Trwa ładowanie...

Historia jak z "Breaking Bad". Genialny chemik z Kielc stał się bossem narkobiznesu

Ryszard J. zwany "Profesorem" potrafił w ciągu dwóch dni w polowych warunkach wyprodukować amfetaminę o wartości 4 mln funtów. Najczystszą, jaką kiedykolwiek skonfiskowano. Od lat siedzi za kratami, choć wykorzystując skandaliczne luki prawne, długo wodził za nos biegłych, prokuratorów i sędziów w całej Europie. Gdyby "Breaking Bad" kręcono w Polsce, Walter White nazywałby się Ryszard J.

Ryszard J. ma wiele wspólnego z głównym bohaterem serialu "Breaking Bad"Ryszard J. ma wiele wspólnego z głównym bohaterem serialu "Breaking Bad"Źródło: Materiały prasowe
d2068u8
d2068u8

Dzięki uprzejmości wyd. SQN publikujemy fragment książki Grzegorza Walczaka "Profesor. Jak genialny chemik z Kielc stał się bossem narkobiznesu".

(...) Jest lato 2021 roku. Ryszard J., zwany Profesorem, toczy kolejną walkę.

Kolejny raz, tym razem w kieleckim sądzie okręgowym, stara się przekonać sędziego, że nie ma nic wspólnego z tym, co mu przypisali w wielu procesach, że jest ofiarą pomyłek, niekompetencji organów ścigania, biegłych, niezrozumienia przez nich chemicznych procesów. To wszystko, połączone z dziennikarską fantazją, powoduje, że bywa określany najlepszym w Polsce specem od narkotyków. Teraz na sali rozpraw spiera się ze swoim chyba największym rywalem, biegłym Waldemarem Krawczykiem. Prowadzą dyskusję na wpół akademicką. Trudno się połapać w tych wszystkich safrolach, azaronach i innych związkach.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Premiery kinowe 2023. Na te filmy czekamy!

Po rozprawie teoretycznie mógłby wsiąść do samochodu i słuchać w trasie swojego ukochanego Beethovena, a po półgodzinie drogi być w rodzinnym domu w Skarżysku-Kamiennej. Mógłby wreszcie posprzątać zapuszczony ogródek, umówić się ze znajomymi na partię szachów albo brydża, które tak uwielbia. Mógłby, ale nie może.

d2068u8

Policjanci zakładają mu kajdanki, zabierają go w inną podróż.

Dystyngowany pan o dżentelmeńskich manierach przypomina uczonego, a nie kogoś, kto blisko 20 lat życia spędził za kratkami. Licząc od początku lat 80., gdy został aresztowany po raz pierwszy, to niemal połowa życia.

Od miesięcy liczę na to, że wyjdzie na wolność. Nie mogąc się doczekać, proszę o widzenie. Wysyłam wniosek. Dostaję odpowiedź, że "oskarżony jest tymczasowo aresztowany, co siłą rzeczy ogranicza możliwości kontaktu".

Ryszard J. w 2000 r. Materiały prasowe, SQN
Ryszard J. w 2000 r.Źródło: Materiały prasowe, SQN

Nie pozostaje nic innego, jak napisać list. Adres: "Areszt Śledczy w Gdańsku, ulica Kurkowa 12", bo tam policjanci przewożą osadzonego. Piszę więc, choć wiem, że list będzie podlegać cenzurze, że każde moje słowo będzie sprawdzane pod kątem tego, czy nie zawiera jakiegoś ukrytego przekazu.

d2068u8

Ograniczam się do trochę ponad 30 pytań spisanych na komputerze.

Bardzo mi zależy, tłumaczę, nie wiedząc, czy to wszystko w ogóle dojdzie do oczu adresata, aby miał możliwość wypowiedzenia się, przedstawienia swojej wersji wydarzeń. Może teraz, po latach, na pewne sprawy patrzy inaczej?

