WP

Jaś Kapela o imprezowej Warszawie. "Tu byłem, tu ćpałem, tu piłem"

Jaś Kapela w nietypowym przewodniku po stolicy pisze o najbardziej lewicowej imprezowni, która nie jest wolna od molestowania. Komentuje napaść Rafalali na nastolatkę i teatralne rozważania na temat zabójstwa Kaczyńskiego.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jaś Kapela na Marszu dla Klimatu w Katowicach, 2018
Jaś Kapela na Marszu dla Klimatu w Katowicach, 2018 (East News)
WP

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Czerwone i Czarne publikujemy fragment książki Jasia Kapeli "Warszawa wciąga. Tu byłem. Tu ćpałem. Tu piłem. Przewodnik po warszawskich klubach", która ukaże się 13 marca.

Zobacz także: Tak "wciąga" Jaś Kapela. Pod wpływem narkotyków napisał przewodnik po klubach

ORGIA U NERONA

WP

W Warszawie czasem chodzi się też do teatru. Ostatnio głównie łażę do Powszechnego, bo nie dość, że mam blisko, to na dodatek dzieje się tam sporo wydarzeń eksperymentalnych, a czasem wręcz kontrowersyjnych dla naszego katozaścianka. O Teatrze znowu stało się głośno po ogólnopolskim sukcesie "Klątwy" w reżyserii Oliviera Frilijca. Głównie za sprawą sceny, w której Julia Wyszyńska robiła laskę figurze polskiego papieża Jana Pawła II. Nie wiem, czy celowo wybrano aktorkę noszącą nazwisko Prymasa Tysiąclecia, ale wciąż mnie to bawi. Dlatego podejrzewam, że casting był nieprzypadkowy.

Obejrzyj: Luxuria wspomina karierę: "Wylądowałam w Londynie na szmacie"

Spore kontrowersje wzbudziła również scena, w której aktorka zastanawia się, czy nie można by zlecić zabójstwa Jarosława Kaczyńskiego. Część społeczeństwa się wtedy oburzyła, ale przecież nie ma jeszcze przepisów, które zabraniałyby się głośno zastanawiać. Poza tym, kto nigdy nie myślał o zabójstwie Kaczyńskiego, niech pierwszy rzuci kamieniem.

WP

Na przykład taki wicepremier Piotr Gliński. W teorii wydaje się całkiem niegroźny, ale kto wie, jakie demony w nim siedzą? Skoro był gotów porzucić wegetarianizm i tworzenie społeczeństwa obywatelskiego, żeby dołączyć do PiS, to cholera wie, do czego jeszcze jest zdolny.

East News
Podziel się

Jak na razie obciął Teatrowi Powszechnemu dotacje, uznając, że robienie laski papieżowi oraz zastanawianie się, czy śmierć Jarosława Kaczyńskiego nie byłaby dobra dla Polski, nie powinny być finansowane z naszych podatków. Trudno mi się z tym zgodzić, bo sam chętnie przeznaczyłbym moje podatki na zrobienie laski papieżowi.

Pomimo finansowych problemów Teatru organizatorom nadal starcza pieniędzy na wino, więc bardzo chętnie chodzimy na premiery. Niestety nie zawsze ktoś nas zaprasza, ale zwykle udaje się zdobyć jakieś zaproszenia. Tym razem nie poszliśmy jednak na premierę, tylko na trzecią już z kolei próbę generalną.

WP

Próby generalne są prawie tak dobre jak premiery, bo zazwyczaj też nie trzeba za nie płacić (a przecież lepiej nie płacić, niż płacić). Twórcy chcieli się jak najlepiej przygotować do nowego, interaktywnego spektaklu, więc na każdą próbę zaproszenia szły szeroko. A wcześniejszy spektakl Wiktora Rubina i Joanny Janiczak "Każdy dostanie to, w co wierzy" na podstawie "Mistrza i Małgorzaty" całkiem mi się spodobał, bo publiczność nie tylko mogła głosować na to, co będzie się dalej działo, ale na dodatek aktorzy częstowali widzów wódką i papierosami.

Podczas spektaklu publiczność została podzielona na trzy grupy. Senatorowie zasiedli na leżankach na scenie, gdzie czekały na nich przekąski oraz napitki. Zwykli obywatele zajęli fotele dla publiczności, co też było jeszcze okej, bo aktorzy częstowali ich winem, a jeśli usiadło się w odpowiednim miejscu, można było się nawet załapać na darmowy masaż. Najgorzej miał lud, dla którego zostawał balkon. Tak jak w życiu plebs mógł jedynie z zazdrością podziwiać ucztę pozostałych gości.

