ycipk-1bu29c

"Gej w wielkim mieście" trafił w niszę. "Nie da się wygrać z własną orientacją seksualną"

Czy Parady Równości odegrały jakieś znaczenie dla praw osób LGBT? Dlaczego zdecydował się wydawać pod pseudonimem i czy z homoseksualizmu można się wyleczyć? Autor cyklu "Geja w wielkim mieście" napisał kolejną książkę i odpowiedział na nasze pytania.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zaczęło się od bloga. Niedługo potem "Gej w wielkim mieście" stał się wielkim bestsellerem
Zaczęło się od bloga. Niedługo potem "Gej w wielkim mieście" stał się wielkim bestsellerem (Fot. Łukasz Kamiński/Wydawnictwo Novae Res)
ycipk-1bu29c

Wszystko zaczęło się od bloga - Mikołaj Milcke publikował na nim powieść w odcinkach. Niedługo potem zgłosił się do niego wydawca z propozycją stworzenia książki. To był strzał w dziesiątkę. "Gej w wielkim mieście" wypełnił wydawniczą lukę i dotarł do środowiska, które potrzebowało swojego głosu.

Pana książki, "Nie w moim typie” i "Trzy po trzy” czyli trzecia część kultowego w środowisku LGBT "Geja w wielkim mieście”, lada dzień ukażą się w nowym nakładzie. Od pierwotnego wydania "Geja” minęło prawie osiem lat. Czy miniony czas przyniósł jakieś namacalne korzyści mniejszościom seksualnym?

Nie mówmy o korzyściach, mówmy o elementarnych prawach osób LGBT. Do wspólnego życia, do dziedziczenia, do wspólnego rozliczania się. W kwestiach formalnych nic się nie zmieniło. Jak nie było ustawy o związkach partnerskich, tak nie ma nadal. Na dźwięk sformułowania "równość małżeńska” wiele osób dostaje drgawek. Prezydent Trzaskowski dał patronat Paradzie i zapowiedział, że ją otworzy. Oby tak się stało. Bo politycy niestety, gdy mówią, że coś zrobią, to często tylko mówią.

ycipk-1bu29c

A w kwestiach mentalnych? Czy zaszły zmiany w świadomości społeczeństwa?

Zmieniło się bardzo dużo. W lutym pojawiły wyniki nowego sondażu przeprowadzonego przez OKOpress na temat wprowadzenia jednopłciowych związków małżeńskich oraz związków partnerskich. I 37 procent społeczeństwa jest za związkami małżeńskimi, natomiast za zawiązkami partnerskimi jest ponad połowa. To diametralna zmiana. Dziesięć lat temu o takim poparciu mogliśmy pomarzyć. Wydaje mi się, że wpłynęły na to również moje książki. Mój "Gej w wielkim mieście” w 2011 r. też pokazał ludziom, że człowiek o innej orientacji seksualnej jest taki jak oni. Że chce kochać, że ma kłopoty, wzloty i upadki. Myślę, że i ja i inni geje – znani i nieznani, ale też nasi sojusznicy wykonaliśmy olbrzymią pracę na rzecz tego, aby społeczeństwo zaczęło postrzegać nas w sposób zdrowy. Ileż stoczyłem bojów w świecie wirtualnym wyjaśniając na czym polegają Parady Równości – ludzie twierdzili, że tam odbywa się "publiczna kopulacja”. Pytałem ich, na jakie parady chodzili, bo ja byłem na bodaj wszystkich warszawskich Paradach i nigdy nie widziałem publicznej kopulacji.

Fot. Łukasz Kamiński/Wydawnictwo Novae Res
Podziel się

Czy Pana misją jest zachęcanie podobnym sobie, żeby chodzili na takie wydarzenia i otwarcie mówili o własnej orientacji, bo w tłumie siła?

ycipk-1bu29c

Absolutnie nie. Poza tym warto wyjaśnić, że Parady Równości nie są paradami gejów i lesbijek. Są natomiast publicznym wezwaniem do równości – niezależnie od tego, czy chodzi o wyznanie, płeć, tożsamość seksualną, rasę czy niepełnosprawność. A coming out jest prywatną sprawą każdego człowieka. Jedni dojrzewają do tego bardzo wcześnie, inni później, a jeszcze inni wcale. I mają do tego prawo.

Główny bohater pana książek nigdy nie wyznał rodzinie, że jest gejem. A pan?

