Trwa ładowanie...

Grzegorz Skawiński: graliśmy i tworzyliśmy razem przez 16 lat. Teraz mówi o nas: wynajęci muzycy

Długo milczeli, ale mają dość. Słuchania, że kradną muzykę, zostawili kolegę w potrzebie. Grzegorz Skawiński i Waldemar Tkaczyk z zespołu Kombii, w szczerym wywiadzie o rozstaniu z Kombi, jątrzących problemach, ale i zaleczonych urazach. Niedawno świętowali 40 lat na scenie. Kto stanął u ich boku, a kogo zabrakło? I co odpowiadają na pytanie: czy będzie reaktywacja O.N.A.?

Share
Grzegorz Skawiński: graliśmy i tworzyliśmy razem przez 16 lat. Teraz mówi o nas: wynajęci muzycy
Źródło: chrishoopoe.com/Krzysztof Dudek
d4e67n0

Rachela Berkowska: Czy Kombi lubi się z Kombii?

Waldemar Tkaczyk: Nie dogadaliśmy się przy reaktywacji, nie dołączył do nas (Sławomir Łosowski - red.) Długi czas specjalnie nie przeszkadzało mu istnienie naszej formacji i nagle, trzy lata temu się obudził. Zmienił biografię zespołu na swojej stronie i w książce, gdzie marginalizuje nasz udział i dokonania w Kombi. Mówi, że Kombi, to tylko on.

Grzegorz Skawiński: A o nas - wynajęci muzycy.

W.T: To jest przegięcie. Wydał książkę, w której napisał, że to on założył zespół Kombi. Ale na początku nazwał go Akcenty. I przez lata przyjmował różnych muzyków.

d4e67n0

G.S.: Graliśmy i tworzyliśmy razem przez 16 lat. To taki - jego zdaniem - nic nie znaczący ”epizodzik”.

*Czyli nie ma zgody, za to jest kłopot, bo na pierwszy rzut oka ciężko Kombi od Kombii odróżnić. *

G.S.: Wokalista Kombi zakłada, ciemne okulary. Próbuje śpiewać moją manierą. Dochodzi do tego, że ludzie nas mylą.

W.T: Spotykamy się z dziennikarzami, a oni cytują jakieś ”prawdy” z książki Łosowskiego (wydana w 2016 r., ”Kombi. Słodkiego, miłego życia. Prawdziwa historia” - red.) Przez te wszystkie lata nie zabieraliśmy głosu na jego temat, nie mówiliśmy nic przykrego.

d4e67n0

Aż poczuliście się wywołani do tablicy?

G.S.: Nie możemy milczeć, przecież mamy swoją historię jako Kombi. Byliśmy tak samo ważni w tym pierwszym zespole, jak Sławek. Uczestniczyliśmy we wszystkich wydarzeniach, sukcesach, porażkach, nie chcemy mu niczego odbierać, bo zrobił dużo dobrego dla zespołu, ale nie zrobił tego sam, jak ostatnio niestety twierdzi. On po naszym rozstaniu wydał kilka płyt, które raczej nie odniosły sukcesu. Póki co nowe przeboje w tym Kombi przez jedno ”i” nie powstały. Za to nasze Kombii przez dwa ”i” ma ich całkiem sporo; ”Pokolenie”, ”Sen się spełni”, ”Ślad”, ”Myślę o tobie”, ”Już ci nie wybaczę”, ”Awinion”. My nigdy nie wypadliśmy z biznesu, stworzyliśmy O.N.A., to on ”wypadł z obiegu” na wiele lat. Tłumaczy to przyczynami osobistymi, ale przecież wydawał w tym czasie swoje płyty.

Mam wrażenie, że do publicznej świadomości dotarło, że coś w dobrze znanym obrazku nie gra dopiero, kiedy na festiwalu w Opolu wystąpiła grupa Kombi, ale ku zaskoczeniu wielu na scenie nie pojawił się Grzegorz Skawiński.

G.S: Nie wystąpił, bo to nie zespół Kombii został zaproszony. Zdarzyło się i tak, że zakontraktowano jego obecny skład, zamiast nas, potem była konsternacja. Ludzie nam donosili, że to jakaś pomyłka. A po festiwalu pytali: ”Co z tym Opolem? Kto tam śpiewał za ciebie?” nawet niektóre recenzje były w stylu - jakiś facet parodiuje Skawińskiego. Wielu ludzi nie kojarzy, że się rozstaliśmy. Za to fani Sławka, nasi hejterzy piszą, że kradniemy mu utwory.

A kradniecie?

G.S.: Absolutnie nie. Nie musimy niczego kraść. Opieramy się głównie na własnym repertuarze. Przypomnę, że wiele przebojów Kombi to moje i Waldka kompozycje np. ”Hotel twoich snów”, ”Królowie życia”, ”Black&White”, ”Jej wspomnienie” ”Linia życia”, ”Nie ma zysku” ”Nasze Rendez Vous”, Waldek też napisał teksty do np. ”Kochać Cię z późno”. ”Nietykalnych”, ”Czekam wciąż”. Nie musimy mieć żadnej zgody na ich wykonywanie. Jeśli utwór jest chroniony w Zaiksie, każdy może po niego sięgnąć.