Spektakl trzeba uznać za częściowo udany. Co prawda nie do końca potrafię powiedzieć, o co w nim chodziło, ale lubię ciasteczka w kształcie płodów, dużo nagości i krzyżowanie chrześcijan. Jako że udało mi się wbić na scenę i odgrywać rolę senatora, od razu otworzyłem butelkę wina, które potem zagryzałem orzeszkami i winogronami. Tego dnia miałem trzydzieste czwarte urodziny, więc już wcześniej zdążyłem się napić wódki.

East News
Podziel się
WP

Jakby tego było mało, aktor grający Senekę (choć może to był Sporus, ukochany cesarza?) postanowił wybrać mnie do sceny, w której prezentował zalety tradycyjnej rzymskiej uczty. Aby móc więcej zjeść i wypić, rzymscy senatorowie drażnili gardło piórkami, żeby wyrzygać treść żołądka i potem raczyć się kolejnymi smakołykami. Seneka zaproponował, żebym skorzystał z tej metody i polewał mi kolejne kieliszki, aby zwiększyć moją motywację. Trochę się jednak bałem użyć piórka i puścić pawia na scenie teatru, więc koniec końców po prostu się mocno spiłem.

Po dwóch godzinach spektaklu o upadającym Rzymie oraz Neronie lubiącym krzyżować i podpalać chrześcijańskich niewolników byłem mocno wstawiony i coraz bardziej przekonany, że być może jest to słuszna metoda traktowania chrześcijan.

Zobacz także: Marina Abramović podzieliła Polaków. Jedni się modlą, inni zachwycają

Co prawda spośród zgromadzonej publiczności nikt nie palił się zbytnio do wejścia na krzyż, więc może trzeba było zaprosić kogoś z sejmowej komisji Praw Człowieka i Sprawiedliwości, która kilka dni wcześniej pozytywnie zaopiniowała projekt torturowania kobiet i zmuszania ich do rodzenia ciężko uszkodzonych płodów. Przy czym zawsze łatwiej wysyłać innych na tortury, niż samemu ich doświadczać, więc nie mogę zagwarantować, że członkowie sejmowej komisji daliby się za to ukrzyżować. Ale zawsze można mieć nadzieje.

WP

(Chyba jednak zbyt dużej nadziei na to nie miałem, bo rano dziewczyna mi przypomniała, że wróciłem do domu z płaczem, mówiąc, że nikt mnie nie kocha, nigdy nie zniszczymy kapitalizmu i generalnie wszystko jest źle).

Z kolej innym razem w Teatrze Powszechnym na bankiecie po premierze "Mefista", wspaniałego aneksu do "Klątwy" i spektaklu o tym, jak się nie dać wyru..ać tym, którzy chcą nas wyru..ać, rozmawialiśmy o sytuacji politycznej. Doszliśmy do wniosku, że nie ma co się za bardzo martwić, bo wszystko może się jeszcze wydarzyć. Jakiś przypadek. Na przykład Smoleńsk.

– Przecież gdyby nie Smoleńsk, PiS byłby już dawno skończony. I dlatego oni tak to celebrują. Nie dlatego, że tam ktoś zginął. Dziękują Bogu za szczęście, które wyniosło ich do władzy, choć wydawało się, że już wszystko stracone. I wtedy bum. Samolot spada – tłumaczył mi przy winie znajomy, którego znam głównie z takiego rodzaju uroczystości.

– Jak gwiazdka z nieba – zgodziłem się, bo trzeba mieć jednak jakieś powody do optymizmu. A skoro nie można zrobić Smoleńska 2.0, to pozostaje nam jedynie sztuka.

(…)

POGŁOS (BURAKOWSKA 12)

Ten znajdujący się w jednym z baraków przy ulicy Burakowskiej klub jest obecnie chyba najbardziej lewicową imprezownią w stolicy. Nie dość, że klub działa jak spółdzielnia, to na dodatek ma regulamin, który nakazuje poszanowanie odmienności oraz zakazuje zachowań homofobicznych, rasistowskich i seksistowskich.

