Trwa ładowanie...

Były policjant, patomorfolog, sekcje zwłok. Tak powstają jego kryminały. Przemysław Piotrowski o książce "Bagno"

Oglądał ludzkie zwłoki w różnym stopniu rozkładu, trzymał w ręku ludzkie organy, rozmawiał z osobami, które znały mordercę, mającego na koncie prawie 200 ofiar. Autor kryminałów Przemysław Piotrowski opowiada o najnowszej powieści o Igorze Brudnym, "Bagno".

Share
Przemysław Piotrowski, autor poczytnych kryminałów, nie jest pisarzem "z kanapy". Swoje historie tworzy w oparciu o głęboki research Przemysław Piotrowski, autor poczytnych kryminałów, nie jest pisarzem "z kanapy". Swoje historie tworzy w oparciu o głęboki research Źródło: Materiały prasowe
d21lbl2

Przemek Gulda, dziennikarz Wirtualnej Polski: Dlaczego zdecydowałeś, że akcja twojej najnowszej powieści dzieje się w świecie polskiej polityki?

Przemysław Piotrowski, dziennikarz, autor kryminałów: Po pierwsze dlatego, że bardzo lubię i bardzo chcę zaskakiwać swoich czytelników i czytelniczki. Zależy mi na tym, żeby powieści z cyklu o Igorze Brudnym miały swój specyficzny klimat, ale różniły się fabułą czy miejscem akcji. Po drugie od dłuższego czasu korciło mnie, żeby w jakiś sposób skomentować to, co dzieje się na polskiej scenie politycznej. A że nie lubię uzewnętrzniać się w tej kwestii na profilach społecznościowych, postanowiłem napisać książkę.

Katarzyna Bonda nie mogła wydać jednej z książek. Bała się o swoje życie

Śledzisz politykę?

Tak, choć mnie ona odstręcza i obrzydza. Jest w tym pewna ironia, bo nawet mam do tego stosowne wykształcenie - kończyłem studia politologiczne, choć nigdy nie pracowałem w tym zawodzie. Generalnie lubię wiedzieć, co dzieje się w kraju i na świecie, więc z wiadomościami i programami publicystycznymi jestem na bieżąco. 

d21lbl2

I co? 

I jestem, żeby nie używać wulgaryzmów, mocno sfrustrowany tym, co widzę. Często czuję, że chciałbym mieć moc, która sprawi, żeby politycy ponosili odpowiedzialność za swoje postępowanie. Oczywiście namiastką takiej mocy może się stać literatura. I pewnie stąd ta książka. Jest jeszcze trzeci powód, który sprawił, że powstała. Chciałem postawić swojego bohatera, a przy okazji także czytelniczki i czytelników przed pewnym moralnym dylematem. 

Jakim? 

W powieści antagonistą jest niejaki Sędzia, swoisty mściciel, który porywa osoby z najwyższych kręgów władzy. Ma dostęp do tajnych dokumentów, do teczek z klauzulą "poufne", a więc dokładnie wie, co złego zrobiły. Mało tego: ujawnia ich wszystkie brudne sekrety, a więc wszyscy dowiadują się, co politycy mają na sumieniu. Wówczas zaprasza masy do swoistej gry, ale nie chciałbym zdradzać za dużo, aby nie spojlerować. Powiem tylko, że żadna potencjalna ofiara nie jest z góry skazana na śmierć. O tym czy zginie, decydują inni, w tym partyjni koledzy porwanego czy obywatele.

Przemysław Piotrowski Materiały prasowe
Przemysław PiotrowskiŹródło: Materiały prasowe

I mogą zdecydować, czy powinni ponieść karę? 

d21lbl2

Tak. Co więcej: robią to przez internet, a więc anonimowo, siedząc bezpiecznie w swoich domach, będąc częścią większej grupy, głosującej nad losem porwanego polityka. I tu pojawia się ów dylemat moralny. Mam nadzieję, że po lekturze "Bagna" każdy głęboko się nad nim zastanowi i spróbuje wyciągnąć wnioski. 

Czy w ofiarach Sędziego da się znaleźć rysy prawdziwych polskich polityków? Czy ich niecne czyny są podobne do tych, o których można przeczytać w mediach? Czytając książkę, każdy zobaczy to, co chce zobaczyć. I może na tym poprzestańmy.

