Trwa ładowanie...

Rozgrywała bitwy, zawierała sojusze, obsadzała trony. Polka, która trzęsła światem

Obrażona - omal nie wywołała wojny światowej. Podniesiono na nią rękę - do trzeciego pokolenia wymordowała ród zamachowca. Rządziła krajem bez wsparcia mężczyzny. Bali się jej cesarzowie i papieże. Co wiemy o Elżbiecie Łokietkównie, jednej z najbardziej wpływowych kobiet w historii średniowiecza, która tony złota woziła jako kieszonkowe.

Rozgrywała bitwy, zawierała sojusze, obsadzała trony. Polka, która trzęsła światemŹródło: Domena publiczna
d4n4i7h
d4n4i7h

Rachela Berkowska: Dlaczego tak mało mówi się o kobietach u władzy? Mam wrażenie, że mało kto zna Łokietkównę

Kamil Janicki: Mamy wielki problem, w polskiej historii o kobietach zapomniano. Kronikarzami zawsze byli mężczyźni: księża albo mnisi. Efektów nie trzeba daleko szukać. Kiedy przejrzymy kronikę Galla Anonima, okazuje się, że z imienia pojawiają się w niej ledwie trzy kobiety. Jakby kompletnie nie istniały w tamtym świecie! A kiedy przeskoczymy do czasów pierwszych Jagiellonów, stwierdzimy, że nasz największy w tamtej epoce kronikarz, Jan Długosz był tak zajadłym seksistą, że doprawdy trudno to nawet komentować.

Jak zajadłym?

Wszystkim władcom zarzucał występki natury erotycznej. Ale robił to wyłącznie, aby pokazać, że zgubny i niszczycielski erotyzm jest domeną kobiet, one sprowadzają mężczyzn na złą drogę. Psują ich. Kobiety sprawiają, że królowie nie są w stanie dobrze rządzić - Łokietek, Kazimierz Wielki, Jagiełło. Ponieważ o historii pisali wyłącznie mężczyźni, dlatego dziś wyłącznie mężczyźni są prawdziwie popularni. To ich biografie powstają. O nich kręci się filmy, seriale. Mężczyźni są zawsze na pierwszym planie.

Pan postanowił to zmienić?

Moim zdaniem haniebnym jest, że taka postać, jak Elżbieta Łokietkówna, jedyna kobieta w historii Polski, która samodzielnie rządziła krajem, jest tak dalece niedoceniana. Kompletnie nie uświadamiamy sobie jej roli. Słyszymy o Jadwidze Andegaweńskiej, zgoda, wielkiej postaci. Była królem, ale mimo wszystko miała małżonka, który brał na siebie gros władczych obowiązków. Odgrywała rolę, ale zwykle była to jednak rola drugoplanowa. Za to Elżbieta Łokietkówna rządziła bez wsparcia jakiegokolwiek mężczyzny. Była jedną z najbardziej wpływowych kobiet w historii średniowiecza.

Przyznaje pan, że tak mało mówiło się o kobietach, skąd zatem wiedza o Elżbiecie?

Łokietkówna większość swojego życia spędziła na Węgrzech. W roku 1320, jako zaledwie piętnastolatka została królową, poślubiając węgierskiego monarchę Karola Roberta. Istnieją setki źródeł jej poświęconych, do naszych czasów przetrwały też dziesiątki związanych z nią dokumentów. Mamy przeróżne kroniki, nie tylko węgierskie, w których jest opisywana. Bo - to należy podkreślić - Elżbieta Łokietkówna, była kluczową postacią nie tylko na Węgrzech i w Polsce, ale w całej Europie. Zaryzykuję, że była najważniejszą kobietą swoich czasów.

d4n4i7h

Nie przecenia pan odrobinę jej roli?

Ani trochę. Kiedy słynny cesarz Karol IV Luksemburski, próbuje pozbawić Elżbietę Dalmacji, którą ta zarządza, ona zawiązuje spisek i niemal pozbawia imperatora tronu. A to był przecież najpotężniejszy człowiek w Europie! Karol IV miał to nieszczęście, że upił się na smutno i publicznie zwyzywał Elżbietę od bezwstydnic. W odpowiedzi omal nie wywołała wojny światowej. Gdyby w ostatniej chwili nie przyjęła przeprosin, mógłby wybuchnąć bodaj największy konflikt tamtych lat. Była w stanie przekonać każdego do swoich racji. Zmontować najpotężniejsze stronnictwa. Ona po prostu trzęsła chrześcijańskim światem.

