Trwa ładowanie...
recenzja

Z Rio Klawo prosto w kosmos

Share
Z Rio Klawo prosto w kosmos
Źródło: "__wlasne
d3ca3pm

Binio Billa wymyślił cztery dekady temu Jerzy Wróblewski. Postać debiutowała na łamach „Świata Młodych” dokładnie 12 czerwca 1980 roku. I przez następne kilkanaście lat dzielny szeryf z miasteczka Rio Klawo regularnie występował w czasopiśmie. Wróblewski dla „Harcerskiej Gazety Nastolatków” napisał i narysował siedem historii. Obok prasowych komiksów ukazały się także dwa premierowe albumy: „Binio Bill i… skarb Pajutów” oraz „Binio Bill i… Szalony Heronimo”. Druga z wymienionych pozycji ukazał się dopiero 18 lat po śmierci autora. Niestety artysta nie zdążał nałożyć kolorów na plansze, dlatego rzecz ukazała się w wersji czarno-białej.

A teraz, po 33 latach od gazetowej premiery, mamy okazję zapoznać się z historią „Binio Bill kręci western i… w kosmos!”. Albumowe wydanie komiksu, który wcześniej był dostępny tylko w prasie, to w Polsce ewenement. Jestem przekonany, że bardzo wiele osób sięgnie po niego z czystego sentymentu dla samego Wróblewskiego i „Świata Młodych”. To miłe, jednak przede wszystkim należy się zastanowić nad tym, czy Binio Bill przetrwał próbę czasu? Czy nadal jest „żywy”? Czy jego przygody mogą być atrakcyjne dla kolejnych pokoleń czytelników? Ma to zasadnicze znaczenie, ponieważ Kultura Gniewu wydała album w imprincie Krótkie Gatki, w którym publikowane są komiksy przeznaczonym dla młodszych wielbicieli opowieści obrazkowych.

Rio Klawo to dość senne miasteczko na Dzikim Zachodzie, gdzie lokalnym przedstawicielem władzy jest nasz rodak - Zbigniew Bilecki. Członkowie niewielkiej społeczności mieli trudność z wymawianiem jego nazwiska, dlatego mówiono na niego Binio Bill. Akcja prezentowanej pozycji rozpoczyna się w biurze szeryfa. Z pierwszych kadrów dowiadujemy się, że w najbliższej okolicy mieściny studio Natron Golden Bayer kręci rasowy western z udziałem gwiazd dużego ekranu. Niestety męska połowa gwiazdorskiego duetu zaniemogła i dlatego reżyser zaproponował szeryfowi udział w kilku scenach, które mają być kręcone w plenerze. Binio Bill stawia się na planie następnego dnia z rana i z miejsca podbija serca całej ekipy, w szczególności pięknej Dolly Donsey.

d3ca3pm

Scenarzysta postawił na drodze naszego bohatera Indian, niecnego aktora, typów spod ciemnej gwiazdy, rozżarzone światła Fabryki Snów, no i kosmitów. Niesamowite z jaką lekkością Wróblewski wplątuje go w kolejne wypadki. Akcja ma humorystyczny charakter, sporo jest slapstickowych i sytuacyjnych żartów. Fabuła wciąga, bo wiele się dzieje, sceny płynnie następują po sobie, a w każdej z nich protagonista świeci niczym wypolerowana gwiazda szeryfa w klapie marynarki.

Binio Bill jest postacią pozytywną. Jest dzielny, lojalny, szlachetny, uczynny, praworządny i słowny. Z punktu widzenia współczesności moglibyśmy mu zarzucić nadmierną naiwność. Jednak nie zapominajmy, że jest to komiks dla dzieci i Binio występuje w nim jako dobry, godzien naśladowania wzorzec. I właśnie na tym polega atrakcyjność tej postaci. Jestem przekonany, że album znajdzie uznanie w oczach wielu rodziców, którzy chcą pokazać swoim pociechom pozytywnego bohatera. Przypuszczam, że młodym czytelnikom komiks przypadnie do gustu głównie dlatego, że akcja jest zaskakująca i toczy się wartko.

Na zakończenie jeszcze mała niespodzianka. Ekscytującą wiadomość dla wszystkich starych i nowych (a wierzę, że będzie ich sporo) fanów Binio Billa. Udało mi się dowiedzieć, że Kultura Gniewu planuje wydanie łącznie 5 tomów z udziałem dzielnego szeryfa z Rio Klawo. Komiksy będą ukazywać się mniej więcej co pół roku. Zostaną zaprezentowane wszystkie odcinki ze „Świata Młodych”. Dodatkowo wznowione zostaną także albumy „Binio Bill i… skarb Pajutów” oraz „Binio Bill i… Szalony Heronimo”. Z czego ten drugi zostanie pokolorowany. Jest na co czekać!

d3ca3pm

Podziel się opinią

Share
d3ca3pm
d3ca3pm