ycipk-2iv5hv

Młody morderca nie miał litości. Tak zginął Theo van Gogh

Theo van Gogh reżyserował kontrowersyjne filmy wymierzone w muzułmańskich fundamentalistów. Spotkał go straszny los.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Theo van Gogh był potomkiem znanego malarza. Zginął 2 listopada 2004 roku
Theo van Gogh był potomkiem znanego malarza. Zginął 2 listopada 2004 roku (Getty Images)
ycipk-2iv5hv

15 lat temu doszło do zabójstwa prabratanka Vincenta van Gogha. Ta historia jest częścią książki "Zastrzelić, zadźgać i otruć, czyli historia morderstwa" Jonathana J. Moore'a. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak poniżej publikujemy jej fragment.

Nieprzyjemny precedens

Morderstwo Theo van Gogha, do którego doszło 2 listopada 2004 r., nie zmieniło losów świata, ale to wówczas po raz pierwszy muzułmańscy fundamentaliści zaatakowali tak znaną osobę, aby uderzyć w zachodnie demokratyczne wartości: wolność słowa i religijną tolerancję.

ycipk-2iv5hv

Theo van Gogh urodził się 23 lipca 1957 r. w Hadze, w Holandii. Był dość kontrowersyjną postacią, wykorzystał sławne nazwisko (był prabratankiem Vincenta van Gogha), aby zrobić karierę w mediach. Związał się z teatrem, ale nakręcił również kilka filmów, które przeważnie miały polityczny wydźwięk.

Szczególnie krytycznie odnosił się do muzułmańskich fundamentalistów i widział zagrożenie w napływie muzułmanów do Europy w latach dziewięćdziesiątych. Nawiązał współpracę z Ayaan Hirsi Ali (na zdjęciu poniżej) – młodą Somalijką, która uciekła ze swojej ojczyzny przed zaaranżowanym małżeństwem. Razem nakręcili krótkometrażowy film "Submission", ukazujący, w jaki sposób niektóre islamskie społeczeństwa zezwalają na przemoc wobec kobiet. Na ciałach wykorzystanych kobiet umieszczono namalowane henną fragmenty Koranu. To wywołało oburzenie muzułmanów. Van Gogh zawsze wzbudzał kontrowersje, nie spodziewał się jednak odpowiedzi, jaką otrzymał.

Getty Images
Podziel się

Gdy w mroźny poranek 2 listopada 2004 r. jechał na rowerze do pracy, został zaatakowany przez 26-letniego muzułmańskiego mordercę. Mohammed Bouyeri podjechał do niego, zsiadł z roweru i kilkukrotnie strzelił do swojej ofiary. Część pocisków trafiła van Gogha, inne ugodziły przechodzących w pobliżu przechodniów. Bouyeri podszedł do czołgającej się ofiary, która błagała o życie, łkając: "Proszę, nie, proszę, nie".

ycipk-2iv5hv
Getty Images
Podziel się

Napastnik urodził się w Amsterdamie, w marokańskiej rodzinie. Jego historia w obecnych czasach w zachodnim świecie jest typowa, wtedy wywołała szok. Rodzice Mohammeda byli imigrantami, a on sam miał trudne dzieciństwo. Szukał więc pocieszenia w radykalnym islamskim nauczaniu. Nosił dżelabę, zapuścił brodę i często bywał w meczetach, gdzie słuchał ekstremistycznych nawoływań do dżihadu.

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-2iv5hv

ycipk-2iv5hv
ycipk-2iv5hv