Próbowałam dociec, co ją ukształtowało. Stawiam na tę chwilę, kiedy straciła cztery palce dłoni, broniąc swoich synów i króla.

Tak, ten moment z pewnością był przełomowy. Jej pierwsze dziesięć lat na Węgrzech przypadło na czas, kiedy państwo się przekształcało. Z biednego, umęczonego wojną domową kraju, zaczynało wychodzić na pierwszą pozycję w regionie. Na Węgrzech udaje się wówczas odnaleźć ogromne złoża złota. Już za czasów Łokietkówny wydobywano tam 80 procent całego europejskiego kruszcu. I jedną trzecią zasobu światowego. W tamtych latach to było niesamowicie zamożne państwo. Elżbieta żyje więc w niewyobrażalnym luksusie. Dni wypełniają jej turnieje rycerskie, pasowania, parady, ordery.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Rycerskie turnieje, pasowania. Takie życie było udziałem Elżbiety. Obraz ”God Speed” pędzla brytyjskiego malarza scen rycerskich - Edmunda Leightona.

d4n4i7h

To brzmi, jak bajka o średniowieczu

Nasze wyobrażenia o bajkowym średniowieczu, w są tym krótkim okresie historii, jak najbardziej prawdziwe. Piękna bajka trwała przez kilka lat. Tym większy szok się przeżywa, z im wyższego konia się spada. Tym boleśniejszy jest upadek. I tu dochodzimy do dnia tragedii. Jest kwiecień 1330 roku, rodzina królewska w komplecie je śniadanie. Na Węgrzech była tradycja wspólnego siadania do posiłków, przy jednym stole. W Polsce się to nie zdarzało. Pachnie świeże pieczywo, kiedy nagle do sali stołowej wparowuje jeden z potężnych możnowładców. Nikt nie wie, w jakiej przybył sprawie. Politycznej, może chce złożyć raporty, bo wraca z zagranicznej podróży? A on w sekundę wyciąga miecz i rzuca się prosto na króla.

A król w tej samej chwili rzuca się na ziemię i chowa się pod ławę. Na placu boju zostaje Elżbieta.

Tak mówi kronika czeska. Zawiera jeden z najdokładniejszych opisów tamtego ataku. I nie można powiedzieć, że jest niewiarygodny. Widać też, kto ucierpiał, a kto nie odniósł w ataku niemal żadnej krzywdy. Fakt, że Elżbieta straciła cztery palce jednej dłoni, skłaniał kronikarzy do opisywania tej afery. Ale też dowiadywania się, co tak naprawdę wtedy nastąpiło? Kto osłonił dzieci, kto osłonił rodzinę? Było jasne - ona. Zdobyła czas potrzebny do tego, by rycerska świta oprzytomniała i rzuciła się na zamachowca. No cóż, myślę, że to potwierdza spekulację, że Karol, heroiczny, potężny król, w krytycznym momencie po prostu wylądował pod stołem, jak ostatni tchórz. I rzeczywiście to wydarzenie zmienia pozycję Elżbiety. Choć koronowana tą samą koroną, co król - przez co oficjalnie stała się drugą osobą w państwie - stała w cieniu.

Jak wszystkie królowe.

Miały miejsce przy stole, ale to nie znaczy, że rządziły. A tu nagle Elżbieta mówi: sprawdzam. Zamach zbiega się w czasie z postępującą chorobą męża, która już wkrótce przykuje go do łóżka. I ona wysuwa się na prowadzenie. Mamy na to przeróżne dowody. Wystawia bez konsultacji z mężem tak zwane edykty królowej. Nigdy wcześniej, żadna królowa Węgier tego nie robiła. A ona wyręczała męża w najważniejszych sprawach. Po zamachu staje się najprawdziwszą monarchinią. Elżbieta nagradza, wydaje decyzje, nakłada podatki, weryfikuje zobowiązania, a kiedy trzeba karze ludzi.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Fragment obrazu ”Gniew Felicjana Zacha”, pędzla Somy Orlai-Petricha, druga połowa XIX w.

d4n4i7h

Karze potwornie. To, o czym zadecydowała po zamachu, przeraża.

