Trwa ładowanie...

Wszystko, co powinnam wiedzieć, zanim umrę

Nie boję się zapytać, co stanie się z moim ciałem po śmierci. Jak działają zakłady pogrzebowe? Kiedy powinna rodzinie zapalić się czerwona lampka? Czy w Polsce po śmierci można stać się diamentem? Odpowiada Małgorzata Węglarz, autorka książki "Wszystko, co powinieneś wiedzieć, zanim umrzesz. Tajemnice branży pogrzebowej".
Share
Śmierć to temat tabu. Niewiedza prowadzi jednak do nadużyć w zakładach pogrzebowych
Śmierć to temat tabu. Niewiedza prowadzi jednak do nadużyć w zakładach pogrzebowychŹródło: East News
d3loage

Magda Drozdek: Załóżmy, że umarłam. Nagle, w środku nocy. Co dalej?

Małgorzata Węglarz: Zanim umrzemy, powinniśmy uzbroić swoich bliskich w niezbędną wiedzę. Jeśli pani rodzina wie, jakie były pani preferencje odnośnie pochówku, to może pani odejść w spokoju. Będzie żal, będzie ból, ale rodzina będzie miała mniej trudnych decyzji do podejmowania, na przykład dotyczących tego, jaki pogrzeb wyprawić. Zgodny z wyznaniem czy może świecki? Dla rodziny śmierć to ogromna tragedia, dochodzą jeszcze kwestie formalne i zastanawianie się, czego tak naprawdę chciał bliski. To jest po prostu trudne.

Moja rodzina rozmawia o tym otwarcie. Wiemy, kto chce zostać skremowany. Otwarcie mówimy o tym, że po śmierci oddajemy organy do przeszczepów, jeśli będą ku temu warunki. Rozumiem, że to wyjątek?

Tak, bo ludzie generalnie nie mówią o śmierci. To jest temat trudny i pisząc książkę, nie zamierzałam temu zaprzeczać. Rozmowy o śmierci mogą wywołać dużo bólu, płaczu, ale są bardzo potrzebne. Z drugiej strony: nie mówimy o śmierci, bo jesteśmy przesądni i boimy się, że ją na siebie i bliskich ściągniemy. Z jeszcze innej: są osoby, które mają takie podejście, że po śmierci to im już będzie wszystko jedno, będzie to sprawa rodziny i państwa, i niech oni się martwią. Moim zdaniem to egoistyczne podejście, bo zostawiamy rodzinę w żałobie i z problemami.

d3loage

Zobacz: #11pytań do balsamisty zwłok

Pierwsze mogą pojawić się już w kwestii znalezienia zakładu pogrzebowego. Ile ich jest w Polsce?

Tak właściwie, to nie wiadomo. Wczoraj wracając do domu mijałam budyneczek, w którym mieścił się zakład pogrzebowy. Widać było, że zajmuje tylko kilka metrów kwadratowych, więc można założyć, że nie mają chłodni ani żadnego porządnego miejsca, by porozmawiać z rodziną zmarłego. Mi się zapala od razu czerwona lampka w głowie. Istnieją dane z marca 2019 r. i w tamtym czasie istniało w Polsce około 3986 zakładów pogrzebowych.

d3loage

Na co moja rodzina musiałaby zwrócić uwagę? Skąd mają wiedzieć, że trafili do profesjonalnego zakładu pogrzebowego?

Jest wiele haczyków. Jeśli rodzina nie zadaje pytań, to pracownicy zakładu zbyt wiele nie powiedzą. Co nie powinno mieć miejsca: to, że zakład pogrzebowy trzyma ciało gdzie indziej, np. w innym zakładzie, w kościele albo w szpitalu. Zakład pogrzebowy powinien mieć swoją chłodnię. Druga sprawa: jeśli zadajemy pytania, a właściciel zakładu zaczyna się denerwować, to nam się powinna zapalić czerwona lampka. Oni muszą mieć cierpliwość, empatię w stosunku do żałobnika.

Warto też zorientować się, jakie dodatkowe usługi oferuje dany zakład. Czy możliwa jest balsamacja, kosmetyka pośmiertna, a jeśli tak, to niech spokojnie wytłumaczą, po co się ją wykonuje. Większość moich rozmówców mówi wprost, że najważniejsze jest to, by ostatnie pożegnanie było najłatwiejsze dla tych, którzy zostają. Mają prawo wiedzieć, czego wymagać od zakładu pogrzebowego. Jeśli jego pracownikom brakuje podstawowej wiedzy, to ja zrobiłabym w tył zwrot.