Moi rodzice zmarli dość wcześnie i nie miałem okazji, by z nimi porozmawiać. Ale byłbym naiwny twierdząc, że moja mama nie wiedziała. Myślę, że doskonale zdawała sobie sprawę z tego, kim jestem. Każda mama wie.

Czyli losy głównego bohatera serii "Gej w wielkim mieście” i pańskie są zbieżne. Jak bardzo?

ycipk-1bu29c

Różnie. Czerpałem zarówno ze swojego życia, jak i z życia znajomych. Trochę podsłuchałem, a trochę zmyśliłem. Autor ma niezbywalne prawo do zmyślania i lepienia historii tak jak chce. Ale zawsze najważniejsze było to, by były to historie bliskie życia. Nie wydumane elaboraty, w których próżno byłoby szukać prawdziwego człowieka. Prawda to największa siła zarówno "Geja w wielkim mieście”, jak i kolejnych części "Chyba strzelę focha!”, "Nie w moim typie” i "Trzy po trzy”.

Główny bohater pana książek ucieka z prowincji do Warszawy. A czy w 2019 r. jest możliwe żyć na wsi i otwarte przyznawanie się: "Jestem gejem”?

Określenie "przyznawanie się do bycia gejem” brzmi strasznie. Przyznać się można do winy, a bycie gejem to nie przestępstwo. Myślę, że można być gejem i żyć normalnie. Pewnie jeszcze nie wszędzie, ale z pewnością czasy się zmieniły. Już mało kto da się nabrać na straszenie, że "przyjdzie gej i cię zje”. Zbyt wielu gejów jest już w życiu publicznym, by ludzie uwierzyli, że homoseksualiści to stwory z horrorów. A jeśli chodzi o mniejsze społeczności, to mamy przecież słynnego i bardzo dobrego sołtysa – geja (Łukasz Włodarczyk przyp. red.). Mniejszości seksualne są wszędzie: na wsiach, w PKP, w polityce, w Warszawie i każdym innym mieście. Homoseksualizm nie jest przecież wytworem XXI wieku, homoseksualizm jest od zawsze! Po prostu teraz więcej się mówi o osobach homoseksualnych i ich prawach.

Wróćmy do książek. Dlaczego zdecydował się pan pisać pod pseudonimem?

ycipk-1bu29c

Chciałem udowodnić sobie i światu, że można wydać i sprzedać książkę bez twarzy i bez znanego nazwiska. Jak pokazuje doświadczenie, sprawdziło się. "Gej w wielkim mieście”, którego wydajemy teraz z nową okładką, zdobył sporą popularność i trafił do wielu środowisk, nie tylko gejów. Większość moich czytelników to kobiety.

Fot. Łukasz Kamiński/Wydawnictwo Novae Res
Podziel się

Dlatego powstała książka – bo była luka na rynku? Czy była to raczej misja?

Ani misja ani intencja. Właściwie w 2010 roku, nie byłem świadom, że piszę książkę. Po prostu usiadłem do komputera i zacząłem tworzyć treści na bloga - to była historia publikowana w odcinkach. Wydawca trafił na stronkę, zainteresował się i zaproponował wydanie. I poszło. Dziś jesteśmy w przededniu premiery 3 części "Geja w wielkim mieście”.

ycipk-1bu29c

Jak pan ewoluował jako pisarz?

Osobiście ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Należałoby zadać je czytelnikom. To, co się na pewno zmieniło, to sposób w jaki podchodzę do pisania. O ile "Geja w wielkim mieście” pisałem bez konkretnego planu, o tyle przy każdej kolejnej książce zaczynałem właśnie od planu, bo jest z mi z tym łatwiej.

Czy otrzymuje pan feedback od czytelników? Czy cykl "Geja w wielkim mieście” coś zmienił w ich życiu?

Jestem z czytelnikami w stałym kontakcie. Na Facebooku czy Instagramie otrzymuję sporo komentarzy i listów. Na ogół są miłe i budujące. Najbardziej wzruszają mnie wiadomości od matek, które przyznały, że dzięki książkom nareszcie zrozumiały własnych synów. Wiedzą już, co siedzi w ich głowach i jak rozmawiać z dziećmi. Naturalnie sporo wiadomości jest też od chłopaków, którzy w głównym bohaterze zobaczyli samych siebie. Ale zdarzają się też negatywne opinie. Niektórzy twierdzą, że fabuła jest zbyt prosta, a bohater naiwny. Tłumaczę wówczas, że nie jest to filozofia, tylko literatura obyczajowa. A niedawno dostałem maila, w którym nadawca groził, że znajdą mnie w częściach po różnych stronach Wisły.