Odpowiedź w szarej kopercie dostaję po kilku tygodniach. Na 12 odręcznie zapisanych stronach. Starannie postawione litery, równe akapity, niemal brak poprawek, dopisana numeracja – wychodzi na to, że autor jest osobą ułożoną, skrupulatną, lubującą się w estetyce, przykładającą wagę do detali.

d2068u8

"Wiem, że w dobie elektroniki XXI wieku tradycyjne formy korespondencji zanikają, ale czyżby zostały zdegradowane do takiej formy?" – gani mnie za brak podpisu, ale nawet oburzony zachowuje elegancki styl wypowiedzi.

Laboratorium "Profesora" Materiały prasowe, SQN
Laboratorium "Profesora"Źródło: Materiały prasowe, SQN

Na część pytań odpowiada długo i szczegółowo. O inne zahacza. Niektóre pomija.

Prowadzi grę. Bo jak inaczej nazwać deklarację: "Odpowiem Panu na wszystkie pytania i ujawnię sensacje, o których Pan nie ma najmniejszego pojęcia. Ale musielibyśmy uzgodnić wszystkie warunki naszej współpracy".

d2068u8

Zarzuca na mnie przynętę. Ale na swoich zasadach. "Warunki współpracy" – co to właściwie znaczy? I o jakich sensacjach myśli?

Zechce odpowiedzieć, czy to z jego rąk wychodziły śmiercionośne tabletki ecstasy budzące strach w Europie Zachodniej? Albo czy faktycznie stworzył najczystszą – jak donosiły media – amfetaminę w historii Wielkiej Brytanii? W jakim wybuchu zginął jego przyjaciel? Jak to się stało, że dawny wspólnik obarcza go moralną odpowiedzialnością za tragiczny pożar i śmierć całej rodziny? Czy odpowie, jak zapracował sobie na miano najlepszego speca od produkcji narkotyków w Polsce? Czy był chemikiem mafii pruszkowskiej? Jak został bohaterem jednej z głośniejszych afer gospodarczych Polski Ludowej? Czy faktycznie pomógł w "wystawieniu" słynnej, drogocennej porcelany z Miśni? Co ma wspólnego z zakopanym arsenałem broni i materiałami wybuchowymi?

Liczy, że niebawem wyjdzie na wolność, że spotka się ze mną osobiście.

d2068u8

"Rozważania na temat moich marzeń, celów, sensu życia, samooceny odłóżmy na potem, gdyż to dość obszerne tematy", zbywa część moich pytań.

"Mogę Pana zapewnić, że rozwiązałem paradygmat [Marka] Twaina. W życiu każdego człowieka są dwa ważne dni. Pierwszy to dzień, w którym się urodził, a drugi to… kiedy zrozumiał po co". Nie wskazuje swojego rozwiązania. Nie zaspokaja mojej ciekawości.

Jest oczytany. Inteligentny. Błyskotliwy. Sprytny. Gadatliwy. Może właśnie to wszystko, w połączeniu z niesłychaną ambicją, go zgubiło?

d2068u8

Na końcu listu zamieszcza coś jakby radę, a może apel: "Życzę Panu, aby pracując nad tą książką, nie popadł [pan] w kompleks R. Oppenheimera, który swoją pracę podsumował słowami: I have perceived the taste of sin".

"Doświadczyłem smaku grzechu" – tak można przetłumaczyć to zdanie.

Zmarły w 1967 roku wybitny fizyk z Uniwersytetu Kalifornijskiego, pracujący w czasie II wojny światowej przy tajnym projekcie "Manhattan", określany jest ojcem bomby atomowej. Po pierwszym udanym wybuchu miał powiedzieć słowa pochodzące ze świętej księgi hinduizmu, Bhagawadgity: "Teraz stałem się śmiercią, niszczycielem światów". Doświadczył smaku grzechu.