Do tego ustronne położenie pomiędzy Cmentarzem Powązkowskim a galerią handlową Arkadia sprawia, że imprezowicze nie przeszkadzają sąsiadom, których tam po prostu nie ma. Goście pobliskiego cmentarza też raczej nie mają nic przeciwko lewackim imprezom, a przynajmniej nie słyszałem, żeby się skarżyli.

(…)

Do klubu przychodzą osoby niekoniecznie zadowolone ze swojego życia oraz kształtu dominującej ideologii społecznej, która każe nam uważać życie za najwyższą wartość. Sprzeciwu wobec katolickiej i prawicowej władzy można doświadczyć też na wszelkiej maści imprezach queerowych, które w Pogłosie odbywają się całkiem często. Aktualnie nie ma chyba innego miejsca, w którym równie często można by spotkać drag queenki i osoby transseksualne.

Chociaż społeczeństwo wydaje się coraz powszechniej akceptować osoby trans (vide: Anna Grodzka), wciąż spotykają się one z ostracyzmem, złośliwościami czy wręcz agresją. Nic dziwnego, że Rafalala (na zdjęciu) w końcu się wkurzyła i wylała kawę na śmiejącą się z niej piętnastolatkę.

ONS.pl
Podziel się

Sprawa oczywiście przyprawiła Wiadomości TVP o orgazm i jeszcze tego samego wieczoru wyraźnie podniecony facet udający dziennikarza donosił, że "mężczyzna przebrany za kobietę brutalnie atakuje na ulicach dzieci". Jakby tych dzieci było naprawdę więcej niż jedno. No chyba, że policzył też lubiącego paradować w krótkich spodenkach harcerza Artura Zawiszę, którego Rafalala oblała kiedyś wodą w telewizyjnym studio.

Nic dziwnego, że wszelkie nieheteronormatywne osoby nie mogą się czuć w Polsce zbyt bezpiecznie i wielu z nich marzy się queerowa apokalipsa.

W Pogłosie odbywają się też imprezy mające na celu wsparcie walki o prawa kobiet i obronę innych społecznie wykluczonych grup. Na przykład zorganizowano tam benefis na Manifę. Na manifowych benefisach czuję się jak w domu, bo są tam prawie sami znajomi, punki i lesbijki. A jednak i tak miała tam miejsce dziwna sytuacja.

Tańczyłem właśnie z Pauliną, nową, sympatyczną przyjaciółką starego kolegi lewaka, gdy po niecałych dziesięciu minutach nagle mi powiedziała, że jakiś chłopak złapał ją za du.ę. Trochę mnie to wkurzyło, bo Pogłos to jedno z najbardziej inkluzywnych miejsc w Warszawie; klub, który walkę z seksizmem i molestowaniem ma wpisaną w cele statutowe oraz wołami wypisaną w regulaminie na ścianie. Spytałem więc Paulinę, kto to zrobił i ruszyłem upominać.

Materiały prasowe
Podziel się

– Co ty robisz, chłopaku? Dlaczego łapiesz za du.ę dziewczynę, która sobie tego nie życzy? – zacząłem buńczucznie strofować siedzącą tyłem do mnie osobę. Już po pierwszych słowach oburzyła się siedząca obok niej dziewczyna.

– Chłopaku? Chłopaku?

Rzeczywiście, gdy krótko ostrzyżona osoba odwróciła się do mnie twarzą, skumałem, że popełniłem błąd, gdyż nie była chłopakiem, tylko dziewczyną, a do tego mocno pijaną. Wkur…na moją zaczepką rzuciła się na mnie z łapami.

Przez chwilę przepychaliśmy się na scenie, ale szybko uznaliśmy, że to bez sensu. Ok, popełniłem błąd, nazywając ją "chłopcem", ale to jeszcze nie znaczy, że może klepać po du..e dziewczyny, które sobie tego nie życzą. Dziewczyna najwyraźniej też to skumała, bo chwilę później podeszła do mnie, żeby się pogodzić. Co prawda to nie mnie należało przepraszać, bo to nie ja zostałem złapany za du.ę, ale dziewczyna była tak pijana, że darowałem sobie dalsze dyskusje. Lekcja z tego taka, że nie tylko chłopcom, ale również dziewczynom zdarza się molestować dziewczyny.

Powyższy fragment pochodzi z książki Jasia Kapeli "Warszawa wciąga. Tu byłem. Tu ćpałem. Tu piłem. Przewodnik po warszawskich klubach"

Polub WP Książki
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP