Trwa ładowanie...
d18q8s9
Recenzje

Tutaj i teraz możesz się zbuntować swoją... brodą

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Tutaj i teraz możesz się zbuntować swoją... brodą
("__wlasne)
d18q8s9

Moda jako narzędzie marketingowe skutecznie przekonuje społeczeństwo o tym, jaki wygląd jest aktualnie właściwy i pożądany. Jednocześnie deprecjonuje wcześniejsze normy w tym względzie, które lansowała w poprzednich sezonach. Szczególną niechęcią mody cieszyła się w ostatnich dziesięcioleciach broda (oczywiście ku radości producentów przyborów do golenia). Ostatni rok przyniósł w tej kwestii pozytywną odmianę (zapewne za sprawą sportowców), ale przez wcześniejsze lata męski zarost twarzy – dawniej nieodłączny atrybut uczonych, filozofów, pisarzy i innych artystów – spychany był do antytrendowego podziemia. Nic więc dziwnego, że właśnie on stał się symbolem rewolucji obyczajowej i buntu przeciwko uniformizacji w wielce oryginalnym komiksie Stephena Collinsa.

Bohater opowieści, Dave, mieszka na wyspie o znaczącej nazwie Tutaj. W jego otoczeniu wszystko jest akuratne, przewidywalne i uporządkowane – począwszy od kształtu koron drzew, przez układ ulic, na zachowaniach sąsiadów skończywszy. Równie przewidywalny i uporządkowany jest sam Dave. Jego życie składa się z powtarzalnych, banalnych czynności – każdego dnia tych samych. Pobudka, prysznic, droga do pracy, opracowanie i przeprowadzenie niezrozumiałej prezentacji dla współpracowników, lunch na mieście, powrót do domu, kolacja połączona z rysowaniem widoku za oknem. Kiedy to tylko możliwe, czynności owe Dave wzbogaca słuchaniem muzyki – a jest to wciąż ta sama piosenka tego samego zespołu. Totalne uporządkowanie cechuje bohatera nie tylko w sferze zachowania, ale również wyglądu. Dave nie ma nawet żadnych niesfornych loków czy kosmyków, bo praktycznie pozbawiony jest owłosienia – za wyjątkiem brwi i pojedynczego włoska pod nosem.

W takim środowisku i wśród takich ludzi każdy nieporządek uchodzi za synonim zła i chaosu. Za siedlisko tychże mieszkańcy Tutaj uważają leżące za otaczającym ich wyspę morzem Tam. To na poły mityczne, zupełnie nieznane miejsce, które budzi strach samym swym istnieniem. W całkowicie pozbawionych ciekawości świata, chęci przeżycia przygody czy skłonności do ryzyka umysłach mieszkańców Tutaj nawet nie pojawia się myśl, żeby spróbować dowiedzieć się, co naprawdę jest Tam. Od takich dociekań skutecznie odwodzą ich słyszane od dzieciństwa, a mrożące krew w żyłach opowieści o ludziach, którzy wyruszyli Tam i nigdy nie wrócili, bo zostali pochłonięci lub zdezintegrowani przez chaos. Samo myślenie o Tam wywołuje niepokój, którego najłatwiej się pozbyć, zanurzając się w nurt uporządkowanego życia Tutaj.

d18q8s9

Dave ani myśli podważać zastanego porządku rzeczy Tutaj, dopóki nie dotyka go nieoczekiwana sytuacja i nie zmusza do zrewidowania wyznawanych wartości. Otóż pewnego dnia zaczyna mu rosnąć broda – w sposób niekontrolowany i niepowstrzymany. Próby obcinania wydają się prowokować ją do szybszego wzrostu, którego tempo i efekty przeczą zdrowemu rozsądkowi. Dave z dnia na dzień traci pracę, przestaje być obsługiwany w barze, zostaje uznany przez społeczeństwo za pariasa i dziwoląga. Staje się medialną sensacją, obiektem niezdrowego zainteresowania mas i ofiarą pseudonaukowca, który chce go wykorzystać dla robienia kariery.

Broda Dave’a szybko osiąga monstrualne rozmiary, wypełza poza jego dom, rozrasta się po ulicach Tutaj, burząc ich ład i uporządkowanie. Prowokuje do działania stosowne służby, które jednak przegrywają pierwsze starcie z nią. Zmusza ludzi do zmian nawyków i przyzwyczajeń, staje się nieprzewidywalnym elementem ich życia. Pierwsze symptomy przemian obyczajowych objawiają się na... głowach. Ludzie biorą własne fryzury we własne ręce, występuje bowiem znaczny niedobór fryzjerów z powodu skierowania większości z nich do pielęgnacji brody. Ta zaś nie przestaje się rozrastać. Aby jej to umożliwić, na kolejnych ulicach ustawiane są specjalne rusztowania. W końcu Rząd decyduje się na podwieszenie jej pod balonami, co okazuje się wyrafinowaną próbą pozbycia się Dave’a z Tutaj.

W ujęciu Collinsa Tutaj to metafora naszego świata, a przynajmniej tych jego obszarów, które pogrążyły się w zuniformizowanej stagnacji, wygodnym samozadowoleniu z osiągniętego dobrobytu, intelektualnym marazmie, które hołdują bezrefleksyjnemu przyzwyczajeniu do uporządkowania i uschematyzowania wszystkich aspektów życia. Immanentną cechą tego świata jest odczuwanie przez jego mieszkańców wręcz obsesyjnego strachu przed wszystkim, co wykracza poza ustaloną normę, co jest nieznane, nieprzewidywalne, chaotyczne, trudne do zaszufladkowania. Główne tematy, wokół których obraca się fabuła albumu Collinsa, to ów strach i lekarstwo na niego w postaci elementu niekontrolowanego chaosu.

Broda, która nieproszona wkracza w życie Dave’a i mieszkańców Tutaj, okazuje się symbolem ludzkiego wnętrza, nieuporządkowanego i irracjonalnego, ukrywanej sfery emocji i uczuć. Symbolem prawdziwej osobowości człowieka, która wcześniej czy później dochodzi do głosu spod uładzonej powierzchowności narzuconej przez społeczne normy. Jako że to, co ukryte, z natury rzeczy dąży do zamanifestowania swojej obecności, uciekanie od tego nie ma sensu. Wręcz przeciwnie, warto cząstkę anarchizującego chaosu wpuścić do swojego życia, wypracowując jednak w sobie umiejętność czynienia tego w sposób niedestrukcyjny.

d18q8s9

Choć początkowy obraz Tutaj tchnie pesymizmem, ostateczna wymowa albumu jest ostrożnie optymistyczna. Daje pewną nadzieję wszystkim brodatym i nieuczesanym, postępującym wbrew uniformizującym nawykom i nie przyjmującym każdej mody z dobrodziejstwem inwentarza. Collins dowodzi, że bunt przeciwko bezsensownym ograniczeniom ludzkiej oryginalności i kreatywności jest nie tylko potrzebny, ale wręcz konieczny. I że może on przybrać formę o tyle widowiskową, o ile w zasadzie niegroźną dla otoczenia. To bunt, którego hasłem mogłoby stać się zawołanie: „Brodaci wszystkich krajów łączcie się!”.

Strona graficzna wieloznacznego i wielowarstwowego dzieła Collinsa prezentuje się z jednej strony skromnie, z drugiej zaś – wprost imponująco. Skromne są użyte środki wyrazu: oszczędna, szkicowa kreska, ograniczona paleta odcieni szarości, brak detali w tle dużej części kadrów. Imponuje natomiast umiejętność korzystania z języka komiksu, łączenia słowa z obrazem, a także śmiałe kadrowanie. Niektóre kadry zajmują nawet dwie plansze, podkreślając ważność i wymowę danej sceny. Poza tym, wybrane elementy scenografii (np. bilboardy reklamowe, stronice gazet, okładki książek) zostały przez autora perfekcyjnie dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, co udało się doskonale oddać także w polskim wydaniu.

d18q8s9

Podziel się opinią

Share

d18q8s9

d18q8s9