W.T: Bywa tak, że któryś z nas dwóch jest autorem muzyki lub tekstu, a Sławek autorem muzyki. Ale utwór jest traktowany jako całość.

d4e67n0

Rozumiecie do czego on dąży?

G.S.: Wygląda to tak, jakby cierpiał na manię wielkości.

W. T.: To się nagrywa, ale powiem, co myślę. Nigdy nie był łatwy, zawsze miał swój świat, ale teraz to się jeszcze bardziej nasiliło. Mam wrażenie, że chciałby, żebyśmy uznali, że nie byliśmy Kombi, nie jesteśmy i zapomnieli o wszystkim.

Facebook.com
Źródło: Facebook.com

Na ich koncerty przychodzą tłumy, łączą pokolenia.

d4e67n0

Niedawno świętowaliście 40-lecie na scenie. Agnieszka Chylińska przyjęła zaproszenie do wspólnego występu. Próbowaliście zapraszać Łosowskiego?

W.T: Zadzwoniłem, odebrał telefon. Chcieliśmy, żeby zagrał z nami jako gość: Sławek, zastanów się i daj odpowiedź. Nie miał odwagi oddzwonić, wysłał ją SMS-em: ”Nie, dopóki nie wyjaśnimy sobie sytuacji”. Ale dla nas sprawa jest jasna. Nie dogadaliśmy się. Ty grasz tu. My, tam. Szkoda, że się nie zdecydował.

G.S.: Parę dni po naszym 40-leciu ukazywała się jego książka. Miał już przygotowaną negatywną kampanię, której mieliśmy zostać bohaterami, jego występ z nami pewnie zburzyłby koncepcję. Ale dzwoniąc z zaproszeniem nie mieliśmy o tym pojęcia.

Agnieszka Chylińska zaśpiewała z wami. To też nie było proste. Długo ze nie sobą rozmawialiście. Grzegorz, co ci szepnęła do ucha na scenie?

G.S.: Nie mogę tego powiedzieć. To było miłe, mądre, dobre. Bardzo pozytywne.

W.T.: Mnie też szepnęła, podeszła do każdego z nas.

d4e67n0

Waldku, czy kiedy Agnieszka odchodziła, rzeczywiście prowadziła z tobą rozmowy o tym, żebyś odszedł razem z nią od Grzegorza?

Takie rozmowy były, nie przeczę. W każdym zespole wygląda to tak samo, jest pięknie, dopóki jest kasa. Kiedy nie wyjdzie kawałek, albo cała płyta, wtedy zaczyna się szukanie winnych i przepychanki. A to perkusista się nie nadaje, bo mógłby zagrać lepiej, a to gitarzysta. I ruszają rozmowy o wyrzucaniu kogoś, zmianie składu. Pamiętam między nami różne napięcia. Zawsze są tarcia, były w Kombi, Skawalkerze i w O.N.A.

Grzegorz słuchasz tego i nawet ci brew nie drgnęła.

G.S.: Dlaczego teraz miałaby drgnąć. Na szczęście to wszystko już za nami.

W.T.: Zespół, to zespół. Jak zrobi coś fajnego w jednym składzie, to nawet jeśli ma muzyka, który jest słabiutki i się ociąga, to kiedy się go wyrzuci, to już nie będzie ten sam fajny zespół, TEN zespół. Naprawdę tak uważam. Jeden jest większym trybikiem w machinie, drugi całkiem małym, ale działają razem. I w zachodnich zespołach tak jest i w polskich. Wiem, że to zahaczanie o trudne sprawy, niewymierne, bo jak tu ocenić kto gra lepiej, kto gorzej? Kto maluje lepiej, kto gorzej, sztuka, to nie sport. Tu nie włączasz stopera, i który przebiegnie szybciej, ten lepszy. Muzyka jednemu się spodoba, a do innego nie trafi.

Pamiętam, jak Hirek Wrona napisał ”O miłości”: ”Od takiego gitarzysty, jak Grzegorz Skawiński wymagam więcej, niż tylko bity z automatu, a la lata 80. Infantylne melodyjki podparte równie infantylnymi tekstami. Od artystów o takich umiejętnościach i warsztacie, a dla mnie Skawiński jest nadal jednym z najlepszych gitarzystów w tym kraju, wymagam porządnych płyt”. Czy najlepszy gitarzysta w tym kraju umie słuchać krytyki?

G.S.: Mam tę recenzję w pamięci. To nie były dla mnie miłe słowa, nawet z takim rozwinięciem. W Kombii nie ma miejsca dla artysty-wirtuoza, który wygrywa szalone solówki. Kombii ma pewną formułę, to nie jest bezdenny worek, do którego można wrzucić wszystko. Zapraszam Hirka do moich płyt solowych, tam może się pocieszyć.

d4e67n0

Ostatnie trudne pytanie, to prawda, że mocno cenzorowałeś Agnieszkę? Napisała tekst o związku lesbijskim i pod twoim naciskiem musiała go zmienić?