  East News
Źródło: East News

Czy dostępność usług np. tanatokosmetologa jest jakimś wyznacznikiem dobrych standardów?

Nie do końca, bo przecież mogą być miejsca, w których nigdy nikt nie miał potrzeby korzystania z usług np. tanatokosmetologa czy balsamisty. Przede wszystkim warto zobaczyć, jak pracownicy zakładu traktują żywych ludzi. Generalnie powoli powinno odchodzić się od takiego schematu, że oferujemy trumny i urny, robimy pogrzeb i tyle. Istotniejsze staje się to, co czują żywi. Wychodzi się poza przyjęte standardy i nie tylko stara się jak najwięcej zarobić.

d3loage

Rodzina może skorzystać z pomocy "towarzyszki w żałobie". Na czym to polega?

Na razie w Polsce działa na tym polu tylko jedna osoba – Anja Franczak. Wspaniała kobieta, która pomysł "towarzyszenia w żałobie" przeniosła z Niemiec, gdzie jest to dość popularne. Uważam, że to bardzo piękny i potrzebny zawód, który by nie istniał, gdybyśmy wszyscy wiedzieli, czym jest śmierć, jak wyglądają ostatnie chwile człowieka.

Żałoba to skomplikowany, trudny czas. Często kompletnie nie wiemy, jak się zachować. Po jakim czasie zakończyć żałobę? Jak nauczyć się żyć bez tej drugiej osoby? Na początku dostajemy duże wsparcie w rodzinie. Pomagają przyjaciele. Po czasie to się rozmywa. Nagle się okazuje, że po pół roku od śmierci bliskiego nie przepracowaliśmy tego, nie umiemy sobie z tym sami poradzić. Wtedy Anja "wkracza do akcji".

Działa jak psycholog?

Absolutnie nie. Nie podejmuje się prowadzenia żadnej terapii. Ona pomaga ludziom przejść przez żałobę w zależności od tego, jakie dana osoba ma potrzeby. Może to być tylko rozmowa, która przyniesie ulgę. Może to być wsparcie w organizacji pogrzebu czy ogarnięciu rzeczywistości po śmierci bliskiego. Przyjaciel od śmierci. Wysłucha. Nie będzie oceniała.

d3loage

Dużo rodzin się do niej zgłasza?

Tak, choć ludzie są oczywiście podzieleni. Pojawiają się komentarze, że to powinien być wolontariat. Absurd. Psycholog też nie ma do zaoferowania nic materialnego i nikt nie podważa, że jest to istotny zawód. Towarzysze przechodzą specjalne szkolenia, jak traktować osobę w żałobie. Anja ciężko pracuje, żeby takich osób jak ona było w Polsce więcej.

Wróćmy do mojego ciała. Zostało skremowane. To popularne dziś w Polsce?

Sytuacja jest specyficzna.

d3loage

Nie ma danych?

Nie. Żaden urząd statystyczny, żadne ministerstwo nie zbiera takich informacji. Próbował to robić Krzysztof Wolicki z Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego, ale informacje mógł pozyskać wyłącznie z publicznych placówek. Branża pogrzebowa jest w przeważającej części w rękach prywatnych, więc ci ludzie nie muszą podawać danych.

Można przyjąć, że starsze pokolenie najczęściej jest nastawione negatywnie do kremacji. Wynika to z pewnością z porównań do pieców krematoryjnych, jakie zapamiętaliśmy z historii. Utrzymuje się jeszcze taki mit, że krematoria śmierdzą palonym mięsem, a to dziś profesjonalne, nowocześnie wyposażone miejsca, które z tymi mitami nie mają nic wspólnego. Można spróbować założyć, że ta bardziej konserwatywna część społeczeństwa jest przeciwna kremacji, ale jest to tak indywidualna sprawa, że naprawdę trudno dokładnie określić "popularność" kremacji.

na zdjęciu: autorka książki, Małgorzata Węglarz, fot. Zuzanna Czaplak Archiwum prywatne
na zdjęciu: autorka książki, Małgorzata Węglarz, fot. Zuzanna Czaplak Źródło: Archiwum prywatne, Fot: Zuzanna Czaplak

Mogę po śmierci, po kremacji zostać diamentem? Albo drzewem?

