Trwa ładowanie...
d1bl8yy
Recenzje

Jeszcze słychać echa wojny

Share
Jeszcze słychać echa wojny
Źródło: Inne
d1bl8yy

Druga wojna światowa na tyle wstrząsnęła naszą planetą, że po upływie ponad pół wieku od jej zakończenia wciąż jeszcze jej reminiscencje rzutują na myśli i czyny wielu ludzi, zwłaszcza w tych częściach świata, które były w nią bezpośrednio zaangażowane. A to znajduje odbicie w książkach – nie tylko wspomnieniach i dziełach historycznych, ale też w beletrystyce: nadal pisane i chętnie czytane są wojenne romanse, historie sensacyjne z fabułą osnutą wokół działań wywiadu niemieckiego czy brytyjskiego, powieści obyczajowe, w których nad życiem bohaterów ciąży koszmar Holokaustu lub hańbiący cień udziału w masowych zbrodniach. Bywa, że echa wojny pobrzmiewają też w literaturze kryminalnej, bo przecież póki żyją jej świadkowie, póty możliwe wykrycie niejednej mrocznej sprawy, której korzenie tkwią w tamtych czasach…

Pierwsza dekada naszego wieku. W willowej dzielnicy Oslo popełniono okrutne morderstwo, którego ofiarą padł samotnie mieszkający starzec, człowiek ogólnie szanowany, były minister i przedsiębiorca, weteran ruchu oporu. Detektyw Tommy Bergmann wkrótce zaczyna podejrzewać, że zbrodnia ta może być w jakiś sposób powiązana z niewyjaśnioną dotąd sprawą sprzed kilku tygodni, kiedy to w lesie na północ od miasta znaleziono trzy szkielety, leżące w ziemi od ponad pięćdziesięciu lat. Z dużą dozą prawdopodobieństwa uznano, że należą one do dwóch młodych kobiet i jednej ośmioletniej dziewczynki, które zniknęły bez śladu pewnego jesiennego dnia 1942 roku. Dziewczynka była córką współpracującego z Niemcami przemysłowca, jedna z kobiet nosiła obrączkę z jego imieniem – a zatem egzekucja z wyroku podziemia? Ale dlaczego ktoś miałby zabijać tylko bezbronne kobiety i dziecko, zostawiając przy życiu kolaboranta? Być może mógłby to wyjaśnić któryś z wysoko postawionych oficerów ruchu oporu, tylko że... jedyny człowiek, który o
działaniach podziemia wiedział niemal wszystko, właśnie padł ofiarą bezlitosnego mordercy. Żyje jeszcze jeden jego kolega-weteran, równie jak on sędziwy i mocno schorowany; był niżej w hierarchii, nie posiada więc aż takich informacji jak zamordowany Carl Oscar Krogh, lecz parę słów z jego wypowiedzi daje Bergmannowi do myślenia. Aby dojść po nitce do kłębka, będzie musiał przełamać niechęć pewnego naukowca, wyprawić się na drugi koniec kraju, a potem odwiedzić jeszcze dwa inne państwa – a i to nie wszystko. A rozwiązanie okaże się jeszcze bardziej zaskakujące, niż mógłby podejrzewać…

„Ostatni pielgrzym” to debiut norweskiego pisarza Garda Sveena – debiut stosunkowo późny, bo w chwili jego opublikowania autor liczył sobie 44 lata, lecz może to i dobrze, że nie pchał się na książkowy rynek zbyt wcześnie, w międzyczasie szlifując warsztat (można zgadnąć, że jako politolog zatrudniony w ministerstwie obrony narodowej miał pisaniny pod dostatkiem). Powieść bowiem sprawia wrażenie, jakby wyszła spod pióra twórcy mającego już spore doświadczenie. Żadnych dłużyzn, żadnego sztukowania zbędnymi scenami i wątkami (nie razi nawet – choć przecież został już zacnie wyeksploatowany przez licznych autorów – motyw nieudanego życia prywatnego głównego bohatera), intryga ani trywialna, ani nazbyt zawikłana, do tego zgrabny język i pomysłowe, mimo że nie w stu procentach oryginalne, rozwiązanie fabularne, sprawiające, że „Ostatni pielgrzym” jest udanym mariażem kryminału z powieścią historyczną. Akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych: wspomnianej już współczesnej i drugiej, obejmującej lata
wojny. Na przemian z postępami śledztwa poznajemy historię tajemniczej śmierci jednego z działaczy podziemia i wydarzenia z życia jednej z zaginionych kobiet; dzięki nim możemy się pewnych elementów rozwiązania zagadki domyślić wcześniej, niż prowadzący śledztwo detektyw, to jednak, co najbardziej zaskakujące, pozostaje do końca tajemnicą. Zobaczymy, na ile równie udanych powieści starczy Sveenowi siły i weny!

d1bl8yy

Podziel się opinią

Share
d1bl8yy
d1bl8yy