Trwa ładowanie...

Pieczka w młodości cudem uszedł z życiem. Nie chciał pójść w ślady ojca

Franciszek Pieczka w młodości był przemytnikiem, górnikiem, ale kiedy otarł się o śmierć, już nigdy więcej nie wrócił pod ziemię. Później był na prostej drodze, by spełnić marzenie ojca i zostać inżynierem. Kiedy po miesiącu rzucił studia i trafił do szkoły aktorskiej, musiał uciekać z domu.

Franciszek Pieczka (1928-2022)Franciszek Pieczka (1928-2022)Źródło: AKPA
d37uhg0

Dzięki uprzejmości wyd. Rebis publikujemy fragment książki Magdy Jaros "Ty pieronie. Biografia Franciszka Pieczki".

A jednak scena

We wrześniu 1939 roku ma jedenaście lat i jest w piątej klasie podstawówki. Godów (rodzinna miejscowość Pieczki – przyp. red.) zostaje wcielony do Reichu, a on idzie do niemieckiej szkoły. Uczy się w niej trzy lata i opanowuje niemiecki, co się przyda, kiedy po latach będzie pracował w RFN i grał tam m.in. czarne charaktery. Na razie niemiecki nie może być ulubionym językiem, bo jest narzucony przez okupanta. Za rozmowy po polsku na ulicy obrywa się od żandarma po twarzy.

Przez sześć tygodni od marca do maja 1945 roku przez Godów biegnie linia frontu. Wycofujący się Niemcy wysadzają wieżę kościoła pod wezwaniem św. Józefa (godowianie odbudują ją w latach osiemdziesiątych), zniszczone zostają mosty na Olzie. 1 maja wkracza Armia Czerwona i Godów jest oswobodzony. Dla Franka wjazd radzieckich czołgów musi być niezapomnianym spektaklem. Czy może pomyśleć, że sam za dwadzieścia lat z okładem stanie się najsławniejszym pancernym? Nie tylko w Polsce, ale także w ZSRR.

d37uhg0

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Odeszli w 2022 r. Pozostaną w naszej pamięci

Tuż po wojnie razem z kumplami zajmuje się trochę przemytem.

"Kąpaliśmy się w Olzie i wymienialiśmy towar. Z Czechosłowacji szły do nas buty Baty, a Czesi brali słoninę, alkohol i mięso. Ale rzuciłem to, mając osiemnaście lat. Po szkole podstawowej pracowałem przez rok w kopalni Barbara-Wyzwolenie w Chorzowie".

No bo kim może zostać syn górnika i wnuk górnika? Etos tego zawodu w jego rodzinie i na Górnym Śląsku trzyma się mocno. Choć Franek jako chłopiec marzy, że zostanie strażakiem. Skąd taki pomysł? Jest przekonany, że strażak nie musi myć zbyt często rąk, więc wybór jest prosty. Zastanawiające jest, że nikt w rodzinie nie myśli, że pracując pod ziemią, można się dorobić pylicy płuc – na nią umrze teść Franciszka – a nawet stracić życie.

d37uhg0

"Ojciec zachwalał: «Patrz, synek, na głowę ci nie kapie, dyszcz nie leje, pod dachem żeś jest głęboko». Mówiłem mu na to: «Wiesz, tata, ja to bym nie chciał, żeby było z nami jak w tym powiedzeniu: ojciec muzyk, a syn trąba». Ale ojciec próbował. Jego kolega załatwił mi pracę w kopalni. Zjeżdżałem na dół, ale nie wydobywałem węgla, tylko przekopy w kamieniu się biło, nawiercając go i wrzucając do wagoników. Harówa".

"Jednego dnia górnik przodkowy nie zabezpieczył chodnika. Kiedy wrzucałem węgiel do wagonika, ze ściany nagle oderwał się głaz i uderzył mnie w głowę. Miałem skórzany kask, ale upadłem. Gdyby kolega w ostatniej chwili mnie nie odciągnął, zostałbym zmiażdżony. Wierzę, że to ocalenie zawdzięczam modlitwie. Mama zawsze mnie uczyła: «Ty godej Święty Antoniczku, dej mi na chodniczku»".

Po takim przeżyciu do pracy w kopalni już nie wraca. Inna sprawa, że nie ma do tego talentu ani predyspozycji. Coś jednak ze swoim życiem zrobić musi. Ma 19 lat, jest bez szkoły, bez matury. Zapisuje się do dwuletniego Studium Przygotowawczego w Katowicach. O aktorstwie na początku na poważnie nie myśli, choć przecież w Godowie grał w amatorskim zespole.

