Trwa ładowanie...
recenzja
16-05-2016 13:05

Goleador z Leszna

Goleador z LesznaŹródło: Inne
d2068u8
d2068u8

„Cała Polska czyta dzieciom”, „Poczytaj mi mamo…” a teraz, drogie dziecko, przeczytaj książkę sam. Z własnej woli, z przyjemnością i w podskokach. Kiedy już przeczytasz, pamiętaj, że w każdej chwili możesz wrócić do swoich ulubionych fragmentów i podzielić się nimi z bliskimi. Sytuacja-marzenie większości rodziców. Dla wielu niedoścignione. Ich pociechy wolą poślęczeć nad kolorowym ekranem tabletu lub pograć w piłkę. W tym momencie czas przejść do sedna: najnowsza biografia Roberta Lewandowskiego, skierowana do młodego czytelnika, doskonale sprawdza się w roli pożytecznego umilacza czasu dla nawet najbardziej zapalczywego książkowego niejadka. W serii „Nie tylko dla fana”, poświęconej współczesnym bohaterom zielonej murawy, ukazały się dotąd tytuły z tak gorącymi nazwiskami jak Messi, Ronaldo i Ibra. Najwyższy więc czas na dumę biało-czerwonych, kapitana kadry narodowej, który od dłuższego czasu zasiada na szczycie sportowych rankingów.

„Lewandowski. Wygrane marzenia” wciąga od pierwszej strony, prowadząc fanów Roberta przez kolejne etapy jego życia. Z setek rozmów przeprowadzonych z rodziną i przyjaciółmi, a przede wszystkim z samym piłkarzem, autor wyłowił najlepsze smaczki i najciekawsze anegdoty. Dowiadujemy się, że w dzieciństwie grał w piłkę w ogródku, a na bramce stała jego suczka Kokusia. Że długo był najmniejszy w drużynie, ale nie przeszkadzało mu to w byciu najskuteczniejszym zawodnikiem. Poznajemy smak porażki i gorycz odrzucenia, które nie oszczędzają nawet przyszłego króla strzelców Bundesligi – chociażby szok, jaki przeżywa, kiedy dowiaduje się od sekretarki (!) Legii, że klub z niego rezygnuje. I natychmiast poznajemy moc wsparcia jakie może dać w takich chwilach tylko rodzina – gdyby nie zdecydowanie mamy Roberta, która znalazła dla niego kolejny klub, być może nie dane byłoby Polakom cieszyć się z tylu bramek strzelonych w reprezentacji. Prawdziwą gratką dla każdego fana będą zdjęcia, zwłaszcza te z prywatnego archiwum,
których znajdujemy tutaj sporo. Optymistyczny tekst, gloryfikujący sportowego ducha walki i dynamiczne fotografie pełne radości wspaniale się nawzajem uzupełniają.

„Lewandowski. Wygrane marzenia” to nie tylko wyczerpująca biografia piłkarza, lecz również poradnik. W anegdoty z życia polskiego napastnika autor zręcznie wplata porady z serii „jak osiągnąć sukces” ( w domyśle: „ i ty zostaniesz Robertem”). A biograf nie rzuca słów na wiatr – sam osiągnął sporo. Dariusz Tuzimek to uznany dziennikarz sportowy, który współpracował z „Przeglądem sportowym”, Wirtualną Polską i Onetem. Najbardziej kocha piłkę nożną, a swoją miłość wyraża bezpośrednio w Piłkarskiej Reprezentacji Dziennikarzy, której jest kapitanem. W 2006 roku został doceniony za łączenie pasji z profesjonalizmem otrzymując Piłkarskiego Orła dla najlepszego dziennikarza prasowego. Uwielbieniem do piłki zaraził swojego syna, Antka, o którym w książce wspomina nieraz, za każdym razem w kontekście sportowych zmagań. Kiedy więc dziennikarski wyga, bardziej kochający od piłki nożnej tylko swojego syna, pisze książkę o światowej sławy piłkarzu i kierują ją do dzieci– może być tylko bardzo dobrze.

Biografia Lewego ma kilka mocnych stron. Jedną z nich jest język, który owocuje szybkim nawiązaniem kontaktu z młodym czytelnikiem. Tuzimek zwraca się do dzieci wprost, niczym trener ze szkółki piłkarskiej, który delikatnie, ale stanowczo naprowadza swoich podopiecznych na ścieżkę wspierającą ich rozwój. Jego czasem mentorski ton jednak nie razi – wręcz przeciwnie, dzięki wskazówkom doświadczonego fana piłki nożnej dzieci uczą się szacunku do ciężkiej pracy, jaką są wieloletnie treningi, poznają wartość zasady fair play, a co najważniejsze – dowiadują się, że tylko mały procent z nich ma szansę zostać wielkimi piłkarzami, za to każdy, bez wyjątku, może czerpać sporo radości z tego pięknego sportu. Wszystko mówi dedykacja, którą Tuzimek opatrzył swoją książkę: „ Mojemu synowi Antkowi. W pokoju Antka wisi olbrzymi plakat Roberta Lewandowskiego. Lewy własnoręcznie napisał na nim czarnym flamastrem: Antek, trenuj! Graj w piłkę i ciesz się życiem. Ja też się podpisuję pod tymi słowami: Dzieciaki! Trenujcie,
grajcie w piłkę i cieszcie się życiem!”

d2068u8
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2068u8