Główny bohater, Igor Brudny, to postać wyjątkowo lubiana przez czytelników i czytelniczki. Jak udało ci się stworzyć postać, która wywołuje tak pozytywne emocje? 

Z jednej strony to bohater dość typowy dla tego typu literatury: zamknięty w sobie, twardy glina z przeszłością. Tym, co go wyróżnia, jest właśnie ta przeszłość, przez innych autorów często traktowana po macoszemu. Ja położyłem na nią bardzo duży nacisk. W trzech pierwszych tomach powoli odsłaniałem kolejne wydarzenia z jego dawnego, niezwykle ponurego życia w sierocińcu, a tym samym - wyjaśniałem, czemu stał się tym, kim się stał i dlaczego zachowuje się, jak się zachowuje. Myślę, że właśnie dzięki temu stał się czytelnikom bliższy, a jego decyzje czy motywacje są bardziej zrozumiałe. To jest po prostu postać z krwi i kości.

Ta historia też brzmi jak oparta na faktach. Rzeczywiście jest?

Kiedy wymyślałem sierociniec prowadzony przez zakonnice, w którym stosuje się przemoc i dochodzi do gwałtów, nie miałem oczywiście pojęcia, że kilkanaście miesięcy później media ujawnią bardzo podobną sprawę. I gdy czasem ktoś mi zarzuca, że w swoich powieściach posunąłem się za daleko, to odsyłam do całkiem świeżej historii o sierocińcu w Jordanowie. Nawet ja nie wpadłem na to, żeby niepełnosprawne dzieci zamykać w klatkach…

d21lbl2

Wątkiem, który powraca w tej rozmowie i w twoich książkach, jest "oparcie na faktach". Na ile to dla ciebie ważne? 

Nie chcąc nikomu niczego ujmować, pisanie "z kanapy", zawsze pozostanie pisaniem "z kanapy". Niektórzy może mają bardziej wybujałą wyobraźnię ode mnie i radzą sobie bez tego, ale dla mnie porządny research to absolutna podstawa. Wpojono mi to, kiedy byłem dziennikarzem - każdą informację trzeba sprawdzić, każde miejsce odwiedzić, rozmawiać z kim się tylko da porozmawiać. Czasem więc, owszem, wymyślam jakieś fikcyjne miejsce, kiedy jest mi potrzebne do dalszego rozwoju fabuły, ale kiedy piszę o prawdziwych miejscach, procedurach, sekcjach zwłok i tego typu sprawach, nie wyobrażam sobie, żeby wcześniej wszystkiego samemu nie doświadczyć, a przynajmniej rzetelnie nie sprawdzić.

W twoich powieściach, jak przystało na kryminały, pojawia się też sporo treści z dziedziny kryminalistyki czy medycyny sądowej. W tej kwestii też robisz research? 

Oczywiście. Dziś mam już nawet całą grupę informatorów i ekspertów. Omawiam z nimi różne szczegółowe kwestie, na których się znają. Czasem urządzamy sobie wspólne spotkania i konsultujemy fragmenty powstających książek. 

Przemysław Piotrowski Materiały prasowe
Przemysław Piotrowski Źródło: Materiały prasowe

Kto wchodzi w skład tej grupy? 

Jest emerytowany policjant, którzy przez całe lata pracował w grupach dochodzeniowo-śledczych. Nie ukrywam - to on był wzorem do stworzenia postaci inspektora Romualda Czarneckiego. Jest też patomorfolog, który zaprosił mnie na kilka sekcji zwłok. Miałem dzięki temu okazję zobaczyć ciała w różnym stopniu rozkładu. Czasem umawiamy się na bardzo konkretne sprawy. Gdy pisałem o zwłokach wydobytych z rzeki, poprosiłem go, żeby dał znać, kiedy będzie nad takimi pracował. Nie musiałem czekać długo. Trzymałem też w ręku różne ludzkie narządy. To też dało mi bezcenną wiedzę na temat ich ciężaru, wyglądu, konsystencji.

d21lbl2

Kto jeszcze jest w tej grupie?

Specjalista od rehabilitacji. Jego uwagi były bezcenne, kiedy w tomie "Zaraza" Brudny po kontuzji wylądował na wózku i dochodził do siebie. Znajomy "prowadził" całą jego rehabilitację tak, żebym mógł ją opisywać jak najbardziej realistycznie i zgodnie ze sztuką medyczną. Zresztą z tym tomem wiąże się jeszcze jedna historia tego typu - jako, że pojawia się tam motyw szpitala dla psychicznie chorych. Oczywiście zanim zacząłem pisać, pojechałem do jednego z takich ośrodków.