To była jedna z najmocniejszych reakcji na zamach w historii chrześcijańskiego świata. Sam Felicjan Zach, który okaleczył Elżbietę, zginął na miejscu. Ale królowa i król uważali, że to niewystarczająca kara. Zachował się dokument, w którym napisane jest wprost, że ród Zacha zostaje ukarany właśnie za te cztery utracone przez Elżbietę palce. Naruszenie nietykalności cielesnej królowej było największą możliwą zbrodnią. Jeszcze w XIX wieku, węgierski poeta János Aran (pokroju naszego Adama Mickiewicza) pisał wiersze o Elżbiecie, przedstawiając ją, jako nie tylko potężną, ale też bezlitosną władczynię, która bez sentymentów decyduje o tym, jak się rozprawić z wrogami. W królewskich dokumentach zapisano, że każdy, kto jest związany z Zachem, do siódmego stopnia pokrewieństwa, ma zostać pozbawiony majątku i zepchnięty w stan niewolnictwa, a do trzeciego stopnia wszyscy mieli zostać wymordowani. I to się rzeczywiście wydarzyło. Były jakieś pojedyncze amnestie, ale cała reszta rodu szła pod katowski topór. Wiemy też, że kilka najbliższych Zachowi osób ginie w wyjątkowych męczarniach. Syn zostaje rozerwany końmi. Szwagier rzucony na pożarcie psom. Córka Klara ponosi najbardziej haniebną z kar. Pozbawiona nosa, warg, palców, które zostają brutalnie odcięte, zostaje obwożona po kraju. Żeby każdy zobaczył, jaki los czeka zdrajców.

Dlaczego Klara Zach, królewska dwórka, została tak okrutnie potraktowana?

Niestety do końca nie wiemy, co wtedy nastąpiło. Są różne, sprzeczne relacje. Można składać je w całość i szukać rozwiązania. Moim zdaniem wracamy tutaj do punktu wyjścia, do tego, jak się uprawiało, a często dalej uprawia, historię. Jeśli przyznamy, że historia była sprawą męską, a zatem zawsze opisywaną z perspektywy królów, prędko dojdziemy do tego, że niewygodne dla naszych władców historie tuszowano i zakłamywano.

Co zatem próbowano ukryć?

Na Węgrzech starano się usilnie ukryć powód, dla którego Felicjan Zach dopuścił się do zamachu. Jedna z teorii mówiła, że atak motywowany był politycznie. Ale tłumaczenie, że miałby się rzucić na króla za to, że dwa lata wcześniej odebrał mu jedną kasztelanię, nie miało sensu. Późniejsze relacje, spisywane za granicą, gdzie wszyscy zachodzili w głowę, dlaczego Elżbieta straciła palce, wskazują, że nie stało się to przez przypadek. Mówią, że królewski krewniak przybył na Węgry i pod okiem, czy nawet cichej zgodzie Elżbiety, zgwałcił Klarę - córkę Felicjana Zacha. O jakie pokrewieństwo chodziło? Z niektórych źródeł można wywnioskować wprost, że sprawa dotyczyła przyszłego polskiego króla - Kazimierza Wielkiego. Tę historię rozwijał później szczegółowo Jan Długosz.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Kaźń Klary Zach na obrazie Aladára Körösfői-Kriescha.

d4n4i7h

Brata Elżbiety. Robi się gorąco.

Niektóre detale tej opowieści mogą być fantazją, bo Długosz miał tendencję do wyolbrzymiania, ale nie zmienia to faktu, że mamy trzy niezależne kroniki, które podają wprost, że tłem zbrodni był gwałt dokonany na córce możnowładcy. Zach miał zatem powód, który można zrozumieć. Nawet gdyby podczas ataku zabił króla Roberta i tak najpewniej zginąłby na miejscu. Co niby miałby w ten sposób osiągnąć? Sam zostałby stracony za królobójstwo, cała jego rodzina poniosłaby konsekwencje. Atak musiał być podyktowany najwyższym gniewem, a nie polityczną kalkulacją! Co więcej, w tamtej epoce nikt tak nie przeprowadzał zamachów, do tego wynajmowało się ludzi, planowało całe zajście pokątnie. Nigdy arystokrata sam nie rzucał się z mieczem na swojego króla. To ewenement. I wyjątkowość zdarzenia tłumaczy, dlaczego Klara została tak potwornie ukarana. Jeżeli Elżbieta miała poczucie, że dziewczyna poskarżyła się ojcu, może nawet sama żądała pomsty na rodzie zamachowca, to władczyni mogła potraktować ją, jako główną sprawczynię całego tragicznego zajścia.

