"Nie odrobiliśmy wszystkich lekcji z historii". Polski ilustrator wydaje książkę dla dzieci o Żydach

Krzysztof Stręcioch jest z pokolenia, które ignoruje polską historię, ale on poszedł pod prąd. Zaczęło się od zwykłego dokumentu: chciał pokazać losy rodzin żydowskich ze Śląska. Odzew był tak wielki, że poszedł o krok dalej. Napisał książkę o Holokauście widzianą oczami dzieci.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zdaniem autora, dzieci powinny znać trudną historię z czasów II Wojny Światowej
Zdaniem autora, dzieci powinny znać trudną historię z czasów II Wojny Światowej (Domena publiczna)
WP

Kamila Gulbicka Wirtualna Polska: "Dom cioci Lusi” przedstawia historię dzieci żydowskich, którym udało się uciec przed wojenną zawieruchą. Skąd pomysł na temat, który wydaje się być niszowy i mało popularny?

Krzysztof Stręcioch: "Wydaje się” to dobre słowo. Przecież co chwilę tematyka żydowska pojawia się w polskiej debacie publicznej. To nadal nieprzetrawiony temat. Mnie on interesuje od dawna. W 2015 roku współtworzyłem film dokumentalny o dawnej społeczności żydowskiej w Tarnowskich Górach. Zainspirowały mnie liczne poznane wówczas historie. To wtedy postanowiłem, że należy przypominać ludziom trudny czas drugiej wojny światowej, nie zawsze z tej perspektywy, którą znają. Chciałem stworzyć książkę dla najmłodszych i ich rodziców, która wyjaśniałaby, jak dzieci próbowały poradzić sobie w tym trudnym czasie i jak mogły go zapamiętać.

A pana zdaniem historia o Żydach Polskich jest zapomniana, czy może wręcz przeciwnie – niepotrzebnie roztrząsamy ją w sposób martyrologiczny?

WP

Nie da się zapomnieć tragicznych losów, które dotknęły tak wielu ludzi. Ale ta książka ma być nie tylko ich przypomnieniem, ma też przestrzec przed próbą powtórzenia historii. Dzieci zadają bardzo dużo pytań, a na każde trzeba odpowiedzieć w mądry sposób. Najmłodsi wiele rozumieją. Trzeba tylko znaleźć sposób, żeby im właściwie przedstawić dany temat.

To prawda. Dzieci są mądre na swój własny sposób, bywają spostrzegawcze, czasem zadają niewygodne pytania. A czy widzą różnice między sobą? To, że ktoś jest innego wyznania lub innej narodowości?

W przeciwieństwie do nas, dorosłych, dzieci nie są skażone uprzedzeniami. Dla nich to, czy ktoś wyznaje inną religię lub czy ma inny kolor skóry, nie ma zwykle większego znaczenia. Tym bardziej niezrozumiałe jest dla nich to, czym jest wojna i że ktoś może nienawidzić drugiego człowieka.

Materiały prasowe
Podziel się
WP

Skąd wzięło się pejoratywne znaczenie słowa "Żyd”? Dziś chcąc kogoś obrazić wielu dorosłych zwraca się do drugiego, "Ty Żydzie”…

Nie odrobiliśmy wszystkich lekcji z historii i życia w zróżnicowanym społeczeństwie. Bardzo powoli uczymy się akceptowania "innych”. Myślę, że im szybciej się zaczyna tego uczyć, tym lepiej. Sądzę, że młode pokolenie, poznając prawdziwe historie "innych”, nauczy się tego automatycznie.

Czy "Dom cioci Lusi” jest dla pana w jakiś sposób osobistą historią?

WP

Historia mojej rodziny była zagmatwana, ale z innych powodów. Górny Śląsk to region pogranicza, gdzie trudnych historii nie brakuje. Z kolei zainteresowanie tematyką żydowską nasiliło się u mnie podczas pracy nad wspomnianym wcześniej filmem. Bliskie zetknięcie z prawdziwymi historiami było tym osobistym doświadczeniem.

Dla dzieci w jakim wieku jest książka "Dom cioci Lusi”?

Pracownicy Adamady, wydawnictwa z Gdańska, które zdecydowało się wydać książkę, przyporządkowali ją do kategorii wiekowej 5+. Ale tak naprawdę to rodzice zdecydują, czy ich dzieci są już gotowe na taką literaturę. Nie ograniczałbym jej więc tylko do wybranego przedziału wiekowego. Co więcej, ta historia jest przecież uniwersalna, bo moglibyśmy ją powtórzyć w kontekście innych mniejszości czy religii. Po drugie, to picturebook – książka, w której ilustracje są równie ważną treścią jak tekst. To może, paradoksalnie, zainteresować również dorosłych.

Materiały prasowe
Podziel się
WP

Ostatecznie przecież to rodzice podejmują decyzję, czy kupić tę książkę dla dzieci, czy może wybrać inną, wesołą, bardziej kolorową.

Oczywiście. Nie każdy rodzic jest zainteresowany przekazywaniem niełatwych informacji swoim dzieciom. Jestem jednak przekonany, że coraz więcej jest otwartych i świadomych rodziców, których cechuje wysoka wrażliwość i tolerancja, i tych wartości chcą uczyć kolejne pokolenia.