Franciszek Pieczka i Wiesław Gołas w 2013 r. AKPA
Franciszek Pieczka i Wiesław Gołas w 2013 r.Źródło: AKPA

"W 1948 roku odbyło się zjednoczenie PPS i PPR, więc kierownictwo szkoły wytypowało kandydatów do akademii z okazji powstania PZPR. Los chciał, że padło na mnie, recytowaliśmy wiersze. Nie pamiętam jakie. Pewnie Majakowskiego. Usłyszał mnie polonista Bolesław Malak i zaczął dziurę w brzuchu wiercić, żebym wstąpił do Zespołu Rapsodycznego przy Domu Kultury w Katowicach. A ja: «nie». Dał mi bilet na ich występy, poszedłem, ale zaraz uciekłem. Malak namówił dyrektor Studium, żeby mnie przycisnęła, i jakoś zacząłem z nimi występować".

d37uhg0

W ekspresowym tempie w Studium Przygotowawczym nadrabia braki w edukacji, zdaje maturę. Już po dwóch latach ma wstęp na wszystkie uczelnie poza artystycznymi. Wybiera Wydział Elektroniczny Politechniki w Katowicach. Studiuje zaledwie miesiąc, bo, jak twierdzi, odbija mu szajba. Dla zgrywu zostawia kolegom indeks w akademiku i jedzie zdawać do szkoły aktorskiej w Warszawie. Nie w Krakowie, choć przecież miałby bliżej do domu. Szkoła warszawska cieszy się większą renomą i uznaniem u polonisty Bolesława Malaka, a z jego zdaniem się liczy. Po latach swoją nagłą decyzję tłumaczy impulsem: "Połknąłem już teatralnego bakcyla, zrozumiałem, że na politechnice czegoś mi jednak brakuje".

Ale zmiana studiów to nie taka prosta sprawa, musi na nią wyrazić zgodę sam minister edukacji. Franciszek podchodzi do tego z brawurą i fantazją współmierną do życiowego doświadczenia oraz wieku. Jedzie do Warszawy, kieruje się wprost do ministerstwa i skonsternowanej sekretarce oznajmia, że natychmiast musi widzieć się z ministrem. Jest przekonujący, bo trafia do jego gabinetu i uzyskuje zgodę na zmianę kierunku. Pozostaje jeszcze drobiazg, czyli egzaminy do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej na Miodowej.

Kiedy tam trafia, akurat Aleksander Zelwerowicz, jeden z najwybitniejszych reżyserów i aktorów w historii polskiego teatru, ceniony zwłaszcza za role w komediach Aleksandra Fredry i Józefa Franciszka Blizińskiego, prowadzi wykład.

"Poprosił, żebym […] usiadł obok niego. Pamiętam, że koledzy się dziwili, […] kim jestem. Może jakiś asystent Zelwera? Miałem na sobie garnitur. No nie, nie od Armaniego, ale porządny, i buty wyglancowane. Po wykładzie Zelwerowicz powiedział mi, że nie zbierze komisji i będę zdawał egzamin przed nim, u niego w domu. […] Zelwerowicz był wtedy dziekanem wydziału, […] funkcję rektora sprawował jego uczeń Jerzy Kreczmar. Miał niepisane prawo, na mocy którego mógł przyjąć jednego studenta. Pamiętam, jak zjawiłem się w jego mieszkaniu, drzwi otworzyła mi żona […], pani Maryna. Zelwerowicza nie było. Spóźnił się. I nigdy nie zapomnę, jak długo się przede mną tłumaczył. Patrzyłem wówczas na niego i myślałem: «On mnie chyba wpuszcza w maliny. Usprawiedliwia się przed takim szczylem!». On jednak był szczery, bo sam nie znosił niepunktualności.

Kadr z filmu "Die Frau gegenüber" z 1978 r. AKPA
Kadr z filmu "Die Frau gegenüber" z 1978 r.Źródło: AKPA

W ten sposób jesienią 1950 roku Franciszek Pieczka zostaje studentem elitarnej PWST. Jeszcze tylko musi o tym zakomunikować ojcu. Kiedy wraca do Godowa z walizeczką, ojciec pyta: "To już cię wyciepli z Politechniki?". Gdy syn mówi, że nie, tylko zmienił studia, sypią się na niego wszystkie śląskie "pierony". Ojciec zrozumiałby, gdyby Franka wyrzucili, trudno, nie nadawał się na inżyniera. Szkołą aktorską dolewa oliwy do ognia na tyle, że musi uciekać z domu i czekać, aż Franciszek senior ochłonie. Bo aktor to dla niego nie jest zawód godny mężczyzny. Co innego inżynier. Tata ma o aktorach XIX-wieczne mniemanie, powtarza, że to Hungerkünstler, artyści głodu, którzy przemierzają świat, żeby zarobić marne grosze. Inna sprawa, że kiedy syn odnosi sukces i zbiera świetne recenzje, chwali się, że po nim odziedziczył talent. Co Franek kwituje, że bicie z powodu seansu zakazanego "Znachora" przyniosło inny skutek, niż tata zamierzał.

d37uhg0

W 1970 roku Franciszek senior mówi dziennikarce, która odwiedza go w Godowie:

"To się rozumie, że chcecie wiedzieć o Franku jak najwięcej, wszyscy godają o nim, dziennikarze też przyjeżdżają. Ten Francik! […] Jeszcze jako mały smarkocz był wesoły. Całymi dniami siedział mi synek w szynku, przyglądoł się ludziom, podpatrywoł pijanych, potem ich śmiesznie odgrywoł".

