Pan Inkwizytor

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Wstęp

Kiedy w jednej z uniwersyteckich bibliotek natrafiłem na egzemplarz książki "Ensayo sobre la literatura de cordel" (1961), której nikt jeszcze nie czytał, zdałem sobie sprawę, jak mało znany jest polskiemu czytelnikowi Julio Caro Baroja. Tymczasem jego prace naukowe z zakresu historii społecznej, antropologii kulturowej, etnografii czy historii literatury należą już do klasyki historiografii hiszpańskiej. Warto więc przybliżyć postać i dzieło zmarłego niedawno uczonego, wielkiego erudyty i niestrudzonego badacza skomplikowanej przeszłości ludów i ludzi zamieszkujących Półwysep Iberyjski. (...)
Esej jest tekstem niesłychanie erudycyjnym. Został napisany z myślą o czytelniku hiszpańskim posiadającym określoną wiedzę historyczną. Autor posługuje się licznymi skrótami myślowymi i nie czuje się zobowiązany do objaśniania kontekstu. Z tego powodu przekład opatrzony jest licznymi przypisami, które ułatwią jego zrozumienie.
Cezary Taracha

Inkwizycja bez inkwizytorów

Sporo już napisano na temat inkwizycji hiszpańskiej, a jeszcze więcej o inkwizycji w ogóle. Przedłużające się trwanie Świętego Oficjum stanowiło dla wielu ludzi najtrudniejszą przeszkodę na drodze do zbawienia w obiektywnym egzaminie z katolicyzmu. Z drugiej strony począwszy od XVI wieku spotykamy nie tylko dalekich od spraw wiary, systematycznych oskarżycieli tego trybunału lecz również szczerych katolików, którzy przynajmniej dyskutują lub nie zgadzają się z niektórymi jego praktykami, wypaczeniami i płynącymi stąd konsekwencjami. I nie trzeba wcale być protestantem czy Żydem, aby uznać za niesprawiedliwe albo niebezpieczne takie metody, jak sekretne oskarżenia czy "dziedziczone", przechodzące z pokolenia na pokolenie kary. To, co w sposób mniej lub bardziej jasny zostało wypowiedziane przeciw Inkwizycji w XVI wieku, przybrało postać głoszonych publicznie teorii pod koniec XVIII stulecia. Formułowali je ludzie o tak niekwestionowanej wierze, jak Jovellanos2 , ale również wątpiący i niezdecydowani. Jeszcze
później liberałowie i wolnomyśliciele spopularyzowali straszliwe wyobrażenia o Inkwizycji, a ultramontanie odpowiedzieli na te gwałtowne ataki mniej lub bardziej szczerymi apologiami, nasyconymi deklamacyjnym i pełnym gestów romantyzmem. Historyczno-prawne wywody kanonika Llorente3 , oschłe i chłodne wytwory osiemnastowiecznego umysłu byłego urzędnika Świętego Oficjum i neoscholastyczne teorie Ortiego y Lary4 dzieli mniej więcej taki sam dystans, jak poglądy Menendeza Pelayo5 i opinie wyrażane przez deputowanych do Kortezów w Kadyksie. W naszych czasach tradycja menendesowska miała ogromną siłę oddziaływania z powodów, których w Hiszpanii wyjaśniać nie trzeba. Poza jej granicami problemy te widziano na różne sposoby. Wciąż jeszcze są zwolennicy interpretacji działalności Świętego Oficjum, którą popularnie moglibyśmy nazwać "protestancką". Można również mówić o wersji żydowskiej. Nie brak także innych teorii z większymi aspiracjami do nowoczesności oraz wymogów naukowego rygoryzmu. Sądzę że, gdybym mógł
przenieść się ze swymi rozważaniami w wiek XIX, to podzielałbym raczej poglądy kanonika z la Rioja6 , niż teorie głoszone przez "górskiego" erudytę7 . Każdy jednak jest dzieckiem swojej epoki i dziś, choć wydaje się to paradoksalne, niektórzy z nas mogą zapalić świeczkę kanonikowi, inni zaś ogarek jego adwersarzowi. Moim zdaniem Llorente był człowiekiem o wiele bardziej wiarygodnym niż to utrzymywał don Marcelino. Myślę też, że gdyby don Marcelino żył dziesięć, dwanaście lat dłużej, powiedział i napisałby zupełnie co innego, niż to, co powiedział i napisał mając lat dwadzieścia kilka. Nie będę jednak rzucał się w domysły. Trzeba przecież akceptować teksty takimi, jakie są, a odpowiedzialnością za ich treść obarczać zarówno autorów, jak i okoliczności, w których powstały. Znamy całą masę naszych, jak i obcych osądów na temat inkwizycji hiszpańskiej. Dysponujemy również kilkoma dziełami naukowymi, na przykład studium Charles''a Lea8 (zaopatrzonym w aparat krytyczny większy niż rzeczywisty materiał źródłowy),
