Trzy Krainy
Śmierć przeszła przez wioskę Mino. Śmierć spoglądająca oczami pani Iidy Sadamu, władcy klanu Tohan. Śmierć używająca rąk jego sług ogarniętych szałem mordowania. Przeszła przez wioskę Mino kalając czystą zieleń trawy plamami rdzawej zakrzepłej krwi. Rzeź przeżyła tylko jedna osoba, zrozpaczony jej obrazem chłopak - Tomasu. Nierozumiejący słów nienawiści, nieznający wojny klanów, ich zasad i waśni. Wychowany wśród Ukrytych, którym nie wolno zabijać i którzy nauczeni są przebaczać sobie nawzajem. Ocalony dziwnym zbiegiem okoliczności przez pana Otori Shigeru z klanu Otori. I oddający mu swoje cudem uratowane kruche życie. Życie, którego kształt okaże się niezwykły. Bo chłopak kryje w sobie tajemnice, o których sam jeszcze nie wie. Córka pana Shirakawy, Kaede, przybyła do zamku Noguchi jako zakładniczka tuż po ceremonii zamiany pasa dziecięcego na dziewczęcy. Jako żywa gwarancja kruchego pokoju, posłuszeństwa i wierności. Córka rycerskiego rodu, brutalnie wyrwana z rodziny, poniewierana, poniżana i
traktowana jak służąca. Wyrastająca na piękną i bystrą dziewczynę. Tłumiąca w sobie gniew, nienawiść i chęć zemsty za nieszczęśliwą młodość. Zbiegiem okoliczności mająca opinię osoby, która sprowadza na mężczyzn śmierć.
Losy tych dwojga stanowią kanwę powieści. Rozdziały o nich przeplatają się jak dwukolorowy sznur zmierzając nieubłaganie do jednego punktu, spotkania. Pełne fantazji, zmiennych nastrojów, rozbłysków magii. Losy drżące na niespokojnym wietrze Historii, zmieniane jak ustawienia pionków w szachowych rozgrywkach wielkich panów. Inna poetyka. Inny rytm. Inna melodia opowieści. Szybko mnie urzekła. Jej nurt wciągnął i sprawił, że popłynąłem zgodnie z nim, bez walki i oporu. Poczułem gorzki smak pieczołowicie przygotowanej herbaty, działającej oczyszczająco na umysł. Usłyszałem odgłosy życia w tym nietypowym i dziwnym świecie. Siłą wyobraźni przenosiłem swoje ja w inną rzeczywistość. Miałem wrażenie, że uczestniczę w jakiejś magicznej przygodzie, dziwnym lekko zamglonym śnie. Słowa opowieści Tomasu-Takeo rozpraszały realność miejsca w którym byłem i przenosiły mnie łagodnym swoim brzmieniem w świat Trzech Krain. Świat raz pełen melancholii i smutku, ciszy i szumu wiatru, zamyślenia i łopotu wzlatujących myśli,
to znowu wojennego zgiełku i knutych potajemnie spisków, kruchego jak delikatny kryształ pokoju, namiętności i braku uczuć. Świat budowany oczami wyobraźni z słów pełnych emocji, barw i dźwięków. Gdzieś nad akapitami przesuwał się cień rzucany przez duchy historii Japonii. Przez szczególną atmosferę tego kraju, urok jego krajobrazu, piękno ogrodów, życzliwość ludzi. Bogactwo i siłę ciągle żywych i pobudzających umysł historii i mitów o samurajach. Historii ślepego oddania i wierności, prawości i zdrady, odwagi i nikczemności.
Czymże jest ta powieść?! Jest to stara jak świat opowieść o żądzy władzy i o honorze. Pieśń o zaślepieniu, które zamienia serce w kamień, a słowa w uderzenia miecza. Które czerpie siłę z bólu, strachu, poniżenia. O pogardzie dla innych, poczuciu siły i poczuciu własnej wartości. O namiętnościach rozpalających serce i ciało. O sztuce wyboru właściwej drogi. O cenie podejmowanych decyzji. Odwieczne problemy, nie milknące dylematy których głos słyszymy na co dzień. Opowieść obudziła we mnie tyle uczuć. Rozgrzewała serce, wzniecała ogień myśli. Piękna, nastrojowa literatura, która potrafi musnąć nasze ja i pozostawić w nas ślad, większy lub mniejszy, ale niezatarty.