"Dom cioci Lusi” to picturebook. Stworzył pan nie tylko treść, ale piękne ilustracje. Muszę przyznać, że wyróżniają się one na tle literatury dziecięcej; w książce są przygaszone barwy: brąz, beż i zieleń. Rozumiem, że to był celowy zabieg?

WP

Gamę kolorystyczną ustaliłem już na początku i trzymałem się jej przez cały proces tworzenia. Odpowiednio zestawione mogą dać wrażenie ciepła i bezpieczeństwa albo trwogi i niepokoju.

W pamięć zapadła mi szczególnie jedna ilustracja – dziewczynki chowają się przed Niemcami w stodole w stogu siana. Obydwie pogrążone są w cieniu, a światło przedostawało się tylko przez lekko uchylone drzwi. Prosta ilustracja, ale jak wiele treści…

No właśnie, wiele treści. Tam nawet nie jest powiedziane, że chowają się przed Niemcami. W książce nie ma zdefiniowanego antagonisty. To może być punkt wyjścia do trudnych rozmów, że nie każdy Niemiec był zły, a Polak czy Żyd dobry. Przeszłość nie jest przecież czarno-biała. Ta książka pełna jest niedopowiedzeń. Uważałem na przykład za ważne, by nie pokazywać wprost co stało się z rodzicami małej bohaterki. Owszem, to ja stworzyłem książkę, ale to rodzice muszą być drugim, może nawet ważniejszym autorem. To oni decydują, ile dopowiedzieć i w jaki sposób, by dziecko zrozumiało, bez lęku. A przy okazji wszystko opakowane jest tak, by wzbudzało zainteresowanie.

Materiały prasowe
Podziel się

Pomijając historię i treść, to dlatego "Dom cioci Lusi” ma szansę zainteresować najmłodszych? Bo jest dobrym i estetycznym przedmiotem?

Tak, myślę, że sposób wydania książki może zachęcać do poznania kryjącej się w niej historii. Treść jest ważna. Ilustracje są ważne. Ale ważny jest też na przykład papier, na którym ją wydrukowano. Chciałem, żeby był przyjemny w dotyku – żeby jego faktura sprawiała, że obcowanie z książką jest przyjemne. Im lepiej wykonana książka, tym więcej zmysłów dziecka jest angażowanych w proces czytania. I tu należałoby zadać pytanie: dlaczego Polacy tak mało czytają? Może to kwestia jakości wydawanych książek?

Kim była ciocia Lusia? Czy miała swój pierwowzór?

Ciocia Lusia to postać wymyślona, ale nie całkiem odrealniona. Osób, które ryzykując własnym życiem, pomagały innym w czasie drugiej wojny światowej było przecież bardzo wiele, nie zawsze znamy ich nazwiska. Książka ma być ukłonem w stronę wszystkich takich "cioć”.

A jak pana zdaniem wygląda nauczanie historii w polskich szkołach?

To bardzo obszerne zagadnienie. Jedno jest pewne, edukacja historyczna nie powinna ulegać wpływom politycznym. Drugą rzeczą jest to, że wszystko zależy od nauczyciela. Jeśli jest odpowiedzialny, ma misję i jest dobrze przygotowany, nie powinniśmy się martwić.

Czy będzie kolejna książka?

Tak. Właśnie jestem w trakcie pracy nad ilustracjami do kolejnego projektu. Chciałbym pozostać przy trudnej tematyce oraz przekazywać ją w prosty i przystępny sposób. Nie chcę natomiast jeszcze zdradzać szczegółów, bo to dopiero początek i wszystko może ulec zmianie o 180 stopni.

Jakie są marzenia projektanta i ilustratora?

Każdy ilustrator marzy, by jego projekt był najlepszy i najlepiej zrealizowany. Czuję misję pokazywania młodym ludziom rzeczy ważnych i trudnych. Mało jest autorytetów w dzisiejszych czasach, a jest tyle ludzi, którymi można się inspirować i brać z nich przykład. To właśnie ich chciałbym prezentować w moich projektach.

A dla pana, kto jest takim autorytetem?

Najbliższa rodzina, rodzice, babcia, najbliżsi którzy wspierają mnie i motywują. Bo bez nich czasem nie ma siły, by iść dalej. To najbliżsi potrafią dodać skrzydeł.

A babcia była dla pana źródłem informacji o okresie, o którym pan pisał?

Nie, babcia jest już z pokolenia powojennego. Natomiast na co dzień pozostaje dla mnie wielką inspiracją do działania. Czasy, w których się wychowała, też przecież nie były łatwe.

Rozmawiała Kamila Gulbicka

Krzysztof Stręcioch (ur. 1991) – projektant graficzny i ilustrator, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Obecnie mieszka i tworzy w Tarnowskich Górach. Uważa, że ładne książki zmieniają świat na lepszy. "Dom cioci Lusi‟, który również ma się do tego choć trochę przyczynić, jest jego debiutem wydawniczym.

Materiały prasowe
Podziel się

Więcej na stronie: www.facebook.com/krzysztofstrecioch

Polub WP Książki
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP