Francuska miłość

Obraz
Źródło zdjęć: © Inne

Honoriusz Balzak Balzak to miał do siebie, że zakochiwał się korespondencyjnie. Sławę zdobył młodo, a zawdzięczał ją początkowo trzem książkom przede wszystkim ("Jaszczur" z 1831 roku, zyskał rozgłos z opóźnieniem, wtedy dopiero, kiedy dowiedziano się we Francji, że tuż przed śmiercią zachwycał się nim Goethe): "Fizjologii małżeństwa" (1829), "Kobiecie porzuconej" (1832) i "Kobiecie trzydziestoletniej" (1831). "Fizjologia" jest opowieścią o związku, który dopiero po dwudziestu siedmiu latach zaznaje miłości. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż małżeństwo jest dla Balzaka, co dokumentuje z wulgarnym nieco humorkiem, kopulacyjno-ekonomicznym kontraktem, w którym zresztą kobieta jest z łatwością wystrychiwana na dudka.

W "Kobiecie porzuconej" niestary baron Gaston de Nueil porzuca swoją kochankę, gdy ta przekroczyła czterdziestkę. Wprawdzie na końcu będzie chciał do niej powrócić i nawet popełni dramatyczne samobójstwo, jednak życie wicehrabianki Claire de Bauseant będzie i tak przegrane. W "Kobiecie trzydziestoletniej" wreszcie słodka Julia wychodzi za brutalnego i niewiernego Wiktora, hrabiego d' Aiglemont. Pomimo moralnego i fizycznego obrzydzenia dla męża na wszelkie sposoby stara się ułożyć z nim życie.

Dopiero w wieku trzydziestu lat odpłaca mu za wszystkie zdrady i wiąże się z Karolem de Vandenesse, z którym ma wkrótce dziecko. Od tej chwili spadać na nią zaczynają wszelkie możliwe nieszczęścia. Od potępienia społecznego po śmierć nieprawego dziecka. Ostatecznie zmuszona jest uciec do Ameryki, gdzie jednak fortuna się do niej nie uśmiechnie. Przy wszystkich romantycznych wzlotach i nieprawdopodobieństwach, po raz pierwszy w literaturze europejskiej pokazane zostają ze współczuciem i sympatią problemy kobiet zamężnych. Zapewnia to Balzakowi aureolę obrońcy kobiet i znawcy ich serc. Pełną egzaltację ze strony płci pięknej, a przynajmniej oświeconych jej przedstawicielek. Listy sypią się setkami.

Pisarz czyta je nie tylko z satysfakcją idola. Wyobraźnia każe mu malować w marzeniach postaci nadawczyń. Wobec jednych (i niewiele ma to wspólnego z merytoryczną treścią korespondencji, czasem wystarczy jedno słowo, skojarzenie, które sam sobie dopowiada), pozostaje sceptycznie obojętny, inne mu się podobają, niektóre fascynują, w jednej wreszcie zakochuje się po uszy. Rozpoczyna się wymiana egzaltowanych, a z jej strony ciągle anonimowych, listów. Gdy czytamy je dzisiaj, stwierdzamy z niejakim zdziwieniem, że epistolografia Balzaka znacznie odbiega od normalnego poziomu jego produkcji literackiej, nieznajoma zaś ma styl ciężki, pretensjonalny i - powiedzmy to wprost - nie wygląda na osobę zbyt wysokich lotów.

Cóż tu jednak rzeczywistość ma do rzeczy. Miłość Balzaka potężnieje z dnia na dzień. Prosi ją wreszcie o ujawnienie nazwiska. Księżna de Castries! Balzak jest trochę snobem, więc nie mogło być lepiej. Błaga o spotkanie. "Gdyby była brzydka, głupia, kłótliwa lub złośliwa, nie podważyłoby to w niczym jego uczuć - zauważa słusznie Stefan Zweig. - Wszystkie bowiem uczucia, nawet miłość, są u niego podporządkowane wszechwładnej mocy wyobraźni i jeszcze zanim zrobi staranną toaletę, włoży nowy strój i wsiądzie do powozu - jest już zdecydowany kochać tę kobietę i być przez nią kochany.

