Trwa ładowanie...
recenzja
26 kwietnia 2010, 16:05

Piękne obrazy, które się nie starzeją

Piękne obrazy, które się nie starzejąŹródło: Inne
d1jxoc6
d1jxoc6

Są chwile, których ślady zostają w pamięci na zawsze. Z każdym dniem jakby coraz milsze, coraz barwniejsze, ważniejsze. Z każdym upływającym rokiem coraz cenniejsze. Rozmywane przez nieodwracalnie zniszczone połączenia komórek pamięci. Złożone z tego co było i tego co chcielibyśmy, żeby trwało. Ciało nieszczeje, umiera, pogrążając się w chaosie. Pamięć stara się zachować bogactwo minionych dni. Przeżyć, obrazów, uczuć, namiętności, smaków, zapachów, dźwięków. Radości, cierpienia, miłości, smutku.

Opowiadania Hrabala są takim nostalgicznym powrotem do lat młodości. Lat tej uroczej świadomej nieświadomości bólu istnienia, zachwytu nad tajemnicą życia i zadziwienia otaczającym światem. Potem, w smogu codzienności, ten zachwyt często blaknie, jak kolejny raz prana bluzka. Zdziwienie przeradza się w grymas zniecierpliwienia. Młodość ucieka i nigdy już nie potrafimy tak się cieszyć chwilą, która jest nam dana. Nigdy już nie doświadczamy tak intensywnie świata. Rzadko już kiedy tak wyraźnie dostrzegamy piękno otaczającej nas rzeczywistości.
Universum Hrabala to świat drobnych przyjemności. Chleba ze smalcem. Chłodnego piwa. Przechwałek stryjaszka Pepi. Odmalowany pełnymi nostalgii, uroczymi, lekko zakręconymi zdaniami. Barwny, choć jednocześnie prosty. Zmitologizowany i upiększony. Z przyjemnością zanurzam się w te historie utrwalone na cierpliwych kartkach papieru. Historię wytatuowania zielonej syreny. Akcję ratowania z likierowego nałogu pięknej pani rzeźnikowej. Historię nigdy nie kończących się napraw „Oriona”, życia i śmierci Owczego Króla.

Wspomnienia dziwnego uroku latarni gazowych zapalanych przez pana Rambouseka czy magicznej ochrony posiadaczy koszuli firmy Milan Hendrych, ulica Palackiego 156. Cudowne i w jakiś sposób smutne zarazem koncerty muzykantów z Szumawy. Przysłowiowe dwugodzinne przytrzymywanie nakrętek naprawiającemu motor tatusiowi. Obrazy minionego świata. Prowincjonalnego, a jakże pełnego uroku miasteczka. Prostych choć czasami dziwnych ludzi. I tak płyną te artystycznie przetworzone wspomnienia czasów przedwojennych po niespokojne lata okupacji i niosące nadzieję wyzwolenie. A na niebie niezależnie od nastroju przepływają niezmiennie to jasne to ciemne chmury. Świeci słońce, pada deszcz, skuwa lodem mróz. To życie toczy swój garb uroczy.

d1jxoc6
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1jxoc6

Pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie lub jakiekolwiek inne wykorzystywanie treści dostępnych w niniejszym serwisie - bez względu na ich charakter i sposób wyrażenia (w szczególności lecz nie wyłącznie: słowne, słowno-muzyczne, muzyczne, audiowizualne, audialne, tekstowe, graficzne i zawarte w nich dane i informacje, bazy danych i zawarte w nich dane) oraz formę (np. literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne, programy komputerowe, plastyczne, fotograficzne) wymaga uprzedniej i jednoznacznej zgody Wirtualna Polska Media Spółka Akcyjna z siedzibą w Warszawie, będącej właścicielem niniejszego serwisu, bez względu na sposób ich eksploracji i wykorzystaną metodę (manualną lub zautomatyzowaną technikę, w tym z użyciem programów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji). Powyższe zastrzeżenie nie dotyczy wykorzystywania jedynie w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz korzystania w ramach stosunków umownych lub dozwolonego użytku określonego przez właściwe przepisy prawa.Szczegółowa treść dotycząca niniejszego zastrzeżenia znajduje siętutaj