W Polsce nie. Według obowiązującego prawa traktowane byłoby to jak bezczeszczenie zwłok. W innych państwach prochy zmarłych są w różny sposób wykorzystywane. Jeśli chodzi o drzewa – prochy są neutralne biologicznie, więc nic samo z nich nie wyrośnie. Tworzy się dziś ekourny, do których wkłada się prochy, ziemię, substancje odżywcze i nasiona. Taką urnę zakopuje się i po czasie wyrasta drzewo. Coraz więcej osób interesuje się ekopogrzebami. Zastępuje się te bardziej tradycyjne trumny takimi z np. wikliny, które ulegają szybkiemu rozkładowi i nie zanieczyszczają środowiska. Ciało oddajemy naturze.

d3loage

Amanda Kloots, wdowa po zmarłym na Covid-19 Nicku Cordero, przeznaczyła część prochów męża na wazon. W Stanach mało kogo to dziwiło. Dla nas to coś niewyobrażalnego.

Mnie podoba się pomysł pewnego Brytyjczyka, który z dodatkiem prochów zmarłej osoby wykonuje dla rodziny płyty winylowe. Warto pamiętać, że oczywiście do tworzenia tych przedmiotów wykorzystywane są też inne materiały. Nie tylko prochy. A w nas pokutuje przekonanie, że robimy jakiś upiorny przedmiot ze szczątków, który po czasie trafi na śmietnik. Myślę, że o takich projektach będziemy słyszeć coraz częściej, ale na drodze zawsze będzie stał Kościół i duchowni, którzy będą twierdzić, że zmarły przez coś takiego nie trafi do nieba.

Jestem zdania, że nie powinniśmy odbierać możliwości tym osobom, które nie chcą mieć tradycyjnego pochówku. I też dlaczego mamy odmawiać osobie w żałobie posiadania czegoś, co będzie tak mocno kojarzyło się z ukochaną osobą?

Kwestia "wolnego wyboru" w Polsce ma wymiar dość polityczny. Choć akurat politycy nie zajmują się sprawami pochówków…

Nikt nie porusza tego tematu, bo nie buduje się poparcia na zmarłych. Politycy widzą inne, kontrowersyjne tematy, przy których mogą działać. Dopiero gdy zwiększy się świadomość społeczeństwa, sprawą być może zajmą się politycy, ale i wtedy czeka nas polityczna burza. Partie konserwatywne nie będą chciały z pewnością zmian, jakie wprowadza się "na Zachodzie".

Dbamy o siebie. Traktujemy swoje ciała za życia z czułością. Mamy większą świadomość w kwestiach ekologii. Teraz powinniśmy zadbać o to, co stanie się z naszym ciałem po śmierci?

Zdecydowanie. Planujemy śluby, komunie, ważne uroczystości. Warto by pomyśleć, choćby tak ogólnie, o swoim pogrzebie. Nie chcemy o tym myśleć ani mówić w rodzinie. Babcia wspomina coś o pochówku, a my odpowiadamy "przestań, będziesz żyła jeszcze 100 lat". Odpychamy szansę na to, by dowiedzieć się, czego oczekuje ważny dla nas człowiek.

Nie jesteśmy śmiercią zainteresowani, więc tworzy się pole do nadużyć w zakładach pogrzebowych?

Tak, taka szara strefa. Nikt nie pyta, to nie ma potrzeby wprowadzania zmian.

Punktuje pani w książce, że prawo dotyczące działania zakładów pogrzebowych nie zmieniło się od lat, że dalej jest wiele kwestii, które wymagają doprecyzowania. To jak - latamy na Marsa a własnych pogrzebów nie ogarnęliśmy?

Im dalej w życie, tym mniej nas śmierć interesuje. Krzysztof Wolicki powiedział mi, że łatwiej otworzyć zakład pogrzebowy niż budkę z hot dogami. Rzadko zdarza mi się zaniemówić, wtedy zaniemówiłam. Okazuje się, że bazujemy na etyce ludzi, którzy prowadzą zakłady pogrzebowe. Jak łatwo o nadużycia, kiedy jest tak wielki brak kontroli?

Dlatego powstała ta książka. Kiedy my mówimy "wszystko mi jedno, co będzie po śmierci", przyczyniamy się po części do tego, że niektóre zakłady pogrzebowe nie działają etycznie, że branża jest skostniała. Moi rozmówcy robią wszystko, żeby pogrzeby wyglądały godnie, żeby zajmowano się ciałami z należytą godnością, ale to przecież tylko kilkadziesiąt osób z potężnej branży. Najważniejsza jest świadomość społeczeństwa. Chcę, żeby moja książka była takim kompendium wiedzy dla każdego, kto rozumie, że kiedyś umrze. Liczę, że dzięki takim publikacjom ludzie będą bardziej świadomi.

Książka "Wszystko, co powinieneś wiedzieć, zanim umrzesz. Tajemnice branży pogrzebowej" ukazała się nakładem wydawnictwa MUZA.

  Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe
d3loage

Podziel się opinią

Share
d3loage
d3loage