Lata spędzone w szkole teatralnej Pieczka wspomina z sentymentem. Trafia na wyjątkowy rok, studiuje z Wiesławem Gołasem, Jerzym Dobrowolskim, Zdzisławem Leśniakiem, Mieczysławem Czechowiczem, Krzysztofem Chamcem. Czasy są trudne, w polityce i sztuce obowiązuje socrealizm, ale Miodowa rządzi się swoimi prawami i próbuje rozluźnić polityczny gorset. Co roku z okazji urodzin Zelwera studenci przygotowują program artystyczny dla "dziadka", jak go nazywają. Jeden z profesorów, Kazimierz Rudzki, wzdycha: "Gdyby to można było pokazać na prawdziwej scenie". Nie można, cenzura nie przepuści. Na bazie tych programów powstanie potem kabaret "Koń", w którym będą występować koledzy z roku.

Reżyser Kazimierz Kutz wspominał, że kiedyś na Miodowej był świadkiem iście kabaretowej scenki. Pieczka, Gołas, Leśniak, Czechowicz wnoszą w lektyce sparaliżowanego już wtedy Zelwerowicza na wykład. Mieli wyłączność na ten rytuał, który zmieniał się każdego dnia. Zresztą Pieczka jest ulubionym studentem Zelwera.

d37uhg0

(…)

W czasach studenckich Pieczka mieszka w willi na Bielanach. Koleżanki na dole, koledzy na piętrze. Do użytku mają jedną łazienkę i wyznaczone godziny, kiedy mogą z niej korzystać.

"Raz biegnę do łazienki. Zdzisio Leśniak kąpie się, oczywiście nagi, a na brzegu wanny siedzi koleżanka Jadzia i pierze swoje majtki. Myślę: «O kurczę, coś niedobrze». A było tak. Zdzisio przyszedł do łazienki i mówi: «Jadziu, wyjdź na chwilę, tylko się wyprysznicuję». A Jadzia: «Nie, teraz jest nasz czas». Zdzisio: «Jak nie, to ja się rozbiorę». Jadzia doniosła i Zdzisiowi – bo to już był ostatni rok – wstrzymali dyplom. A dziś tego rodzaju zachowania to są preferencje do wykonywania zawodu".

(…)

Rebis, 2022 Materiały prasowe
Rebis, 2022Źródło: Materiały prasowe

Studia w Warszawie są ważne jeszcze z jednego powodu: Franek poznaje przyszłą żonę Henrykę. Wpadają na siebie w domu studenckim "Dziekanka", gdzie on przychodzi z powodu koleżanki z roku. Nagle przygasa światło, więc niedoszły inżynier rzuca się je naprawić.

d37uhg0

"Przy korkach majstrowała Henryka. Urodziła się we Francji, ale też była córką górnika. Jej rodzina emigrowała za chlebem. Połączyła nas miłość od pierwszego wejrzenia".

Henryka studiowała dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Już jako żona przeniosła się na romanistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim i była tam asystentką. Świadkiem na ślubie był Wiesław Gołas.

"O mało się nie spóźniłem na tę ważną uroczystość! – wspominał Franciszek Pieczka. – Byliśmy pierwszy rok po szkole, graliśmy w Teatrze Dolnośląskim w Jeleniej Górze, ale oprócz tego mieliśmy teatr objazdowy, z którym odwiedzaliśmy miasta i wsie w całym regionie. Wracamy z Kamiennej Góry z jednego z takich przedstawień, zimno jak cholera, zaspy na drogach, a my w jakimś starym oplu z demobilu. Utknęliśmy w śniegu, pług musiał przyjechać, żeby nas odkopać. Tak w 1954 roku zaczęło się moje małżeństwo, które przetrwało pięćdziesiąt lat. Miałem wielkie szczęście, że dostałem taką żonę. To, że coś osiągnąłem, to wielka jej zasługa. Zawsze mi pomagała".

Powyższy fragment pochodzi z książki Magdy Jaros "Ty pieronie. Biografia Franciszka Pieczki", która ukazała się nakładem wyd. Rebis.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d37uhg0
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d37uhg0