Recenzje
20-02-2017 (16:04)

Kto zastąpi człowieka?

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kto zastąpi człowieka?
("__wlasne)

„Oryks i Derkacz” to bez wątpienia jedna z najlepszych powieści w dorobku Margaret Atwood, która już od lat jest wymieniana w gronie kandydatów do literackiej Nagrody Nobla. Z jednej strony wielkie wrażenie wywiera na nas nakreślona tutaj niezwykle spójna, dość niepokojąca wizja nieodległej przyszłości, a z drugiej sama fabuła jest nie tylko bardzo wciągającą, ale zarazem pod wieloma względami naprawdę zaskakująca.

W pierwszej części trylogii „MaddAddam” na początku obserwujemy samotnego mężczyznę, któremu udało się przetrwać zarazę, która zgładziła najprawdopodobniej niemal wszystkich ludzi na całym świecie. W każdym razie w najbliższej okolicy nie natrafił on póki co na innych ocalałych, ale za to przez cały czas utrzymuje kontakt z Derkaczanami. Szybko możemy się przekonać, że wprawdzie mają oni sporo cech istot ludzkich, to jednak różnią się też od nas pod wieloma względami. Oczywiście już w tym momencie jesteśmy zaintrygowani, skąd wzięli się ci przedstawiciele nowej rasy, ale na wyjaśnienie tej i innych zagadek będziemy musieli trochę poczekać.

Okazuje się, że główny bohater dopiero niedawno przybrał imię Yeti, a wcześniej był po prostu Jimmym. Margaret Atwood zaś niezwykle skutecznie buduje napięcie i rozbudza w czytelnikach coraz większą ciekawość, przeplatając fragmenty przedstawiające przeżycia Yeti w świecie po zagładzie z opowieścią o wcześniejszych losach Jimmy'ego, począwszy od jego dzieciństwa. Możemy więc obserwować w szczególności jego wieloletnią przyjaźń z Derkaczem (wtedy będącym jeszcze Glennem), który stał się naprawdę wybitnym naukowcem, a także będziemy świadkami uczuć, jakie wzbudziła w Jimmym piękna Oryks. Relacje między tym trojgiem okażą się jednak znacznie bardziej skomplikowane, niż początkowo mogłoby się nam wydawać...

Trzeba przyznać, że stworzony przez Margaret Atwood obraz świata, w którym ludzka cywilizacja w szybkim tempie odchodzi w niebyt, potrafi wywrzeć na czytelnikach spore wrażenie. Kiedy zabrakło ludzi, stopniowo przestały też działać wszystkie urządzenia, a Yeti w tych nowych warunkach musiał nauczyć się nie tylko zdobywać wodę i pożywienie, ale i chronić się przed rozmaitymi niebezpiecznymi stworzeniami, będącymi w większości rezultatami eksperymentów genetycznych, których teraz już nikt nie kontrolował. Równie (a może nawet bardziej) przerażająca jest wizja rzeczywistości sprzed tej apokalipsy. Postęp technologiczny nie wyeliminował bowiem żadnych problemów, a sprawił jedynie, że na drugi plan zeszła rywalizacja między państwami, gdyż kluczowe dla świata decyzje podejmowały wielkie korporacje, dla których oczywiście liczył się przede wszystkim zysk. Ich pracownicy mogli wprawdzie żyć w całkiem komfortowych warunkach w strzeżonych, zamkniętych Kompleksach, ale większość ludzi musiała egzystować w
plebsopoliach, gdzie szerzyły się bieda, choroby i przemoc. Zresztą nawet wybrańcy z Kompleksów często czuli się tam jak w złotych klatkach - szczególnie kiedy dostrzegali nieetyczność działań firm, w których pracowali. Z jednostkami i grupami, które wyrażały swój sprzeciw czy też podejmowały „niepożądane działania”, koncerny bowiem się nie patyczkowały, lecz korzystały z wszelkich dostępnych metod represji.

Wszystko to sprawia, że trudno byłoby nie podziwiać wyobraźni Margaret Atwood. Jednak „Oryks i Derkacz” to fascynująca lektura przede wszystkim z powodu emocji, jakie przeżywamy odkrywając stopniowo zdarzenia z przeszłości Jimmy'ego oraz obserwując jego starania o przetrwanie w tym nowym świecie, który być może będzie należeć do Derkaczan. Istotne jest, że oba te plany czasowe są równie interesujące - i to mimo że doskonale zdajemy sobie sprawę z nieuchronności nadejścia zarazy. Nic dziwnego więc, że kolejne strony pochłaniamy z wypiekami na twarzy i możemy się tylko cieszyć, że czekają na nas jeszcze dwie części tej trylogii.

Polub WP Książki
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.