Trwa ładowanie...

Bush zobaczył w oczach Putina duszę. Ekspert: "psychopaci świetnie manipulują"

W swojej nowej książce "Czy diabeł mieszka na Kremlu?" dziennikarz Wojciech Harpula przeprowadził rozmowy z uznanymi specjalistami i badaczami Rosji, by dociec do tego, co sprawiło, że ten kraj jest obecnie w takim, a nie innym miejscu. Gdy jednego z ekspertów zapytał o to, czy Władimira Putina można nazwać psychopatą, ten dał mu nie tylko wyczerpującą odpowiedź, ale określił rosyjskiego zbrodniarza wprost jako diabła. Przeczytajcie fragment książki.

Share
George W. Bush i Władimir Putin w 2002 r.George W. Bush i Władimir Putin w 2002 r.Źródło: fot. getty
d1x4a7s

Dzięki uprzejmości wyd. Wielka Litera publikujemy fragment książki Wojciecha Harpuli "Czy diabeł mieszka na Kremlu?", która ukaże się 18 maja.

Wojciech Harpula: Gdy umawialiśmy się na rozmowę i wspomnia­łem, że książka ma nosić tytuł "Czy diabeł miesz­ka na Kremlu?", zapytał pan: "Na pewno konieczny jest znak zapytania?". Nie powinniśmy go sta­wiać?

Dr Maciej Szaszkiewicz*: Od razu muszę zastrzec, że w świecie rzeczywistym, który potrafię sobie wyobrazić, nie ma diabłów ani aniołów. Dla mnie diabeł to symbol, przenośnia. Kwin­tesencja zła. A Władimir Putin i jego czyny to właśnie uosobienie zła. Mało tego: on jest diabłem do potęgi. Nie tylko sam popełnia złe uczynki. Dzięki swojej po­zycji w służbę złu zaprzągł całą potęgę państwa. Wy­starczy spojrzeć na okropności, których dopuszczają się rosyjscy żołnierze na Ukrainie. To Putin ich tam wysłał. Człowiek, którego całą działalność publicz­ną cechuje destrukcja – z etycznego punktu widzenia jego czyny są po prostu złe. Trudno mi wskazać coś, co miało pozytywny skutek, było konstruktywne czy dobroczynne.

Zobacz: Ekspert o działaniu Putina. "On chce być carem zwycięskim"

Rosjanie mogliby powiedzieć inaczej.

Oczywiście. Rosjanom podoba się, gdy ich państwo jest agresywne. Nie powinniśmy jednak relatywizo­wać zła. Zniszczenia, śmierci, przemocy, bólu, cier­pienia, bezradności, strachu, rozpaczy nie da się uznać za zjawiska czy stany emocjonalne o charak­terze pozytywnym. Każdy, kto sprawia, że na świe­cie jest ich więcej – czyni zło. I nie ma znaczenia, że czyjaś subiektywna ocena może być inna. Trzeba też pamiętać, że są ludzie, którzy nie odróżniają dobra od zła.

d1x4a7s

Psychopaci?

Tak. Dziś mówi się raczej o osobowości dyssocjalnej. Ale ja jestem ze starej szkoły. Posługujmy się więc ter­minem "psychopata".

Putin jest psychopatą?

Moim zdaniem to podręcznikowy przykład bardzo silnej osobowości psychopatycznej.

Dlaczego?

Widać u niego cały wachlarz cech charakteryzujących psychopatów. Najważniejszą z nich jest upośledzenie warstwy emocjonalnej, które skutkuje zaburzonym sposobem myślenia i odczuwania. Naszą psychikę możemy umownie podzielić na sfery emocjonalną i intelektualną. Psychopata może mieć nieprzecięt­ny intelekt i jednocześnie być całkowicie odciętym od uczuć, co sprawia fundamentalną trudność w uświadamianiu sobie oraz wyrażaniu emocji. To niezwykle ułatwia psychopacie realizację własnych celów.

d1x4a7s

Czło­wiek z prawidłową psychiką, podejmując określone działania, bierze pod uwagę emocje i reakcje innych ludzi. Uwzględnia rozmaite konteksty, waży racje, sta­ra się przewidzieć konsekwencje swoich decyzji. Psy­chopata jest pozbawiony tego bagażu. Nie ma trosk i skrupułów właściwych dla większości ludzi. Nie zna poczucia winy, nie odczuwa wyrzutów sumienia, nie kwestionuje swojego postępowania. Cokolwiek postanowi i cokolwiek zrobi – jest słuszne. Uczucia innych są mu całkowicie obojętne, bo obca jest mu empatia.