Z księżnej de Castries tworzy wyidealizowaną postać i zamierza dać jej rolę bohaterki we własnym romansie życiowym". Z początku wszystko odbywa się niemal tak, jak o tym zawczasu zadecydował. Księżna nie jest może pierwszej młodości, posiada za to salonik umeblowany gustownie w stylu Recamier, jej znajomości nie schodzą poniżej markizów i hrabiów... Ma wreszcie ową nabytą w salonach bezosobową gładkość konwersacji, która pozwala, przy dobrej chęci, uznać ją za osobę głęboką. Możemy to sobie tylko wyobrazić:
- Cóż Księżna raczy sądzić o Goethem?
- Och, Panie, to geniusz, doprawdy przekonana jestem, że zbyt mało jeszcze doceniany w naszych filisterskich czasach, pozbawionych miłości do sztuki...
- Co Księżna ostatnio czytała?
- Ostatnio? Czyż można użyć słowa "ostatnio", gdy ma się do czynienia z takim twórcą. Czytam raz to, raz to, zaiste nie potrafiłabym powiedzieć, co akurat wczoraj...
- Preferencje Księżnej, do którego w szczególności dzieła się zwracają?
- Ależ, Panie, czyż nie odpowiedziałam mu już przed chwilą?

Gdy obcujemy z wielkością, każde dzieło jawi się nam unikalne w swej doskonałości. Czynienie preferencji byłoby policzkiem dla geniuszu...
- "Cierpienia młodego Wertera"?
- O tak, cierpienie. Któż z nas nie cierpiał i nie będzie jeszcze cierpiał na niezbadanej drodze życia. Więc kiedy cierpi człowiek młody, jest to jeszcze bardziej dotkliwe i rzekłabym, że wręcz poniżające nasze okrutne społeczeństwo.
- Ileż w Pani współczucia, Księżno !
- Ach, współczucie, któż z nas może się pochwalić, że dostąpił go kiedyś w pełni szczerości i bezinteresowności...
- Księżno, padam do stóp!

Tu Balzak w uniesieniu padał naprawdę na kolana, księżna zaś pozwalała mu całować swoje szczupłe dłonie z długimi, lekko tylko pomarszczonymi palcami.

Balzak miał swoją miłość i do tego arystokrację, w której grono go wprowadzała. Księżna z kolei swojego może nieco niezdarnego i grubawego, sławnego jednak pisarza, znajomość z którym i wyrazy hołdu, których nie szczędził, podwyższały jej pozycję w salonach.

Obiektywnie obie strony wychodziły więc niejako na swoje. Niestety, czyżby pod wpływem "Podróży włoskiej" Goethego? , postanowiła księżna wybrać się do Toskanii. Balzak wprosił się oczywiście do towarzyszenia. Ciężki błąd! W Paryżu ich stosunki były, jako się rzekło, w pewnej mierze wzajemne. Dla arystokracji włoskiej był pisarz tylko dziwnym mieszczuszkiem, zapewne na utrzymaniu, może jakimś intendentem, w każdym razie osobą z innej sfery i już choćby tylko z tego powodu niepożądaną. Już w Genui zaczął więc księżnej ciążyć. Co zdarzyło się potem? Balzak w "Lekarzu wiejskim" dosyć to tragizuje: "Spyta mnie pan, jak spełniła się ta straszna katastrofa? Najprościej w świecie. Poprzedniego dnia byłem dla niej wszystkim: nazajutrz - niczym. W wilię głos jej był harmonijny i tkliwy, spojrzenie pełne pokus, nazajutrz głos był twardy, spojrzenie zimne...

Przez kilka godzin demon zemsty kusił mnie..." Jeżeli naprawdę kusił, to na pewno niedługo. Obojętne jak bardzo rozgoryczony i obolały miał przecież lepsze rozwiązanie, niż rozpamiętywanie niesławnej porażki. Po prostu wrócić do Paryża i przejrzeć zaległą korespondencję. Tam zaś, pośród pachnących bilecików, czeka już list z pociągającym egzotyką podpisem "L 'Etrangere" (Cudzoziernka).

Wszystko powtarza się od początku. Korespondencja. Wzrastające napięcie. Balzak już zakochany. Kim jesteś piękna (bo on wie już oczywiście, że ona piękna) Cudzoziemko? Okazuje się nią Ewelina Hańska. Nazwisko to nie figuruje w gothcie, choć mąż jest marszałkiem szlachty wołyńskiej i mistrzem loży masońskiej w Żytomierzu.