jak też innymi, popularnonaukowymi opracowaniami, dzięki którym możemy poznać procedury i zmienne dzieje straszliwego trybunału. To jednak nam nie wystarcza. Kiedy bowiem jakaś dyscyplina wiedzy zaczyna sobie rościć pretensje do naukowości, ci którzy się nią zajmują, usiłują zredukować ją zawsze do generalnych prawideł. I gdy owe "paradygmaty" są już dobrze zasiedziałe, to według powszechnej opinii, uczony nie może uczynić nic więcej. Jednakże ten wciąż obowiązujący wśród wielu badaczy i odkrywców sposób myślenia i postępowania, nie współbrzmi z najbardziej właściwą dla naszej epoki tendencją, to znaczy (zgodnie z pamiętnym stwierdzeniem Whiteheada9 ) z gwałtownie manifestowanym zainteresowaniem związkiem, jaki zachodzi między sądami ogólnymi a nieredukowalnymi i uporczywymi faktami. Faktami takimi, jak te które utrudniały pracę Williama James''a10 , gdy pisał swoje "Podstawy Psychologii". W naukach humanistycznych związek ów przedstawia się zawsze jako jeszcze bardziej skomplikowany. Załóżmy więc, że wiemy
dużo na temat Inkwizycji, jeśli chodzi o owe "zasady ogólne". Przyjmijmy nawet tezę, że był to trybunał godny pochwały bądź trybunał ohydny. W tym przypadku nie ma to znaczenia. Wiemy wszystko, co chcemy wiedzieć na temat genezy, organizacji i końca działalności tej instytucji, metod postępowania i ofiar, na temat rzeczywistych czy domniemanych wykroczeń, które podlegały jej jurysdykcji. Mamy dziś w obiegu wiele krytycznych, głównie marksistowskich, interpretacji dotyczących inkwizycji oraz "narodowych" prób jej usprawiedliwiania. Jedni i drudzy powołują się naturalnie na te same fakty... . Kościół Katolicki natomiast przyjmuje postawę bardziej umiarkowaną, która nigdy w zetknięciu z działalnością trybunału w Hiszpanii, Portugalii, Italii, Ameryce... i tak dalej, i tak dalej.
Tymczasem okazuje się, że postać najbardziej znacząca w samym trybunale prawie zupełnie nie pojawia się na kartach apologetycznych czy krytycznych, historycznych i popularnych opracowań. Interesowali się nią jedynie obdarzeni pewnym instynktem powieściopisarze, jednakże bez próby pogłębionej interpretacji czy dochodzenia do ogólniejszych konkluzji. Postać, do której się tu odwołuję to inkwizytor. Właśnie tak, pisany z małej litery. O Inkwizytorze przez duże "I" mówiono więcej. Tym Inkwizytorem może być z definicji Torquemada11 czy kardynał Cisneros12 . Wielki Inkwizytor z kolei, to jakiś mniej znany biskup czy kardynał biurokrata, jak Espinosa13 , don Fernando Nińo de Guevara czy Zapata14 . Kim jest natomiast i jaki jest ów inkwizytor pisany przez małe "i"? Przede wszystkim musimy przyznać, że była to postać powszechnie znana w Hiszpanii od końca XV do początków XIX wieku. W Toledo, Sewilli, Granadzie czy też w Cuenca widywano go na ulicach, jak spaceruje i rozmawia z kanonikami, uczonymi, z rycerzami,
szlachtą, z ludźmi ubogimi, jak i wysoko urodzonymi. Inkwizytor spełniał swoją funkcję krócej lub dłużej; wcześniej czy później sprawował różne inne urzędy. Czasem jego kariera zatrzymywała się nagle. Czy jednak był tylko zwykłym trybem w skomplikowanym machaniźmie, uzależnionym od ogólnych reguł czy też mamy do czynienia z postacią obdarzoną własną i nieredukowalną osobowością? Od której więc strony zaczniemy się mu przyglądać: od tej ogólnej, urzędowej czy też z perspektywy człowieka, jego własnego ja? Oczywistym jest, że musimy rozpocząć nasze badania od kategorii albo ujmując to inaczej od "genus inquisitorum", chociaż wybierzemy w tym celu kilka konkretnych przykładów...

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