Przez wiele godzin rozmawiałem z ordynatorem, a potem zwiedziłem obiekt, choć bez możliwości zajrzenia do poszczególnych sal, gdzie znajdowali się pacjenci, gdyż to był okres wzmożonych obostrzeń covidowych. Podsumowując, dobry research to ABC pisarstwa i myślę, że to też istotna część składowa tego, że seria z Brudnym odniosła taki sukces i sprzedała się już w dwustu tysiącach egzemplarzy. Gdy ludzie widzą, że autor wie, o czym pisze, zaczynają mu ufać. Wierzą w historię, którą ten chce im opowiedzieć i są w stanie się w niej zatracić. 

Nie sposób nie zapytać przy okazji o twoją wyprawę do Kolumbii. To był chyba najbardziej wyrazisty dowód na to, jak poważne znaczenie przywiązujesz do researchu.

Przez grzeczność nie zaprzeczę. Nigdy bym się nie porwał na napisanie książki o Luisie Garavito, najbardziej okrutnym seryjnym mordercy w historii - ma na koncie przynajmniej 192 ofiary, choć sam twierdzi, że mogło ich być znacznie więcej - gdybym nie pojechał do Kolumbii i nie odwiedził miejsc, w których się urodził, wychował, pracował czy wreszcie zabijał. A że znam dobrze język hiszpański, łatwiej mi było podjąć taką decyzję. Gdy mój wydawca dał mi zielone światło, nie zastanawiałem się ani chwili dłużej i zacząłem przygotowania.

d21lbl2

Co tam widziałeś, gdzie dotarłeś? 

To była bardzo skomplikowana logistycznie operacja. Poleciałem tam prawie na miesiąc. Chciałem zobaczyć wszystko, co się da, poczuć klimat tego kraju. Odwiedziłem większość miejsc, gdzie żył Garavito. Oczywiście nie wszystkie, bo choć naciskałem przewodników, przez co raz wpakowaliśmy się w naprawdę poważne tarapaty, to kilka najbardziej niebezpiecznych lokalizacji musieliśmy odpuścić.

Przemysław Piotrowski Materiały prasowe
Przemysław Piotrowski Źródło: Materiały prasowe

Rozmawiałeś z kimś? 

Najbardziej zależało mi na rozmowie z samym Garavito, który siedzi w więzieniu La Tramacua pod Valledupar. Miałem pisemne pozwolenie z więzienia, jego zgodę również. Niestety, w ostatniej chwili Garavito zmienił zdanie, choć mam powody myśleć, że to nie była jego decyzja. Co się tyczy innych, to rozmowy na jego temat nie należały do najłatwiejszych, bo dla Kolumbijczyków nie jest to przecież powód do dumy. Raczej się go wstydzą, niż nim szczycą.

d21lbl2

Udało się jednak porozmawiać z jego sąsiadami, z ludźmi, którzy go znali. W Genovie, mieście w którym się urodził i wychował, porozmawiałem też z człowiekiem, który - będąc jeszcze dzieckiem - znalazł rozczłonkowane zwłoki dwóch z jego ofiar. Odwiedzanie miejsc i rozmowy to jedno, ale przewodnicy przygotowali mi także ogromny zestaw materiałów, które właśnie opracowuję. Ta książka będzie naprawdę mocno oparta na faktach. 

Co jeszcze? Czy masz jeszcze jakieś plany pisarskie? 

O planach nic konkretnego nie powiem. Najpierw niech czytelnicy i czytelniczki mocno wdepną w "Bagno", a potem się z niego wydobędą. Mogę zdradzić tylko, że pracuję jednocześnie nad dwoma projektami. Jeden, bliższy zakończenia, to początek nowej serii, która ma mieć klimat podobny do tej z Brudnym. Planuję, że pierwszy tom ukaże się jesienią 2022 roku. Druga rzecz to wspomniana książka o Garavito - mam nadzieję, że uda się ją wydać wiosną 2023 roku. Trzymajcie kciuki!

Rozmawiał Przemek Gulda, dziennikarz Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d21lbl2
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d21lbl2
d21lbl2