wp
Recenzje
09-01-2017 (12:06)

Largo Winch w Ameryce

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Largo Winch w Ameryce
(Inne)

Largo Winch, obok Thorgala, jest najpopularniejszą i najbardziej rozpoznawalną postacią wykreowaną przez Jean’a Van Hamme. W czwartym zbiorczym tomie, obejmującym dwa oryginalne albumy „Golden Gate” i „Shadow”, scenarzysta kolejny raz udowadnia, że świetnie zna się na swoim fachu. Tym razem pisarz wysyła ekscentrycznego miliardera do Stanów Zjednoczonych, gdzie stacja telewizyjna W9, należąca do międzynarodowego Koncernu W, kręci serial telewizyjny. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie dwa podejrzane fakty: 1) niezwykle wysoki, jak na tego typu produkcję, budżet; 2) w głównej roli obsadzono Simona O’Vronnaza, przyjaciela Largo, którego zdolności aktorskie są równe zeru.

Finansowanie serialu wzbudziło podejrzenia Dwighta Cochrane’a (kontrolera finansowego Koncernu W), który zlecił swojej współpracownicy zbadanie sprawy. Sara Washington poleciała do Stanów i w niewyjaśnionych okolicznościach nagle zaginęła. Zaniepokojony całą sytuacją pan Winch wskakuje do swego prywatnego samolotu i udaje się do San Francisco, aby wszystkiemu przyjrzeć się z bliska. Oczywiście na miejscu okazuje się, że sprawa ma drugie i trzeci dno. Ponieważ obok precyzyjnie zaplanowanego wrogiego przejęcia stacji W9 wychodzą na jaw inne brudne interesy prowadzone przez konkurencję: wymuszenia, handel kobietami i stręczycielstwo, kręcenie porno oraz zakazanych filmów (tzw. „snuff movies”). Szef Koncernu W odkrywa kłopotliwą prawdę, przez co stawia się na celowniku. Jego życie jest zagrożone. W ślad za nim wyrusza banda oprychów.

wp

Fabuła komiksu obfituje w zaskakujące zwroty akcji. Narracja prowadzona jest niezwykle dynamicznie. Co prawda początkowo czytelnik musi mocno się skupić i poświęcić sporo uwagi na rozwikłanie wszystkich zawiłości dotyczących finansowania telewizyjnego serialu. Niełatwym zadaniem jest także zrozumienie kwestii prawnych i zależności między stacjami, spółkami oraz firmami. Trud podjąć należy. Nawet jeśli wiąże się on z koniecznością powtórnego czytania dymków. Van Hamme buduje opowieść głównie z wypowiedzi występujących postaci. Częste i słownie rozbudowane interakcje wzmagają odczucie „dziania się”. W komiksie nie brakuje także pościgów, podchodów, ukrywania się i spektakularnych ucieczek. To powoduje, że lektura nie nudzi, a całość tomu pochłania się za jednym podejściem.

Niezmiennie silne wrażenie wywiera warstwa graficzna komiksu. Philippe Francq mocno dba o realizm przedstawienia. Każdy najmniejszy detal (choćby popielniczka czy poszetka) narysowana została z taką samą dokładnością co budynki i pojazdy (samochody, autobusy czy śmigłowce). Układ kadrów na planszy jest bardzo klasyczny, artysta nie stosuje żadnych eksperymentów formalnych. Takie „europejskie” podejście do konstrukcji strony sprawdza się wyśmienicie.

Scenarzysta dba o to, aby jego opowieści były maksymalnie prawdopodobne. Całość trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej planszy. Uprzednie tomy znakomicie przestawiały świat wielkiej polityki i finansjery. W bieżącym czytelnik może spojrzeć zza kulisy przemysłu filmowego. Lubię i cenię sobie ten przygodowo-sensacyjny serial. Dlatego liczę, że już niedługo będę miał okazję przeczytać kolejny tom.

Polub WP Książki
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.