Na swój sposób Ryszard J. też miał do czynienia ze smakiem grzechu. Mógłby pracować na najlepszych uniwersytetach świata, zdobywać naukowe laury. On jednak zdecydował się robić coś innego. Coś ciekawszego?

W takim miejscu "Profesor" miał swoje laboratorium Materiały prasowe, SQN
W takim miejscu "Profesor" miał swoje laboratoriumŹródło: Materiały prasowe, SQN

(…)

Prokurator Tomasz Rurarz, który przez wiele lat miał do czynienia z Profesorem, nie oglądał popularnego amerykańskiego serialu "Breaking Bad".

– Chyba w końcu muszę obejrzeć. Tyle się o nim mówiło – przyznaje, gdy spotykamy się w jego gabinecie (w 2022 roku jest szefem Prokuratury Rejonowej w Skarżysku-Kamiennej).

Bohaterem "Breaking Bad" jest gamoniowaty nauczyciel chemii w prowincjonalnej amerykańskiej szkole, Walter White, niespełniony geniusz wiodący nudne życie u boku ciężarnej żony Skyler i cierpiącego na porażenie mózgowe, ale bystrego syna Walta juniora. Aby związać koniec z końcem, po godzinach pucuje samochody w myjni. Gdy dowiaduje się, że ma raka, zdaje sobie sprawę z porażki, jaką jest jego życie, w którym nijak się nie spełnił. Chcąc zabezpieczyć finansowo rodzinę, zaczyna produkować metamfetaminę.

Początkowo w kamperze, potem w coraz to nowszych miejscach. Niebieska meta jest tak czysta, że robi furorę. A Walt jest nie tylko świetnym producentem, ale też strategiem. Nawiązuje kontakt z pomniejszymi dilerami, następnie z ważniejszymi handlarzami, w końcu z kartelami narkotykowymi, a widz obserwuje, jak dokonuje się przemiana poczciwego Walta w bezwzględnego, cynicznego, okłamującego rodzinę, wyrafinowanego Heisenberga.

SQN, 2023 Materiały prasowe
SQN, 2023Źródło: Materiały prasowe

Gdy wydaje się, że bohater pokonał chorobę, że pieniądze nie są już żadnym problemem, bo ma ich aż nadto, nie zaprzestaje produkcji. Wręcz przeciwnie. Wydaje wyroki śmierci, eliminuje konkurencję. A to rozpuszcza w kwasie ciało narkotykowego dilera, a to eliminuje bystrego chemika, bo podejrzewa, że szef mafii przysposabia go na jego następcę. Heisenberg wkręca się tak bardzo, że wchodzi w sam środek krwawego narkobiznesu. Wszystko to dla dobra rodziny, usprawiedliwia się sam przed sobą. Ale gdy Skyler zaczyna podejrzewać, czym zajmuje się mąż, Walter staje przed dylematem moralnym: ratować rodzinę i rzucić narkobiznes czy dalej produkować metę, robić to, co odmieniło jego nudne życie. Produkuje. To świadomy wybór.

Bohater – genialny chemik, który pod pretekstem choroby wkroczył na taką, a nie inną drogę – staje się z własnego wyboru zawodowym przestępcą. Ba, podoba mu się to.

Po latach wiele osób będzie porównywać Profesora do Waltera White’a.

(...)

Powyższy fragment pochodzi z książki Grzegorza Walczaka "Profesor. Jak genialny chemik z Kielc stał się bossem narkobiznesu", która ukazała się nakładem wyd. SQN.

W najnowszym odcinku podcastu "Clickbait" obstawiamy, kto zgarnie Oscara, zdradzamy, czym wyróżnia się nasz plebiscyt TOP SERIALE 2023 oraz dlaczego czeka nas upadek telewizji. Możesz nas słuchać na Spotify, w Google Podcasts, Open FM oraz aplikacji Podcasty na iPhonach i iPadach.

ZAGŁOSUJ NA NAJLEPSZE SERIALE 2022:

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d2068u8
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2068u8