Trwa ładowanie...
recenzja
14-02-2017 10:31

Komiksowa uczta dla oka

Komiksowa uczta dla okaŹródło: Inne
d4f7xmx
d4f7xmx

Nawet jeśli scenariuszowi „Ikara” do ideału trochę zabrakło, to w dalszym ciągu jest to lektura, po którą koniecznie musicie sięgnąć. Choćby dla obłędnych ilustracji Francisa Manapula, jednego z czołowych twórców młodego pokolenia, który w tym komiksie przeszedł samego siebie.

Duet Francis Manapul i Brian Buccellato dał się poznać za sprawą ciepło przyjętego „Flasha”, którym nieco odświeżył skostniałą konwencję. W opowieści o Najszybszym Człowieku na Ziemi panowie położyli główny ciężar na psychologiczne zniuansowanie postaci i nieoczywiste rozwiązania fabularne, czym zaskarbili sobie sympatię także polskich czytelników. „Ikarowi” również daleko do sztampy, zwłaszcza jeśli porównamy go z poprzednimi tomami „Detective Comics”.

Kośćcem fabuły jest typowe śledztwo, tym razem kręcące się wokół zagadkowej śmierci majętnej filantropki oraz tytułowego „ikara” – narkotyku znanego z „Batman. Rok zerowy”, którego przedawkowanie kończy się samozapłonem. Manapul i Buccellato zawodowo stopniują napięcie, dozują tropy i wprowadzają na scenę kolejnych aktorów dramatu. Oczywiście nie brakuje brawurowych scen akcji, których ukoronowaniem jest pełen rozmachu pojedynek Batmana z podopieczną gangstera o wszystko mówiącej ksywie Kałamarnica. Jednak tym, co przede wszystkim wyróżnia „Ikara”, jest wrażliwość autorów na kwestie zwykle pomijane w tego typu historiach. Nienachalnie akcentowanie problematyki społecznego wykluczenia, narkomanii, biedy czy współczesnego niewolnictwa pokazuje, że superbohaterski komiks może z powodzeniem mówić o „ważnych sprawach”, bez wpadania w pułapkę taniego moralizatorstwa. Wrażenie robi także ogromny wysiłek, jaki włożono w wiarygodne odmalowanie bohaterów – zwłaszcza pogrążonego w żałobie panicza Wayne’a i Harveya
Bullocka, tu sportretowanego jako postać wymykająca się jednoznacznej ocenie.

Dobre wrażenie całości nieco psuje finał historii, napisany po łebkach i oparty w dużej mierze na budzącej niesmak deus ex machinie. Na szczęście są jeszcze rysunki – i to jakie. Już pierwszy rzut oka na okładkę „Ikara” sprawia, że mamy ochotę oprawić ją i powiesić na ścianie. Soczysta żółć pięknie kontrastująca z czerwonym logotypem i wyszparowany Batman są wyraźnym sygnałem, że nie mamy do czynienia z pierwszym lepszym rzemieślnikiem. I tak jest w istocie, bo „Ikar” tylko potwierdza ogromny talent filipińsko-kanadyjskiego artysty. Połączenie charakterystycznego dla Manapula kreskówkowego stylu rysowania postaci z awangardowym kadrowaniem, obsesją splashy i złożonych planów wypada pierwszorzędnie. „Ikar” to bez dwóch zdań najlepiej zilustrowany „Batman”, jaki od dawna ukazał się na naszym rynku. Premiera kolejnego tomu autorstwa tego duetu już w maju. Większej zachęty chyba nie potrzebujecie.

d4f7xmx
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4f7xmx