Pamięta pan zatonięcie atomowego okrętu pod­wodnego Kursk?

Tak, to był 2000 rok, początek prezydentury Putina. Wiadomość o katastrofie Rosjanie trzymali w tajem­nicy, podali ją dopiero dwa dni później. Początkowo Rosjanie prowadzili akcję ratunkową na własną rękę, wyjątkowo nieudolnie. Z ofertą pomocy wystąpili Brytyjczycy, Norwegowie oraz Amerykanie. Można było uratować marynarzy, którzy przeżyli wybuch. Ale Putin powiedział: nie, oni mają umrzeć. Kreml popro­sił o wsparcie dopiero po pięciu dniach. Gdy Norwe­gowie dotarli do wnętrza Kurska, okazało się, że nikt nie przeżył.

d1x4a7s

Do dziś pamiętam, jak wyglądało spo­tkanie Putina ze zrozpaczonymi rodzinami maryna­rzy. Mówił, że ma poczucie winy, ale całym sobą wyra­żał, że w ogóle nie czuje się winny. Nie widać było po nim krzty smutku, współczucia czy szacunku dla lu­dzi, którzy stracili najbliższych. Nic. Zimna, kamienna twarz. To nie była poza. On taki jest. Po prostu nie czuł żalu. I nie rozumiał żalu ludzi, z którymi się spotkał. Komuś takiemu łatwo wywoływać wojny, posyłać lu­dzi na śmierć.

Psychopata nie dostrzega, że wyrządza komuś krzywdę?

Nie tylko nie dostrzega. W ogóle nie rozumie tego me­chanizmu. Inni ludzie w umyśle psychopaty to tyl­ko obrazy. Figury. Nie postrzega ich jak istoty czują­ce. Mają znaczenie o tyle, o ile służą mu do realizacji celów lub przeszkadzają w ich osiągnięciu. Obraz można wymazać, figurę usunąć z szachownicy. Za­bójstwa przeciwników politycznych i krytyków Pu­tina to klasyczne przykłady takiego sposobu myśle­nia i działania. Jest człowiek, który stwarza problem. Trucizna lub kula... i już go nie ma. Dobra robota – myśli psychopata.

Aż tak?

Owszem. Towarzyszy temu skłonność do patologicz­nego kłamstwa. Załóżmy, że chciał się pan umówić ze znaną osobą i podszył pod dziennikarza. W trakcie rozmowy ta osoba pyta, czy w redakcji pracuje jeszcze Jan Kowalski. Stosuje pan oczywistą taktykę, czyli sy­tuacyjne kłamstwo, i odpowiada, że oczywiście. Nagle ktoś, kto przysłuchuje się rozmowie, dopowiada zdzi­wiony: "Ale Janek nie żyje od kilku lat, byłem przecież na pogrzebie". Został pan złapany na kłamstwie. Jak się pan czuje?

d1x4a7s

Jestem zawstydzony, zażenowany. Na pewno nie czuję się komfortowo.

Czerwieni się pan, może coś tłumaczy pod nosem. Widać po panu zakłopotanie. Po psychopacie nicze­go nie widać. Powieka mu nie drgnie. Powie z uśmie­chem: "Ten Janek Kowalski? No tak, ten już niestety nie żyje. To dziwne, że nie spotkaliśmy się na pogrzebie, też tam byłem. Myślałem o innym Janku Kowal­skim". I zacznie pan opowiadać wymyśloną na pocze­kaniu historyjkę o redakcyjnym życiu i przygodach fikcyjnej postaci. Psychopacie kłamstwo przychodzi z dziecinną łatwością.

