Trwa ładowanie...
recenzja
03-07-2015 11:48

Granica kraju, granica siebie…?

Share
Granica kraju, granica siebie…?Źródło: Inne
d2d8jf4

Nie będzie ani cienia przesady w stwierdzeniu, że „Kanada” nie tyle wzbogaci polski rynek książki, co poszerzy jego horyzonty. Nie tak łatwo bowiem znaleźć wśród współczesnych powieści dzieło napisane z takim rozmachem, tak epickie i intrygujące, mające powidoki starej, dobrej literatury, która szanuje czytelnika, która jest prawdziwym dziełem sztuki, a je jedynie prostą rozrywką. Można było się tego spodziewać – wszak Richard Ford jako jedyny pisarz otrzymał nagrodę Pulitzera, która zresztą nie była jego ostatnim wyróżnieniem. I choć historia literatury zna już przypadki nieuzasadnionych podziwów, „Kanada” jest świetnym dowodem na to, że w tym przypadku o pomyłce nie może być mowy. Jest kolejnym świadectwem doskonałego warsztatu, pisarskiej dojrzałości i świadomości autora. To prawdziwa maestria, biały kruk wśród literatury XXI wieku.

Napad na bank, którego dopuścili się rodzice Della Parsonsa, na zawsze zmienił życie całej rodziny. Nie była to brawurowa akcja w stylu Bonnie i Clyde’a, która budzi dreszczyk emocji i grozy, a nie do końca przemyślana decyzja, wynikająca z prostych potrzeb – chęci wyjścia z kłopotów finansowych. Dla Della i jego bliźniaczej siostry Berner te kilka chwil oznaczało początek końca – końca tego co wiadome i znane, powolną destabilizację i destrukcję dobrze znanych wartości. Po aresztowaniu rodziców, piętnastoletni chłopak cudem uniknął umieszczenia w domu dla nieletnich. Rozpoczyna podróż, która pozwoli mu uporządkować swój nowy świat. Czy Kanada okaże się jego ziemią obiecaną? Czy demony przeszłości przekroczą z nim granicę…? Czy już zawsze pozostanie z nimi sam…?

Sekretem powieści, jej sukcesu, tego, że znacznie wyróżnia się na tle innych, jest jej uniwersalizm, ale mający w sobie coś z romantyzmu. Ford porusza ponadczasowego kwestie, dotyka delikatnych, trudnych, a zarazem niezwykle silnych tematów, które mają w sobie ogromny ładunek emocjonalny, a które zostały niejako strywializowane – paradoksalnie – właśnie przez swój uniwersalny charakter. Stały się niemal słowami-kluczami do napisania dobrej, chwytliwej historii, która – w myśl zasady „nieważne, co mówią, byle mówią” – w jakiś sposób daje się zinterpretować. Banalnym, często naprawdę prostym powiastkom dorabia się ideologię, poddaje się je naciąganym nadinterpretacjom, nadbudowuje ich faktyczną, często dość znikomą, wartość. Rodzina, bliskość, zaufanie, bezpieczeństwo, samotność , poszukiwanie nowej drogi – to cechy, formy, sensy niezaprzeczalne, najwyższe, a coraz częściej spłycane na potrzeby popkultury. Trzeba mieć ogromną, nazwijmy to, literacką charyzmę i talent, by właśnie tak bardzo powszechnym tematom,
omówionym niezliczoną ilości razy, dać niejako drugie życie, ująć je w sposób tak czarujący i fascynujący, by stały się przyczynkiem do poszerzenia horyzontów i świeżej dyskusji. Ford odkrywa je na nowo, może nie w żaden innowacyjny sposób, ale na pewno przywraca im głębię, zwraca honor, nadaje zapomnianej sugestywności. I choć „Kanada” w swojej formie nie jest skromną, niepozorną powieścią, nie można o niej powiedzieć, by była pretensjonalna pod jakimkolwiek względem. Przenika do niej urok autora, jego magnetyzm i siła perswazji, co widać w sposobie prowadzenia narracji, konstrukcji fabuły, w zadbanym, estetycznym języku, dzięki któremu szanuje się każde czytane słowo.

„Kanada” to powieść na najwyższym poziomie, prawdziwa uczta literacka, którą trudno się nasycić, którą chłonie się powoli, z namaszczeniem, smakując każdą chwilę. Zmusza do refleksji, do zastanowienia się nad istotą samotności, jest nostalgiczna i nastrojowa. Spełnia wszystkie oczekiwania stawiane dobrej literaturze. Stanie się klasyką, przejdzie do historii, zostanie na zawsze w pamięci.

d2d8jf4
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2d8jf4
d2d8jf4