Wiemy, co dokładnie wydarzyło się między Kazimierzem Wielkim a Klarą Zach?

Tego nie rozstrzygniemy. Długosz sugeruje, że to Elżbieta zaprowadziła swoją dwórkę do komnat brata. Podejście historyków jest często kompromitujące. Cytuję jednego z nich, zresztą tuza polskiej nauki, który mówi: ”do żadnego gwałtu dojść nie mogło, bo panienki tej epoki nie miały zwyczaju wzbraniać się przed samcami królewskiej krwi”. Innymi słowy, kobiety nie wzbraniały się przed gwałtami, więc gwałtów być nie mogło.

Koszmar…

Brzmi to obrzydliwie niezależnie od epoki, o której piszemy. To niestety wypadkowa opowiadania historii z męskiej perspektywy. Nie wiemy, czy to był gwałt, wykorzystanie naiwności, molestowanie seksualne, gdzie przewaga jednej strony była tak wielka, że druga nie mogła odmówić. W każdym razie Klara nie postrzegała tego, jako stosunku za obopólną zgodą. I naprawdę najwyższa pora przyznać rację ofierze. Zamach zmienia życie Elżbiety, jej spojrzenie na politykę. Monarchini ugruntowuje swoją pozycję i z tej żyjącej niczym w baśni królowej, staje się bezwzględną polityczką. Czy miała refleksję, że zbyt surowo ukarała tę dziewczynę? Doszła do wniosku, że posunęła się za daleko? Tego nie jesteśmy w stanie ustalić. Możemy za to stwierdzić, że właśnie po sądnym śniadaniu z kwietnia 1330 roku, Elżbieta stopniowo staje się najpotężniejszą kobietą w Europie.

d4n4i7h

Nie zapisano refleksji Elżbiety, ale jest pewien trop. Wiemy, że zaczęła zajmować się ochroną praw kobiet.

Tak, są zapiski w edyktach, które wydawała. Mamy wiele dokumentów, które dotyczą ściśle kobiet. Pamiętam jeden z nich. Chodziło o wdowę, którą pozbawiono majątku. Elżbieta wezwała urzędników, żeby zwrócili jej należny po mężu spadek. Wiele razy broniła kobiet, ale też dbała o ich rozwój. Prowadziła w Budzie coś w rodzaju uniwersytetu dla kobiet. Oczywiście w rozumieniu XIV-wiecznym. Założyła klasztor, który traktowała, jak jedną ze swoich najważniejszych życiowych inwestycji. Miejsce stało się centrum szkolenia, edukowania kobiet. Trafiały tam arystokratki, księżniczki, krewne Elżbiety. Panie wysoko urodzone, które chciały być jak najlepiej wykształcone. Działał tam skład apteczny, z lekami, ubraniami, narzędziami. Zakład kamieniarski. To było wielkie centrum handlowo - usługowo - edukacyjne, które należało do Elżbiety. Kierowała nim i uczyniła jednym z największych i najbardziej poważanych na Węgrzech. Ale to co robiła z klasztorem, robiła również z państwem, najpierw z Węgrami, a potem z Polską. Dbała o rozwój. Trzęsła polityką, tym mocniej, im starszy stawał się jej mąż. To absolutnie niezwykłe w historii. Po śmierci męża, ona nie straciła władzy.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Buda była siedzibą Elżbiety. Oprócz klasztoru władczyni wybudowała też kościół, wzorowany ściśle na kościele Mariackim z Krakowa. Panorama z końca XV w.

d4n4i7h

Miała trzech synów i wielkie plany.

Elżbieta Łokietkówna była matką bardzo surową i wymagającą. Dbała, by od czwartego roku życia jej dzieci - Ludwik, Stefan i Andrzej - mówiły w różnych językach, by znały meandry polityki, świetnie pisały, potrafiły dyskutować o wszystkim od filozofii po najbardziej zawiłe sprawy teologii. Plan królowej był taki, ma trzech synów, trzeba dać im trzy królestwa. Dla Ludwika były Węgry, dla Stefana przewidywała Polskę, natomiast Andrzej miał zostać królem Neapolu. To z Neapolu pochodził mąż Elżbiety, Karol Robert i poprzez różne polityczne machinacje, udało się stworzyć warunki, pozwalające na uczynienie Andrzeja przyszłym monarchą włoskiego królestwa.