G.S.: Ależ skąd! To były rozmowy dorosłych osób, razem rozważaliśmy, co będzie dla nas dobre, a co nie. Pamiętaj, że to nie była ”Agnieszka Chylińska solo”, tylko pięć osób. Zespół, to nie anarchia. Musimy mieć wspólny front. I nie wszystko, co się chce można napisać i powiedzieć . A awanturę o teksty zrobiłem nie ja, a wytwórnia płytowa. Chcieliśmy nawet zerwać kontrakt. Ten jeden utwór zmieniliśmy dla świętego spokoju, żeby nie było konfliktu między nami, a Sony. Z mojej strony nie było pruderii.

Z czego królowie życia się cieszą?

W.T: My się przede wszystkim cieszymy. Akurat z tobą rozmawiamy o trudnych sprawach. Na co dzień o nich nie pamiętamy.

G.S.: W tej chwili z Agnieszką mamy wszystkie sprawy pozałatwiane. Nawet zdarza się, że dzwonimy do siebie i rozmawiamy. Czas pewne rzeczy uleczył. Pewnych, jak widać nie.

Facebook.com
Źródło: Facebook.com

Wspólnie podbili scenę muzyczną, nie schodzą z niej od półwiecza.

A wy dwaj, lubicie się?

G.S.: Jak tak teraz na siebie patrzymy, to nie wiem (śmiech).

W.T: Ładnie napisała o tym na ostatniej płycie Agnieszka: Kocham cię, ale cię nie lubię.

G.S.: Chyba odwrotnie, Lubimy się, ale nie kochamy (śmiech). To poetycka przenośnia.

Naprawdę nie musisz mi tłumaczyć, że nie jesteście parą.

G.S.: Nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy (śmiech).

A musicie być razem?

G.S.: Ciekawie się ta rozmowa rozwija. Zdajesz sobie sprawę z tego, że nasz zespół, to w sumie czternaście osób? Menadżer, obsługa techniczna, kierowcy, firma koncertowa… Czasem się nie lubimy, czasem sprzeczamy i bardzo dobrze, bo to wentyl bezpieczeństwa, ale czujemy się za siebie odpowiedzialni. Jesteśmy ze sobą mimo wszystko. Ludzie myślą, że artysta, to taki egoistyczny byt, który wszystko może. Jednego dnia machnie ręką i rozbija istniejący układ. To tak nie działa. Ludzie pytają: czy będzie reaktywacja O.N.A.? To idylliczne, beztroskie pytanie. Nie zdają sprawy, że musielibyśmy rozstać się ze swoim zespołem i Agnieszka musiałaby zrobić to samo. Być może pozbawić kogoś pracy.

W.T.: Dokładnie, to nie działa tak, jak w polskim filmie. Ktoś powie: hej, zagrajmy razem – a sprzęt już czeka rozstawiony i wszyscy znają piosenkę.

Ależ ja was nie namawiam was do rozstania. Obaj jesteście wybitnymi instrumentalistami. Chcę wiedzieć, kiedy następna płyta?

G.S.: Na wiosnę. Jest prawie gotowa. Nasze, moje dzieciństwo i wczesna młodość przypadły na czasy komuny. W sklepach nie było wtedy nic. Ale chęć grania była we mnie tak silna, że jako dziesięciolatek wystrugałem sobie z deski piłą gitarę. Już wtedy byłem zdeterminowany, żeby zostać artystą estradowym. I to się nie zmieniło. Bycie muzykiem, to droga. Ważne są kolejne koncerty, zespoły, płyty. Bo w tym zawodzie nie idzie się do jakiegoś konkretnego celu, na końcu nie ma żadnej nagrody, liczy się sama droga.

Dobra ta wasza droga?

G.S.: Piękna ale czasami wyboista, na szczęście dobrych rzeczy spotkało nas na niej z osiemdziesiąt procent. Kiedy na koncertach śpiewamy ”Pokolenie”, piosenkę z przepięknym tekstem Jacka Cygana i patrzymy na naszą publiczność, widzimy masę młodych ludzi. Bo słuchali nas mama i tata. Dzięki nim nas odkryli i są. Matka dwunastolatka przychodzi po koncercie i mówi: on zna wszystkie wasze piosenki. Zobacz jaką to daje satysfakcję. Pokonujemy międzypokoleniowe bariery, co może być piękniejszego.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

"Królowie życia", wywiad rzeka Kuby Frołowa z Grzegorzem Skawińskim i Waldemarem Tkaczykiem z zespołu Kombii, wydawnictwo Edipresse Książki.

Obejrzyj też: #dziejesiewkulturze

d4e67n0

Podziel się opinią

Share
d4e67n0
d4e67n0