Z domu jest już jednak Ewelina hrabianką Rzewuską herbu Krzywda. Niewiele gorszy dom niż de Castries, a już na pewno bogatszy. Zamieszkuje L'Etrangere wspaniały pałac w Wierzchowni (województwo kijowskie) zbudowany z myślą o niej przez francuskiego architekta Bleriota (przodka słynnego lotnika). Na pałacowych ścianach wiszą między innymi płótna Rembrandta, Van Dycka, Watteau, Guercina, Canaletta, Cranacha. Meble reprezentują liczne style, od Ludwika XIV po empire, wszystkie z epoki. Galeria lustrzana przypomina Wersal. W hallu niezliczone trofea myśliwskie, wszystkie pochodzące z własnych dóbr tak wielkich, że ostatni właściciel Wierzchowni Adam Witold Rzewuski założy prywatną drużynę strzelecką złożoną z osiemnastu leśniczych noszących specjalne mundury.

Stuhektarowy parkolas dochodzi do głębokiego parowu, przez który przerzucono most arkadowy... Wystarczy. Balzak, choć zobaczy te wszystkie cuda dopiero za osiemnaście lat, już teraz jest kompletnie oszołomiony. Ta albo żadna!

O dziwo, zobaczyć się im udało już dosyć szybko, w półtora roku od jej pierwszego listu, w szwajcarskim Neufchatel. "Są dwie wersje tego spotkania- napisał Boy - Jedna, bardzo piękna, to iż pani Hańska, ujrzawszy Balzaka, którego znała z portretów upuściła książkę. Wówczas on rzucił się ku niej i wymienili ten podwójny okrzyk: 'Ewa! - Honoriusz!'. Druga wersja, mniej poetyczna, to że pani Hań ska, widząc zbliżającego się krótkiego i grubego, pretensjonalnie ubranego i dość groteskowo wyglądającego jegomościa, pomyślała sobie w duchu: 'Jezus Maria, byle to nie był ten!"' Jakkolwiek było, choć było rzecz jasna najzupełniej platonicznie, Ewelina wyjeżdżała ze Szwajcarii z przekonaniem, że spotkała kogoś wyjątkowego i niepokojąco jej bliskiego.

A Balzak? Ten pisał do siostry:

"Grunt, że mamy dwadzieścia siedem lat, buzię jak malowanie, śliczne czarne włosy, rozkoszną cerę brunetki, maciupcią rączkę, dwudziesto siedmioletnie naiwne serduszko... Nie mówię ci o niesłychanych bogactwach. Cóż to znaczy wobec arcydzieła piękności... Do tego oko powłóczyste, które, skoro się uweźmie, staje się bosko rozkoszliwe. Byłem pijany miłością!" W czasie tych pięciu dni w Neufchatel zdążyli też wymienić między sobą obietnicę małżeństwa, gdy tylko Ewelina będzie wolna. Ale właśnie...

Pan Wacław Hański miał pięćdziesiąt lat i mimo pewnych kłopotów z oczami nie wybierał się wcale na tamten świat. Spotykają się znowu w Genewie (styczeń 1834), w Wiedniu (czerwiec 1835). Potem jednak wraca pani Hańska do swojej Wierzchowni na końcu świata. Pozostają listy, tylko listy. Mijają lata, coś zaczyna się wypalać i nagle ten list najważniejszy, który dociera do rąk Balzaka 6 stycznia 1842 roku - zawiadamiający o śmierci Wacława. Nagle wszystko staje się możliwe. Przynajmniej tak by się mogło wydawać.

Wybrane dla Ciebie
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Po "Harrym Potterze" zaczęła pisać kryminały. Nie chciała, żeby ktoś się dowiedział
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Wspomnienia sekretarki Hitlera. "Do końca będę czuła się współwinna"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Kożuchowska czyta arcydzieło. "Wymagało to ode mnie pokory"
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
Stała się hitem 40 lat po premierze. Wśród jej fanów jest Tom Hanks
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
PRL, Wojsko i Jarocin. Fani kryminałów będą zachwyceni
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Zmarł w samotności. Opisuje, co działo się przed śmiercią aktora
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Jeden z hitowych audioseriali powraca. Drugi sezon "Symbiozy" już dostępny w Audiotece
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Rozkochał, zabił i okradł trzy kobiety. Napisała o nim książkę
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Wydawnictwo oficjalnie przeprasza synów Kory za jej biografię
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Planował zamach na cara, skazano go na 15 lat katorgi. Wrócił do Polski bez syna i ciężarnej żony
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
Rząd Tuska ignoruje apel. Chce przyjąć prawo niekorzystne dla Polski
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
"Czarolina – 6. Tajemnice wyspy": Niebezpieczne eksperymenty [RECENZJA]
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