Dla niego prawda obiektywna nie istnieje?

W zasadzie nie – on swoje wyobrażenie uznaje za rze­czywistość. Dlatego trudno nawet powiedzieć, że kon­fabuluje, bo nie widzi różnicy między prawdą a kłam­stwem. Psychopata zaprzeczy również temu, czego doświadcza w danym momencie – oczywiście jeżeli będzie to służyło realizacji jego celów.

d1x4a7s

To znaczy?

Znów wyobraźmy sobie scenkę. Przyjaciele zosta­wili pana samego w swoim domu. Coś pana napadło i otworzył pan jedną z szuflad. A tam 200 złotych. Bie­rze je pan, chce schować do kieszeni. Nagle otwiera­ją się drzwi. Ktoś, kto wchodzi, widzi otwartą szufladę i banknot w pana dłoni. Jeżeli jest pan psychopatą, to zupełnie naturalnie, bez śladu zakłopotania powie pan: "Co się tak dziwisz? Szukałem zapalniczki, a te 200 złotych już dawno mieliście mi oddać. Nie pamię­tasz?". Zaprzeczy pan, wbrew oczywistym i łatwym do zaobserwowania faktom, że szperał pan po cudzym mieszkaniu i chciał ukraść 200 złotych. Psychopa­ta złapany za rękę na gorącym uczynku od razu będzie wiedział, co powiedzieć, jak wybrnąć z sy­tuacji.

Tak samo działa Putin. Rosyjscy żołnierze na Kry­mie i w Donbasie? Taki sprzęt można kupić w każdym sklepie. Wojska wzdłuż granicy z Ukrainą? Przecież to tylko ćwiczenia. W Kijowie działa rząd niezawisłej Ukrainy? To sami narkomani i naziści. Masakra w Buczy? To oczywista ukraińska prowokacja. On łże na każdym kroku.

Wierzy w to, co mówi? Siergiej Pugaczow, rosyjski miliarder, oligarcha i zmuszony do emigracji daw­ny przyjaciel Putina, twierdzi, że on zawsze wierzy w swoje słowa.

To nie ma większego znaczenia. Przecież na poziomie intelektualnym Putin wiedział, że kazał wysłać woj­ska na Krym i półwyspu nie zajmują amatorzy survi­valu. Znalazł się w określonej sytuacji, wymyślił więc jakąś historię. Istotne jest, że opowiadając ją, w ogó­le nie czuł dyskomfortu. Nawet posuwając się do ab­surdu, był spójny, konkretny, a dla Rosjan może na­wet przekonujący. Psychopaci świetnie manipulują innymi. Są w tym mistrzami. To niezwykle uważni obserwatorzy i urodzeni aktorzy. Wydają się otwarci i szczerzy. Doskonale dopasowują się do innych osób. Mogą nawet odegrać budowanie z kimś relacji, więzi.

d1x4a7s

Przypomniał mi się prezydent Stanów Zjednoczo­nych George W. Bush, który po spotkaniu w Lubla­nie w 2001 roku mówił, że zajrzał w oczy Władimi­ra Putina i "zobaczył w nich duszę".

Nie on jeden. Putin czarował wielu przywódców Za­chodu. Psychopaci mają powierzchowny urok osobi­sty, łatwo przychodzi im zjednywanie sobie ludzi i po­yskiwanie ich zaufania. Zwykle otacza ich wianuszek wielbicieli. By ich zdobyć, psychopata może stosować przeróżne chwyty: czasem zastrasza, ale częściej kusi i uwodzi, promieniując pewnością siebie. Dzięki temu zdobywa władzę nad innymi.

*Dr Maciej Szaszkiewicz - psycholog, wykładowca akademicki, były adiunkt w Zakładzie Psychologii Sądowej Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, profiler.

Powyższy fragment pochodzi z książki "Czy diabeł mieszka na Kremlu?", która ukaże się nakładem wyd. Wielka Litera.

Harpula fot. mat. pras.
Źródło: fot. mat. pras.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1x4a7s
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
d1x4a7s
d1x4a7s