Trwa ładowanie...
d1wkiz7

Męskie sprawy. Recenzja "Briggs Land: Kobieca ręka"

Podobne stwierdzenie można uznać za nic innego jak truizm, lecz, obserwując codzienne serwisy informacyjne, trudno nie dojść do nie tak znowuż oryginalnej konkluzji. Ten komiks mógł powstać jedynie w dzisiejszej Ameryce.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Męskie sprawy. Recenzja "Briggs Land: Kobieca ręka"
(Materiały prasowe)
d1wkiz7

Przebieg cokolwiek kontrowersyjnej prezydentury Donalda Trumpa rodzi napięcia, których, gdzieś w alternatywnej wizji rzeczywistości, finałem mogłaby być sytuacja opisana w "Briggs Land". Z tym, że Brian Wood bezpośrednio do sytuacji politycznej nie nawiązuje, może nawet i nie przyszło mu to do głowy, kiedy pisał scenariusz, lecz trudno odpędzić od siebie podobne skojarzenia. Nie jest to zresztą komiks wyjątkowo zaangażowany, bo nad podobnymi rozważaniami postawiona została jego gatunkowa proweniencja.

Tytułowe "Briggs Land" to kawał zajętej przez separatystyczną grupę ziemi, na której prawo amerykańskie nie ma zastosowania. To azyl dla wszystkich, którym sprzykrzyło się życie pod opiekuńczymi skrzydłami państwa, nie istnieją tam obowiązki inne niż te wobec rządzących. A terenem tym trzęsie rodzina pod wodzą starego Briggsa. Feler jednak polega na tym, że senior rodu odsiaduje wyrok za zamach na prezydenta USA i kieruje swoim królestwem zza krat. Jego zwykle potulna żona Grace ma jednak dość tego układu i jawnie się buntuje przeciwko mężowi, chcąc zaprowadzić nowe, bardziej demokratyczne porządki. Nie spodoba się to jednak wszystkim, a na dodatek wzbudzi zainteresowanie obserwujących Ziemię Briggsów agentów federalnych.

Na każdym kroku Grace spotyka się z protekcjonalnym szowinizmem i przekucie rządzonego żelazną ręką przez zatwardziałego kryminalistę terytorium na matriarchat wydaje się zadaniem niemożliwym. "Kobieca ręka" to dopiero pierwszy tom, który pozwala zapoznać się z panującym status quo, ale nie podsuwa oczywistych rozwiązań. Galeria postaci – łącznie z dziećmi Grace, z których każde ma swoją agendę – jest rozpisana znakomicie i trudno przewidzieć kolejny ruch każdego z graczy. Nie sposób wydać kategorycznego sądu, ale z pewnością "Briggs Land" to nietuzinkowy komiks sensacyjny, do tego iście amerykański; co to oznacza, niech ujawni lektura.

Ocena: 7/10

d1wkiz7

Podziel się opinią

Share
d1wkiz7
d1wkiz7