To przecież podlega już karze pozbawienia wolności!

Niby tak, ale nie chce mi się w to bawić. Gdybym miał reagować na każdy hejt, w nic innego bym nie robił. Szkoda czasu.

Książka trafiła nie tylko do tych, którzy chcieli zrozumieć zjawisko homoseksualizmu w Polsce, ale również samych zainteresowanych – gejów. Czyżby o homoseksualizmie wciąż mówiło się za mało?

Nie wiem czy jest potrzeba mówienia o samym homoseksualizmie. Na pewno należy mówić o prawach osób LGBT i tolerancji. Myślę, że dobrym rozwiązaniem byłoby, gdyby te tematy obecne były w szkole. Powinna wpajać młodym, że każdemu człowiekowi niezależnie od jego "inności” należy się szacunek. Poza tym wciąż istnieje tyle nieprawdziwych stereotypów na temat gejów, że: są niemęscy, że chodzą w sukienkach, albo co według mnie jest bardzo krzywdzące – że gej to pedofil. Te mity należy w końcu obalić raz na zawsze, bo robią wielką krzywdę ludziom LGBT. Gej to gej, pedofil to pedofil. Gej interesuje się innymi mężczyznami. Dorosłymi mężczyznami. Nie chłopcami, nie dziećmi! A pedofilia to okrutna zbrodnia, którą należy surowo karać.

Szkoła ucząca o homoseksualizmie? Przeciwnicy zaczną się bać jeszcze bardziej. Ale właściwie czego się boją?

Ich zdaniem legalizacja jednopłciowych związków partnerskich jest jak "zamach na rodzinę”. A ja pytam - co to za zamach jeśli wezmę ślub z innym mężczyzną? Na czym konkretnie ten zamach będzie polegał i jak przeszkodzi w życiu rodziny pana X czy pani Y? Nie rozumiem tego. Albo twierdzą też, że będziemy promować homoseksualizm. To jest jakaś pomyłka – promować można szynkę, a nie orientację seksualną. Bycie gejem to nie wybór, lecz biologia. Nikt kto nie jest gejem, się nim nie stanie. A nikt, kto nim jest, nie stanie się hetero. Przecież gejów wychowują heteroseksualni rodzice. Gejów otacza heteroseksualny świat. Mimo tej "promocji heteroseksualizmu” geje są gejami.

Materiały prasowe
Podziel się

Przeciwnicy twierdzą też, że z tego można się wyleczyć. Jak w nowym filmie Desiree Akhavan – "Złe wychowanie Cameron Post”…

Pisząc książkę "Chyba strzelę focha!” uczestniczyłem w takim programie "naprawiania”. Opisuję go dokładnie w powieści, uczestniczy w tym mój bohater. Uprawianie męskich sportów, takich jak gra w piłkę nożną miała mi pomóc w wyleczeniu się z "nienormalnej” orientacji. To jest jakiś absurd! Homoseksualizm nie jest chorobą, którą można wyleczyć. Poza tym na tych zajęciach wlewa w człowieka nienawiści do samego siebie i poczucie winy. Wmawia się, że jest zły, niewłaściwy i nienormalny to przecież sam zaczyna siebie nienawidzić. To może prowadzić i często prowadzi do tragedii. Takie praktyki powinny być zakazane przez prawo. Nie da się wygrać z własną orientacją seksualną. A każdy kto twierdzi, że się da jest zwykłym hochsztaplerem i oszustem.

Kiedy możemy się spodziewać wznowienia książek?

"Gej w wielkim mieście” i "Chyba strzelę focha” pojawią się w nowym wydaniu 26 maja 2019 roku. Tego samego dnia na półkach pojawi się #Gej3 czyli "Nie w moim typie” i "Trzy po trzy”. A już w sobotę, 25 maja o godzinie 14.15 będę podpisywał książki na Stadionie Narodowym podczas Warszawskich Targów Książki. Zapraszam serdecznie.

Rozmawiała Kamila Gulbicka

Polub WP Książki
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-1bu29c

ycipk-1bu29c
ycipk-1bu29c