu", w dniu śmierci swojej matki we wrześniu ubiegłego roku). To awans aż o 11 proc. względem kwietnia, na chwilę przed koronacją. Oznacza to, że cała maszyna medialna i wszystkie te wydarzenia opłaciły się i przyniosły zwrot w punktach procentowych. Jednak, co trzeba podkreślić, jednocześnie o 2 proc. (do 17) wzrósł udział w grupie ankietowych osób, które nie są zadowolone z takiego władcy. Jest to jednoznaczne z tym, że maleje grupa osób, którym Karol jest obojętny.

William cieszy się jeszcze większą sympatią, co nie jest zaskoczeniem. On także zaliczył awans po koronacji i popiera go 73 proc. ankietowanych. Co znaczące, to wciąż mniej niż w 2022 roku. Co zmieniło się od tamtej pory? Wyszła książka Harry'ego, być może to miało duży wpływ na odczucia poddanych.

dzi7orz

Gideon Skinner, szef badań politycznych w Ipsos, tak komentuje te wyniki:

- Zarówno król Karol jak i książę William odnotowali wzrost w sympatii pośród Brytyjczyków po majowej koronacji do poziomów, o jakich politycy mogliby tylko pomarzyć. I wciąż ankietowani nie chcą pozbywać się monarchii. Niemniej jednak mimo wzrostu poparcia dla Karola, poparcie dla samej instytucji monarchii po tygodniu koronacyjnym nie rośnie. Zamiast tego rośnie procent ludzi, które widziałyby republikę w miejscu monarchii. Grupa osób, które opowiedziała się przeciwko aktualnemu ustrojowi jest największa od 30 lat. To wzmaga konieczność dotarcia członków rodziny królewskiej do osób, które nie mają jeszcze określonych poglądów, czyli do ludzi młodych.

Jak pisze w swojej książce Rybarczyk, trudno oczekiwać, że Karol w wieku niemal 80 lat nagle zacznie być cool. Zwłaszcza, że nie był taki, nawet w wieku 20 lat! To jest po prostu niezgodne z jego charakterem. Nic zatem dziwnego, że cała nadzieja monarchii dziś nie w królu Karolu III, tylko Williamie i jego rodzinie. Nie mogło być mowy, by "przeskoczyć" kolejność i wręczyć insygnia wnukowi Elżbiety, bo to zachwiałoby racją bytu dynastii, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by starszy brat Harry'ego już dziś stał na froncie "Firmy" podczas wielu okazji i publicznych wystąpień dla dobra instytucji. Liczby wynikające z ankiety mimo wszystko nie napawają optymizmem.

dzi7orz

O książce "Elżbieta II. Ostatnia taka królowa" Marka Rybarczyka:

Jak naprawdę wyglądało życie królowej i jej monarchii? Co sprawia, że fascynuje nie tylko Brytyjczyków, a jej losy śledził niemal cały świat? Co przez wszystkie lata jej panowania działo się za kulisami teatru Windsorów? Czym kierowała się w swoich decyzjach ostatnia prawdziwa monarchini Zachodu? Co ją motywowało? Czemu temat abdykacji był dla niej tak trudny?

Książka Marka Rybarczyka nie tylko odpowiada na pytania, które stawiają sobie obecnie wszyscy Brytyjczycy i wielbiciele monarchii, ale przede wszystkim szkicuje sylwetkę Elżbiety II, jakiej dotąd nie znaliśmy: fanki kryminałów o Herkulesie Poirot, żony, która z żarliwej szczenięcej miłości szybko przeszła do chłodnego małżeństwa z rozsądku, czy matki, która chyba nigdy nie rozumiała własnego dziecka. Autor analizuje jej życiowe wybory, konflikty, popełnione błędy i skrywane dramaty.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
dzi7orz
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dzi7orz