Trwa ładowanie...
d307vmd

"Dziki Ląd": zderzenie światów – recenzja

"Dziki Ląd" to debiut wydawniczy nowego gracza na polskim rynku – Lost In Time. Ekipa LIT sama o sobie mówi, że chce dostarczyć jak najwięcej ciekawych, intrygujących i niecodziennych tytułów, które skradną nasze serca. "Dziki ląd" na pewno spełnia trzy pierwsze warunki.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dziki Ląd, wyd. Lost In Time, 2020
Dziki Ląd, wyd. Lost In Time, 2020 (Materiały prasowe)
d307vmd

Elegancka, czerwona okładka ze zdobieniami i maską trzymaną w kobiecych dłoniach nie mówi nic, czego należy się spodziewać po "Dzikim Lądzie". Po pierwszym przekartkowaniu założyłem w ciemno, że to kolejny komiks historyczny z elementami fantasy ściągnięty z pękającego w szwach rynku frankofońskiego. I tu pierwsza niespodzianka, bo jedyny Europejczyk pracujący przy tej historii to kolorysta z Włoch, a za scenariusz i rysunki odpowiadają artyści z Indii.

Ma to niebagatelne znaczenie dla fabuły, ponieważ niejaki Ram V zabiera czytelnika w rodzinne strony, choć cofa się o dwa i pół wieku. Oto widzimy, jak żaglowce z Londynu dopływają do portu w Kalikacie (południowo-zachodnie wybrzeże Indii). Na pokładzie jednego z nich podróżuje klasyczny europejski wampir, wgryzający się w szyje ofiar i unikający promieni słonecznych. Bezwzględny drapieżnik w ludzkiej skórze nie zdaje sobie sprawy, że w pradawnej krainie napotka godnego przeciwnika.

Materiały prasowe

A czytelnik dowie się co nieco o historii, mitach i kulturze regionu, który w europejskich komiksach jest rzadko poruszany. Ciekawy, intrygujący, niecodzienny – taki właśnie jest "Dziki Ląd", bo pod płaszczykiem komiksu historycznego i fantasy przemyca wielowymiarowe starcie dwóch światów, kultur, mitów. Indyjska sceneria i tło historyczne sprawdza się znakomicie w tego typu opowieści.

d307vmd

Jedyne, do czego nie zdołałem się przekonać, to rysunki Sumita Kumara. Artysta niby stawia na realizm (zwierzęta, historyczne obiekty, architektura), ale w dużej mierze wszystko upraszcza, odziera z detali. Na plus zapisuję mu jednak dynamiczne sceny walki i przy okazji chwalę kolorystę Vittorio Astone, który w wielu miejscach ratuje pracę kolegi.

Lost In Time wystartowali z bardzo ciekawą pozycją, bo praktycznie niemającą tematycznego odpowiednika na polskim rynku. Czekam, co zaprezentują w kolejnych albumach.

"Dziki Ląd"
wyd. Lost In Time
Liczba stron: 176
Format: 170 x 260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy

Materiały prasowe
d307vmd

Podziel się opinią

Share

d307vmd

d307vmd