Wiemy, że to się nie udało. Gdy umierał król Robert Mądry, który miał przekazać tron Andrzejowi, w ostatniej chwili zmienił zasady testamentu, według których, to nie Andrzej miałby zostać władcą, ale jego żona Joanna.

Andrzej miał być tylko księciem małżonkiem, jak to dzisiaj jest w Belgii czy Anglii. Figurantem bez pozycji. A Joanna, a więc wnuczka Roberta Mądrego, już wtedy zdradzała syna naszej Łokietkówny na lewo i prawo. I tutaj Elżbieta decyduje, że sprawę można rozwiązać tylko w jeden sposób. Sama pofatyguje się do Włoch i ustali, co trzeba. Zabiera ze sobą siedem ton srebra, pięć ton złota. Olbrzymie pieniądze.

Pięć ton złota i siedem srebra? Niewyobrażalne!

To suma, którą najpotężniejsi królowie zarabiają przez kilka lat, a ona bierze to bogactwo, jako drobne kieszonkowe w podróż. Organizuje pełen przepychu wjazd do Rzymu, żeby pokazać, że jest niczym cesarzowa. I przekupuje każdego na swojej drodze. Zastrasza, albo opłaca. Wysyła posłów do papieża. Bo Neapol podlegał wtedy papiestwu. I również płacąc odpowiednie kwoty, zapewnia koronę Andrzejowi.

Nie przewiduje, że może zostać zdradzona.

Nie przewiduje, że papież może ją zdradzić w najbardziej bezczelny sposób, czyli wziąć pieniądze, a potem pozwolić na zgładzenie Andrzeja. Elżbieta opuszcza Neapol. A na dzień przed koronacją jej syn zostaje w środku nocy wyrzucony z okna swojej rezydencji. Właściwie jest pewne, że w zamachu maczała ręce marząca o władzy Joanna. Szybko trafia ona pod opiekę papieża, co potwierdza tylko, że ówczesna kuria była gotowa wziąć pieniądze od każdego i wesprzeć dowolny intratny dla niej spisek. Jaki jest najciekawszy wątek tej historii? Elżbieta wysyła pełen jadu list do papieża, który dobitnie pokazuje jej pozycję.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Niedoszły król skończył tragicznie. Ostatnie chwile Andrzeja na obrazie Karła Birułłowa.

Rzuca wyzwanie papieżowi? Co takiego pisze w swoim liście?

Mówi, że teraz nie Węgry odchodzą od papiestwa, ale to papiestwo porzuca jej kraj, co nie obejdzie się bez konsekwencji. Wprost zarzuca też ojcu świętemu, że ten maczał palce w morderstwie. A gdy nie dostaje zadowalającej jej odpowiedzi - decyduje o wielkiej wojnie. Ludwik wyrusza do Włoch i bez problemów podbija całą ich południową część. I tak się składa, że dokładnie w tym czasie, kiedy zdobywa Neapol, wybucha największa epidemia w dziejach średniowiecza. Epidemia dżumy - czarnej śmierci. Co do pozycji Elżbiety, jest zachowana relacja z Awinionu, według której ludzie z otoczenia papieża podejrzewają, że do wielkiej zarazy, która spowodowała śmierć 27 milionów ludzi, doprowadziło… właśnie zabójstwo Andrzeja. Za to, że papież zabił niedoszłego króla Neapolu, Bóg zemścił się na ludzkości - szepczą. To pokazuje, jak postrzegana była Elżbieta, jak silnie rozsiewana przez nią propaganda, wpływała na myśli mieszkańców kontynentu!

Nie zginała karku przed nikim?

W końcu sam papież błagał starą królową o zaprzestanie wojny we Włoszech. Miała wielką umiejętność otaczania się utalentowanymi ludźmi. Jednym z najpotężniejszych w swojej epoce był Władysław Opolczyk, zapamiętaliśmy go jako zdrajcę walczącego z Władysławem Jagiełłą, ale wiele lat wcześniej właśnie on był prawą ręką Łokietkówny. Wykonywał za nią czarną robotę. Pomógł obalić testament Kazimierza Wielkiego, kiedy było to dla Elżbiety wygodne. Naprawdę wiedziała, jak dobierać sobie ludzi. Często odkrywała ich największe słabości i sprytnie wykorzystywała. Swoim kanclerzem uczyniła Polaka, księcia Mieszka, który był biskupem na Węgrzech. Niesamowicie zadłużonym. Doszła do wniosku, że spłacając jego długi, zdobędzie sobie absolutną, bezgraniczną lojalność. I dobrze wybrała. Miała też świetną głowę do rozgryzania przeciwników. Fakt, że Jadwiga Andegaweńska została królową był zasługą Łokietkówny. To ona doprowadziła do tego, że tron Polski przeszedł w ręce węgierskiego domu panującego, że potem Polacy zgodzili się nawet, by rządził nimi nie mężczyzna, ale – dowolny potomek Andegawenów.

