Trwa ładowanie...
dcspzja

Nietypowo i odważnie. Treliński w "Halce" zagląda pod halkę

Nowoczesna, dynamiczna, świeża. "Halka" Trelińskiego w Operze Narodowej to niemal rewolucja, obalająca mity wokół tego dzieła i skutecznie przenosząca je do współczesności.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Halka", reż. Mariusz Treliński, scen. Boris Kudlicka, dyrygent Łukasz Borowicz
"Halka", reż. Mariusz Treliński, scen. Boris Kudlicka, dyrygent Łukasz Borowicz (teatrwielki.pl)
dcspzja

"Halka" Stanisława Moniuszki to w pełnym tych słów znaczeniu "opera narodowa". Obecna od dawna w rodzimym kanonie, zakorzeniona głęboko w dyskursie romantycznym, poruszająca ważkie z polskiego punktu widzenia tematy, uwikłana w toczące się od prawie dwóch wieków polskie spory.

"Halka" jaka ma być, każdy wie

Jedną z ważnych konsekwencji tych wszystkich punktów, umieszczających "Halkę" na stałe na mapie polskiej kultury, jest cały zestaw schematów interpretacyjnych i oczekiwań widzek i widzów co do inscenizacji tego utworu. Mówiąc krótko: każda Polka i każdy Polak, którzy mają jakiekolwiek pojecie o operze, dokładnie wiedzą, jak powinna wyglądać "Halka", w jakiej scenografii powinna być pokazywana, a nawet jakie kostiumy powinny nosić aktorzy i aktorki.

dcspzja
"Halka", reż. Mariusz Treliński, scen. Boris Kudlicka, dyrygent Łukasz Borowicz teatrwielki.pl
Podziel się

W swoim najnowszym spektaklu, który premierę miał w połowie grudnia w Wiedniu, a teraz doczekał się polskiej wersji na scenie stołecznej Opery Narodowej, reżyser Mariusz Treliński dokonał prawdziwej rewolucji. Obalił wszystkie schematy interpretacyjne, zignorował wszystkie oczekiwania co do inscenizacji, wyrwał ten utwór z okowów mitów i stereotypów.

Współcześniej, nowocześniej

Pierwszy z nich głosi, że "Halka", choć wielka i narodowa, jest w zasadzie jednak ramotą, nienowoczesnym utworem, który jest mocno przygnieciony ciężarem tradycji. Treliński udowadnia, że wcale tak nie musi być i można "Halkę" mocno uwspółcześnić, zachowując jednocześnie jej znaczenia, wymiar i charakter. W swoim spektaklu z powodzeniem wykorzystuje bardzo nowoczesne środki, na wskroś dzisiejsze pomysły, o których nawet nie śniło się wcześniejszym inscenizatorom. Widać to choćby bardzo wyraźnie w grze aktorek i aktorów, która jest bardzo nowoczesna. To nie są sztywne figury poruszające się ze sztuczną gracją, to są żywi ludzie, odgrywający na scenie momenty z prawdziwego życia.

dcspzja

Inny współczesny środek to dyskretne projekcje wideo, w bardzo skuteczny sposób poszerzające obszar "lasu", w którym potajemnie spotykają się bohaterowie.

"Halka", reż. Mariusz Treliński, scen. Boris Kudlicka, dyrygent Łukasz Borowicz teatrwielki.pl
Podziel się

Trafić w swój czas

Ważnym elementem uwspółcześnienia tego dzieła w najnowszej interpretacji, jest przeniesienie jego akcji o kilkaset lat do przodu. Treliński wybrał lata 70. XX w., a oglądając spektakl nie trudno nabrać przekonania, jak trafna jest ta decyzja. Wiele motywów (choćby rozterki miłosne bohaterów, rozdartych między kochankami) nabiera bardzo nowoczesnego wyrazu, a jednocześnie wciąż naturalnie wyglądają w tym anturażu niedzisiejsze przemocowe zachowania wobec kobiet.

dcspzja

Górale bez ciupag

Każde polskie dziecko, choćby obudzone w środku nocy, wie, że "Halka" dzieje się w górach, bo przecież to właśnie w tej operze "szumią jodły na gór szczycie". Treliński z powodzeniem unika w tej sferze banału. Owszem, jego spektakl dzieje się w górach, ale nie w drewnianych góralskich chatach, ale w nowoczesnym, modernistycznym hotelu, którego spora część pojawia się na scenie, wybudowana bardzo mocno w duchu architektury z czasów późnego PRL-u. Uroczym atrybutem, nadającym scenicznemu hotelowi klimatu i wiarygodności, jest charakterystyczny dla tamtej epoki uliczny aparat telefoniczny, który pamięta każdy, kto żył w gierkowskiej Polsce.

Mogłoby się wydawać, że skoro rzecz dzieje się w górach, to nie sposób nie ubrać jej w charakterystyczny i jakże przez Polaków lubiany, góralski kostium. Także i w tej sferze Treliński unika łatwego zaszufladkowania. A mówiąc dokładniej i wprost: unika cepeliowej góralszczyzny. Nie ma w jego spektaklu góralskich portek, czapek z muszelkami, ciupag i innych atrybutów kojarzących się z tym regionem Polski. W kwestii kostiumów decydująca okazała się koncepcja przyniesienia akcji w lata siedemdziesiąte. Bohaterowie noszą więc spodnie-dzwony, wzorzyste koszule z wielkimi kołnierzami i inne ubrania z epoki.

"Halka", reż. Mariusz Treliński, scen. Boris Kudlicka, dyrygent Łukasz Borowicz teatrwielki.pl
Podziel się
dcspzja

Pijani i lubieżni

"Halka" tradycyjne wydaje się "grzeczna", poważna, podniosła. Owszem, tego wszystkiego w przedstawieniu Trelińskiego nie brakuje, ale jest i druga strona. Bohaterowie jego spektaklu nierzadko są pijani. I nie chodzi tu bynajmniej o romantyczne upojenia miłością i innymi uniesieniami. Nie, rzecz w tym, że bywają zwyczajnie zamroczeni alkoholem, co aktorzy przedstawiają niemal naturalistycznie i nader przekonująco. Mało tego: rzeczone uniesienia miłosne nie kończą się tu tylko na śpiewaniu arii do obiektów swoich afektów i wpatrywania się im w oczy.

Treliński umieszcza w swoim spektaklu dość odważne sceny erotyczne: elementy bielizny fruwają w powietrzu, kiedy aktorki i aktorzy tarzają się w łóżku w przekonująco odegranym miłosnym amoku. W tej "Halce" bez pruderii zdejmuje się halki. I to wydaje się dość dobrą miarą tego, jak bardzo nietypowy i odważny jest najnowszy spektakl Trelińskiego.

Obejrzyj: Aktorka przez lata milczała. "Byłam naga, dyrektor związał mnie liną"

dcspzja

Podziel się opinią

Share

dcspzja

dcspzja
dcspzja