Trwa ładowanie...

"Wiedźmin: Klątwa kruków": wiedźmini, strzygi i dziwne tłumaczenie [RECENZJA]

"Wiedźmin" Andrzeja Sapkowskiego to jeden z najważniejszych tytułów w historii polskiej literatury fantasy, mający grono zagorzałych fanów nie tylko w kraju nad Wisłą. Seria gier komputerowych "The Witcher" od CD Projekt RED, bazująca na twórczości Sapkowskiego, to z kolei jeden z najgorętszych towarów eksportowych rodzimej popkultury. W ślad za sukcesem multimedialnych "Wiedźminów" poszła seria komiksowa amerykańskiego wydawnictwa Dark Horse, której trzeci tom wylądował niedawno na półkach polskich księgarń. I wywołał spore zamieszanie w społeczności fanów.

"Wiedźmin: Klątwa kruków": wiedźmini, strzygi i dziwne tłumaczenie [RECENZJA]Źródło: Egmont
d1kgzs6
d1kgzs6

Współpraca polskich twórców gier z CD Projekt RED i Amerykanów z Dark Horse Comics to oczywiście nie pierwsza próba przeniesienia przygód Geralta do świata komiksu. W latach 1993-1995 Bogusław Polch i Maciej Parowski popełnili serię, która – mówiąc eufemistycznie – mocno trąci myszką i trudno byłoby ją dzisiaj sprzedać odbiorcy znającemu "Wiedźmina" wyłącznie z ekranu telewizora czy monitora. Tymczasem spektakularny sukces gry "Wiedźmin 3: Dziki gon" (2015) sprawił, że zapotrzebowanie na produkty na wiedźmińskiej licencji stale rosło, czego efektem była zapowiedź zupełnie nowej serii komiksów, tworzonych domyślnie na rynek amerykański.

Za scenariusz tomu "Wiedźmin: Klątwa kruków" odpowiada Paul Tobin, zdobywca prestiżowej nagrody Eisnera, choć pod jego nazwiskiem na stronie tytułowej pojawili się także Borys Pugacz-Muraszkiewicz i Karolina Stachyra – współautorzy fabuły "Wiedźmina 3", z którego komiks czerpie realia i bohaterów. Aby jeszcze bardziej "urozmaicić" listę płac "Klątwy kruków", autorem amerykańskich dialogów jest niejaki Travis Currit, zaś jego polskim odpowiednikiem – Jakub Szamałek. Dla przeciętnego odbiorcy komiksu te wszystkie nazwiska nie mają większego znaczenia, jednak polscy fani słusznie zauważyli, że dialogi w albumie od Egmontu w wielu miejscach znacząco odbiegają od oryginalnego tekstu. Zdaniem rzeszy czytelników tłumacz popełnił luźną interpretację, aniżeli wierny przekład, gubiąc sens niektórych dialogów i wprowadzając zamieszanie w kadrach. Zdarza się, że polski autor umieścił wypowiedź Geralta w dymku przypisanym do jego rozmówczyni, a w innym miejscu zupełnie zignorował rysunkowy gest bohaterki, do którego nawiązywała oryginalna wypowiedź.

Egmont
Źródło: Egmont

Burza w szklance wody? Niekoniecznie, gdyż w odpowiedzi na krytyczne głosy czytelników wydawca wystosował oficjalne wytłumaczenie. Czytamy w nim, że polska wersja komiksu "została przygotowana jako adaptacja tekstu angielskiego przez firmę CD Projekt Red i pisarzy odpowiedzialnych za grę Wiedźmin". Egmont podkreśla, że "różnice tekstu między edycją angielską i polską wynikają z decyzji twórców gry i są spójne z jej polską wersją językową".

d1kgzs6

Pomijając kontrowersyjne podejście autora polskich dialogów (momentami naprawdę nie trzeba znać oryginału, by zauważyć, że coś w tych dymkach nie gra), "Klątwa kruków" to komiks, który ma szansę trafić w gusta fanów trzeciego "Wiedźmina". Znawcy prozy Sapkowskiego odnajdą tu oczywiste nawiązanie do jednego z opowiadań, jednak grupą docelową serii ze scenariuszem Tobina są przede wszystkim gracze, którzy na co dzień wcale nie muszą się interesować komiksami. To wlaśnie ich najbardziej ucieszy znajomy widok Geralta, Ciri czy Yennefer, zaangażowanych w polowanie na strzygę z Novigradu. Sprawnie rozpisany wątek, obfitujący w retrospekcje i rodzinne konotacje, układa się w przyjemne czytadło, które w oczach fanów "Dzikiego gonu" zyskuje na atrakcyjności właśnie przez stylistyczne i narracyjne nawiązania do bestsellerowej gry.

Egmont
Źródło: Egmont

Czytelnik liczący na dobrą rozrywkę w klimatach fantasy może być rozczarowany, gdyż "Klątwa kruków" nie wybija się poza gatunkowy standard. W całej historii nie brakuje zaskoczeń i zwrotów akcji, ale podobnie jak kreska Piotra Kowalskiego, to bardziej rzemiosło niż artystyczne osiągnięcie zapadające w pamięć. Wielu czytelników znających dwa poprzednie tomy "Wiedźmina" cieszy fakt, że ze stanowiska rysownika zniknął Joe Querio. Tym niemniej Kowalski, od lat robiący zagraniczną karierę ("Wydział Lincoln", "SEX", "Malignant Man") w "Klątwie kruków" nie wybija się ze swoją pracą poza frankofoński schemat. Być może takie było założenie zleceniodawcy, który chciał dostarczyć produkt skrojony pod niewymagającego odbiorcę. Niedzielnego fana komiksów, który po zagraniu w "Dziki gon" chciał więcej wiedźmińskich przygód, więcej Ciri i odrobinę więcej Yennefer. Bo tego właśnie należy się spodziewać po "Klątwie kruków". Komiksie stworzonym na fali popularności gry, który bez znajomych twarzy nie miałby racji bytu. Kolejny do kolekcji oddanych fanów "Wiedźmina".

Ocena: 5/10

d1kgzs6
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1kgzs6