My to pamiętamy częściej, jako haniebny epizod dziejów.

Bo Kazimierz Wielki wprawdzie miał swojego wnuka, ale mimo to przekazał tron Węgrom. To przekłamanie historii, on przekazał ten tron swojej siostrze. Która była tak samo Piastówną i Polką, jak on. Wcześniej pomogła mu ten tron uratować, dogadać się ze wszystkimi sąsiadami, zwalczyć roszczenia Czechów, podpisać pokój z Krzyżakami, podbić Ruś. To wszystko sprawiło, że Polska zaczęła wyrastać, może jeszcze nie do rangi mocarstwa, ale państwa z którym naprawdę liczono się w Europie. A nie jakiegoś sezonowego tworu, jak wcześniej często uważano. I w zamian za to wszystko, ale też trochę w rekompensacie za zamach, do którego Kazimierz doprowadził, zgodził się przekazać jej tron. Zgodnie z ówczesną obyczajowością, władca oddał tron synowi Elżbiety. Natomiast to ona realnie rządziła Polską. Przyjechała do kraju zaraz po śmierci Kazimierza i przez kolejne lata sprawowała władzę, a biorąc pod uwagę trudną sytuację, robiła to niezwykle efektywnie. Bo trzeba pamiętać, że wszyscy byli przeciwko niej. Możnowładcy czuli się oburzeni, że nagle miałaby nimi rządzić kobieta.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Ludwik Andegaweński - król Węgier i Polski. Przejął władzę w 1342 roku, miał wówczas szesnaście lat. Miniatura z tzw. ”Kroniki ilustrowanej”.

Jaka była relacja Ludwika z Elżbietą?

Król Węgier Ludwik był kształcony przez matkę na jak najlepszego władcę. Był też jej niezwykle wierny i lojalny. Zawsze podkreślał, jak bardzo ufa matce. Kiedy śledzi się historię, widać, że Elżbieta tylko zyskuje na pozycji za czasów swojego syna. To było niezwykłe partnerstwo. Ona nie spychała go na margines. On zawsze prosił ją o radę. Elżbieta współrządzi krajem, a ilekroć Ludwik wyjeżdża, przejmuje pełnię władzy. To się prawie nigdy wcześniej nie zdarzało. Przypadek unikalny, nie tylko w historii polskiej czy węgierskiej, ale światowej.

Ludwik doczekuje się dzieci, ale samych córek. Brak męskich potomków skazuje dynastię Andegawenów na wymarcie.

Elżbieta radzi sobie i z tym. Nie tylko trzyma władzę, ale też przekonuje polskie społeczeństwo, żeby wybrało na przyszłego władcę jej wnuczkę. I tak w końcu polskim królem zostaje Jadwiga. Tylko dlatego, że Elżbieta przekazała tron swojej wnuczce, w Polsce zapanowała nowa dynastia - Jagiellonów. Która, jak wiemy z historii, będzie panować nad całą środkową Europą. A Węgry, Czechy, Mołdawia i rzecz jasna Litwa, staną się częścią tego imperium, znanego jako Rzeczpospolita. Jeszcze w ostatnim miesiącu przed śmiercią, wydaje decyzje dotyczące Polski. Jej ostatni dokument dotyczy Krakowa.

Żyła jak na tamte czasy wyjątkowo długo.

Całe 75 lat, urodziła się w roku 1305, zmarła w 1380. Krążą nawet legendy, że wynalazła lekarstwo na starzenie. Nieśmiertelna? Oby taka była - na zawsze w naszej pamięci.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

”Damy polskiego imperium”, Kamil Janicki, wydawnictwo Znak.

O autorze: Kamil Janicki - redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie prawie 150 tys. egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Żelaznych dam”, "Dam złotego wieku", "Epoki hipokryzji" i "Dam ze skazą". W listopadzie 2017 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Damy polskiego imperium".

Obejrzyj też: Kontrowersje wokół Szczerbca - miecza polskich królów

d4n4i7h
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4n4i7h